Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
''Dlaczego młodzi Izraelczycy, których spotykam na ulicach Warszawy czy Krakowa, są agresywni wobec Polaków? - to pytanie często słyszę w Polsce. Pytający zwykle dodają: ''Kiedy ich widzę, zawsze w grupie, przechodzę na drugą stronę. Przecież oni nie mają złych doświadczeń z Polakami, jak ich dziadkowie. Nie przeżyli wojny, nie doświadczyli antysemityzmu, a dzisiejsza Polska, z licznymi festiwalami żydowskimi czy izraelskimi sztukami Hanocha Levina, jest im wyjątkowo przychylna. No to dlaczego?''.

Próbuję tłumaczyć, że to skomplikowana sprawa, przytaczając fakty i statystyki. Ale chyba najlepszym sposobem zrozumienia młodych Żydów przyjeżdżających na ''wycieczki pamięci'' z Izraela do Polski będzie postawienie się choćby na chwilę na ich miejscu.

Wyobraź sobie, że jesteś Żydem

Wyobraźcie sobie, że jesteście nastoletnimi Żydami z Izraela. Odkąd pamiętacie, jeden dzień w roku kojarzył się Wam z wyciem syren, smętną muzyką i programami w telewizji, których rodzice nie pozwalali Wam oglądać. Tego dnia Wasz dziadek, nie chcąc widzieć nikogo, zamykał się w pokoju, a babcia płakała, przytulając Was do siebie. Już w przedszkolu powiedziano Wam, że to smutny dla Żydów dzień wspomnień o tych, których zamordowano gdzieś na końcu świata, w kraju, którego nigdy nie widzieliście na oczy.

W szkole kazali Wam uczyć się nazw trudnych do wymówienia: Holocaust, Brzezinka, Treblinka, Płaszów, Bełżec, Chełmno, Tarnów, Łódź, Oświęcim, Auschwitz. A ten jeden dzień w roku nazwano Dniem Zagłady - Szoah. W liceum pokazywali Wam filmy, w których umierały dzieci, a wśród lasów pędziły pociągi; ich bydlęce wagony były pełne przerażonych ludzi. Słyszeliście też Icchaka Szamira, premiera Izraela, twierdzącego, że: ''Polacy antysemityzm wyssali z mlekiem matek''.

Wyobraźcie sobie, że Wasza pamięć przechowuje w pamięci jak relikwię dramatyczny obraz Polaków inscenizujących podrzynanie Żydom gardeł z filmu ''Shoah'' Claude'a Lanzmanna. Albo koszmar Żydów płonących żywcem w stodole w Jedwabnem. I twarze Ocalonych, którzy choć uciekli śmierci, nie wyglądali na szczęśliwych.

Kto dziękuje wywyższonym?

W niektórych z Was nawet ci Sprawiedliwi, którzy przechowali Żydów w ziemiankach, stodołach, na strychach czy w chlewach, do dziś nie budzą sympatii. Mając 14 lat, człowiek buntuje się przeciw dziękowaniu komukolwiek za cokolwiek - nawet własnym rodzicom, a co dopiero obcym ludziom. Świadectwo tych, którzy pozostali wśród żywych, budzi wasze wątpliwości, ponieważ Ocaleni nie zawsze mogą jednoznacznie zaświadczyć o czystości rąk swych wybawicieli czy ich bezwzględnej bezinteresowności. Macie więc wątpliwości nawet wobec tych Polaków, którzy byli bohaterami i ryzykowali życie własne i bliskich dla ocalenia Żydów, nie żądając nic w zamian.

Wdzięczność zakłada, że ocalenie zostało dane Żydom przez innych. Ale kimże byli ci ''oni'', tak niesprawiedliwie wywyższeni, że mogli ofiarowywać życie szczutym jak zwierzyna ludziom z żółtą gwiazdą na piersi? Dlaczego Polacy, wśród których wyrośli Żydzi na tej samej ziemi, byli w takiej uprzywilejowanej pozycji? Dlaczego Żydzi musieli być dłużnikami kogokolwiek? Dlaczego ocalenia nie zawdzięczali sobie? Dlaczego nie pomogli im Żydzi z USA czy z Palestyny?

Te pytania denerwują, więc się przeciw nim buntujecie. Tym bardziej że jesteście młodzi, nigdy nie zaznaliście prześladowań i we własnym kraju czujecie się silni. Trudno Wam zrozumieć, co się stało lata temu. A jeszcze trudniej - dlaczego.

