3/3
zamknij < >
Zdjęcie numer 3 w galerii - Byliśmy głupi

Fot. Wojciech Olkuonik / Agencja Gazeta

Prof. Marcin Król
  • Zdjęcie numer 1 w galerii Byliśmy głupi
  • Zdjęcie numer 2 w galerii Byliśmy głupi
  • Zdjęcie numer 3 w galerii Byliśmy głupi
Komentarze
Skoro już taki Pan dziennikarz poważny i na poważnie to niech sie przygotuje do wywiadu. Stawiając pytanie o Łódź na Bałutach chciałbym go zapytać co wie o tej dzielnicy. Panie dziennikarzu Lodz Baluty to 200 tys dzielnica w której sa bogate enklawy i cała reszta zwykłych rodzin. Owszem sa tez enklawy biedy ale stawianie tej dzielnicy na równi z PGRani świadczy o kompletnym braku wiedzy. Równie dobrze mozna było użyć stwierdzenia warszawska Praga. Zatem warszawscy państwo dziennikarze źródło wielkiego zła płytkiej i kiepskiej informacji zacznijcie wreszcie poważnie traktować swój zawód inpisav rzetelnie bo zaczyna to bardzo irytować. Poza tym dobry artykuł a przede wszystkim przemyślenia warto aby to państwo uległo zmianie na początek koniec z centralizmem i okradanie regionów na rzecz stolicy i obsiadajacych ja pseudoelit.
już oceniałe(a)ś
11
9
Czytam ten tekst w listopadzie 2020 roku, w dniu śmierci profesora Króla. Nic nie stracił na aktualności. Nic a nic.
już oceniałe(a)ś
15
0
Dziekuje za ten wywiad. Jezeli placac abonament bede mial szanse czytac takie materialy to chyba byo warto.
już oceniałe(a)ś
15
0
A propos pierwszej części wywiadu - dotyczącej tego co dzieje się teraz ze światem. Publicyści i intelektualiści zauważają nierówności i ich wzrost, ale są oderwani od fizyki, od rzeczywistości, od przyczyn. Jakiś czas temu prowadzono badania symulując liberalną gospodarkę na komputerze - otóż wzrost nierówności jest wpisany w ten system, jest jego cechą - wynika z tego, że losowo komuś się uda, będzie miał więcej kapitału, więcej zainwestuje, większy zysk - jego majątek będzie wzrastać wręcz wykładniczo. Eksperymenty kończyły się sytuacjami podobnymi do obecnej - problem w tym, ze wówczas system przestaje funkcjonować - bo jeśli jedna osoba ma wszystko, a cała reszta nic, gospodarka jest niemożliwa. Drugi punkt oderwania od rzeczywistości to wyobrażenie niekończącego się wzrostu gospodarczego. Otóż taki wzrost jest niemożliwy z prostych przyczyn - Ziemia nie jest nieskończona. Surowce się kończą, przeszliśmy już szczyt wydobycia ropy naftowej, energia będzie coraz droższa (coraz większe koszty wydobycia, a w końcu konieczność zmiany źródeł energii, gdy wyczerpiemy obecne, co wbrew pozorom stanie się całkiem szybko - jest nas już 7 miliardów i przybywa). Wzrost gospodarczy w dzisiejszym świecie produktów żyjących coraz krócej jest tak naprawdę coraz szybszym tempem przemiany zasobów naturalnych Ziemi na śmieci. Dewastacja naszej planety wiąże się też z kolejnym, być może najważniejszym, pomijanym problemem. Jest nim to, co wyprawiamy z klimatem dzięki naszej węglowej rewolucji przemysłowej rodem z XVIII wieku, która tak naprawdę wciąż trwa i ta cała nasza nowoczesność polegająca na spalaniu z coraz większym trudem wydobywanych paliw kopalnych to rozwinięcie technologii sprzed kilkuset lat, a nie super mega hiper nowoczesny wiek XXI jaki chcą nam wcisnąć media, korporacje, reklamy. Efekt cieplarniany, globalne ocieplenie - zazwyczaj większość, gdy słyszy te teksty, od razu mówi - bzdura, a potem zastanawia się skąd wziąć pieniądze na klimatyzację latem, albo jak załatwić odszkodowanie za zalany powodzią dom. Problem w tym, ze z klimatem będzie już tylko gorzej, zmiany będą przyspieszać i jeśli nic nie zrobimy, przekształcimy Ziemię w miejsce nie nadające się do życia. Stać się to może szybciej niż na m się wydaje ze względu na naszą gigantyczną populację, wzrastającą z grubsza wykładniczo, a co za tym idzie na coraz większą nasza presję na środowisko. I wtedy nastąpi prawdziwy koniec historii, ale nie taki, jak miał na myśli Fukuyama. Ostatnim niezrozumianym problemem jest kwestia wzrostu wykładniczego. Niedawno przeczytałem wspaniały przykład pozwalający zrozumieć jego znaczenie - eksperyment myślowy