Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Zdjęcie Denisa znalazłem na Facebooku posła Michała Szczerby – opowiada Paweł Kwiatkowski, przedsiębiorca z Poznania. – Denis to jeden z najmłodszych więźniów politycznych na Białorusi, 17-latek, którego w marcu sąd skazał na trzy lata pozbawienia wolności w tak zwanej kolonii wychowawczej. Do Denisa oprócz babci i mamy napisała tylko jedna osoba, nawet przyjaciele tego nie zrobili. Było mi tego chłopca żal. Może to śmiesznie zabrzmi, bo mam już ponad 50 lat, ale zobaczyłem w nim siebie. Przed laty, jako licealista, działałem w młodzieżowym podziemiu, początkowo w organizacji SKOS, czyli w Szkolnym Kole Oporu Społecznego. Nie siedziałem co prawda w więzieniu, ale milicja kilkakrotnie zatrzymywała mnie, np. podczas manifestacji. Jestem więc w stanie sobie wyobrazić, jakie to uczucie być odizolowanym, przestraszonym, a w tym wieku także nie do końca pewnym. Myślę, że młodzi ludzie mogą mieć dzisiaj wiele wątpliwości, bo skoro władze próbują ukarać cię za poglądy, to może one są złe? Poczułem, że muszę go wesprzeć. Napisałem do niego od razu, gdy zobaczyłem, że jest taka możliwość. Zadeklarowałem też, że może na mnie liczyć, gdyby potrzebował bardziej konkretnej pomocy, np. finansowej czy rzeczowej. Nie wiem, czy dostanę odpowiedź. Bardzo bym chciał.

Napisanie listu i wysłanie go zajęło mi kilka minut. Zrobiłem to przez stronę „Listy do klateczki”, korzystałem z internetowego tłumacza.

Nie jestem w żaden sposób związany z Białorusią, nigdy tam nie byłem, ale Białorusini, ze względu na swoją walkę, są mi bliscy. Powinni być bliscy wszystkim Europejczykom. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy nie solidaryzowali się z nimi i nie pomagali im.

... i pięcioro Polaków

Liczba więźniów politycznych na Białorusi zwiększa się każdego dnia. W tej chwili niezależna białoruska organizacja Wiasna poinformowała, że jest ich już 369. Wśród nich pięcioro Polaków, przedstawicieli niezależnego Związku Polaków na Białorusi: Andrzej Poczobut, Andżelika Borys, Irena Biernacka, Maria Tiszkowska i Anna Paniszyna.

Andrzej Poczobut (1973) - dziennikarz, członek niezależnego Związku Polaków na Białorusi. 25 marca zamaskowani siłowicy zabrali go z jego mieszkania w Grodnie. Obecnie Andrzej przebywa w mińskim areszcie Wołodarka. Prokuratura zarzuca mu oraz pozostałym zatrzymanym członkom ZP 'podżeganie do nienawiści i rehabilitację nazizmu'. Grozi mu od 5 do 12 lat więzieniaAndrzej Poczobut (1973) - dziennikarz, członek niezależnego Związku Polaków na Białorusi. 25 marca zamaskowani siłowicy zabrali go z jego mieszkania w Grodnie. Obecnie Andrzej przebywa w mińskim areszcie Wołodarka. Prokuratura zarzuca mu oraz pozostałym zatrzymanym członkom ZP 'podżeganie do nienawiści i rehabilitację nazizmu'. Grozi mu od 5 do 12 lat więzienia Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta

Jak się zaprzyjaźnić?

– Nazywam się Inna Kowalonok, mieszkam w Mińsku, jestem producentką teatralną. Rok temu dołączyłam do sztabu kandydata na prezydenta Wiktara Babaryki, bo marzę o życiu w wolnym, demokratycznym kraju. Pomoc więźniom politycznym to jeden z projektów, który realizuję, bardzo dla mnie ważny. Człowiek nie powinien zostawać sam w walce z opresyjnym systemem.

