Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

 Czy można ochronić własne ciało przed "atakiem" obcych ludzi, którzy mają pomóc nam wyzdrowieć, ale jednocześnie brutalnie przekraczają granicę intymności? Na te i wiele innych pytań odpowiedzi udziela "Zdrój", debiutancka powieść poetki Barbary Klickiej, laureatki Nagrody Literackiej Gdynia i Silesiusa.

"Wyciszony poranek na stołówce. Jedna z pań przy moim stoliku długo przygląda się jajku na twardo, które leży na jej białym talerzu. - Wygląda bardzo uroczyście, nie uważa pani? - Uważam - mówię, choć to nieprawda. Pan w marynarce i z wąskim krawatem informuje nas przez mikrofon o możliwości wzięcia udziału w wycieczkach, do Torunia: to, proszę państwa, w najbliższy piątek po zabiegach, lub do Lichenia: to, oczywiście, w niedzielę, każdą, czyli również jutro. - Wiele razy była pani w Licheniu, pani Kamilo? - pyta kobieta, której talerz i jajko znajdują się vis-a-vis moich. - Ciiiicho, Grażynko - syczy ta po skosie. - Jezus Maria, ty mnie nie uciszaj, Halina! - Jej wzrok natychmiast wraca do mnie. - To wiele razy?"

Słuchaj też: "Zdrowaś Mario". Aleksandra Pezda o medycznej marihuanie

130 zaledwie stron "Zdroju" to wspaniała przygoda - nie tylko literacka. Autorka zabiera czytelników do Ciechocinka, pokazuje świat widziany oczami Kamy, warszawianki (to nie najlepsze "pochodzenie", jak się ma okazać) i współtowarzyszy jej niedoli. Ale jednocześnie - pięknym, oszczędnym językiem - opisuje Klicka życie w sanatorium dziecięcym, które główna bohaterka w przeszłości jako mała dziewczynka wielokrotnie odwiedzała. Mamy tu poruszające obrazy samotności i niełatwego dorastania nastolatków i młodszych od nich pensjonariuszy - z dala od rodziny, przyjaciół, w wykreowanym na kilka czy też kilkanaście tygodni zastępczym świecie.

Słuchaj też: "Nie ma". Mariusz Szczygieł o stracie i braku

"Zdrój" to także opowieść o próbie prowadzenia normalnego życia poza godzinami zabiegów. Ale czy ono w ogóle jest możliwe? Czy w Ciechocinku w czasie turnusu może przydarzyć się miłość, której początkiem będzie udana zabawa dansingowa? To, co poważne, spotyka się u Klickiej z tym, co komiczne. I jest to mieszanka nad wyraz udana. "Mam osiem zabiegów dziennie. Wszystko jest napisane na zielonej karcie zabiegowej. Z przodu moje imię i nazwisko, wiek, dwa zdania bezwzględnej prawdy na temat: chondrosarcoma, stan po masywnej operacji, obustronna stabilizacja na czterech poziomach, implanty. (...) - Radzę dokupić sobie akupunkturę - radzi, coś jeszcze notując, doktor Dziarska. - Igiełki, takie niewielkie, a Chińczyk jeden z drugim dobrze to sobie wymyślił. - Coś, że tak powiem, czytałam - mówię, chociaż nic nie czytałam o akupunkturze. Dlaczego miałabym czytać o akupunkturze, myślę. Czy ja już naprawdę nie mam co robić, żeby w wolnym czasie czytać o nakłuwaniu ludzkiego ciała. Igłą, myślę. - A czemu akupunktura tylko dodatkowo, skoro taka pomocna? - Chyba sobie pani nie wyobraża, że NFZ będzie wspierał chińską medycynę, proszę pani."

O tym, skąd wziął się "Zdrój", czym jest "język sanatoryjny" i czy w powieści aby na pewno wszystko jest fikcją Barbara Klicka opowiada Michałowi Nogasiowi w 48. wydaniu Radia Książki. Polecamy i zapraszamy do słuchania.

A za tydzień spotkanie z Mariuszem Urbankiem i... karmicielami wszy.

Książka "Zdrój" dostępna jest w formie e-booka w Publio.pl >>

Współproducentem Radia Książki jest Audioteka.pl. Audycja dostępna jest również w aplikacji Lecton, do pobrania z Audioteka.pl.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.