Dlaczego jestem narodowcem? Z niezgody. I dlatego, że od czasu chrztu jako Polacy mamy swoje obowiązki wobec Boga i religii. Wszechpolaka portret własny
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rodzaj buntu

Grzegorz Krukowski , 18 lat, Opole, lider opolskiej Młodzieży Wszechpolskiej

W moim domu trwa wieczna dyskusja. O Polsce, polityce, gospodarce. Spieramy się, bo mama jest na prawo, a tata na lewo. I tak w jednym pokoju słyszę Radio Maryja, w innym tata ogląda TVN. Po Smoleńsku wybrałem drogę mamy.

Nie kryję swoich poglądów. W klapie płaszcza mam orła białego, czasem noszę również znak z polską flagą. W szkole niektórzy koledzy nazywają mnie oszołomem, bo nieustannie wzniecam jakieś dyskusje. Czasem mi się udaje, czasem jestem ignorowany, ale jak ktoś ucieka od rozmowy, to odbieram to jako zwycięstwo. Mama podziwia mnie za to, że mi się chce i że się nie wstydzę. Mówiła, że ona w moim wieku wstydziłaby się w pewnych sytuacjach zabrać głos.

Bycie narodowcem to poczucie odpowiedzialności i obowiązku wobec narodu. Ale też rodzaj buntu, sprzeciw przeciwko kiepskiej sytuacji gospodarczej kraju. Ja i koledzy boimy się o pracę. Większość już zakłada, że będzie musiała wyjechać.

Nie ma też dziś polityka, który byłby dla mnie autorytetem. Może więc kiedyś ja znajdę się w rządzie, by próbować zmieniać Polskę? Kto wie, jeśli Ruch Narodowy wypali, to może będę posłem w jego barwach. Nie po to, by robić karierę, tylko po to, by szerzyć naszą ideologię, naszą wizję Polski - ojczyzny, czyli narodu pielęgnującego swoje tradycje i swoją odrębność, byśmy się nie rozpłynęli w masie innych narodów.

Idee narodowe to szansa dla nas młodych. Widzimy zapaść wartości, konsumpcjonizm. Dopiero sięgając w przeszłość, znajduję dla siebie wzorce do budowania lepszej, silnej, katolickiej Polski. Tak, chęć służby dla ojczyzny. Jestem patriotą. Jestem dumny z bycia Polakiem. Imponuje mi nasza waleczność, honorowość. Bóg, honor, ojczyzna to nie są zwykłe hasła. Bóg jest najwyższym autorytetem moralnym, a honor postawą, jaką reprezentowali moi przodkowie, rodacy, którzy swoim życiem przysłużyli się ojczyźnie i narodowi. Jak na przykład Pilecki. Ojczyzna to mój dom, rodzina.

Jednak do bycia prawdziwym patriotą potrzebne jest również działanie. Angażowanie się, zaczynając od swojej małej społeczności lokalnej. Dlatego sam byłem w radzie młodzieżowej w mojej gminie, udało mi się zorganizować akcje wolontariackie czy spotkania integracyjne dla młodzieży z różnych wsi. Działam, bo tylko tak można kształtować kraj, w którym się mieszka.

Wysłuchała Izabela Żbikowska

Bóg, honor, ojczyzna

18-latek z Warszawy , ojciec jest dyrektorem zarządzającym w korporacji, matka - audytorem. Wszechpolak od pół roku

- Do idei narodowej zacząłem dojrzewać jako 16-latek. W internecie oglądałem relacje z marszów niepodległościowych, podczytywałem prawicową prasę i portale. Duże wrażenie robiła na mnie publicystyka Stanisława Michalkiewicza i przemówienia Janusza Korwin-Mikkego. Zawsze też bardzo interesowałem się historią. To wszystko doprowadziło mnie do ''Myśli nowoczesnego Polaka'' Dmowskiego czy pism Jędrzeja Giertycha .

Kto reanimował Wszechpolaków:

''Żądny władzy, bat na lewactwo. Robert Winnicki''

 

Robert Winnicki i Jan Hartman dyskutują w programie ''Młodzież kontra''

Bóg, honor, ojczyzna - tym hasłem kieruję się w życiu. Od czasu chrztu jako Polacy mamy swoje obowiązki wobec Boga i religii. Dla mnie oznacza to kierowanie się w życiu Dekalogiem. Mojej zgody na in vitro, aborcję i eutanazję nie ma i nie będzie. Nic lepiej nie kształtuje moralnego kręgosłupa młodego człowieka niż wychowanie katolickie. Tu są proste, jasne zasady. Nie ma żadnego relatywizmu. Marzę o licznej, szczęśliwej rodzinie wychowanej w narodowym i katolickim duchu.

