Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Magda Gessler: Jak gotowałam królowi

Ma pani trudny charakter.

– Raczej zdecydowany i szczery. Pokazuję siebie taką, jaką jestem, i mówię, co myślę. Potem ponoszę tego konsekwencje, bo to nie przysparza przyjaciół.

Krzyczy pani.

– Wśród przyjaciół i bliskich nigdy. Takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, tylko wtedy, kiedy czuję się bezsilna wobec problemu albo widzę kogoś zamkniętego na dobre rady i sugestie. Tak bywa w „Kuchennych rewolucjach”, gdzie walczę o przetrwanie nie tylko restauracji, ale przede wszystkim ludzi.

Po co tak ostro?

– Jak mam cztery dni, żeby kogoś uratować, to muszę być zdecydowana i pewna tego, co robię. „Kuchenne rewolucje” to nie jest serial, który zawsze kończy się happy endem, to życie. Ból, troska, zmartwienia, nieopłacone rachunki, pensje, komornik, często choroba, utrata wiary w siebie, strata miłości. Czasem mówimy na planie, że jestem jak chirurg, który musi obciąć nogę, żeby człowiek przeżył. Bywa więc, że stosuję terapię szokową, aby uzyskać efekt. Wybudzić ze śpiączki i zaproponować receptę na nowe życie.

Rozmowa Ludmiły Anannikovej

Magda GesslerMagda Gessler Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

***

Moja rodzinna pamięć o Szywołdzie

Mój pradziadek Josef Draga, weteran Wielkiej Wojny, wziął po polskiej stronie udział w drugim powstaniu, w trzecim już podobno nie chciał, zaś po jego zakończeniu ukrywał w swoim domu młodego powstańca, tutejszego, który też wcześniej w Szywołdzie stacjonował. Szywołdzianie przyszli w końcu do Deutsch Zernitz chłopaka zabić, dziadek jednak nie pozwolił go zabrać. Mieszkańcy Szywołdu uciekli się więc do podstępu, znajomy Josefa wywabił z domu na świniobicie, zaś pod jego nieobecność szywołdzianie chłopaka zatłukli na śmierć. Josef postanowił się zbrojnie zemścić, ale zemsty zaniechał, kiedy okazało się, że zatłuczony na jego podwórzu chłopak podczas pobytu w Szywołdzie zgwałcił kilka upośledzonych umysłowo szywołdzkich dziewczyn.

Felieton Szczepana Twardocha

Szczepan TwardochSzczepan Twardoch Fot. Zuza Krajewska / Warsaw Creatives

***

I ty napisz do Denisa!

– Zdjęcie Denisa znalazłem na Facebooku posła Michała Szczerby – opowiada Paweł Kwiatkowski, przedsiębiorca z Poznania. – Denis to jeden z najmłodszych więźniów politycznych na Białorusi, 17-latek, którego w marcu białoruski sąd skazał na trzy lata pozbawienia wolności w tzw. kolonii wychowawczej. Denis dziękował komuś za list, bo oprócz babci i mamy nikt do niego nie napisał, nawet przyjaciele. Zrobiło mi się tego chłopca żal. Może to śmiesznie zabrzmi, bo mam już ponad 50 lat, ale zobaczyłem w nim siebie. Przed laty, jako licealista, działałem w młodzieżowym podziemiu, początkowo w organizacji SKOS, czyli w Szkolnym Kole Oporu Społecznego. Nie siedziałem co prawda w więzieniu, ale milicja kilkakrotnie zatrzymywała mnie, np. podczas manifestacji. Jestem więc w stanie sobie wyobrazić, jakie to uczucie być odizolowanym, przestraszonym, a w tym wieku także nie do końca pewnym. Myślę, że młodzi ludzie mogą mieć dzisiaj wiele wątpliwości, bo skoro władze próbują ukarać cię za poglądy, to może one są złe? Poczułem, że muszę go wesprzeć. Napisałem do niego od razu, gdy zobaczyłem, że jest taka możliwość. Zadeklarowałem też, że może na mnie liczyć, gdyby potrzebował bardziej konkretnej pomocy, np. finansowej czy rzeczowej. Nie wiem, czy dostanę odpowiedź. Bardzo bym chciał.

O tym, jak wspierać więźniów politycznych na Białorusi, pisze Wiktoria Bieliaszyn

Dzianis Khazei (Denis Hoziej)Dzianis Khazei (Denis Hoziej) Fot. archiwum prywatne

***

Bomba tyka w Bałtyku

Coś wiadomo na pewno?

– Że zatopiona amunicja, wbrew temu, co sądzono, nie zatonęła w mule, a przynajmniej nie w całości. Cały czas znajdujemy zwykłe bomby lub chemiczne na powierzchni osadów. Iperyt degraduje się i choć słabo rozpuszcza się w wodzie, nie można zakwestionować, że przedostaje się do wody. Ani tego, że produkty rozkładu BST akumulują się w organizmach morskich.