Na pomysł platformy, przez którą można wspierać więźniów, wpadliśmy w sztabie Wiktara Babaryki we wrześniu, drugim miesiącu protestów przeciwko sfałszowanym wyborom prezydenckim. Liczba więźniów politycznych rosła każdego dnia, a oczywiste było, że to dopiero początek. Baliśmy się, że świat szybko o nich zapomni, że zostaną sami. Na stronie Politzek.me (Więzień polityczny) publikujemy listę wszystkich więźniów politycznych ze zdjęciami. Z każdym z nich można się „zaprzyjaźnić”, prawie tak jak na Facebooku. Rozumiemy, że w codziennym życiu nie każdy ma czas na pisanie listów, proponujemy więc alternatywę w postaci zadań na Facebooka czy Instagram. Najprostsze to np. wstawienie nakładki na zdjęcie profilowe, opublikowanie na osi czasu zdjęcia więźnia z opisem jego sytuacji, nagranie na Instagramie relacji o „swoim” więźniu czy ogólnie o więźniach politycznych na Białorusi. Zadania wymagające większego zaangażowania to pomoc w skompletowaniu paczki dla więźnia albo przesłanie mu pieniędzy na specjalny, więzienny rachunek, by mógł kupić coś w więziennym sklepie. My w tym nie pośredniczymy, ale wyjaśniamy chętnym, jak mogą to zrobić.

Anastazja Mironcewa (ur. 1996) - studentka Białoruskiego Państwowego Uniwersytetu Teatralno-Artystycznego. Z powodu zatrzymania i aresztu została skreślona z listy studentów, mimo że była jedną z najlepszych studentek na roku. Powodem do jej zatrzymania stały się dla milicji nagrania z kamer, na których rozpoznano dziewczynę. Wraz z siostrą Wiktorią brała udział w proteście przeciwko sfałszowanym wyborom prezydenckim 10 sierpnia. Anastazja została skazana na 2 lata więzienia, Wiktoria - na 2,5 roku. Przebywa w mińskim areszcie WołodarkaAnastazja Mironcewa (ur. 1996) - studentka Białoruskiego Państwowego Uniwersytetu Teatralno-Artystycznego. Z powodu zatrzymania i aresztu została skreślona z listy studentów, mimo że była jedną z najlepszych studentek na roku. Powodem do jej zatrzymania stały się dla milicji nagrania z kamer, na których rozpoznano dziewczynę. Wraz z siostrą Wiktorią brała udział w proteście przeciwko sfałszowanym wyborom prezydenckim 10 sierpnia. Anastazja została skazana na 2 lata więzienia, Wiktoria - na 2,5 roku. Przebywa w mińskim areszcie Wołodarka Fot. archiwum prywatne

Wiele osób bierze udział w „czarnych piątkach”: trzeba ubrać się na czarno, zrobić zdjęcie i wstawić je na Instagram z podpisem informującym o więźniach politycznych. Osoby mieszkające za granicą często fotografują się ze zdjęciem więźnia podczas akcji solidarnościowych albo przed ambasadą Białorusi. To ważne dla wszystkich Białorusinów. Wiedzą, że nie są sami jako naród. Na naszej stronie są też wzory ze zdjęciami, które można nadrukować na koszulce. Co tydzień mamy nowe „zadanie tygodnia”, by przyciągnąć uwagę, zmotywować do pamiętania o uwięzionych. Oni często wiedzą od rodzin, że mają nowych „przyjaciół”, że ktoś o nich przypomina, opowiada.

Z naszej strony można się dowiedzieć, który z więźniów jest „popularny”, a kto ciągle potrzebuje wsparcia. Planujemy wprowadzenie filtra, by łatwiej znaleźć osoby np. według wykonywanego zawodu. Białoruscy więźniowie polityczni reprezentują właściwie całe społeczeństwo, są nauczyciele, pracownicy naukowi, biznesmeni, prawnicy, dziennikarze, lekarze, taksówkarze, spawacze, ochroniarze.

Przez naszą platformę można napisać list do więźnia, od grudnia do końca kwietnia takie zadanie wybrało ponad 7500 użytkowników, ale jestem pewna, że listy pisze więcej osób. Niestety, listy muszą być wyłącznie po rosyjsku lub białorusku, ze względu na cenzurę. Ale organizatorzy platformy „Listy do klateczki”, z którą współpracujemy, pomogą Polakom w ich przetłumaczeniu.