Nikt nie daje Wam satysfakcjonującego wytłumaczenia powodów, bo przecież nie ma logiki, która mogłaby objaśnić ludobójstwo. Siedząc w klimatyzowanych klasach, czujecie, że będąc na miejscu Waszych dziadków, walczylibyście. Na potwierdzenie swych słów przywołujecie tych, którzy nie bali się godnie umrzeć z bronią w ręku - partyzantów czy powstańców, tak jak ci w getcie w Warszawie. W duchu obiecujecie wszystkim Żydom na całym świecie, że póki żyjecie, nie będą się musieli bać o swoje bezpieczeństwo. Wy ich obronicie. Nie będzie powtórki z Holocaustu!!!

Przestańcie się wstydzić - apeluje rabin: ''Zobaczcie, Polacy, jak się zmieniliście''


Przeczytaj rozmowy Mikołaja Grynberga z ludźmi ocalałymi z Holocaustu >>


''Zniesławienie'' - fragmenty dokumentu o wycieczkach młodzieży izraelskiej do Polski

Zrozumieć śmierć 6 milionów

Wyobraźcie sobie, że jesteście Żydami. Macie po 17 lat i czekacie na wyjazd do kraju - ''cmentarza narodu żydowskiego'', ''ojczyzny obozów koncentracyjnych''. Do Polski, do której co roku wyjeżdżają Wasi izraelscy rówieśnicy i Żydzi z całego świata. Chcecie skonfrontować zdjęcia obozów z realnymi ich odpowiednikami i zrozumieć niewinną śmierć 6 milionów. Uczy się Was, że Holocaust zgotowali Żydom Niemcy. Czasami jednak podaje się Polaków jako współwinnych, a czasami jako tych, którzy ratowali. A to komplikuje ocenę i budzi ambiwalentne uczucia. Poza tym Wasi znajomi Izraelczycy z przyjemnością jeżdżą do Niemiec, osiedlają się w Berlinie. Ale do Polski boją się jeździć lub robią to bardzo niechętnie.

Nawet kiedy przed ''wycieczką Zagłady'' (tak często określacie wyjazd do Polski) zabiera się Was do Instytutu Pamięci Narodowej i spacerujecie Aleją Sprawiedliwych upamiętniającą 5850 Polaków, którzy uratowali życie Żydom, nie potraficie odrzucić stereotypu Polaka antysemity.

Nie można winić Was za skojarzenia. Większość z Was, oprócz faktów o Szoah, nie miała okazji dowiedzieć się zbyt wiele o polskich górach, miastach, książkach czy historii - choć w ostatnich latach ci najmłodsi dostali w nowych podręcznikach historii szansę poznania 800-letnich dziejów pokojowej współegzystencji Polaków i Żydów. Do uprzywilejowanych należeli ci, których krewni, zwykle pochodzenia polsko-żydowskiego, podzielili się pozytywnym wizerunkiem Polski i stworzyli przyjazny grunt do spotkania z nią.

Oprócz powtórek ''Dekalogu'' Kieślowskiego, ''Listy Schindlera'' Spielberga i ''Pianisty'' Polańskiego, dokumentalnych reportaży o Żydach jadących do Polski w poszukiwaniu grobu zamordowanych rodziców, a przede wszystkim ''Shoah'' Lanzmanna - nie macie wielu okazji poznawania Polski niezwiązanej z wojną, pogromami czy konfliktem polsko-żydowskim. Nie pokazuje się Wam polskich komedii ani współczesnych filmów obyczajowych, które mogłyby przybliżyć Wam Polskę codzienną, polskich rówieśników, Pieniny, Mazury czy Beskidy. Jeśli ktoś zapytałby Was, czy mielibyście ochotę spędzić wakacje w Polsce, pewnie postukalibyście się w głowę: ''Zwariowałeś?!''.

Autobusy z zasuniętymi firankami

Przed szkolnym wyjazdem do Polski obawiacie się, co Was czeka. Zawczasu uprzedzają Was, byście nie nosili koszulek z hebrajskimi napisami, nie afiszowali się tym, że jesteście Żydami, nie rozmawiali na ulicy po hebrajsku, nie wychodzili sami z hotelu. I absolutnie nie nawiązywali kontaktów z Polakami. Pod żadnym pozorem nie możecie oddalać się od grupy czy chodzić samopas ulicą. Zapewnia się Wam w Polsce uzbrojonych ochroniarzy, którzy sprawdzają teren nawet przed tym, jak wychodzicie z autobusów do toalety. Często się zdarza, że kiedy tłumnie przechodzicie ulicami polskich miast, zamyka się je dla ruchu. Czyżby aż tak niebezpiecznie było w Polsce, że tego typu środki są bezwzględnie konieczne?

