Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Większość dzieci, które przewijają się przez nasz sierociniec, nie ma urodzin, bo nie wiadomo, kiedy się urodziły. Najczęściej mamy daty znalezienia albo podrzucenia. Mnie znaleziono na śmietniku. Moi rodzice byli barbarzyńcami bez serca. Nigdy nikt ich nie odnalazł. Od dziecka patrzę na śmietniki inaczej niż wszyscy. Jezus też tak miał, tylko on inaczej patrzył na stajnie.”

Tak przedstawia się czytelnikom Franciszek, bohater najnowszej książki Filipa Zawady "Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek". Dorastający nastolatek mieszka w sierocińcu prowadzonym przez siostry zakonne. Nikt nie chce go adoptować (często sam nie chce opuścić dobrze znanego miejsca), a ponieważ jest najstarszym z podopiecznych siostrzyczek, opowiada dzieciom bajki (zwykle nie do końca zgodne z oczekiwaniami opiekunek), próbuje uczyć je życia i nie oszukuje — świat pełen jest niepowodzeń, trosk i niemożliwych do zrealizowania oczekiwań. 

Ale tym, co może w książce Zawady zaskakiwać najmocniej, jest styl wypowiedzi Franciszka. Bohater powieści, samotny i zamknięty w swoim języku - pięknym i odrębnym, jest nad wyraz dojrzały i dorosły. Jego obserwacje, nie tylko na temat ludzkiej natury, chwilami zaskakują, często zaś wprawiają w zachwyt. Oto kilka przykładów zaczerpniętych z "Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek": 

 Słuchaj też: "Zdrój". Świetny debiut prozatorski poetki Barbary Klickiej

„Ludzie rozchodzą się nie wtedy, kiedy popełniają błędy, ale kiedy kończy im się cierpliwość do swoich słabości.”

„Odkąd mam plan na życie, wiem, że wszyscy życzą mi udanej porażki. Nie przejmuję się tym, bo ludzie zawsze zazdrościli innym i kiedy to robią, to znak, że życie idzie w dobrym kierunku, bo zawsze zazdrości się dobrych rzeczy.”

 Słuchaj też: Mock młody jak nigdy! Marek Krajewski w Radiu Książki

„Przyjaźń podobno zostaje na zawsze, jednak miłość, kiedy się jej nie pielęgnuje, mija i zamienia się w coś, czego nie można zobaczyć, nie można poczuć i nie można ponownie rozpalić. Z tego wynika, że miłość jest jak filtr od papierosa. Wiem coś o tym, bo czasami popalam, jak nikt nie wie, gdzie jestem."

"Jak mówią legendy, Jezus umarł na krzyżu z miłości. Doskonale go rozumiem. To naprawdę koszmarne uczucie.”

Gość 55. wydania Radia Książki jest nie tylko pisarzem i poetą mającym na swym koncie nominacje do Gdyni i Silesiusa. Zawada to także muzyk, były członek zespołów Indigo Tree oraz Pustki), fotograf, grafik i... łucznik. Człowiek wielu talentów, który napisał świetną, mądrą i zabawną książkę, która nie przejdzie bez echa.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy pełnej zaskakujących momentów! A za tydzień o bezdomnych domach ze Śląska opowie Dorota Brauntsch. 

Współproducentem Radia Książki jest Audioteka.pl. Audycja dostępna jest również w aplikacji Lecton, do pobrania z Audioteka.pl.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.