Dla więźniów najważniejsze są listy i przelewy. To czasami osoby samotne, bez wsparcia z zewnątrz. Dzięki pieniądzom mogą kupić w więziennym sklepie artykuły pierwszej potrzeby. Jednak wysyłanie pieniędzy z zagranicy dla konkretnego więźnia może nie być dla niego bezpieczne. Lepiej przelać pieniądze na konta niezależnych białoruskich organizacji pomocowych, np. BySOL czy DissidentBy.

Igor Rudczik - brał udział w sierpniowych protestach. Milicja zatrzymała go 2 grudnia o 8 rano w jego własnym mieszkaniu. Sąd skazał go na cztery lata pozbawienia wolności. Wyrok odbywa w kolonii karnej o zaostrzonym reżimieIgor Rudczik - brał udział w sierpniowych protestach. Milicja zatrzymała go 2 grudnia o 8 rano w jego własnym mieszkaniu. Sąd skazał go na cztery lata pozbawienia wolności. Wyrok odbywa w kolonii karnej o zaostrzonym reżimie Fot. archiwum prywatne

Sama spędziłam miesiąc w areszcie i wiem, że wszystkie te formy wsparcia bardzo wiele znaczą. Ważna jest sama świadomość, że na zewnątrz są ludzie, którzy myślą o tobie. Pamiętajmy, że niektórym z aresztowanych grozi nawet 17 lat więzienia, a anarchistom, którzy podpalali samochody milicji, nawet kara śmierci.

Dostał cztery lata

– Piszę do mojego chłopaka, Artioma – mówi 27-letnia Iza. – Poznaliśmy się trzy i pół roku temu. Mieszkaliśmy razem w Krakowie. Ja pracuję w sektorze finansowym, Artiom jest programistą, w sierpniu skończy 31 lat. W minione wakacje po raz pierwszy miałam spotkać się z jego rodzicami. Nie zdążyłam. Artiom pojechał do Mińska tydzień przede mną, zabrał ze sobą walizkę z moimi ubraniami, żebym nie musiała jej dźwigać. Rzeczy wrócą razem z nim.

Miał pomagać rodzicom w ogrodzie, a tacie także na budowie. Ja miałam dojechać na ślub jego przyjaciela ze szkoły. Ale 17 sierpnia Artiom został zatrzymany, jechał samochodem na polskiej rejestracji, zatrzymał się na poboczu, by pomóc komuś, kto złapał gumę. Chwilę później przyjechała milicja. Po półrocznym areszcie sąd w lutym skazał go na cztery lata kolonii karnej. Artiom został skazany za organizację zamieszek i rażące naruszenie porządku publicznego... Kiedy 9 sierpnia okazało się, że wybory rzekomo znów wygrał Aleksander Łukaszenka, Artiom jeździł po mieście samochodem i trąbił w ramach solidarności z protestującymi. Pomagał też przed aresztem Okrestino w Mińsku, gdy wypuszczano pierwszych, torturowanych uczestników demonstracji.

Iwan Daciszyn (ur. 1999) - student technologii komputerowej. Zatrzymany w październiku. Podczas protestu w nocy z 11 na 12 sierpnia w Mińsku rzucił kamieniem w kierunku milicyjnego radiowozu. Iwan ma słaby wzrok, nie wie nawet, czy trafił, w porywie złości, widząc zatrzymującą ludzi milicję, rzucił jeden kamień. Z tego powodu sąd skazał go na cztery lata więzienia. Wyrok odbywa w kolonii o zaostrzonym reżimie w BrześciuIwan Daciszyn (ur. 1999) - student technologii komputerowej. Zatrzymany w październiku. Podczas protestu w nocy z 11 na 12 sierpnia w Mińsku rzucił kamieniem w kierunku milicyjnego radiowozu. Iwan ma słaby wzrok, nie wie nawet, czy trafił, w porywie złości, widząc zatrzymującą ludzi milicję, rzucił jeden kamień. Z tego powodu sąd skazał go na cztery lata więzienia. Wyrok odbywa w kolonii o zaostrzonym reżimie w Brześciu Fot. archiwum prywatne