Przez cały pobyt w tym kraju dostajecie izraelskie posiłki - odgrzewane, niesmaczne i monotonne, ale za to koszerne, swojskie i bezpieczne.

Wyobraźcie sobie, że program macie napięty: codziennie zwiedzacie: Auschwitz, Majdanek, Treblinkę, lasy, gdzie rozstrzeliwano Żydów, zbiorowe mogiły i getta, w których Żydzi umierali na ulicy, oraz wymarłe sztetle. ''Na dzień dobry'' zamiast o życiu Żydów w Polsce słuchacie o tym, jak ich mordowano. A ''na dobranoc'' - opisy ich konania. Nawet podczas jazdy autobusem przez Polskę macie zasunięte firanki, by widoki za oknem i światło nie przeszkadzały Wam oglądać filmu o Zagładzie. Filmu, którego akcja rozgrywa się tu, w miejscu, do którego przyjechaliście.

Jak udaje się Wam wytrzymać psychicznie tę codzienną końską dawkę śmierci i okrucieństwa? Nie mam pojęcia. Wiem jednak, że są wśród Was tacy, którzy płaczą, i tacy, którzy chcieliby natychmiast rozprawić się ze wszystkimi nazistami. Twarze, na jakie natrafiacie zaraz po wyjściu z obozu, mają słowiańskie rysy, jednak w Waszej świadomości, jakoś tak nagle, automatycznie, to one zajmują miejsce twarzy nordyckich oprawców.

Dzieje się tak nie dlatego, że nie znacie faktów historycznych. To dlatego, że Wasze spotkanie z Szoah odbywa się na polskiej, a nie na niemieckiej ziemi. I dlatego, że najwięcej Żydów zginęło właśnie tu, a obozy mają dla Was polskie nazwy - choć ciągle zwraca się Wam uwagę, że używacie ich niepoprawnie, bo Oświęcim to nie Auschwitz. Jakoś umyka Wam fakt, że skoro największe skupisko Żydów w przedwojennej Europie było w Polsce, to znaczy, że Żydom wcześniej, przez całe stulecia, masowo pozwalano osiedlać się właśnie w tym kraju. I widocznie było im tu lepiej niż gdziekolwiek indziej, skoro tu pozostali.

Kto i jak przypomina Sprawiedliwych: ''Skrzypce dla Abrama Słomki''


Jak nas widzą - relacja młodej Żydówki z wycieczki do Polski

Wielka Europa i ziemia zhańbiona

Dla Was fakt ten oznacza jednak coś innego: ''Poza Polską Żydzi nie ginęli masowo. To w niej znaleźli śmierć, i to tu pozwolono im umrzeć!''. Wy przecież nie jeździcie do Niemiec na masowe szkolne ''wycieczki szlakami nazizmu'', nie płaczecie zbiorowo na ulicach Berlina, nie bierzecie udziału w odtwarzaniu pokazu wywlekania rabinów z niemieckich domów za brody czy palenia książek, tak jak się to robi na krakowskim Kazimierzu. Nie inscenizuje się Wam na placach starych niemieckich miast wywózki Żydów do obozów.

Do Niemiec - ''kraju liberalizmu i tolerancji'', jak powszechnie słyszycie w mediach, kraju inwestującego wielkie sumy w budowę żydowskim ofiarom Holocaustu pomników i muzeów, kraju mogącego pozwolić sobie na zapłacenie ponad trzymiliardowego odszkodowania - marzycie, by pojechać. Dla Was to jest Wielka Europa. A Polska kojarzy się Wam z ubogim, postkomunistycznym krajem z monopolem na wycieczki ze śmiercią w tle. W waszej świadomości jest to ''ziemia zhańbiona'', do której nie macie ochoty przyjeżdżać ''dla przyjemności''.

Wyobrażacie sobie Polskę jako kraj, w którym jest Jedwabne i są Kielce, gdzie jest Wam zimno, nawet jeśli zwiedzacie ją latem. Jakoś dziwnie jesteście zgodni w tej opinii. ''Czułem antysemityzm na ulicy, był w spojrzeniach ludzi'' - twierdzicie powszechnie, choć zwykle nie doświadczyliście osobiście jakiegokolwiek przejawu polskiego antysemityzmu.

