Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Aleksandra Klich: Podobno dostał pan nieoczekiwany spadek. Jakie to uczucie, gdy człowiek nagle dowiaduje się, że ktoś nieznany przepisał mu swój majątek?

Wiesław Myśliwski: Wielkie zaskoczenie. Satysfakcja, jakbym odebrał najważniejszą nagrodę w swoim życiu.

Kto to był?

- Obcokrajowiec, Holender, którego nie znam i który mnie nie znał.

Pewnego dnia, w styczniu, przyszedł list z kancelarii prawniczej w Lejdzie. Notariuszka informowała mnie, że taki i taki pan złożył u niej przed śmiercią testament, w którym obdarzył mnie spadkiem po sobie.

Podał powód?

- Że robi to po przeczytaniu moich książek przełożonych na holenderski.

Może sobie pani wyobrazić, co w pierwszej chwili pomyślałem. Że ktoś mi zrobił dowcip. Chociaż pismo było oficjalne, z pieczątkami, w dwóch wersjach, holenderskiej i polskiej przełożonej przez przysięgłego tłumacza.

Co pan zrobił? Zaczął sprawdzać w internecie, co to za człowiek i kancelaria?

- Nie. Nie korzystam z internetu. Radziłem się znajomych prawników, którzy też zwracali mi uwagę, że trzeba sprawdzić, czy to nie żart albo oszustwo.

Ale szybko się okazało, że to prawda.

Niewiele dotychczas udało mi się dowiedzieć o tym człowieku. Był prawnikiem, miał 55 lat. Gdy we wrześniu zgłosił się do kancelarii, żeby spisać testament, śmiertelnie chorował. Zmarł 24 listopada.

Zapytam bezceremonialnie: dużo panu przepisał?

- Wszystko, co miał. Nie znam dokładnego szacunku, ale m.in. dom w Lejdzie.

Nie przyjąłem jednak tego spadku. Najpierw nie wierzyłem, potem się wahałem, w końcu doszedłem do wniosku, że wystarczy mi sam taki akt.

Tym bardziej że w testamencie był zapis, że gdybym nie przyjął spadku, to przypada on wydawnictwu, które publikuje w Holandii moje książki. To Querido z Amsterdamu. Uznałem, że wydawnictwo bardziej zasługuje na te pieniądze i nieruchomości niż ja. "Traktat o łuskaniu fasoli" ma siódmy dodruk. Zrobili już dodruk "Ostatniego rozdania", a wyszło ledwo w styczniu. Mają zamiar wydać "Widnokrąg". Książki przekłada wspaniale Karol Lesman.

Jak pan sobie tłumaczy, skąd w głowie Holendra mógł się wziąć pomysł, żeby wszystko, czego się dorobił, przeznaczyć dla znanego tylko z książek pisarza z Polski?

- W Holandii wyszły trzy moje książki, "Ostatniego rozdania" nie czytał, bo ukazało się po jego śmierci. Notariuszka w liście napisała mi, że szczególnie upodobał sobie "Kamień na kamieniu".

Pomyślałem, że ta książka pomogła mu umierać. Miałem z "Kamieniem" kilka takich ostatecznych zdarzeń. Nie będę jednak o nich mówił. Ale może się mylę.

Wideo "Magazynu Świątecznego" to coś więcej - więcej wyjątkowych tematów, niezwykłych ludzi, najważniejszych wydarzeń, ciekawych komentarzy i smacznych wątków. Co weekend poznasz ciekawy przepis, zasłuchasz się w interpretacji wiersza i przyznasz, że jest cudem, dowiesz się, co w trawie piszczy - w polityce, kulturze, nauce.



W Magazynie Świątecznym:

Jo Nesbo: Bez przemocy byłoby trochę nudno
Zacząłem pisać książki, tak jak grać w piłkę nożną - bo miałem na to ochotę. Z Jo Nesbo rozmawia Katarzyna Bielas

Umberto Eco: O pożytkach z oglądania się za dziewczynami
Życie jest jak film z mojej młodości: wchodzimy, kiedy wiele rzeczy już się stało, i trzeba poznać to, co zdarzyło się przed naszym narodzeniem. Ale dziś, kiedy idziesz do kina, od razu ktoś bierze cię za rękę i mówi, co dzieje się na ekranie

Richard Flanagan: Uchodźcy z Syrii. Byliśmy błogosławieni
Elias, operator kamery, przestaje filmować. Robi łódkę z papieru dla małego Eida. - Popłyńmy nią do Niemiec - mówi Samir. Namiot przecieka, śnieżyca się wzmaga. Zostawiamy ich własnemu losowi, z ulgą wychodzimy w rozdeptane błoto na zewnątrz

Paulina Wilk: Dorosłe dzieci mają żal
Transformacja, arogancja władzy, wojny za progiem - to nie tłumaczy, dlaczego kulimy się w kącie z wyszczerzonymi zębami. Pora sięgnąć do książek zepchniętych na pobocze, bo zawalały autostradę do nieba

Jerzy Sosnowski: Doktryna i czułość
Ze słusznych obiektywnie norm nie wolno czynić kamieni, którymi rzuca się w innych

Horyzont. Andrzej Stasiuk
Co z ciebie za Polak, jak cię na rzyganie bierze, Andriusza? Toż to twój naród, a ty krew z ich krwi oraz kość z ich kości. Umarli, żebyś żyć mógł i bąki zbijać

Ignacy Karpowicz: Wielki Jork, małe życie
Nasze życie zawsze pozostanie małym i choćbyśmy sukcesami wspięli się ponad nasz początek - zawsze istnieć będzie coś większego. Tego nas uczy Nowy Jork

Jak oni piszą
Joanna Bator łapie zahaczki, Janusz L. Wiśniewski buduje wątki na basenie, Katarzyna Bonda marznie, Rafał Kosik ustawia czarny ekran i zielone litery

Diane Ducret: Praca, aborcja, ojczyzna!
Mężczyźni z rządowych ław nie potrafią poradzić sobie z bezrobociem, kryzysem i terroryzmem, więc chcą pokazać, że panują nad czymś najpotężniejszym: nad życiem



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.