Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu


We wstępie Urbanik-Kopeć, gość Michała Nogasia w 78. już wydaniu Radia Książki, pisze na przykład: 

"Wraz z całkowitym niemal sfeminizowaniem służby domowej nadeszło również jej zupełne odczłowieczenie. Służące nie jadły razem z państwem, pojawiały się na salonach jedynie na wyraźne wezwanie (dzwonkiem, by jak najbardziej zdehumanizować kontakt), nie odzywały się wyraźnie nie zapytane, w obecności państwa nie siadały i nie patrzyły pracodawcom w oczy. Jadły wydzielone przez nich jedzenie i ubierały się w określony wyraźnie strój. Ściśle kontrolowano ich zachowanie, moralność, czas wolny, wybory matrymonialne. Często (...) zabierano im nawet własne imię. (...)

Posłuchaj także: Kogo załatwił suweren? Michał Rusinek w Radiu Książki

'Słownik języka polskiego PWN' mówi nam, że słowo 'służyć' ma różne definicje. Przyglądając się położeniu służby domowej w XIX wieku, widzimy wyraźnie, że służące przeszły od 'bycia w czymś użytecznym' do po prostu 'bycia używanym'.

A bardzo często nadużywanym".

W innym miejscu w książce Urbanik-Kopeć notuje zaś zdanie, które z wielu powodów - co wyjaśnia także w Radiu Książki - zdaje się być kluczowe dla zrozumienia pozycji społecznej i sytuacji bohaterek "Instrukcji nadużycia": "Służące były z góry podejrzane".
W audycji autorka opowieści o losie polskiej służby domowej mówi o tym, jak werbowane młode dziewczęta (a także chłopców), na jakich zasadach funkcjonowały tzw. kantory stręczeń, czym były książeczki służących i jak walkę o ich duszę prowadził Kościół katolicki. To także historie o wiecznym upokarzaniu, o fatalnych warunkach pracy, płacy i życia, nieustającym zmęczeniu, braku wolnego czasu, o ucieczkach i karach. Ale ważnym elementem są też wątki seksualnego molestowania i wykorzystywania służących przez członków zatrudniających je rodzin, często przez dorastających synów.

Posłuchaj także: Piękno i upadek futbolu. Paweł Mościcki w Radiu Książki

Pamiętajmy: służące zawsze były podejrzane i najczęściej to one ponosiły winę za wszelkie nieobyczajne sytuacje.
Służące powoli "wychodzą" z cienia, dopiero poznajemy - po tylu latach! - ich prawdziwe losy, z imienia i nazwiska. Urbanik-Kopeć przytacza też zatrważające liczby. Skala wykorzystywania pomocy domowych była prawdziwie zatrważająca. I zostawia czytelnika z ważnym pytaniem: a co, jeśli wśród poniewieranych i wykorzystywanych kobiet (i mężczyzn) byli nasi przodkowie? Czy powinien dziwić nas fakt, że w wielu polskich rodzinach był - i wciąż jest - to temat tabu?

Zapraszamy do wysłuchania audycji!

Współproducentem Radia Książki jest Audioteka.pl. Audycja dostępna jest również w aplikacji Lecton, do pobrania z Audioteka.pl.

Książki autorki dostępne są w formie e-booków w Publio.pl >>

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.