Materiały wybuchowe, takie jak trotyl, degradują się do związków rakotwórczych, iperyt do substancji chemicznych – rakotwórczych, mutagennych i neurotoksycznych. Na pewno ma to wpływ na skorupiaki, proste organizmy, prawdopodobnie też larwy ryb. Jeśli więc dorosła ryba przeżyje, choć najpewniej zachoruje, to ikra już się nie rozwinie. Jeśli dorzucimy do tego skażone dno, gdzie żyje stornia, zimnica i gładzica – potocznie zwane flądrami, wszystko, co potrzebne do katastrofy ekologicznej, jest i czeka na dobry moment.

Z profesorem Jackiem Bełdowskim, oceanografem z Polskiej Akademii Nauk, rozmawia Katarzyna Włodkowska

Materiały wybuchowe, takie jak trotyl, degradują się do związków rakotwórczych, iperyt do substancji rakotwórczych, mutagennych i neurotoksycznych. Ma to wpływ na skorupiaki, proste organizmy, prawdopodobnie też larwy rybMateriały wybuchowe, takie jak trotyl, degradują się do związków rakotwórczych, iperyt do substancji rakotwórczych, mutagennych i neurotoksycznych. Ma to wpływ na skorupiaki, proste organizmy, prawdopodobnie też larwy ryb Fot. Getty Images

***

Ojcowie na wojnie

Thomas skrzykuje się w kilka osób w mediach społecznościowych i zakłada stowarzyszenie SOS Porwanie Dziecka.

– Porwań do Polski jest coraz więcej – mówi. – I tylko niewielki procent dzieci udaje się z powrotem ściągnąć do Niemiec. W zeszłym roku z kilkudziesięciorga porwanych z Niemiec do Polski wróciło tylko sześcioro. W Wielkiej Brytanii ta skuteczność jest siedem razy wyższa. Czemu? Moim zdaniem wpływa na to antyniemiecka polityka polskich władz.

Gdy rodzic uprowadzonego dziecka zgłasza się do stowarzyszenia Thomasa, on najpierw sprawdza, gdzie była zameldowana rodzina i gdzie faktycznie mieszkało dziecko. – Chodzi o to, by jak najszybciej złożyć wniosek do odpowiedniego sądu o prawo do opieki rodzicielskiej – tłumaczy. – Dwa kraje EU nie mogą prowadzić tej samej sprawy. Jeśli dziecko zostanie wywiezione do Polski i tam porywacz jako pierwszy złoży wniosek, niemiecki sąd musi poczekać na zbadanie sprawy przez polski. Nie, sami nie jeździmy i nie szukamy dzieci. Ale współpracujemy z lokalnymi organizacjami, które specjalizują się w odzyskiwaniu dzieci. One działają legalnie, a w niektórych krajach, jak w Niemczech, mogą nawet liczyć na wsparcie finansowe od państwa. Pracują w nich prawnicy, byli policjanci i ludzie z podobnym doświadczeniem.

Reportaż Joanny Strzałko

Materiały wybuchowe, takie jak trotyl, degradują się do związków rakotwórczych, iperyt do substancji rakotwórczych, mutagennych i neurotoksycznych. Ma to wpływ na skorupiaki, proste organizmy, prawdopodobnie też larwy rybFot. Getty Images

***

Dlaczego się nie zawahałaś, mamo?

Zawsze mówiłaś: Zginąć to zginąć, byle od razu.

Dlaczego ta śmierć musiała być taka rozwlekła?

Trzy lata później Danusia i ja zgłosiliśmy się do kobiety, której mama zostawiła kosztowności na przechowanie. Alena Zacharewicz, fałszywa przyjaciółka, oświadczyła, że żadnych naszych rzeczy u niej nie ma, i odmówiła nam noclegu.

Alena kazała mi wyjść za drzwi, chyba po to, żeby nie było  dwóch świadków tej rozmowy.

Po pół wieku Danusia przytoczy mi jej treść: – Nasza mama wycierpiała wszystkie katusze, jakie można sobie wyobrazić.

Alena długo je wyliczała piętnastoletniej dziewczynie.

Były tam tortury fizyczne i psychiczne, gwałtowne i stopniowe, pospolite i wyszukane, zabarwione złością i rutyną.

Fragment książki Jerzego Szperkowicza „Wrócę przed nocą”

Materiały wybuchowe, takie jak trotyl, degradują się do związków rakotwórczych, iperyt do substancji rakotwórczych, mutagennych i neurotoksycznych. Ma to wpływ na skorupiaki, proste organizmy, prawdopodobnie też larwy rybFot. Getty Images

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.