Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Leżałam na brzuchu ze związanymi rękami, miałam na głowie czarny worek. Naprawdę nie wiem, ile to trwało. Straciłam poczucie czasu. Pamiętam tylko, że było mi bardzo zimno. W końcu przyszedł. Był z nim jeszcze ktoś.

- Mam dla ciebie czarodziejski trunek. Napijesz się?

Pokręciłam głową.

- Zła decyzja. W tym soku są tajne składniki. Pijesz - masz ochotę na seks. Nie pijesz - nie masz. Gdybyś wypiła, byłoby ci dużo przyjemniej.

Zaczęłam się szarpać, próbowałam krzyczeć.

Ten ktoś drugi nachylił się nade mną i zniżył głos: - Teraz delikatnie cię zgwałcę.

To nie ty, to twoja postać

Miałam 16 lat i byłam jedyną dziewczyną w grupie. Mój kumpel mieszkał na obrzeżach miasta, jego rodzice gdzieś wyszli. Graliśmy w RPG.

RPG to gry wyobraźni. Każda gra toczy się w wymyślonym świecie, w przyszłości lub w przeszłości.

W RPG możesz być, kim chcesz - człowiekiem, krasnoludem, elfem albo orkiem. Każdy wczuwa się w rolę - w ten sposób na żywo powstają pełne przygód fabuły. Mistrz gry tworzy sceny, pyta graczy, co robią w tych scenach, i tak rozwija się akcja. Mistrz musi być neutralny, ale może też wprowadzać swoich bohaterów.

W tej grze, o której ci opowiadam, zrobiłam sobie postać czarodziejki. Siedzieliśmy przy dużym stole, było nas czworo. Nasze postacie wykonywały różne misje, akcja rozgrywała się w czasach ponurego średniowiecza.

W pewnym momencie mistrz gry poprosił, żebym wyszła z nim z pokoju. Zaprowadził mnie do garderoby i zamknął drzwi. Nie zapalił światła. Przedstawił mi scenę, w której moja postać zostaje porwana i zgwałcona. Porywaczem był jakiś przystojny książę czy król. Najbardziej zapamiętałam to "delikatnie" - teraz on delikatnie cię gwałci.

Uciekłam i pobiegłam do łazienki zwymiotować. Poprosiłam mojego chłopaka na bok, opowiedziałam mu do ucha, co się stało, nie używając słowa "gwałt". Byłam zawstydzona i zapłakana. Mój chłopak nakrzyczał na tego gościa, że on mi to zrobił - też nie użył tego słowa.

Potem wróciliśmy do stołu. Mistrz gry powiedział, że teraz mogę się mścić. Wprowadzona została scena walki przeciwko gwałcicielowi. Zadeklarowałam, że moja postać zostaje zabita w tej walce. Nie chciałam grać zgwałconą postacią.

To uczucie pojawiło się dość szybko, choć nie od razu. Poczułam, że stało się coś złego i że to nieodwracalne. Próbowałam się trzymać, ale mi nie szło. Chciałam wyjść, ale trzeba było przejść pustą drogą na przystanek. Mój chłopak prosił, żebym została. Martwił się o mnie, ale chciał grać dalej.

Nie mogłam z nikim o tym porozmawiać. Zaraz bym usłyszała, że jestem nadwrażliwa i że się przypierdalam: "To nie jest aż takie mocne. To nie ty, to twoja postać". Mój facet też nie chciał, żebym o tym wszystkim komuś wspominała.

Zastanawiałam się, na ile byłam tą, która sama się prosiła. Poszłam do kumpla do domu, nie zapytałam rodziców, wymyśliłam złą postać

Pamiętaj, że w RPG coś dzieje się między graczami w realu i jednocześnie coś między postaciami w fikcji. Mistrz gry zabrał mnie z pokoju, a w grze porwał mi postać. Niektórzy tak grają - jeżeli nie ma cię w scenie, wyjdź na chwilę. Gracze nie mogą słyszeć czegoś, przy czym w scenie ich nie ma - takie wytłumaczenie byłoby proste. Ale ja myślę, że ten chłopak po prostu wiedział, że robi coś nie w porządku.

