Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

PRZECZYTAJ LISTY PIOTRA S. NA KOŃCU ARTYKUŁU

Na rynku w Niepołomicach mijają się ci, którzy idą do sklepu wielobranżowego, fryzjera, cukierni, kawiarni, kościoła. Pytam, czy oddaliby życie dla idei, na przykład dla państwa.

Krzysztof: – Chybaś zwariował.

Małgorzata: – Gdybym miała ratować swoje dzieci, to tak, ale dla cudzych nie wskoczyłabym w ogień.

Paweł: – Nie żyjemy w takich czasach, aby to było konieczne.

Marek: – Gdybym w coś bardzo wierzył, był przekonany, to oddałbym.

A w kościele parafialnym pod wezwaniem Dziesięciu Tysięcy Męczenników rozpoczyna się kazanie. Po rynku niosą się słowa księdza. Wyłapuję zdania.

Kohelet pisze: „To błąd ze strony władcy: wynosi się głupotę na stanowiska wysokie, podczas gdy zdolni siedzą nisko”.

Nie ma władzy bezwzględnej, nawet Jezus płacił podatek. Nie mówił, że skoro cezar jest za aborcją, to przestańmy mu płacić podatek. Nie, wręcz kazał płacić.

W Krakowie pada projekt. Posłowie jednej partii mówią, że będą głosowali przeciwko projektowi prezydenta, chociaż jest dobry dla miasta. A dlaczego przeciwko? Bo słupki prezydentowi wzrosną, wygra wybory, a chcą, żeby przegrał. Tacy ludzie nie nadają się do rządzenia.

Niech się proboszcz czy wikary nie wtrąca do nie swoich spraw. Przed wojną Tadeusz Boy-Żeleński pisał do kapłanów: „Godność kapłańską czcimy, modlić się za was możemy, ale rządzić wam Polską nie damy”.

Kaznodzieją jest Wojciech Węgrzyniak z Krakowa, gościnnie głosi rekolekcje w Niepołomicach. Dwa tygodnie temu mówił o pieniądzu, tydzień temu o seksie, a teraz o władzy. Dopiero ode mnie dowiaduje się, że stąd pochodzi mężczyzna, który w proteście przeciwko władzy podpalił się na placu Defilad w Warszawie.

– Co ksiądz myśli o takim proteście? – pytam.

Nie chce komentować.

Miejsce samospalenia Piotra S.Miejsce samospalenia Piotra S. Fot. Dariusz Borowicz / Agencja Gazeta

Piotr oblał się, podpalił, krzyczał: „Protestuję!”

Wsiadł rano do pociągu w Krakowie. Być może wybrał wagon siódmy – „Strefę ciszy”, by zebrać w myślach życie. Nie wiadomo, czy po przyjeździe do Warszawy coś jadł, pił, może poszedł do parku albo nad Wisłę. Na pewno miał jeszcze sporo czasu na myślenie.

Około 16.30 było już szaro. Ludzie wychodzili z biur. Na placu Defilad, od strony ul. Marszałkowskiej, postawił głośnik, puścił „Kocham wolność” Chłopców z Placu Broni, wokół rozsypał ulotki, mówił do megafonu, że protestuje przeciwko łamaniu przez rząd wolności obywatelskich. W torbie miał butelki z czymś łatwopalnym. Oblał się, podpalił, krzyczał: „Protestuję!”, padł na ziemię, wokół leżały rozsypane ulotki, w blasku ognia widać było lepiej: „Ja, zwykły, szary człowiek, taki jak wy, wzywam was wszystkich – nie czekajcie dłużej! Trzeba zmienić tę władzę jak najszybciej, zanim doszczętnie zniszczy nasz kraj, zanim całkowicie pozbawi nas wolności. A ja wolność kocham ponad wszystko. Dlatego postanowiłem dokonać samospalenia i mam nadzieję, że moja śmierć wstrząśnie sumieniami wielu osób, że społeczeństwo się obudzi i że nie będziecie czekać, aż wszystko zrobią za was politycy – bo nie zrobią! Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!”.