Na początku kontaktowałam się z nim przez rodziców i adwokata, teraz piszę przez stronę „Listy do klateczki”. Nie myślę o tym, że te listy czyta cenzor, nie wstydzę się uczuć. Piszę o wszystkim, tak jakbyśmy rozmawiali. Że będzie dobrze, żeby się trzymał, że na niego czekam. Mam nadzieję, że zostanie zwolniony wcześniej. Artiom pisze mi o książkach, jakie czytał, śmieje się, że w więzieniu przeczytał więcej niż przez całe życie. Wiem od niego, że listy i pocztówki są bardzo ważne dla więźniów, podnoszą ich na duchu, sprawiają, że chociaż na chwilę zapominają o smutnej rzeczywistości.

Listy do klateczki

Jana Gonczarowa jest koordynatorką platformy vkletochku.org („Listy do klateczki”), pracuje w niezależnej organizacji Human Constanta zajmującej się rozwojem społeczeństwa obywatelskiego oraz ochroną praw człowieka.

Kasia Budko (ur. 2001) - studentka Białoruskiego Państwowego Uniwerstetu Pedagogicznego, brała udział w protestach studenckich. Zdaniem prokuratury Kasia naruszyła paragraf 130. kodeksu karnego, tym samym zarzuca ona jej 'udział i organizację akcji poważnie naruszających porządek publiczny'. Studentka została zatrzymana 12 listopada, od tego czasu przebywa w areszcie, początkowo areszcie KGB, obecnie - w 'Wołodarce'. Kasia jest uzdolniona plastycznie, lubi rysowaćKasia Budko (ur. 2001) - studentka Białoruskiego Państwowego Uniwerstetu Pedagogicznego, brała udział w protestach studenckich. Zdaniem prokuratury Kasia naruszyła paragraf 130. kodeksu karnego, tym samym zarzuca ona jej 'udział i organizację akcji poważnie naruszających porządek publiczny'. Studentka została zatrzymana 12 listopada, od tego czasu przebywa w areszcie, początkowo areszcie KGB, obecnie - w 'Wołodarce'. Kasia jest uzdolniona plastycznie, lubi rysować Fot. archiwum prywatne

– Skąd pomysł „Listów do klateczki”? Koordynowałam z sukcesem podobny projekt w Rosji. Można powiedzieć, że korespondencji z więźniami politycznymi poświęciłam ostatnie sześć lat, przez moje ręce przeszły tysiące listów i sama wiele ich napisałam. Walczyłam między innymi o to, by były więzień polityczny Oleg Sencow, ukraiński reżyser więziony w rosyjskiej kolonii karnej, otrzymywał listy. Udało się.

Od stycznia otrzymaliśmy ponad 5 tysięcy listów z Białorusi i z całego świata. Pisali do nas także Polacy. Nie przewidywaliśmy początkowo tłumaczenia z polskiego, bo nasza strona działa tylko po rosyjsku i angielsku, ale kiedy te listy zaczęły napływać, szybko znaleźliśmy wolontariuszy, którzy pomagają je tłumaczyć. Tak samo w drugą stronę: jeśli więzień odpowiada na list osobie z zagranicy, staramy się zawsze załączyć tłumaczenie.

Nasza platforma działa bezpłatnie, nie trzeba płacić za koperty ani znaczki. Mamy funkcję tzw. zawieszonych listów, coś jak „zawieszona kawa” w kawiarni – jeśli ktoś przeleje darowiznę na więcej niż jeden list, to mamy pieniądze na kolejne. Dlatego nie wymagamy wpłat, ale jeśli ktoś ma taką możliwość, wsparcie jest mile widziane. Listy należy przesyłać w formie elektronicznej, wypełniając formularz, który znajduje się na naszej stronie.

Do kogo pisać? Przede wszystkim do osób, które dostają najmniej listów (można sprawdzić na Politzek.me). Niestety wiele listów nie przechodzi przez cenzurę. Czasami również dlatego, że więzień został ukarany zakazem korespondencji. Ale warto próbować, zakaz może być tylko czasowy, a listy nie przepadną, trafią do tej osoby później.