Przestałam grać z tą grupą, zaczęłam szukać nowej i zaraz powstało pytanie: czy powinnam mówić z góry, że nie chcę gwałtów? Teraz tak robię i ludzie myślą, że jestem świrnięta.

Początkowo myślałam, że to była tylko taka wpadka, ale później się okazało, że nie. Podczas jednej z pierwszych gier w kolejnej ekipie razem z innymi postaciami trafiłam do więzienia. Kilku graczy zadeklarowało, że gwałcą moją postać. Przerwałam to i chciałam wyjść. Pamiętam taki bulwers, że przerywam sesję. Pierwszy rok mojego grania to pięć gwałtów, nie licząc tych sytuacji, w których moje postacie były molestowane albo grożono im gwałtem. Zaczęłam czuć się zagrożona, że podczas którejś z sesji ktoś zgwałci nie moją postać, tylko mnie.

Zaczęłam tworzyć postacie gwałtoodporne. Taka postać na przykład jest harpią albo jest bardzo brzydka. Ale i to nie zawsze pomagało.

Mam do dziś kontakt z tym chłopakiem - spotykamy się na różnych erpegowych spotkaniach. On zgwałcił mi postać. Jest mi smutno, gdy go spotykam. Nie wiem, co miałabym mu powiedzieć.

Zażenowany mistrz gry

Tamara nie jest jedyną dziewczyną, której postać została zgwałcona podczas sesji. Na forach internetowych wrze dyskusja, czy gwałt w historii jest dopuszczalny, czy nie. Na moje ogłoszenie odpowiadają 32 dziewczyny. Monika jest jedną z nich. Ma 29 lat, ukończyła studia inżynierskie na politechnice w Toruniu.

- Co mam mówić poza tym, że uważam ludzi, którzy mają z tym problem, za nadwrażliwych? - tłumaczy mi swoje stanowisko Monika. W niebieskiej sukience, z długimi blond lokami wygląda jak królewna z erpegowych gier. - No dobra, nie jestem fanką tego wątku. Jakby mi tak napierniczali tym co miesiąc, tobym się wyrzygała (sorry za określenie) - ale raz na jakiś czas?

Trochę byłam po tej sesji w duchu zła na mojego mistrza gry, ale to wyłącznie dlatego, że wtedy pierwszy raz w życiu stworzyłam sobie postać dumną i dostojną, a nie rozbestwioną trzpiotkę jak zawsze. To była high elfka z Uthuanu, Mistrzyni Miecza z Wieży Hoetha. Została zgwałcona przez imperialnych strażników za przypadkowe wtargnięcie do pałacu. Ot, teleport źle zadziałał.

No dobra, to ci opowiem. Moją postać wysłano z misją do imperium. Elfy w tej grze są bardzo dumne i raczej się z ludźmi nie zadają - niższa rasa, wiadomo. Żyją sobie na wyspie hen daleko, tylko dyplomaci zapuszczają się czasem na ludzkie ziemie. Teleport miał nas wyrzucić w gildii magów, a wywalił w kanałach. Pierwsze wyjście prowadziło do pałacu. Kiedy wyleźliśmy z piwnicy z winem, zobaczyliśmy korytarz. Pierwsze drzwi - jasno oświetlona sala, już było wiadomo, że to pałac cesarza. No to słabo, ale musimy iść dalej, nie mamy wyjścia. Inne drzwi, paru gości, w tym cesarz - ups. Więc żeby okazać, że nie mamy złych zamiarów, rzuciliśmy broń. A tu cios w łeb i ciemność.