Nieprzytomnego Piotra ugasili przechodnie.

Samospalenie: płonie ktoś dla człowieczeństwa

Stanisław Kracik przez 19 lat był burmistrzem Niepołomic.

– Jeśli chodzi o małą ojczyznę, to nie miał się czym martwić. W Niepołomicach rządzi niezależny burmistrz, budują się szkoły, nadal powstają firmy, miasto się nie wyludnia, ma zjazd z autostrady. Tkanka ludzka także jest zdrowa. Jako burmistrz fundowałem kawę i ciastka wszystkim, którzy chcieli się spotykać w świetlicach i salkach miejskich. Efekt jest taki, że w mieście działa mnóstwo organizacji i stowarzyszeń obywatelskich.

– Skoro tak dobrze się dzieje, to dlaczego w ostatnich wyborach parlamentarnych ludzie zagłosowali tutaj na PiS? – pytam.

– W samym miasteczku chyba tak nie głosowali, raczej w ościennych wioskach. Choć narracja PiS-u i w mieście ma swoich sympatyków. Kiedyś pewna radna mówiła, że nie będę zbawiony, bo sprzedałem polską ziemię Coca-Coli.

– Znał pan Piotra?

– Nie, wiem tylko, że sprowadził się tutaj z rodziną około dziesięciu lat temu.

– Wie pan, gdzie mieszkają?

– Gdzieś w gęstych domach.

Do gęstych domów prowadzi aleja. Mijam tablicę z ogłoszeniami. W oczy rzuca się biała kartka i słowa: „płonąc, krzyczał: PROTESTUJĘ!!!”.

Kilkanaście metrów dalej znowu tablica ogłoszeniowa, na niej odręcznie napisany wiersz: „Na stadionie ludzie chórem/ Myślą: Płonie jakiś dureń / A to wśród strażników bezpieczeństwa/ Płonie ktoś dla człowieczeństwa/ Patrz, Ryszard płonie!/ Płoną włosy, płoną dłonie/ Patrz! To Ryszard płonie!!/ I tak nikt nie widzi nic”.*

Pod wierszem daty: 1968/2017. Bo w 1968 roku na Stadionie Dziesięciolecia płonął Ryszard Siwiec – w proteście przeciwko inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. A w 2017 roku zapłonął Piotr – w proteście przeciwko łamaniu konstytucji przez PiS.

Okna domu z zadbanym ogrodem wychodzą na Puszczę Niepołomicką. Sąsiedzi obiecali rodzinie, że z nikim nie będą rozmawiać. Ale ci, co mieszkają dalej, mówią: – Wiem tylko, że jak była ładna pogoda, to razem z żoną szedł na przystanek kolejowy do Staniątek. Stamtąd dojeżdżali do pracy w Krakowie. Tacy zwyczajni jak my wszyscy.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Danielewski: Żeby już nikt się nie podpalił, Skarżyński polemizuje: Nie mamy prawa odbierać rozumu Piotrowi S.

Bliscy Piotra S.: Nie wszystko można pojąć rozumem

Syn: – Widzę w mediach, że niektórzy przypinają sobie do ubrania szarą wstążkę. To symbol nawiązujący do tego, że tata w pozostawionym liście określił się jako „szary człowiek”. Chociaż tata jest ostatnią osobą, o której powiedziałbym, że jest szarym człowiekiem.

Z synem i córką Piotra umawiam się w Krakowie. Na spotkanie przychodzi też Anna Hejda, koleżanka z czasów studenckich. Żona jest w szpitalu przy nieprzytomnym mężu, który ma poparzone ponad 60 procent ciała.

W latach 80. Piotr studiował chemię na Uniwersytecie Jagiellońskim. W czasie stanu wojennego roznosił ulotki, chodził na demonstracje. Po studiach miał zostać na uczelni, zaczął robić doktorat, ale go nie skończył. Zajął się prywatnym biznesem, później szkoleniami, między innymi dla wójtów i burmistrzów, bibliotekarek, kół gospodyń wiejskich. Jest współautorem książki o przejrzystości samorządów.