polegający na wypełnieniu stadionu wodą - polecam: ziemianarozdrozu.pl/artykul/2503/kurs-na-zderzenie-problemem-jest-procent-skladany - "Wyobraźcie sobie magiczny kroplomierz, z którego na waszą lewą dłoń spada pojedyncza kropla wody. Magia polega na tym, że co minutę kropla powiększa się dwukrotnie. Na pierwszy rzut oka nie dzieje się nic szczególnego, tyle tylko że po minucie zamiast maleńkiej kropli mamy na dłoni dwa razy większą kroplę. Po kolejnej minucie warstwa wody będzie już miała prawie średnicę dziesięciocentówki, a po sześciu minutach woda na dłoni mogłaby wypełnić naparstek. Załóżmy teraz, że zabieramy nasz magiczny kroplomierz na stadion Fenwey Park i ustawiamy go o 12:00 w miejscu, skąd zawodnik rzuca piłką. Aby było ciekawiej, ustalmy, że stadion został uszczelniony, a zostałeś przykuty kajdankami do krzesła w najwyższym rzędzie. Pytanie brzmi: Ile masz czasu, by uwolnić się z kajdanek? (...) kropelki wody zdołają wypełnić całkowicie stadion w czasie krótszym niż 50 minut!" W dodatku niemal cały przyrost ilości wody nastąpi w ostatnich 4 minutach! "Siedzieliśmy sobie na n
ps. "Siedzieliśmy sobie na naszych ławeczkach przez 45 minut i wydawało się, że nic takiego się nie dzieje, aż tu w ostatnich czterech minutach ? bach! ? i cały stadion został zatopiony." To jest właśnie to prawo matematyki, którego ludzkość nie rozumie i które zabiło cywilizację Wysp Wielkanocnych, a teraz może zagrozić całej planecie. Bo wzrost wykładniczy dotyczy całej populacji, zarówno pod względem jej liczebności, pod względem ekonomii jak i jej presji na środowisko. Presję na środowisko może zahamować jedynie koniec zasobów, ale wtedy nie wiadomo, czy będzie już co ratować. Różnica pomiędzy ilością końskiego łajna na ulicach a naszą presją na środowisko w tym momencie polega na tym, że przyrost ilości końskiego łajna następował w poprzedzających pełne zalanie stadionu 45 minutach, teraz natomiast nasza cywilizacja wkracza jako całość w finalne 4 minuty. Tak właśnie wygląda wykres w kształcie kija hokejowego obrazujący wzrost temperatury na Ziemi i tak zapewne wyglądają wykresy obrazujące wzrost niemal wszystkiego co związane z naszą cywilizacją - produkcji plastiku, emisji CO2, ilości śmieci itd.
już oceniałe(a)ś
6
0
W przełom 89 roku wpisana była pogarda dla ludzi pracy i źyrowal to związek Solidarność. Minister rządu Mazowieckiego cieszący się z bankructwa nowej huty. Tak samo cieszył się z upadku przemysłu w Łodzi, elwro we Wrocławiu i setek innych zakładów. Minister rządu solidarnościowego!
już oceniałe(a)ś
5
6
Mam nadzieje ze to COS przyjdzie jak najszybciej!!! Czas najwyzszy zaorac ten patologiczny system!!!
@prelude93
i przyszło i jesteście zadowoleni ?
już oceniałe(a)ś
3
0
Gwiazdowski dobrze odpowiedział Wam na swoim blogu. Jestescie głupi i oderwani od rzeczywistosci tak mocno, ze przecieralem oczy ze zdumienia w wielu akapitach...
@praca3d
Dzięki trzymaniu się ziemi przez takich Gwiazdowskich i Balcerowiczów PiS ma się wciąż relatywnie doskonale. I mieć będzie. Właśnie póki będzie Gwiazdowski i ten tok ekonomicznego myślenia.
już oceniałe(a)ś
1
0
Nawet niezłe. Dlaczego czas przeszły? I co z tym OFE złego, że wstawił żonę na prezesa? Mógł poświęcić dla kraju, to dal to co ma w domu najlepszego. Europie grozi nacjonalizm? To otworzyć granice na ościerz, jak w Niemczech, a potem zaproponować i przymusowo przeprowadzić dyslokacje. Kiedy z Polski sami z siebie Czeczeni jechali do Niemiec, to wszyscy mieli do nich pretensje. A oni po prostu mieli dobre rozeznanie. Czy jednak zrewanżują się polskim miłośnikom Kaukazu i pozwolą budować nasze góralskie domki na północnych zboczach? Warto próbować. Świat bez granic to marzenie. Czy jednak autor jest gotów powiesić zaproszenie na drzwiach własnego mieszkania z napisem: zapraszam pod własny dach imigrantów? Czy któryś z przywódców Europy to zrobił? Zapewne nie maja czasu, bo muszą wszystkich upchnąć za pieniądze podatnika, nacjonalistycznie zacofanego. Proste. I stąd propozycja wrócenia do czasu teraźniejszego.
już oceniałe(a)ś
1
2