Gdy moja postać się ocknęła, strażnicy wywlekli ją z celi na tortury. Była bardzo silna, więc kilku dostało w klejnoty. Zaczęli ją ostrzegać: - Ej, laska, nie miotaj się, bo ci pokażemy, gdzie miejsce baby. Ale elfka nadal się stawiała. Wtedy zażenowany mistrz gry powiedział coś w rodzaju: no, więc oni spełniają swoją groźbę i cóż, gwałcą cię po kolei. Zażenowany głównie dlatego, że choć miałam wtedy już 26 lat, dla niego wciąż byłam dzieckiem. To byli koledzy mojego brata. Zaczęłam z nimi grać, gdy miałam jakieś 14 lat, a oni wszyscy po 25. Był naprawdę zmartwiony. Miało do tego nie dojść pewnie i moja postać miała się wystraszyć. Ale stało się. Musiał być konsekwentny.

Nie jestem za ustalaniem jakichś zakazów z góry. Powiedzenie z uśmiechem w trakcie: chłopaki, nie przeginajcie, jest OK. Może chodzi o to, że gram od lat, grałam w miliony gier. Przytrafiło się to tylko raz. Mojej postaci, nie mnie. Było mi tylko przykro z powodu mojej postaci. High elfy są dumne, stara rasa, brata się z bogami, dodatkowo moja postać była szanowana w społeczeństwie, a tu taki numer. W sensie, że później odgrywałam taką załamaną. Załamaną i złamaną - już nie mam siły, moje życie straciło sens, jestem zhańbiona. Nie odzywałam się prawie przez trzy sesje.

Mistrz gry chyba zapytał mnie po grze, czy wszystko jest OK. Czy może jednak przegiął. Powiedziałam, że nie mam problemu z sytuacją, tylko że znów mi popsuł postać.

Nie powiedzieliśmy drużynie, co zaszło. Całą kampanię graliśmy większą grupą, było wiele sesji, ale na tej konkretnej był tylko jeden gracz jeszcze. Moja postać zbliżyła się do jego postaci później. Był dla niej wsparciem, pojawiło się jakieś tam uczucie. Mimo że wcześniej się nie lubili.

Reszta wiedziała, że coś jest nie tak, ale nie drążyli. To wszystko wniosło nowy klimat do drużyny. Wcześniej nie było tylu interakcji, a jeśli były, to negatywne nastroje, bo ludzie grali leśne elfy z kontynentu - gorsi kuzyni dla mojej postaci. Więc elfka, jako szef misji, okrutnie się rządziła i jej nie lubili. A po tych wydarzeniach się wycofała, stała się bardziej znośna dla reszty. Uznali, że mam lepszy charakter, bo się już nie wywyższam.

Z czasem elfka wróciła do dawnej roli, były nowe misje, nowe rozkazy od przełożonych. Stała się jednak okrutnie zgorzkniała, a przez to zrzędliwa, a na koniec nabyła skłonności samobójczych. Wolałam ją w pierwotnej roli. Dlatego było mi smutno po tej sesji! Ale co można zrobić? Tupnąć nogą i powiedzieć: chłopaki, nie gram z wami?

Psychopatów dwóch na grze

- W LARP-ie gwałt to też był problem. LARP jest podobne do RPG, ale sceny odgrywasz naprawdę - wyjaśnia mi Falka, nalewając wodę do czajnika. - Udaję się na przykład z misją pokojową do króla, wiozę list. Idę przez prawdziwy las. Inni gracze mają swoje zadania - może po drodze ktoś przekaże mi jakiś sekret, może będzie chciał mi przeszkodzić, różne rzeczy mogą się stać. Mogę snuć intrygi lub rozwiązywać zagadki kryminalne. W LARP, kiedy się bijemy, to się bijemy na serio. Ale pewne rzeczy mogą być deklarowane, można np. zadeklarować stosunek seksualny, nie odbywając go.