Siergiej Perfiljew (ur. 1975) - dyrektor sklepu budowlanego. Siergiej brał udział w proteście 9 sierpnia, tuż po ogłoszeniu wyników sfałszowanych wyborów prezydenckich. Podczas akcji milicja rozbiła mu głowę. W październiku jego sklep dołączył do akcji ogólnokrajowego strajku. Z tego powodu władze zmusiły właściciela lokalu, w którym znajdował się sklep, do wypowiedzenia umowy najemcom. Siergiej został zatrzymany w lutym. Obecnie przebywa w areszcie w Homlu, gdzie czeka na wyrok sądu. Prokuratura zarzuca mu 'organizację wydarzeń, poważnie naruszających porządek społeczny'. Takie same zarzuty postawiono synowi SiergiejaSiergiej Perfiljew (ur. 1975) - dyrektor sklepu budowlanego. Siergiej brał udział w proteście 9 sierpnia, tuż po ogłoszeniu wyników sfałszowanych wyborów prezydenckich. Podczas akcji milicja rozbiła mu głowę. W październiku jego sklep dołączył do akcji ogólnokrajowego strajku. Z tego powodu władze zmusiły właściciela lokalu, w którym znajdował się sklep, do wypowiedzenia umowy najemcom. Siergiej został zatrzymany w lutym. Obecnie przebywa w areszcie w Homlu, gdzie czeka na wyrok sądu. Prokuratura zarzuca mu 'organizację wydarzeń, poważnie naruszających porządek społeczny'. Takie same zarzuty postawiono synowi Siergieja Fot. archiwum prywatne

Jak pisać? W sposób osobisty, na pewno nie szablonem, do wszystkich to samo. Więźniowie wyczuwają takie rzeczy. Przede wszystkim dzielmy się emocjami, które pomogą na chwilę zapomnieć o szarej więziennej rzeczywistości. Więźniowie mówią, że list w formie jednego hasła „Trzymaj się!” to za mało. Nie bójmy się więc opowiadać o własnym życiu, o zachodzie słońca, o wiośnie, o smacznym posiłku, który się zjadło, o zabawie z kotem czy psem. Nam, na wolności, wydaje się to naiwne, niezręczne, może myślimy: „Ale jak pisać o pysznym jedzeniu, skoro w więzieniu tego nie ma i tej osobie będzie przykro”. Nieprawda, więźniom bardzo takiego zwyczajnego życia brakuje, w celi łatwo o nim zapomnieć, stracić nadzieję.

Warto napisać kilka słów o sobie, gdzie się pracuje albo studiuje, żeby adresat mógł nas sobie wyobrazić. Wytłumaczyć, dlaczego piszemy do tej właśnie osoby, może ujęła nas jej historia albo z kimś nam się kojarzy? Opowiedzieć o przeczytanej książce, podróży, ale nawet o psie albo kocie. O wszystkim, co wywołało jakieś emocje. Bo w celach najbardziej brakuje emocji, kolorów, uczuć. Zadawajmy pytania, bądźmy ciekawi ich opinii na różne tematy. Przekazujmy wiadomości ze świata. Ale zawsze pamiętajmy, że tej rozmowie przysłuchuje się cenzor.

Na pewno nie przepuszczony zostanie list, w którym krytykujemy władze, opowiadamy o udziale w proteście, podajemy informacje na temat wydarzeń politycznych, zwłaszcza o walce Białorusinów z reżimem. Ludzie piszą często o „faszystowskim reżimie”, o „bezlitosnych siłowikach”. Takie słowa na pewno nie przejdą, niewykluczone, że przysporzą jeszcze problemów. Zawsze też przypominam, by nie pisać i nie pytać o proces, szczegóły zatrzymania. Cenzura nie przepuści też odpowiedzi od więźnia, który opisze nam, jak wygląda jego cela albo jak jest naprawdę traktowany.