Ma dwóch braci – poetę i lekarza.

Żona pracuje w aptece.

Córka robi doktorat na Akademii Sztuk Pięknych.

Syn robi doktorat z telekomunikacji.

Córka: – Rodzice zawsze chcieli mieć dom, to było ich marzenie, wyprowadzili się pod Kraków.

Syn: – Ja bałem się dojazdów. Ale zostałem przekupiony komputerem.

Córka: – Lubił wędkowanie. Nie chodziło o łowienie, ale o samotne siedzenie nad łowiskiem. Lubił też pracę w ogrodzie. W tym roku dynie wyrosły inne, niż tata zamówił – zielone, a miały być żółte. Robił hotele dla pszczół i owadów. Pisał okolicznościowe limeryki, na przykład na Boże Narodzenie i Wielkanoc. Napisał także wierszyk na konkurs w Radiu RMF Classic i w nagrodę rodzice pojechali do Salzburga.

Syn: – W dzieciństwie czytał nam „Hobbita”, „Opowieści z Narnii”, „Robinsona Crusoe”, a także „Księgę pierwiastków”. Pamiętam, że była w niej opisana historia odkrycia fosforu.

Córka: – A dla siebie czytał Konwickiego.

Syn: – Czasami fantastykę Ziemkiewicza.

Córka: – Mówił mało i zawsze z sensem.

Anna: – W czasach studenckich był radykalny w tępieniu głupoty. Ale z wiekiem coraz bardziej rozumiał, że potencjał ludzi jest różny. Jest trudnym i wymagającym rozmówcą, nie znosi głupiego gadania. Denerwowało go powtarzanie ogólników, czegoś zasłyszanego, bez pokrycia.

Córka: – Kiedy mówiłam, że naukowcy coś odkryli, pytał, którzy naukowcy, co konkretnie, jakie mieli przesłanki, gdzie to opisano. Jestem osobą niewierzącą. Tata również nie chodził do kościoła. Powiedziałam mu kiedyś, że nie rozumiem naukowców, którzy deklarują się jako wierzący. Tata spokojnie mi wytłumaczył, że nie wszystko jest czarno-białe, że nie wszystko można pojąć rozumem, trzeba zostawić przestrzeń.

Syn: – Na długo przed dojściem PiS-u do władzy czytałem z tatą konstytucję. Dla nas to było jasne, że każdy, kto głosuje, powinien ją znać. A kiedy PiS wygrał, zdarzało się nam oglądać nocne posiedzenia Sejmu. Ja oglądałem do końca, tata nie miał siły.

Córka: – Ja zabrałam się do czytania dopiero za PiS. Nie jestem fanką PO, jednak oni nie łamali konstytucji.

Syn: – Platforma łamała konstytucję w tym sensie, że przegrywała niektóre rozprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym i majstrowała przy nim samym, dając PiS pretekst. Ale to, co robiła Platforma, było odwracalne. To, co robi PiS, nie jest. Ludzie na demonstracjach krzyczą, że kiedy już się uda wszystko odwrócić, to najwyższe osoby w państwie „pójdą siedzieć”. Nie jestem prawnikiem, ale z konstytucji jasno wynika, że Trybunał Stanu może co najwyżej skazać te osoby na utratę czynnych i biernych praw wyborczych.

Córka: – Tylko tyle.

Syn: – Boli mnie ogólny zanik empatii w społeczeństwie, choćby w stosunku do uchodźców. Powinniśmy wykazywać chociaż trochę zrozumienia dla ludzi, którzy uciekają przed śmiercią.

Anna: – Piotr mówił mi przejęty, że każda dziejowa katastrofa zaczyna się od szczucia na ludzi. To nie jest tak, że Żydów od razu zaczęto palić w piecach. Uwierzyliśmy po 89 roku, że jesteśmy na zawsze w bezpiecznym miejscu.