Zobaczyć twarz normalnego Polaka

Owszem, są wśród Was, choć w zdecydowanej mniejszości, również Ci, którym daje się szansę na zobaczenie w Polsce - oprócz obozów i centrów handlowych - również pięknych polskich gór, Zakopanego, zabytków Krakowa i Warszawy, kopalni soli w Wieliczce, posłuchania koncertu polskiego zespołu muzycznego, posiedzenia w kawiarni na starym rynku jakiegoś miasta czy spotkania się z polskimi rówieśnikami. Ci z Was, którym pozwala się poznać współczesną Polskę i zweryfikować stereotypy, nie widzą w kraju nad Wisłą tylko cmentarza. Dla tych nielicznych Polacy mają twarze normalnych ludzi, a nie antysemitów.

Niejednokrotnie słyszałam w Izraelu opinię: ''Po co jechać do Polski? Przecież poza obozami nie ma tam nic interesującego do zobaczenia''. Było ona tak powszechna, że wręcz banalna. Wynikała z ignorancji, dwudziestoletniej przerwy w stosunkach polsko-izraelskich, silnie zakorzenionych stereotypów, a może nawet, jak twierdzą niektórzy, z planowej polityki Izraela. Bo chyba nie przez przypadek młodzi Izraelczycy jadą do Polski tuż przed rozpoczęciem służby w izraelskiej armii?

Czy wycieczki edukacyjne do Polski mają na celu naprawę stosunków z Polską i z Polakami, budowę nowego modelu porozumienia, walkę z antypolonizmem, szerzenie idei solidarności międzynarodowej czy innych uniwersalnych, humanistycznych wartości? Czy realizują one wyłącznie cel oddania hołdu zamordowanym Żydom, zachowania pamięci o popełnionych zbrodniach i wychowania nowego pokolenia w poszanowaniu życia i godności każdego człowieka? Dla Wered Gwili, mojej sąsiadki, sefardyjskiej Żydówki z Ramat Ganu, z ramienia kuratorium oświaty odpowiedzialnej tam za przedszkola, jednym z wniosków z wyjazdu jest ten, że należy za wszelką cenę szanować godność drugiego człowieka. Dlatego też po powrocie do Izraela postanowiła pomóc erytrejskim dzieciom uchodźców politycznych mieszkających w Tel Awiwie i zorganizować im dzień przyjemności. Pomoc innym to niejedyny wniosek Wered uczestniczącej w ośmiodniowej wyprawie do Polski kuratorów i inspektorów oświatowych (delegacja nr 139 - rejon Tel Awiw). ''Zo lo zchut lichyot be'Israel, zo chowa!'' (''Nie jest przywilejem mieszkać w Izraelu, ale powinnością''), ''Wszyscy musimy zrozumieć, że mamy obowiązki wobec państwa, w którym żyjemy. Nie mamy innego domu niż Izrael'' - wypowiedziała z przekonaniem zdania, które jak mantra powtarzane są przez Izraelczyków wracających z wycieczek martyrologicznych do Polski.

Dla Wered wyjazd do Polski był bardzo znaczący. Dogłębnie ją poruszył. Pozwolił, jak sama mówi, ''namacalnie zrozumieć znaczenie żydowsko-izraelskiej tożsamości''. Przed wyjazdem do Polski unikała rozmów i filmów o tematyce Holocaustu. Były dla niej niewygodne emocjonalnie. W Polsce zrozumiała, że ''musi robić wszystko, co tylko można, by Zagłada się nie powtórzyła, i dać świadectwo temu, co widziała''.

Żydowski aktywista o grzechach Izraela: ''Izraelskie kopie Dmowskiego''


Izraelska telewizja pyta o wpływ wycieczek do Polski i Izraela na tożsamość amerykańskich Żydów

- Czy udało ci się zwiedzić jakieś polskie zabytki czy ciekawe miejsca? - spytałam Wered.

- W planie mieliśmy oglądanie starówki warszawskiej i krakowskiej, ale nie zdążyliśmy. Ostatniego dnia dano nam 1,5 godziny czasu wolnego na zakupy w centrum handlowym. Nie miałam nastroju na zakupy. Chciałam już wrócić do kraju. Widzieliśmy obozy, cmentarze, getta i synagogi, a jedyną rzeczą niezwiązaną z Szoah, którą zwiedziliśmy, była kopalnia soli w Wieliczce.