Olga Kłaskowska (ur. 1982) - dziennikarka, zatrzymana 14 października w Mińsku. Decyzją białoruskiego sądu, skazana w grudniu na dwa lata więzienia. Olga rzekomo doprowadziła do 'zablokowania ruchu ulicznego' w Mińsku. W liście do mamy napisała z więzienia: 'Nie wiem, co dzieje się teraz w kraju, ale wiem, że już wkrótce wszyscy niesamowici, odważni Białorusini znów spotkają się na placu Zwycięstwa'Olga Kłaskowska (ur. 1982) - dziennikarka, zatrzymana 14 października w Mińsku. Decyzją białoruskiego sądu, skazana w grudniu na dwa lata więzienia. Olga rzekomo doprowadziła do 'zablokowania ruchu ulicznego' w Mińsku. W liście do mamy napisała z więzienia: 'Nie wiem, co dzieje się teraz w kraju, ale wiem, że już wkrótce wszyscy niesamowici, odważni Białorusini znów spotkają się na placu Zwycięstwa' Fot. archiwum prywatne

Jeśli chcemy zaangażować się bardziej, możemy np. przelać pieniądze projektowi Dissidentby.com. Tamtejsi działacze i aktywiści organizują paczki dla więźniów, którzy nie mają wsparcia ze strony rodziny.

Pocztówki z perfumami

Z czatu „Rozmawiamy na temat Listów do klateczki” w komunikatorze Telegram.

Użytkownik Salamanka: „Wysłałam dzisiaj życzenia wielkanocne. Pocztówki skropiłam perfumami”.

Użytkownik Timotja: „Córka rysuje laurki, a ja wysyłam im słowa wsparcia. Chociaż tak mogę pomóc”.

Nikita Zołotariow (ur. 2004 r) - uczeń, zatrzymany 11 sierpnia. Skazany na pięć lat pozbawienia wolności, wyrok odbywa w kolonii wychowawczej, choruje na epilepsję. Podczas zatrzymania został pobity przez milicję, która oskarżyła go o przygotowanie i wykorzystanie koktajlu Mołotowa. Zdaniem ojca Nikity milicja sfabrykowała sprawę. W sądzie chłopiec zeznał, że był bity przez milicję kilkakrotnie, także w więzieniu.Nikita Zołotariow (ur. 2004 r) - uczeń, zatrzymany 11 sierpnia. Skazany na pięć lat pozbawienia wolności, wyrok odbywa w kolonii wychowawczej, choruje na epilepsję. Podczas zatrzymania został pobity przez milicję, która oskarżyła go o przygotowanie i wykorzystanie koktajlu Mołotowa. Zdaniem ojca Nikity milicja sfabrykowała sprawę. W sądzie chłopiec zeznał, że był bity przez milicję kilkakrotnie, także w więzieniu. Fot. archiwum prywatne

Użytkownik Veyza: „Piszę z zagranicy! Dostałam odpowiedź! Pierwszą od czterech miesięcy! Od osoby, do której napisałam dwa razy. Oleg Fomin nie załamuje się, w kolonii karnej są lepsze warunki niż w więzieniu, bo pracuje tam na świeżym powietrzu, i nawet czasami można zrobić trening. O czym piszę do więźniów? Staram się dzielić ciekawymi wiadomościami, opowiadam, o czym przeczytałam ostatnio w encyklopedii, czasami wręcz przepisuję część haseł. Żeby poza standardowymi formułkami i wiadomościami o mnie, bo przecież mnie nie znają, więźniowie mogli dowiedzieć się też czegoś ciekawego. Nie wszyscy mają tam dostęp do książek. Ostatnio prócz listu wysłałam kilka stron o Galileuszu. Potem można o nim porozmawiać w liście”.

Któryś list dojdzie

Żenia jest dziennikarką. W październiku została zatrzymana w Mińsku na oczach swojej kilkuletniej córki, m.in. za udział w protestach. Milicja zabrała ją do aresztu Okrestino. Jesienią Żenia wyjechała z kraju.