Córka: – Tata nie należał do KOD, nie chodził na manifestacje. Ciężko mu było się określić, nie powiedziałby o sobie: „Jestem lewakiem” albo: „Jestem prawicowcem”.

Syn: – Rodzice mówili mi, że z mało których wyborów po 89 roku byli zadowoleni. Przeszkadzało im, gdy rządzili postkomuniści.

Córka: – Trzeba było wybierać mniejsze zło.

Syn: – Powiedział, że jedzie do Warszawy. Nie zdziwiło nas to, bo często wyjeżdżał na szkolenia. Zabrał ze sobą taki duży stary głośnik, mówił, że kolega chce odkupić. Nie wiem natomiast, skąd wziął megafon.

Córka: – Po południu wysłał do mnie i do brata dziwne SMS-y. Mnie kazał wracać do domu z mamą, a bratu napisał, że zostawił coś dla niego na biurku.

Syn: – Około 15.30 dostałem instrukcję, gdzie leży ważna wiadomość do mnie, która okazała się listem pożegnalnym. Nie wierzyłem, że tata zrobi sobie coś złego. Nie było wcześniej żadnych przesłanek. Po przeczytaniu listu zadzwoniłem na numer alarmowy i zgłosiłem się na komisariat w Niepołomicach. Nic nie wiedzieli. Włączyłem internet i znalazłem informację na stronie PAP-u, że w Warszawie podpalił się mężczyzna i rozsypał ulotki – te same, które zostawił w domu. Warszawskiej policji zajęło około sześciu godzin przekazanie naszej komendzie informacji, w którym szpitalu leży tata.

W liście do mnie napisał: „Ostatnią książką, jaką przeczytałem, a w zasadzie przypomniałem sobie, było Ziemiomorze Urszuli Le Guin. Z młodości zapamiętałem ją jako przygodową książkę fantasy, ale teraz zobaczyłem jej inne oblicze – książkę o wolności i odpowiedzialności”.

Córka: – Tata od kilku lat leczył się na depresję. Miał gorsze i lepsze dni. Ale nawet te gorsze nie polegały na leżeniu w łóżku. To nie była ciężka depresja, niepozwalająca normalnie funkcjonować. W listach, które zostawił, podkreśla, że to, na co się zdecydował, nie ma związku z chorobą.

Syn: – To nie było samobójstwo.

Anna: – Gdyby chciał popełnić samobójstwo, mógł sobie zorganizować bardziej komfortowe warunki zejścia z tego świata.

Syn: – Mam żal do taty. Postawił nas w trudnej sytuacji. Moim zadaniem jest chronić prywatność rodziny, dlatego nie podajemy imion i nazwiska. Najchętniej nie spotykałbym się z mediami. I nie zamierzam podczepiać się pod jakąkolwiek partię polityczną.

Córka: – Uważam, że trzeba mówić o tym, co tata zrobił i zostawił. Jego protest nie jest przeciwko wyborcom PiS. Tata podkreśla, że to przecież nasze dzieci, matki, sąsiedzi. Sugeruje, że być może wystarczy zmiana kierownictwa partii.

Anna: – Szary człowiek wrzuca kartę do urny. Szary człowiek obalił komunę. Szary człowiek się podpalił. Szarość jest do przemyślenia.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Psycholożka: Samospalenie Piotra S. wymyka się łatwemu ubraniu w przyczynę i skutek

Politykowi – prawości

Wiersz Piotra: „Kani – dżdżu obfitego/ Bidnemu – trzosu pełnego/ Pracowitemu – pracy/ Leniwemu – kołaczy/ Karpiowi – wody głębokiej/ Kierowcy – drogi szerokiej/ Terroryście – miłości/ Politykowi – prawości/ Księdzu – więcej na tacy/ Grabarzowi – mniej pracy/ Głodującemu – chleba/ Ateiście – ciut nieba”.