Falka naprawdę nazywa się Agata. Na stałe mieszka w Norwegii, z chłopakiem z Austrii. Jest doktorantką na wydziale socjologii. Pokazuje mi zdjęcia - dziewczyny przebrane za księżne, elfy i krasnoludy. W tle ruiny zamku w Czorsztynie. - Sytuacja z gwałtem przytrafiła mi się raz. Byłyśmy grupą druidek. Dopadła nas banda oprychów. Ponieważ byłyśmy druidkami, nie miałyśmy żadnej broni. No i pierwsze, co powiedzieli, to: "Przygotujcie się, dziewczyny, na niezłe chędożenie". Strasznie się zdenerwowałam. Nawet jeżeli to miałaby być tylko deklaracja czynności, to nie chciałam, żeby się wydarzyło. Zaczęłam na tego kolesia wrzeszczeć. A potem przypomniałam sobie o czarze. Bo wcześniej, gdy wędrowałyśmy, zbierałam moc drzew i rzuciłam na nas zaklęcie ochronne. Wywiązała się dyskusja, dlaczego na początku nie powiedziałam o tym zaklęciu. W końcu uznali, że OK, "ponieważ rzuciłyście czar, to my was omijamy".

Ostatecznie w zasadach konwentu, na który jeżdżę, wprowadzono zalecenie, żeby nie wprowadzać scen gwałtu. Jeżeli gwałt musi być, to omówiony dokładnie z ofiarą koniecznie w obecności organizatora.

Nie jest też dozwolone upokarzanie i torturowanie. Jeżeli chcesz to robić, musisz uzyskać zgodę organizatorów. Bo jest takie założenie, że skoro w świecie realnym nie ma aż tylu psychopatów, więc i w grze nie każdy może nim być. Jeżeli organizatorzy się zgodzą, to OK, możesz być psychopatą, będzie jeden, dwóch w grze. Ale nawet wtedy, gdy chcesz zadać komuś cierpienie, to ta osoba musi się zgodzić. Zabić można, ale w walce. Nie każdy może też kogoś umierającego dobić. Dobijać mogą ci, którzy mają zimną krew. Zimną krew, jak inne cechy, można wykupić za punkty.

Argument zwolenników gwałtu jest taki, że jeżeli realistycznie odgrywamy świat, to w takim świecie gwałt by był. Że skoro walka i śmierć, to czemu nie gwałt. Ale trzeba znać granice. Przynajmniej ja tak uważam. W grze jest postać, ale jest też gracz.

Nie sądzę, żeby ktoś, kogo znam, chciał grać w LARP-ie postać, która biega, gwałci i morduje.

Wszyscy się uwrażliwiamy

Z Eleyą rozmawiam w nocy. Ma 35 lata, jest mężatką. Mieszka we Wrocławiu. Jej zazwyczaj rozbrykana mała córeczka od dawna śpi. Mąż lubi grać, kiedy ona, jako mistrz gry, prowadzi. Eleya ostrzega, że jej poglądy są radykalne i wiele osób negatywnie na nie reaguje.

- Grałam kiedyś postacią kobiecą, która została brutalnie zgwałcona. Trzech napastników, noc, brama w niebezpiecznej części miasta. Mistrz gry opisał mężczyzn wychodzących z zaułków, ich nachalny dotyk, napięcie. Niemal czułam zawód, upokorzenie, bezsilność mojej postaci. Mistrzowi gry bardzo dobrze udało się wprowadzić nastrój zaszczucia i zaskoczenia. Obalili ją, zaczęli bić, żeby się zbytnio nie stawiała. Zostawili wystarczająco siły, żeby nie była całkiem bierna. Mistrz gry opisywał rwący ból, opisywał, że robią to po kolei, i ogólnikowo, co robią, ale nie pastwił się. Czułam lęk i odrazę. Na początku próbowałam deklarować dużo rzeczy: krzyk, ucieczkę czy szarpanie się. Później to już był monolog mistrza gry.

Moja postać długo się zbierała. Unikała kontaktów z ludźmi, jak już wyleczyła rany fizyczne, skupiła się na nauce samoobrony. Nigdy nie udało jej się dojść do siebie. To był wrak człowieka, bardzo trudny do odgrywania. Nie było nikogo, kto by ją wsparł.

- Nie było ci nieswojo? - to pytanie chodzi mi po głowie, odkąd Eleya zaczęła mi opowiadać scenę z gwałtem. - Dwóch chłopaków, puste mieszkanie i historia z brutalnym seksem.