– Był moment, kiedy listy pisałam codziennie, ale dzisiaj nie jestem już w stanie – przyznaje. – Za dużo emocji. Do około dziesięciu osób piszę regularnie, raz w tygodniu. Do innych – w miarę możliwości. Część z nich znam osobiście, niektórych poznałam przez listy. Od każdego z „moich” więźniów choć raz dostałam odpowiedź. Ale na większość listów nie ma odpowiedzi. Piszę jednak dalej, bo wiem, że kiedyś któryś z listów trafi do nich na pewno.

Do kogo piszę? Do matki trojga małych dzieci, która, kiedy usłyszała, że grozi jej kilkanaście lat więzienia, napisała na kartce: „Powieszę się”. Do studentki Nastii, która ma 18 lat, brała udział w protestach studenckich. OMON oznaczył ją, rysując na jej czole znak czerwoną farbą. Jak się okazało, był to sygnał, że można ją torturować podczas przesłuchań. Z listów wiem, że Nastia uwielbia rysować, portretuje współwięźniarki, lubi oglądać bajki. Wiem też, że jest dzielna i twarda. Nie złamała się.

Aleksiej Romanow (ur. 1970) - aktywista z drużyny Swiatłany Cichanouskiej. Wdowiec. W grudniu skazany na rok więzienia za 'obrazę prezydenta' za jedną z wypowiedzi podczas protestu. Pochodzi z Homla. Ma dwie córki i wnuczkiAleksiej Romanow (ur. 1970) - aktywista z drużyny Swiatłany Cichanouskiej. Wdowiec. W grudniu skazany na rok więzienia za 'obrazę prezydenta' za jedną z wypowiedzi podczas protestu. Pochodzi z Homla. Ma dwie córki i wnuczki Fot. archiwum prywatne

Często piszę do Katii Andriejewej, dziennikarki Biełsatu, która mimo że jest więźniarką polityczną, siedzi w celi z osobami niepolitycznymi. Ciężko czytać, że Katia nie ma siły ani ochoty pisać książki, że jedyne, o czym myśli, to jaką pracę będzie wykonywać w kolonii karnej, do której trafi z aresztu. Czy będzie szwaczką, sprzątaczką, czy bibliotekarką. Katię znam, wiem, że uwielbia Cwietajewą, więc wysyłam jej nie tylko fragmenty wierszy, ale też informacje o jej życiu.

W każdym liście piszę dziewczynom, żeby się trzymały i żeby pamiętały, że wielu ludzi o nich myśli i na nie czeka. Opisuję najprostsze rzeczy: co widziałam na spacerze, że przyszła wiosna i ptaki śpiewają.

Zdarza się, że administracja więzienia nie tylko nie przekazuje listów, ale też wyrzuca odpowiedzi. Ale koniecznie trzeba pisać. Jeśli listy przychodzą, dla administracji to sygnał, że tym człowiekiem ktoś się interesuje. I może to sprawić, że nie będą pozwalać sobie na rzeczy, których mogą dopuszczać się wobec ludzi porzuconych.

Andriej Timofiejenko - 46 lat, mieszkaniec Witebska. Zatrzymany we wrześniu. Brał udział w protestach i marszach. Oskarżony o przemoc lub grożenie przedstawicielowi struktur siłowych. Skazany na dwa lata więzienia. Lubi zwierzęta, naturę, rzeźbi w drewnieAndriej Timofiejenko - 46 lat, mieszkaniec Witebska. Zatrzymany we wrześniu. Brał udział w protestach i marszach. Oskarżony o przemoc lub grożenie przedstawicielowi struktur siłowych. Skazany na dwa lata więzienia. Lubi zwierzęta, naturę, rzeźbi w drewnie Fot. TUT.BY

Odpowiedzi więźniów to czasami jedno zdanie i rysunek. Oni często są w takim stanie, że nawet taka krótka, lakoniczna odpowiedź wiele ich kosztuje. Nie trzeba się zniechęcać.

Poprzez organizacje broniące praw człowieka mam możliwość kontaktu z rodzinami więźniów. Kupuję np. bieliznę dla dziewczyn, skarpetki, topy, bo w więzieniu nie można mieć prawdziwego stanika, ale też kosmetyki, bo wiele osób pali w celach, a to źle wpływa na cerę. Ale lepiej nie przysyłać paczek z zagranicy, by nie zaszkodzić rodzinom więźniów. Lepiej skorzystać z platform w rodzaju Dissidentby.com albo fundacji www.bysol.org, przelać im datek i pomóc w skompletowaniu paczki.

