Gdy mówię komuś spoza branży, że jestem programistą, czuję się, jakbym powiedział: „Jestem złym człowiekiem”. Znam opinię o ludziach z IT: że mają za dobrze, że za dużo zarabiają i że to niesprawiedliwe. Bo jeśli pomyśleć np. o zarobkach młodych lekarzy. Ale to oni dostają za mało, a nie my za dużo.

Światowy sukces łódzkiego programisty. Polski milioner

Zawsze pełna lodówka

Łukasz, 24 lata, Wrocław

Myślę nieraz, że zacząłem za późno. I gdzie bym teraz był, gdybym zaczął wcześniej. W liceum chodziłem do klasy z rozszerzoną informatyką, ale samo kodowanie wydawało mi się nudne i trudne. Liczyłem, że nauczą mnie tego na studiach – jednych z najlepszych w kraju. Ale to był dramat. Starzy profesorowie, nieprzydatna wiedza i lawina zadań domowych – bo instytut dostał z Unii duży grant na maszynę do sprawdzania kodu i musiał znaleźć dla niej zastosowanie.

Pozostało 93% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.