- Wasza grupa - 50 osób odpowiedzialnych za oświatę w rejonie Tel Awiwu - miała jakiś kontakt z Polakami?

- Tak, jednego wieczoru zorganizowano nam spotkanie ze Sprawiedliwymi wśród Narodów Świata.

- Jakie wrażenie wywarła na tobie Polska?

- Polska jest przygnębiająca, szara. Domy w niej przypominają pociągi. Wszystko w niej jest smutne, bez życia, małe, zaniedbane. Nadal nie podźwignęła się z wojennego zniszczenia. To kraj duchów. Miałam wrażenie, że w powietrzu do tej pory unosi się tam gaz. Dopiero w Polsce namacalnie zrozumiałam, że Szoah się wydarzyło. Trzeba w niej być, by to zrozumieć, i dlatego należy wysłać tam naszą młodzież, aby także ona to zrozumiała.

Jechać do Polski, by kochać Izrael

Były minister oświaty i kultury Izraela Icchak Nawon, który rozpocząwszy w 1988 roku projekt wysyłania delegacji młodzieży izraelskiej na edukacyjne wycieczki pamięci szlakami obozów zagłady w Polsce, określił ich główny cel wychowawczy jako ''udoskonalenie zrozumienia znaczenia istnienia Izraela i wzmocnienie poczucia przynależności do niego i narodu żydowskiego''. Według opublikowanego w 2011 roku na zlecenie izraelskiego ministerstwa oświaty podsumowania 21-letnich wyjazdów młodzieży izraelskiej do Polski (''Ocena wycieczek młodzieży do Polski w roku 2009. Efekty poznawcze, emocjonalne i wartościowe. Wrzesień 2011'', ministerstwo oświaty Izraela, 2011 r.) cel ten został osiągnięty. W dokumencie tym ocenianie wyników edukacyjnego projektu wycieczek do Polski koncentrowało się przede wszystkim na badaniu realizacji nacjonalistyczno-syjonistycznych celów, takich jak: ''zacieśnienie więzi młodych Izraelczyków z przeszłością żydowską, pogłębienie identyfikacji z losem narodu żydowskiego i wzmocnienie osobistego zaangażowania na rzecz ciągłości żydowskiego losu i istnienia suwerennego Państwa Izraela''. 92 proc. młodzieży izraelskiej oświadczyło, że pod wpływem wyjazdów do Polski lepiej rozumiało ważność powstania Państwa Izraela dla Żydów oraz antysemityzmu będącego zagrożeniem życia Żydów (87 proc.). Wyjazdy do Polski spowodowały również wzrost odsetka studentów, którzy rozumieli konieczność istnienia Sił Obronnych Izraela (83 proc.) i umocnili w sobie dumę z bycia Izraelczykami (85 proc.), a także poczucie solidarności losu z innymi Żydami (80 proc.).

Zasługi, których za mało

Od wielu lat zarówno Polacy, jak i Izraelczycy działają na rzecz zmiany programów wycieczek szkolnych do Polski, walcząc o brakujące na ten cel pieniądze i organizując wymianę młodzieży polskiej i izraelskiej. Duże zasługi ma tu Aleks Dancyg, który przez wiele lat prowadził kursy kształcące przewodników izraelskich pod egidą Yad Vashem, a współpracując z Instytutem Polskim w Tel Awiwie, doprowadził do zorganizowania seminariów kontaktowych dla nauczycieli polskich i izraelskich. Od ponad ośmiu lat co roku odbywają się one dzięki wsparciu Ośrodka Rozwoju Edukacji (dawne CODN), podległemu polskiemu MEN, oraz Yaronowi Karolowi Beckerowi, który w ramach programu ''Bliżej siebie'' przez lata organizował spotkania szkół izraelskich i polskich, wymianę ich dyrektorów, nauczycieli i uczniów, a także seminaria dla nauczycieli i przewodników. Dziś jego praca jest kontynuowana przez następców w Instytucie Polskim w Tel Awiwie.

Z kolei projekt ''Polski album'' (żartobliwie nazwany przez uczestników spotkań ''A jednak jest polska Polska'') poszerzający wiedzę izraelskich przewodników o atrakcjach turystycznych Polski realizowany był do 2008 roku.