Honorowy staram się być na co dzień. Nie toleruję fałszu, zdrady, konformizmu.

Polska? Jest moim domem, a o dom trzeba dbać. To oczywiste. Najwyższym dobrem jest pełna suwerenność Polski, interes narodowy. Nie może być tak jak teraz, że o naszych prawach decyduje Bruksela. Nie mam wątpliwości, że z Unią trzeba walczyć tak samo jak z jarzmem sowieckim za PRL-u. Chociaż oczywiście rozumiem, że PRL była państwem nieporównywalnie gorszym niż obecne, całkiem niesuwerennym. Wtedy raczej nie miałbym szans, by prezentować swoje poglądy. Teraz mam taki komfort i doceniam to. Chodzi mi raczej o to, że prawo europejskie nie może być ważniejsze od tego stanowionego w kraju. Mamy swój kraj, swoje prawa, swoje interesy na świecie i trzeba tego bronić.

Marsz Niepodległości zawsze podnosi mnie na duchu. Na co dzień jestem raczej odosobniony w swoich poglądach, a tam czuję, że tysiące ludzi myślą podobnie. W organizacji są różni ludzie. Z bogatych i biednych rodzin. Czasem z ulicy. Dzięki ruchowi narodowemu nawet ci ostatni wychodzą na prostą. Narodowcy sprzeciwiają się narkotykom, zachęcają do kontaktu z Bogiem i działalności społecznej. Kształtują charaktery. Pamiętam paru chłopaków, którzy większość życia spędzali na osiedlowej ławce z butelką w ręku, co chwilę prowokowali jakieś awantury, bójki. Od kiedy są w MW, swoją energię poświęcają lepszej sprawie. W szkole zaczęli sobie lepiej radzić.

Są i kibice, których uważam za najbardziej patriotyczny odłam społeczeństwa. To ludzie z zasadami, honorowi. Ich patriotyzm można dostrzec na stadionach, gdzie przygotowują tzw. oprawy upamiętniające ważne wydarzenia historyczne, np. powstania narodowe czy jak w tym roku - 65. rocznicę śmierci wielkiego patrioty, rotmistrza Pileckiego. Ich działalność ma ogromny zasięg, dzięki temu wielu młodych ludzi ma szansę zastanowić się, komu zawdzięczamy życie w lepszym kraju i co jest w życiu naprawdę ważne.

Nie lubię liberałów. Nie lubię Tuska. Jestem zszokowany, gdy rząd polski chwali się tym, że dwóm milionom Polaków udało się znaleźć pracę za granicą. Bo to oznacza również, że naród stał się o te dwa miliony uboższy. Przecież oni w większości nie wrócą, rozpłyną się w innych społeczeństwach. Polska za rządów Tuska idzie w dół, staje się coraz biedniejsza, rządzi nami Bruksela, a on chce jeszcze wprowadzenia euro. No i mimo że reklamowali się jako prawica, teraz PO staje się bardzo lewacka. Nie mam wątpliwości, że wejdą kiedyś w koalicję z SLD. Ale tak samo jak Tuska nie znoszę Romana Giertycha. Co z tego, że w '89 reaktywował ruch, jeśli później pokazał swoje prawdziwe oblicze - karierowicza. Dlatego mam wielki szacunek do Roberta Winnickiego [prezesa MW w latach 2009-13], który w trudnym momencie odbudował struktury, tchnął nowe życie w organizację. To w dużej mierze dzięki niemu znów jest o nas głośno.

Czekam na wybory parlamentarne. Jeśli Ruch Narodowy nie wystartuje, będę skazany na mniejsze zło, czyli prawdopodobnie PiS. Choć byłoby to raczej głosowanie antyplatformowe. Jak PiS może być wiarygodny, jeśli z jednej strony deklaruje się jako eurosceptyczny, a z drugiej to jego politycy podpisywali traktat lesboński?! [przekręcenie celowe].

Wysłuchał Maciej Wesołowski

Jak narodowcy zbierają kwity:

''007 ONR''

 

Wszechpolacy o sobie i historii organizacji

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem