Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Zanim przeszedł 3500 górskich dróg wspinaczkowych, zanim zdobył jako pierwszy wszystkie ośmiotysięczniki świata, przetrawersował Antarktydę, Grenlandię, pustynię Gobi, Takla Makan i uganiał się za yeti po Tybecie - musiał wydostać się z malutkiej tyrolskiej doliny. - Świat był tak duży jak ona. Chodziło się na hale po siano. Dalej nie - wspomina.

Reinhold był jednym z dziewięciorga dzieci wiejskiego nauczyciela, który stał się jego pierwszym mistrzem w skale. Kiedy miał pięć lat, ojciec zabrał go na pierwszy trzytysięcznik. Mały Reinhold wspinał się po pobliskich ruinach i murach cmentarza. Do zabaw w pionie przyłączył się o dwa lata młodszy brat Günther. Razem pokonywali coraz trudniejsze drogi w Alpach. W wieku 20 lat byli już w czołówce skalnych wspinaczy w Europie.

Ale chcieli iść wyżej.

W 1970 roku nadarzyła się idealna okazja - organizowano wyprawę na Nanga Parbat. Gdy Messner samotnie zbliżał się do szczytu, niespodziewanie dogonił go Günther i razem weszli na wierzchołek. Ale młodszy z braci osłabł. Dopadła go choroba wysokościowa, majaczył. Gdy Reinhold dotarł do doliny, brata nigdzie nie było.

On sam ledwo przeżył. Stracił siedem palców u stóp. Ale mimo to wygrał wyścig z Jerzym Kukuczką i jako pierwszy zdobył wszystkie ośmiotysięczniki.

Nie dla wszystkich jest najlepszy. Wielu uważa, że jedynie jest najbardziej rozreklamowany. Zarzuca mu się, że jest egoistą rozmiłowanym w sobie bardziej niż w górach. Że jego filozoficzne rozważania są mętne i banalne, a służą tylko temu, żeby dostać jeszcze więcej zaproszeń na dobrze płatne wykłady. I że to on zamienił himalaizm w medialne show. Ale nawet jeśli - to tyle przeszedł i tyle widział, że warto posłuchać, co ma do powiedzenia. A Reinhold Messner jest surowym sędzią.

Górski etos? Dziś wszędzie widać biegaczy. W zasadzie na szlaku coraz rzadziej spotyka się ludzi, którzy idą. A wspinacze prężą muskuły na sztucznych ściankach.

Przesuwanie granic? To pojęcie, które się zdewaluowało, ukradzione przez poradniki sztuki życia i reklamę. - W Europie mówi się często: "No limits". Jeśli ktoś uważa, że nie mamy ograniczeń, to nie wie nic o człowieku. Nasze istnienie opiera się praktycznie na samych granicach.

Braterstwo liny, o którym tyle dyskutowano w Polsce po tragedii na Broad Peak? - Na wyprawie każdy jest odpowiedzialny za siebie samego. W naszym świecie nie ma definicji dobra i zła. Jest tylko możliwe i niemożliwe.

Ale to nie znaczy, że wspinacze są nadludźmi, jak czasem próbują się przedstawiać. - Osoba, która normalnie czuje, widzi, że idea wypraw w góry jest zła. I jestem pierwszą osobą, która to powie. Mea culpa.

Bo wielka wspinaczka - przyznaje Messner - nie jest żadną inteligentną czynnością. Tak naprawdę to całkiem głupie pchać się w miejsce, gdzie możesz umrzeć.

O co chodzi w życiu? Trudno powiedzieć, ale na pewno nasz sposób na życie - kompulsywna konsumpcja i wirtualne substytuty prawdziwych relacji - to pułapka. - Gdy całą cywilizację szlag trafi, ja wciąż będę miał swoją farmę, która pozwoli żyć kilku rodzinom.