- Nie było. Tu gwałciciele byli antagonistami. Nikt się z nimi nie utożsamiał, choć mistrz gry musiał ich odgrywać. Nawet jeżeli kogoś to kręciło, to nie dał po sobie poznać.

Mistrz gry chciał zmienić moją postać, złamać. Był bardzo spokojny, swobodnie budował napięcie. Oprócz nas był tam jeszcze tylko jeden gracz. Nic nie mówił, nie ruszał się. Myślę, że przeżywał to razem z nami.

Wróciliśmy do tego, gdy dziewczyny zaczęły pisać w necie, że gwałt na sesji nie jest OK. Zaczęliśmy się zastanawiać, czy mistrz gry powinien się domyślić, że to może być trudne dla gracza. Uznaliśmy, że to gracz powinien reagować. Albo uprzedzić wszystkich wcześniej. Wiesz, mam tanatofobię. Boję się śmierci, pustki, znikania. Wszystko, co związane ze śmiercią, wywołuje lęk. I wszyscy mają się domyślić, że na sesji ma nie być śmierci? Choć ja akurat traktuję to jako terapię. Żeby przywyknąć.

Myślę, że człowiek musi walczyć o swoje. Jeśli tego nie robi, sam się krzywdzi. Każdy, kto nie wyraża sprzeciwu w obronie siebie, każdy, kto ulega presji grupy, zamiast dbać o swoje dobro, nie może mieć pretensji, że nie wzięto go pod uwagę. Sam jest sobie winien. Czy dziewczyny są jakimś wyjątkiem?

Może jestem kiepską osobą do tego tematu. Jestem trochę mizoginistką, co zresztą sprawia, że postacie kobiece średnio mi odpowiadają. Mizoginia to niechęć do kobiet. W moim przypadku raczej do ich niewykorzystywanego potencjału i godzenia się na rolę ofiary. Nie cierpię feministek. Uważam, że robią nam krzywdę, wpędzając nas w tę rolę. Wychowałam się w lewicowej rodzinie. Nie lubię prawicowców, w większości to debile owładnięci chorą tradycją i religią. Ale patriarchalny porządek mi pasuje. Uważam, że klasyczny podział obowiązków - kobieta w domu, mężczyzna w pracy - jest zdrowy i uczciwy. Feministki, walcząc o równouprawnienie, robią nam krzywdę. My już je mamy - możemy głosować, uczyć się. Trudno jest kręcić się pomiędzy naturalną, biologiczną rolą matki a społeczną - bizneswoman. Jestem konserwatywna... częściowo.

Jeżeli drużyna wyżywa się na kimś, to jest niedopuszczalne. Ale wśród zaufanych ludzi takie wspólne przeżycie powinno wzmocnić relacje. Jeżeli jesteśmy w stanie razem poruszyć trudny temat i odegrać go, wcielając się w rolę, to wszyscy się uwrażliwiamy. Ja przecież gram tą postacią dalej. Zastanawiam się, jakie zmiany w niej zaszły. Czy pojawiły się lęki? Odraza do siebie czy do napastnika? Chęć zemsty czy spokoju?

Frodo i Sam mordują Golluma

Agata ma 40 lat, robi doktorat z nauk humanistycznych na Uniwersytecie Gdańskim. Zaczęła grać, gdy miała dziesięć lat. Nauczył ją starszy brat. Razem z mężem stanowią parę erpegowych wygów. Agata każe mi policzyć istotne postacie kobiece w 200 scenariuszach gier umieszczonych na jednym z erpegowych portali. Liczę więc - jest ich pięć.

- W RPG-i grają różni ludzie, ale są pewne tendencje przeważające. Fantastyka w Polsce jest dość konserwatywna. Obraz postaci kobiecych jest w grach podobny. Kobiety są podległe lub zmaskulinizowane. Wydają się wyzwolone, ale tak naprawdę są hiperbolą męskich cech w kobiecym ciele. Wszystko, co kobiece, jest agresywne albo zerotyzowane. Mądra królowa - to się rzadko zdarza.