Łańcuch

Były burmistrz Niepołomic Stanisław Kracik boi się, że Piotr znajdzie naśladowców. Doktor Wiesław Baryła ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie myśli podobnie. Wolałby, aby samospalenie Piotra przemilczeć, by nie stworzyć łańcucha samobójstw, nie ośmielić wrażliwych, podatnych, smutnych, przytłoczonych tym, co dzieje się w państwie. Pytam, czy depresja może zaburzyć racjonalne myślenie.

– Decyzje osób z depresją są często decyzjami, których nie podjęłyby, gdyby nie cierpiały na tę chorobę – mówi Wiesław Baryła.

– Czy samospalenie na placu Defilad jest samobójstwem – pytam – czy raczej drastycznym protestem antyrządowym?

– Nie uciekniemy od różnych interpretacji. Jeśli ktoś potraktuje ten czyn jako objaw choroby, to się nie przejmie zostawionym listem. Jeśli ktoś rozpozna w nim protest polityczny, to może się zastanowić nad tym, do czego prowadzi nieustanny konflikt polityczny. Ale chcę podkreślić, że protestować można na wiele sposobów, choćby przez udział w strajkach, demonstracjach ulicznych, pisanie listów, zbieranie podpisów, działanie w grupach obywatelskich. Te działania mają udowodnioną skuteczność. Protesty samobójcze, z uwagi na podatność na wielorakie interpretowanie, są mało skuteczne.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Podpalali się mnisi buddyjscy, desperaci z państw komunistycznych, amerykańscy pacyfiści... Wierzyli w moc samospalenia

Wariaci czy bohaterowie? O samospalenie Piotra kłócą się publicyści i artyści

Tomasz Stawiszyński, filozof: „Może pierwotne w przypadku Pana Piotra było cierpienie o kompletnie niepolitycznych (…) przyczynach, które dopiero wtórnie zostało przez niego samego wpisane w kategorie polityczne? Podchwytywanie tego przez ludzi prowadzących polityczne spory wydaje mi się jednak nadużyciem”.

Agnieszka Holland, reżyser: „W naszej historii beznadziejnych powstań i straceńczych zrywów mamy tradycję poświęceń dla ogółu. Czy to byli wariaci? Czy bohaterowie?”.

Adam Szostkiewicz, dziennikarz: „Jeśli człowiek postanawia się targnąć na własne życie w imię patriotyzmu, to należy się mu szacunek. Jeśli zostawia manifest obywatelskiego sprzeciwu wobec rządzących dziś w Polsce, to wysyła jasne polityczne przesłanie i nie godzi się tego nie dostrzegać”.

Dominika Wielowieyska, dziennikarka: „Proponuję, aby tragicznego i smutnego wydarzenia pod Pałacem Kultury i Nauki w ogóle nie rozpatrywać w kategoriach politycznych”.

Ks. Stanisław Walczak, misjonarz, aktywny komentator na Facebooku: „W ostatnich dniach według światowych statystyk następujące osoby odebrały sobie życie przez samospalenie: 15 lipca 2017 r. Tenyin Choeying, w Indiach, z powodu politycznej sytuacji w Tybecie; 29 lipca 2017 r. Pasang Dhondup, w Indiach, z powodu politycznej sytuacji w Tybecie; 19 października 2017 r., nazwisko jeszcze nieznane, w Polsce, z powodu politycznego reżymu Jarosława Kaczyńskiego”.

Jarosław Mikołajewski, poeta: „chcę dodać że formę pańskiego/ sprzeciwu/ uważam za najbardziej/ ze wszystkich szlachetną/ spalić się/ tak to czytam/ znaczy spalić w sobie/ co jeszcze nie zostało spalone w sprzeciwie”.

O Piotrze nie mówią politycy PiS. Jedynie minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak powiedział, że Piotr jest ofiarą „propagandy totalnej opozycji, która mówi, że walczy z rządem przez ulicę i zagranicę”.

Wszystkim tak samo

Pytam mieszkańców Niepołomic, co sądzą na temat tego, co zrobił ich sąsiad. Mężczyzna z cukierni na rynku: – Wariat, czubek. Lepiej byłoby, żeby się spalili Schetyna z Gronkiewicz-Waltz.