W nowej odsłonie "Magazynu Świątecznego" także:

* Dzieci? Należy trzymać z dala od pieniędzy i z dala od pozy, że się ma kasę. Polska? Jest poza polityką i politykami. Gry toczone na górze przez dziewczęta i chłopców nie mają żadnego znaczenia dla mojego życia. Ale głosuję - z poczucia przyzwoitości i z patriotycznego obowiązku. Z tych samych powodów płacę podatki. Miłość? Przepis jest w codziennych drobiazgach. W esemesie, przytuleniu, pocałunku, drobnym prezencie. Kiedy się ma rodzinę, trzeba rano wstać z łóżka, zejść do piwnicy, otworzyć piec i wrzucić szuflę węgla, żeby się paliło. Arkadiusz Jakubik, etatowy brzydal od Smarzowskiego i kultowy Dr Misio, jakiego nie znamy

* Nie chcę żyć w świecie, w którym Urban Outfitters, Amazon, Gucci, Zara i H&M mówią nam, co mamy kupić, i wszyscy noszą to samo. Na szczęście dziś bycie cool to kwestia nie ubrania, ale tego, co masz pod czaszką - przekonuje wizjoner designu Bradford Shellhammer.

* Dzisiejszy wypoczynek ludzi sukcesu to prawdziwa orka na ugorze. Teraz jest moda nie tylko na to, żeby się zmęczyć, ale jeszcze wcześniej tę mordęgę z ołówkiem i kalendarzem w ręku rozplanować. Każde zawody to parada milczków podjeżdżających na miejsce czarnymi SUV-ami wyładowanymi profesjonalnym sprzętem. O co chodzi z tym całym triatlonem?

* Ciężarne mają ogromną ochotę na surowe mięso. Ta nasza pożarła kawałek ciepłego ciała: Krym. Ale przełknąć się go nie dało. Utknął w gardle Rosji. Władimir Sorokin o narodzinach nowej Rosji

* Czujnik skomunikowany z twoim smartfonem poinformuje menedżerów, że wyszedłeś z biura. Inny, przy talii, sprawi, że nie będziesz się garbił przy biurku. A elektryczna bransoletka ukarze cię wstrząsem, gdy nie pójdziesz na siłownię. Jewgienij Morozow o pomysłach, którymi Dolina Krzemowa nie ma ochoty się chwalić.

* Po 2300 latach od powstania wraca moda na stoicyzm. Ci, którzy wgryzą się w niego, doznają olśnienia: mam klucz do szczęścia! Prosty, aktualny, działający jak pstryczek od światła: włącz/wyłącz. Postępuj racjonalnie, angażuj się w to, co robisz, nie przejmuj się przyszłością i przeszłością. Filozofia idealnie zresztą skrojona na potrzeby współczesnego człowieka, który oczekuje rozwiązań prostych i działających od zaraz.

* Mads Mikkelsen posyła złoczyńców do piachu na Dzikim Zachodzie, a Duńczykom rośnie samopoczucie. Co ogląda Kopenhaga

* El Greco, a obok Cézanne, Kokoschka, Schiele, Pollock, Bacon. Kawałek dalej retrospektywa brytyjskiego nestora popartu Richarda Hamiltona, po sąsiedzku Henri Cartier-Bresson. Latem w Madrycie łatwiej o zawrót głowy od kultury niż od upału.

* Rzucić wszystko, by piec chleb - brzmi jak z harlequina albo nędznego serialu - mówi Kasia. A jednak. Z mężem Rafałem rzucili etaty i od roku żyją z chleba z własnej piekarni. Nie oni jedni. Piekarnie slowfoodowe to już coś więcej niż hipsterska moda.

* Czy można być kolaborantem i dobrym człowiekiem? Kiedy można ufać świadkom? Czy istnieje jedynie słuszna pamięć o historii? Problemy włoskie, a zupełnie jakby polskie, przyniosły sławę Jaumemu Cabré. Fragmenty jego debiutanckiej powieści "Głosy Pamano" tuż przed polską premierą.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.