Kiedy dziewczyna zaczyna grać w RPG, jest dość bezbronna. Nie zna zasad gry, nie zna społecznych reguł, którymi kierują się grupy. W nowej sytuacji czuje się niepewnie. A poza tym to, co dzieje się jej postaci, nie dzieje się jej. Łatwo wtedy stać się ofiarą przemocy seksualnej.

Ale nie tylko graczki padają ofiarami gwałtów, marny los spotyka też postacie homoseksualne. Pamiętam, jak w jednej z gier gracze zboczyli z głównego nurtu historii, żeby zamordować rycerza, który okazał się gejem. To tak jakby Frodo i Sam postanowili zabić Golluma, zamiast nieść pierścień na Górę Przeznaczenia. Zasada jest prosta - każda dyskryminacja znajduje odbicie, wszystkie problemy społeczne są dzielnie powielane, z tym że można sobie pozwolić na więcej. Bo to przecież fikcja - to nie ja atakuję homoseksualistę, to mój rycerz ratuje świat.

Niektórzy erpegowcy uważają, że pomiędzy ich codziennością, przekonaniami, doświadczeniami a momentem gry nie ma żadnych relacji. Tymczasem wszystko, co się dzieje podczas sesji, wynika z tego, kim się jest. No bo z czego innego mogłoby wynikać?

W rozgrzeszaniu przemocy i dyskryminacji pomocne są też erpegowe światy - okrutne i mroczne. Jeżeli gwałt i mord są zgodne z logiką świata, decyzje gracza nie są wyłącznie jego decyzjami. Dlaczego akurat w tę stronę świat kieruje swoje okrucieństwo? Nie wiadomo. Czy nie jest czasem potrzebne odreagowanie agresji wobec kogoś, kto jest nie do zaakceptowania? Albo agresji, na którą po prostu ma się ochotę?

Gwałt podczas sesji pozornie nie ma konsekwencji. Ciąże, alimenty, choroby weneryczne? Rzadko pasują do fabuły. Chciałabyś grać w to, że ktoś ma chlamydię? Na pewno nie.

Może gwałt na sesji to efekt seksualnej frustracji, a może kulturowy standard. Dlaczego mężczyźni opresjonują kobiety i gejów? Bo taka jest kultura.

Może być tak, że kiedy dziewczyna wchodzi do grupy, to ci faceci po prostu symbolicznie ją dominują. Jeśli zgwałcą jej postać, to sobie ustawiają z nią relację na zawsze?

Liczyłem na to, że zbójniczka zgodzi się na seks

Na forach internetowych amatorów gwałtów podczas sesji nie brakuje, ale osobiście rozmawiać o tym nie chcą. Grzesiek też długo zwleka, w końcu się zgadza, jednak nikt nie może się dowiedzieć, kim jest.

- Zgwałciłem kiedyś kogoś, to prawda. To była jakaś nudna sesja. Wiesz, czasem bycie mistrzem gry jest męczące. Część osób chce, żeby je nacisnąć. Nie umie współtworzyć fikcji, nie umie nic zaproponować. Pytam graczkę: "Co robisz?". "Nie wiem". "A teraz co robisz?". "Nie wiem". Graliśmy jedną sesję, grupa zbójów szukała skarbów. Napadli na dom bogatego szlachcica i zostali pojmani przez straże. Postawiłem więc taką scenę, w której zaczyna się do niej przystawiać kapitan straży. Liczyłem na to, że zbójniczka zgodzi się na seks, np. licząc na to, że uniknie kary. Graczka mówi jednak, że jej postać odrzuca zaloty. Strażnik uderza postać graczki, łapie ją, przyciska ją przodem do ściany, no i dalej to już wiesz.

No wiem, wtopiłem, ale też byłem wkurzony. Cały czas pchałem tę dziewczynę w grze, nie chciała ze mną współpracować, nie miałem jak z tego wyjść.