Rozmawiamy o Bogu

– Długo dojrzewałam do napisania pierwszego listu – mówi Nadia, która ma 27 lat i wykłada na uniwersytecie. – Wydawało mi się, że nie mam nic do powiedzenia. W końcu dowiedziałam się, że znajomy zaczął pisać. Uznałam, że to dla mnie znak. Piszę teraz regularnie do kilkunastu osób, ale odpowiedzi przychodzi mało. Kilku moich adresatów to sąsiedzi, innych wybrałam na podstawie wiadomości znalezionych w mediach albo informacji od obrońców praw człowieka, że ktoś gorzej się czuje i potrzebuje większego wsparcia. Napisałam do pana, który prosił znajomych i nieznajomych, by dowiedzieli się, jak się mają koty, które dokarmiał. Od niego w odpowiedzi dostałam m.in. wiersze. Koresponduję też ze sportowcem – napisał mi, jak trenuje w więzieniu i że udało mu się wyliczyć, ile kalorii spożywa i jakie mniej więcej wartości ma więzienne jedzenie. Inny więzień podziękował mi za naklejki, którymi udekorowałam list do niego. Podał mi też nazwę swojego profilu na TikToku. To młody chłopak, ma 20 lat.

Leonid Sudalenko - obrońca praw człowieka z 20-letnim stażem, wielokrotnie nagradzany za swoją działalność, prezes homelskiego oddziału Centrum ochrony praw człowieka Wiasna. Milicja zatrzymała go 18 stycznia 2021 r. Prokuratura zarzuca mu 'organizację działań poważnie naruszających porządek publiczny'. Przebywa w areszcie w Homlu.Leonid Sudalenko - obrońca praw człowieka z 20-letnim stażem, wielokrotnie nagradzany za swoją działalność, prezes homelskiego oddziału Centrum ochrony praw człowieka Wiasna. Milicja zatrzymała go 18 stycznia 2021 r. Prokuratura zarzuca mu 'organizację działań poważnie naruszających porządek publiczny'. Przebywa w areszcie w Homlu. Fot. archiwum prywatne

Sąsiadom piszę, co się dzieje w naszej wiosce, rozmawiam z nimi o wierze, o Bogu, który nas doświadcza, ale i nagradza, bo to ludzie wierzący i wiem, że im to potrzebne. Wszystkim nieznajomym wysyłam informacje ze świata, ciekawostki naukowe i przyrodnicze. Czasami trudno jest pisać „w pustkę”, ale staram się, zauważyłam, że sama otwieram się w tych listach.

Jak przelać pieniądze?

Marina Kasinierawa, koordynatorka inicjatywy Dissidentby.com: – Zaczęliśmy działać jako pierwsi, dwa lata temu, gdy na Białorusi było pięciu więźniów politycznych. Robiliśmy paczki, pisaliśmy listy, pomagaliśmy rodzinom i zachęcaliśmy do tego innych. Dziś potrzeby są dużo większe. Pomagamy finansowo więźniom i ich rodzinom. Wiele rodzin zostało pozbawionych dochodów, bo do więzienia trafił mąż albo ojciec. Na naszej stronie https://dissidentby.com można znaleźć listę więźniów, którzy zgodzili się podać dane swoich bliskich (numer konta w banku lub karty), oraz tych, dla których osobiste zbiórki prowadzi fundacja BySOL. Można przelać im pieniądze, które później przekażą działacze fundacji albo rodziny. Nasza strona działa jedynie w języku rosyjskim, ale każda osoba, która chce wesprzeć więźniów, może napisać na nasz adres imdissidentby@gmail.com po polsku lub angielsku. Postaramy się odpowiedzieć na wszystkie pytania, dać wskazówki, jak przelać pieniądze, by było to bezpieczne.

Zapisz się na przegląd wydarzeń. Codziennie rano i wieczorem

Wyborcza to Wy, piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.