Kazimierz: – Nienormalne jest się podpalać. Tak jak nienormalne jest, że Kaczyński pełni funkcję dożywotniego prezesa. Towarzystwo się zasiedziało. Nie zrobili tego, co obiecali. Mam narośl na szyi. Zapisałem się na operację, najbliższy termin 2022 rok. Jeśli chcę wcześniej, to muszę zapłacić. Z czego? Z 800 złotych emerytury?!

Starsze małżeństwo: – Tylu ludzi w szpitalach walczy choć o jeden dzień życia, a ten się podpalił. Jak uważał, że szpitale niedomagają, to mógł w czynie społecznym grabić liście. Lepszy byłby pożytek z tego czynu niż z podpalenia.

Krystyna: – TVP już nie oglądam. Na stare lata nie dam sobie wmówić propagandy. Tutaj ludzie sprzedali się za 500 plus. Pracowałam w hucie, w laboratorium, wychowałam z mężem dwoje dzieci. Poza trzymiesięcznym macierzyńskim nie było pomocy państwa. A teraz ludzie są roszczeniowi, chcą, żeby państwo dało, i jeszcze wszystkim tak samo. Nie podoba mi się, że władza, jak w komunie, chce wszystkich zrównać.

Katarzyna i Władysław są parą.

On: – W szpitalach czeka się długo.

Ona: – Ale idzie ku dobremu.

On: – Praca tu może jest, tylko że zarobki oscylują wokół najniższej krajowej.

Ona: – Jest 500 plus.

On: – Dali, ale i ceny poszły w górę.

Ona: – Napędzili gospodarkę.

On: – Gospodarka napędziła się sama. Ludzie wyciągają pieniądze z kont i inwestują w nieruchomości, remonty, działki. Boją się, że przyjdzie krach i szlag trafi konta.

Ona: – Ten człowiek nie był normalny.

On: – A co to jest normalność?

PRZECZYTAJ TAKŻE: Rodzina o samospaleniu Piotra S.: Jego czyn nie miał związku z chorobą

***

DWA LISTY PIOTRA S.

Pierwszy list

Rozdawał go pod Pałacem Kultury 19 października 2017 roku.

1. Protestuję przeciwko ograniczaniu przez władzę wolności obywatelskich.

2. Protestuję przeciwko łamaniu przez rządzących zasad demokracji, w szczególności przeciwko zniszczeniu (w praktyce) Trybunału Konstytucyjnego i niszczeniu systemu niezależnych sądów.

3. Protestuję przeciwko łamaniu przez władzę prawa, w szczególności Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej. Protestuję przeciwko temu, aby ci, którzy są za to odpowiedzialni (m.in. Prezydent), podejmowali jakiekolwiek działania w kierunku zmian w obecnej konstytucji – najpierw niech przestrzegają tej, która obecnie obowiązuje.

4. Protestuję przeciwko takiemu sprawowaniu władzy, że osoby na najwyższych stanowiskach w państwie realizują polecenia wydawane przez bliżej nieokreślone centrum decyzyjne związane z Prezesem PiS, nieponoszące za swoje decyzje odpowiedzialności. Protestuję przeciwko takiej pracy w Sejmie, kiedy ustawy tworzone są w pośpiechu, bez dyskusji i odpowiednich konsultacji, często po nocach, a potem muszą być prawie od razu poprawiane.

5. Protestuję przeciwko marginalizowaniu roli Polski na arenie międzynarodowej i ośmieszaniu naszego kraju.

6. Protestuję przeciwko niszczeniu przyrody, szczególnie przez tych, którzy mają ją chronić (wycinka Puszczy Białowieskiej i innych obszarów cennych przyrodniczo, forowanie lobby łowieckiego, promowanie energetyki opartej na węglu).