Obecnie Instytut Polski prowadzi pięć kursów edukacyjnych dla licencjonowanych przewodników, nauczycieli i osób po prostu zainteresowanych historią i kulturą Polski oraz polskich Żydów. Zajęcia są prowadzone przez polskich wykładowców patrzących na te sprawy z polskiej perspektywy.

Jednak to nadal za mało.

Co widzą młodzi Izraelczycy nad Wisłą: ''Podróż pielgrzyma: Polska oczami izraelskiej młodzieży''


Pod prąd schematowi - izraelscy studenci odkrywają Polskę

Niemcy tylko dostarczyli wagony

Z raportu opracowanego dla Knesetu wynika, że do 2008 roku na wycieczki śladami Holocaustu do Polski wyjechało 300 tys. młodych Żydów z Izraela, spośród których tylko ok. 15 tys. miało kontakt z polskimi rówieśnikami. Liczby (raport MOI z września 2011 r.) wskazują na to, że 23 proc. młodych Izraelczyków ze szkół państwowych, którzy mieli ku temu okazję (49 proc. tego grona spotkało się z polską młodzieżą), dzięki działalności na rzecz spotkań z polską młodzieżą wspieranej przez Yad Vashem, izraelskie ministerstwo oświaty i Instytut Polski po powrocie do Izraela może zaświadczyć o lepszym stosunku do Polski niż przed wyjazdem (według raportu MOI 14 proc. młodzieży deklarowało przed wyjazdem pozytywny stosunek do Polski). Z grona uczniów szkół narodowo-religijnych 4 proc. miało szansę poznania Polaków.

Rozmowy z nauczycielami (w większości z postępowych, świeckich szkół telawiwskiej aglomeracji) i uczniami uprzytomniły mi skalę problemów wynikających z martyrologicznych wyjazdów młodych Żydów do Polski. Mój sceptycyzm znalazł potwierdzenie w badaniach prof. Mosze Zimmermanna z Uniwersytetu Hebrajskiego. Przeprowadził on sondaż wśród izraelskich uczniów szkół średnich uczestniczących w ''wycieczkach obozowych'' do Polski. I okazało się, że część tej młodzieży uważa, iż w czasie II wojny światowej ''Polacy byli głównymi przestępcami, a Niemcy tylko dostarczyli wagony'' (gazeta ''Haarec'', 7.10.2008 r.).

Mimo to ministerstwo oświaty uznało program wycieczek do Polski za sukces edukacyjny i przeznaczyło na takie wyjazdy młodzieży z biednych rodzin około 50 milionów szekli (ok. 44 mln zł).

Dlaczego Polacy nie domagają się zmiany programu tych wycieczek, skoro ich formuła wyklucza kontakty przybyszów ze współczesną Polską i Polakami, utrwalając zamiast tego antypolskie stereotypy i uprzedzenia? Nie mam pojęcia.

By moje dzieci były dumne

Niektórzy Izraelczycy twierdzą, że ''Polska zarabia miliony dolarów na wycieczkach młodzieży i tylko dlatego jest tak bezkrytycznie gościnna''. Wycieczki obozowe to poważny biznes. Z izraelskiego raportu kontrolera państwa z 17 maja 2011 roku wynika, że w 2009 roku na wyjazdy młodzieży do Polski wydano 162 mln szekli, 1480-1780 dolarów na osobę. 9 proc. stanowiło dofinansowanie ministerstwa oświaty Izraela, a pozostałą sumę zapłacili rodzice wyjeżdżających dzieci.

Nieżyjący już profesor Jehuda Elkanan, wybitny historyk i filozof ocalony z Zagłady, w artykule ''Dzięki zapomnieniu'' przestrzegał przed głęboką traumą narodową i frustracją wynikającą z koncepcji ''świat przeciwko nam'', ''Żydzi wieczną ofiarą'' i traktowaniem Holocaustu jako ''centralnej osi żydowskiego doświadczenia narodowego'', które kontroluje i nadaje kierunek losowi narodu i jego przyszłości, przeszkadzającego narodowi izraelskiemu w demokratycznym, pokojowym współżyciu z innymi narodami.

Jak długo jeszcze izraelska młodzież wracająca z Polski na pamiątkowych zdjęciach będzie miała tylko kominy krematoriów i pomniki pomordowanych? Pamięć o Zagładzie i przestroga przed Szoah jest ważnym zagadnieniem dla całej ludzkości. To oczywiste, że pielęgnowanie pamięci o ofiarach narodu żydowskiego jest prawem i obowiązkiem młodzieży izraelskiej. Tej kwestii nie podważam. Nie godzę się jednak na politykę przyprawioną ludzkimi kośćmi. Marzę o tym, by moje dzieci były dumne zarówno z bycia Izraelczykami, jak i Polakami. By potrafiły zdobyć się na tolerancję i by znały prawdę o historii narodów, z których się wywodzą.