Zanim zaczęliśmy grać, chciałem ustalić jakieś zasady, np. to, czego podczas sesji nie robimy. Ale graczka powiedziała, że to jest głupie. Kiedy więc jej postać znalazła się w opresji, pomyślałem - skoro ustalanie zasad jest głupie, to zrób teraz coś. Jeśli prowadzę historyczne RPG, muszę graczom prezentować realia świata gry. Świat mroku rządzi się swoimi prawami. Jeśli gramy zabójców, to czemu mielibyśmy nie gwałcić? Czy w realnym świecie kapitan straży przyjąłby odmowę? Nie. Czy inni gracze wkurzyliby się, gdybym wprowadził nagle inną postać i uratował postać graczki? Tak. Rozbójnicza, awanturnicza przeszłość, skąpe ubranie, więzienie, gwałt. Graczka wyglądała trochę niewyraźnie, ale mogła przecież wstać i wyjść. Czy zagrałbym z nią jeszcze raz? No fakt, nie. Chciałem zobaczyć, jak zareaguje.

Kiedyś przeczytałem, że żyjemy w emocjonalnych kaftanach bezpieczeństwa. Społeczeństwo nie pozwala nam na negatywne przeżycia, przeżywanie trudnych emocji. Wszystko ma być jak z reklamy. Myślę, że to złe. Lubię sprawdzać reakcję, wprowadzać trudne wątki, naruszać psychikę postaci, nawet jeżeli łamię tabu. Takie postacie są głębsze. Dzięki cierpieniu są prawdziwsze.

Pyrkon 2014. Jak kobieta, to nago

Młoda kobieta wchodzi do mieszkania, w drodze do łazienki zrzuca z siebie ubranie, na podłodze ląduje stanik, a potem majtki. Rozebrana wchodzi do wanny wypełnionej kostkami do gry.

Umieszczony na YouTubie klip promujący Festiwal Fantastyki "Pyrkon 2014" wywołał burzę w internecie i dyskusję na temat stereotypowego postrzegania kobiet w książkach i grach. W odpowiedzi na klip pojawiły się w sieci rozmaite inicjatywy, których celem jest przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu fanek fantastyki na konwentach i w trakcie gier.

To nie pierwsza dyskusja tego typu - roznegliżowane wojowniczki pojawiają się na okładkach książek i gier już od dawna. Przedmiotem sporów prowadzonych na spotkaniach grup dyskusyjnych fanów fantastyki jest także kwestia dopuszczalności wykorzystywania motywów gwałtu lub molestowania seksualnego w fabułach gier RPG - są w niej głosy za i przeciw.

Niektórzy zwracają uwagę na to, że pomiędzy tymi pozornie różnymi tematami jest pewna zależność - dopóki kobiety będą pokazywane jako uprzedmiotowione obiekty seksualne, dopóty tak też będą traktowane, nie tylko w grach RPG, ale też realnie, w swoim środowisku.

W tym numerze "Dużego Formatu" przeczytasz też:

DF okładka 27 marca 2014DF okładka 27 marca 2014  W dymie uzdrowisk Zimą w polskich uzdrowiskach zanieczyszczenie osiąga normy jak w Pekinie

Chiński wzór: kulka fruwa i zabija Jak bardzo zanieczyszczenie powietrza skraca nam życie?

Iphone mamy Madzi, czyli dwie dekady klikalności Internet według Orlińskiego nie powinien opierać się na zliczaniu kliknięć

Putin świnią nam odpłaca Marcin Wójcik w polskim chlewie

Weterani medale noszą po domu W Izraelu mieszka siedem tysięcy żydowskich weteranów Armii Czerwonej - fororeportaż

Gwałt w świecie wyobraźni - czyli seksism i przemoc w świecie gier

Mołdawia. Wszyscy rodzice wyjechali W Kiszyniowie obiektem powszechnego pożądania jest rumuński paszport

Ludzie z szafek na buty Polak buduje, Polak rujnuje na Islandii

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.