7. Protestuję przeciwko dzieleniu społeczeństwa, umacnianiu i pogłębianiu tych podziałów. W szczególności protestuję przeciwko budowaniu »religii smoleńskiej« i na tym tle dzieleniu ludzi. Protestuję przeciwko seansom nienawiści, jakimi stały się »miesięcznice smoleńskie«, i przeciwko językowi nienawiści i ksenofobii wprowadzanemu przez władze do debaty publicznej.

8. Protestuję przeciwko obsadzaniu wszystkich możliwych do obsadzenia stanowisk swoimi ludźmi, którzy w większości nie mają odpowiednich kwalifikacji.

9. Protestuję przeciwko pomniejszaniu dokonań, obrzucaniu błotem i niszczeniu autorytetów, takich jak np. Lech Wałęsa czy byli prezesi TK.

10. Protestuję przeciwko nadmiernej centralizacji państwa i zmianom prawa dotyczącego samorządów i organizacji pozarządowych zgodnie z doraźnymi potrzebami politycznymi rządzącej partii.

11. Protestuję przeciwko wrogiemu stosunkowi władzy do imigrantów oraz przeciw dyskryminacji różnych grup mniejszościowych: kobiet, osób homoseksualnych (i innych z LGBT), muzułmanów i innych.

12. Protestuję przeciwko całkowitemu ubezwłasnowolnieniu telewizji publicznej i niemal całego radia i zrobieniu z nich tub propagandowych władzy. Szczególnie boli mnie niszczenie (na szczęście jeszcze nie całkowite) Trójki – radia, którego słucham od czasów młodości.

13. Protestuję przeciwko wykorzystywaniu służb specjalnych, policji i prokuratury do realizacji swoich własnych (partyjnych bądź prywatnych) celów.

14. Protestuję przeciwko nieprzemyślanej, nieskonsultowanej i nieprzygotowanej reformie oświaty.

15. Protestuję przeciwko ignorowaniu ogromnych potrzeb służby zdrowia.

Protestów pod adresem obecnych władz mógłbym sformułować dużo więcej, ale skoncentrowałem się na tych, które są najbardziej istotne, godzące w istnienie i funkcjonowanie całego państwa i społeczeństwa.
Nie kieruję żadnych wezwań pod adresem obecnych władz, gdyż uważam, że nic by to nie dało. Wiele osób mądrzejszych i bardziej znanych ode mnie, podobnie jak wiele instytucji polskich i europejskich, wzywało już te władze do różnych działań i niezmiennie te apele były ignorowane, a wzywający obrzucani błotem. Najpewniej i ja za to, co zrobiłem, też takim błotem zostanę obrzucony. Ale przynajmniej będę w dobrym towarzystwie.
Natomiast chciałbym, żeby Prezes PiS oraz cała PiS-owska nomenklatura przyjęła do wiadomości, że moja śmierć bezpośrednio ich obciąża i że mają moją krew na swoich rękach.
Wezwanie swoje kieruję do wszystkich Polek i Polaków, tych, którzy decydują o tym, kto rządzi w Polsce, aby przeciwstawili się temu, co robi obecna władza, i przeciwko czemu ja protestuję. I nie dajcie się zwieść temu, że co jakiś czas działalność władz uspokaja się i daje pozór normalności (jak choćby ostatnio) – za kilka dni czy tygodni znowu będą kontynuować ofensywę, znowu będą łamać prawo. I nigdy nie cofną się i nie oddadzą tego, co już raz zdobyli.
Wprawdzie to już dość wyświechtane powiedzenie, ale bardzo tutaj pasuje: Jeśli nie my, to kto? Kto, jak nie my, obywatele, ma zrobić porządek w naszym kraju? Jeśli nie teraz, to kiedy? Każda chwila zwłoki powoduje, że sytuacja w kraju staje się coraz trudniejsza i coraz trudniej będzie wszystko naprawić.
Przede wszystkim wzywam, aby przebudzili się ci, którzy popierają PiS – nawet jeśli podobają się wam postulaty PiS-u, to weźcie pod uwagę, że nie każdy sposób ich realizacji jest dopuszczalny. Realizujcie swoje pomysły w ramach demokratycznego państwa prawa, a nie w taki sposób jak obecnie.
Tych, którzy nie popierają PiS-u, bo polityka jest im obojętna albo mają inne preferencje, wzywam do działania – nie wystarczy czekać na to, co czas przyniesie, nie wystarczy wyrażać niezadowolenie w gronie znajomych, trzeba działać. A form możliwości jest naprawdę dużo.
Proszę was jednak, pamiętajcie, że wyborcy PiS to nasze matki, bracia, sąsiedzi, przyjaciele i koledzy. Nie chodzi o to, żeby toczyć z nimi wojnę (tego właśnie by chciał PiS) ani »nawrócić ich« (bo to naiwne), ale o to, aby swoje poglądy realizowali zgodnie z prawem i zasadami demokracji. Być może wystarczy zmiana kierownictwa partii. (…)”.