*Ela Sidi - ur. w 1965 r. w Lubinie, absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Gdańskim, od 1991 r. mieszka w Izraelu, pracuje w gazecie ''Haarec''. Jest autorką książek ''Biała cisza'' (Semper) i ''Izrael oswojony'' (Muza), współautorką antologii prozy, skeczów, piosenek i poezji Hanocha Levina ''Królestwo wszechwanny'' (Austeria, AdiT, 2013), tłumaczką jego sztuki ''Jakiś i Pupcze'' oraz współautorką tłumaczenia jego kabaretu ''Królowa wszechwanny''. Od 2010 r. pisze blog ''Gojka z Izraela''

Getto, mogiła dzieci, Auschwitz. Zapraszamy do Polski

Plan podróży do Polski - delegacja 139. - okręg Tel Awiw, 29.10.13 -6.11.13. Program, w którym uczestniczyli kuratorzy i inspektorzy oświatowi, jest typowy również dla wycieczek młodzieżowych.

29.10.13

9:00 - przylot do Warszawy
11:00 - żydowski cmentarz warszawski
14:00 - obiad
15:00 - pozostałości muru Getta Warszawskiego
16:00 - ''Maslul hagwura'' - szlak ''Śladami bohaterów'' (getta)
17:00 - ceremonia pamięci
18:00 - Muzeum Żydów Polskich
20:00 - kolacja
21:00 - rozmowy wieczorne

30.10.13

6:00 - śniadanie
7:00 - przejazd do Tykocina
8:00 - zwiedzanie żydowskich śladów w Tykocinie
11:00 - zwiedzanie miejsca egzekucji Żydów w lesie w Łopuchowej
14:00 - wizyta w obozie w Treblince
18:00 - zwiedzanie ulic Warszawy (nie odbyło się)
20:00 - kolacja
21:00 - rozmowy wieczorne

31.10.13

6:00 - śniadanie
7:00 - wyjazd do Lublina
10:30 - wizyta w obozie śmierci Majdanek
14:00 - ceremonia pamięci w Majdanku
14:30 - cmentarz żydowski w Lublinie
15:30 - zwiedzanie jesziwy ''Mędrców Lublina''
18:00 - wizyta w teatrze. Sztuka ''Mur'' Teatru Żydowskiego im. Estery Rachel i Idy Kamińskich opowiada o Irenie Sendlerowej, katoliczce wychowanej w duchu demokratycznej lewicy, która ryzykując własnym życiem ocaliła od zagłady około 2.500 żydowskich dzieci (nie odbyła się. Oglądano dokumenty, zdjęcia i adresy zamordowanych Żydów)
20:00 - kolacja
21:00 - rozmowy wieczorne

1.11.13

6:00 - śniadanie
7:00 - przejazd do Kielc
11:00 - zwiedzanie Kielc (domy żydowskie, synagoga-muzeum, program ''Rzeka - świadek pogromu'')
13:30 - wyjazd do Krakowa
16:00 - wizyta i modlitwa w synagodze
17:00 - spacer po Kazimierzu
19:00 - kolacja szabasowa

2.11.13 (szabat, sobota)

8:00 - śniadanie
7:00 - zwiedzanie dzielnicy żydowskiej
12:00 - zwiedzanie getta krakowskiego
15:00 - zwiedzanie starego Miasta w Krakowie (nie zwiedzono)
16:30 - spotkanie z delegacjami izraelskimi na wieczorze Sprawiedliwych wśród Narodów Świata
19:00 - kolacja szabasowa
21:00 - rozmowy wieczorne

3.11.13

7:00 - przejazd do Bobowej
9:00 - zwiedzanie Bobowej: synagogi z XIX wieku, kirkutu i grobu 400 Żydów zabitych w pobliskim lesie w sierpniu 1942 r.
11:00 - przejazd do Tarnowa i zwiedzanie miejsc związanych z gettem tarnowskim i deportacją Żydów do obozu w Bełżcu
13:00 - Zbylitowska Góra - mogiła 800 dzieci żydowskich
15:00 - przejazd do Dąbrowy Tarnowskiej, zwiedzanie XIX-w. synagogi
17:00 - przejazd do Wieliczki
20:00 - kolacja
21:00 - rozmowy wieczorne

4.11.13

6:00 - śniadanie
7:00 - przejazd do obozu zagłady Auschwitz
9:00 - zwiedzanie Auschwitz i ceremonia pamięci
11:00 - 15:00 - obóz Birkenau
15:00 - ceremonia pamieci w Birkenau
16:00 - zwiedzanie obozu Bełżec
18:00 - podróż do Krakowa
20:00 - kolacja
21:00 - rozmowy wieczorne

5.11.13

6:00 - śniadanie
7:00 - przejazd do Łodzi
11:00 - zwiedzanie cmentarza żydowskiego w Łodzi
14:00 - zakupy w centrum handlowym
15:00 - zwiedzanie Parku im. Szarych Szeregów, w którym ma początek ''Szlak pamięci ofiar hitlerowskiego ludobójstwa''. Uroczystość przy Pomniku Martyrologii Dzieci, tzw. Pękniętym Sercu
15:30 - podróż i zakupy w centrum handlowym
17:00 - zwiedzanie ''ukrytej synagogi''
18:30 - podsumowanie wyprawy
18:00 - przejazd na lotnisko w Katowicach


Nieśmiałe próby przerzucania mostów: ''Co zobaczą młodzi Żydzi w Warszawie''; ''Młodzi z Polski i Izraela kręcą razem filmy''; ''Jaką Warszawę widzi wycieczka z Izraela?''






Nie tylko Izraelczycy nasiąkają ''ziemią Holocaustu'' - relacja z wycieczek brytyjskich uczniów i amerykańskich studentów śladami Holocaustu

W Magazynie Świątecznym:

Byliśmy głupi
Musimy się ruszyć, odzyskać ideę równości. Inaczej przyjdzie to ''coś'' i będziemy wisieć na latarniach - mówi Marcin Król
Kościół dopiero oswaja się z ludźmi
Obie strony - i my, głosiciele nauki Kościoła, i ludzie, którzy się z nią nie zgadzają - potrzebują cierpliwości i pokory. Unikajmy dróg na skróty: autorytarnych decyzji, ale też uproszczeń prawdy wiary
Maski Majdanu
W drodze do mieszkania matki Oleny przeszliśmy przez szpaler tituszków. Przyglądali się nam, jakby się zastanawiali: warto nas trzasnąć czy szkoda kije łamać
Prawdziwi Polacy patrzą na Majdan
Dlaczego Tadeusz Isakiewicz-Zaleski, patrząc na fotografie zabitych, nie pisze o wspólnocie upokorzenia i fizycznego bólu, których przed laty sam zaznał?
Igrzyska rzeczy niemożliwych
Wspaniała wioska olimpijska podzieli więc los swych poprzedniczek w Sarajewie czy Atenach i stanie się po igrzyskach miastem widmem - mówi Borys Niemcow
Jestem snowdenistą
Edward Lucas pyta, kto za Snowdenem stoi i czemu to wszystko służy. Pamiętam propagandystów PRL, którzy taką taktykę stosowali wobec opozycji demokratycznej
Dobrodziej czy liberalny komunista?
Slavoj Žižek nie ma wątpliwości: Gatesa i jemu podobnych nazywa ''liberalnymi komunistami'', którzy ''jedną ręką oddają to, co zagrabili drugą''
Wielka krucjata Billa Gatesa
Świat nie jest płaski, a w hierarchii ludzkich potrzeb pecety nie mieszczą się w pierwszej piątce - mówi ojciec domowych komputerów i miliarder, który chce rozdać wszystko, co ma
Tylko plotki są za darmo
Po kilkunastu latach czytania za darmo internauci zaczęli płacić za materiały dziennikarskie w sieci. To, co wydawało się szaleństwem, powoli staje się normą
Czekając na upadek linoskoczka
Polemika po tekście ''Łódź - miasto przeklęte''
Głód - broń masowej zagłady
Asad cieszy się, gdy świat debatuje o syryjskiej broni chemicznej. Może spokojnie mordować tysiące ludzi, sięgając po oręż, o którym wszyscy zapomnieli
Wszyscy jesteśmy Trynkiewiczami
Zaburzenie osobowości, stwarzające zagrożenie recydywą, użyciem lub choćby groźbą przemocy. Przecież to co drugiemu skazanemu można przypisać

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.