Drugi list

Zostawił go rodzinie, skierowany jest do opinii publicznej.

„Wstydzę się, że mam prezydenta, który jest prezydentem tylko swojej partii i jej zwolenników i który łamie konstytucję (zawetowanie dwóch niekonstytucyjnych ustaw, aby zaproponować dwie inne, ale nadal niekonstytucyjne ustawy, nie jest odkupieniem win).
Wstydzę się, że mam premier, która realizuje wydawane jej» po linii partyjnej «polecenia.
Wstydzę się, że znajomym z Zachodu muszę tłumaczyć, że Polska to nie to samo, co polski rząd.
Wstydzę się, że znowu muszę używać pojęcia »nomenklatura« i sformułowania» partia i rząd«, tak jak w czasach PRL.
Wstydzę się, widząc, jak opluwani są ludzie, którym należy się szacunek za to, co zrobili dla wolnej Polski.
Można oczekiwać, że PiS będzie się starał pomniejszyć mój protest i będzie szukał na mnie »haków«. Postanowiłem mu to ułatwić i wskazać pierwszy punkt zaczepienia (inne będą sobie musieli wymyślić).
Od kilku lat choruję na depresję, więc jestem tzw. osobą chorą psychicznie. Ale takich osób jak ja jest w Polsce kilka milionów i jakoś funkcjonują w sposób mniej więcej normalny, często nawet nie wiadomo o ich chorobie. Zresztą sformułowanie» choroba psychiczna «odnosi się również np. do takich dolegliwości jak bezsenność czy jąkanie się, więc niekoniecznie musi być związane z niepoczytalnością. To, co na pewno jest związane z moją chorobą, to problemy ze snem i łaknieniem, zmniejszenie energii, tendencja do odkładania wszystkiego na później (prokrastynacja) i że widzę rzeczywistość w bardziej czarnych barwach niż większość »normalnych« ludzi. Ale w tej sytuacji to nawet dobrze, bo potrafię dostrzec bardzo niepokojące sygnały wcześniej niż inni i silniej na nie reagować. I może też łatwiej mi poświęcić swoje życie, chociaż zapewniam, że wcale nie tak łatwo.
Cóż mogę jeszcze dodać – poglądy takie jak ja wyraża wiele osób z mojego otoczenia, publicystów czy polityków, więc nie wynikają one z mojego spaczonego odbioru rzeczywistości.
A dlaczego tak radykalna forma protestu? Bo sytuacja jest dramatyczna. Nie chodzi o to, że rząd popełnia mniej czy więcej błędów (każdy rząd to robi), ale że ten rząd wstrząsa podstawami naszej państwowości i funkcjonowania społeczeństwa. Natomiast większość społeczeństwa śpi, nie zwraca uwagi, co się dzieje, i trzeba je z tego snu obudzić. (…)”.

* Jak się okazało autorem wiersza "Ryszard płonie" jest Krzysztof Rodak

PRZECZYTAJ TAKŻE: Czech Jan Palach dokonał samospalenia 16 stycznia 1969 r. na placu Wacława. Miał 21 lat

***

Kontakt z autorem tekstu: marcin.wojcik@agora.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.