Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Jaka jest granica między narzucaniem się a stalkingiem, który jest karalny?

- Granica jest płynna, często zależy to od arbitralnej decyzji policjanta czy prokuratora. Stalking to przestępstwo polegające na uporczywym powtarzaniu pewnych czynności - jednostkowo neutralnych - jak wysłanie maila, SMS-a, prośby o rozmowę. Zagrożone karą do trzech lat pozbawienia wolności. Niestety, osoby pokrzywdzone mają duży problem z wykazaniem, że stały się ofiarami stalkingu. Skutki działań sprawcy polegają bowiem często "jedynie" na wywołaniu u ofiary negatywnych emocji - dyskomfortu, znużenia, niepokoju, strachu. Brak jest widocznej szkody, więc trudno o precyzyjne dowody przestępstwa. Ofiara gwałtu może powoływać się na obdukcję lekarską, jeśli ktoś doznał szkody materialnej, może pokazać rozbitą szybę. Dowody można zobaczyć i zweryfikować. W przypadku stalkingu nie jest to takie proste. W konsekwencji reakcja otoczenia często polega na stwierdzeniu, że w zasadzie nic się nie stało.

No właśnie. To co się stało?

- Większość moich klientów to singielki w wieku około 30 lat, wykształcone, aktywne zawodowo i niezależne finansowo. Scenariusz zazwyczaj jest taki, że rozstają się z partnerem po dłuższym lub krótszym, zwykle nieformalnym związku. Przestają kochać, poznają kogoś innego lub po prostu facet przestaje im odpowiadać. Ona mówi: dość, ale mężczyzna nie godzi się z decyzją partnerki i wbrew jej woli, na siłę, podtrzymuje ich związek.

Robi tak z miłości?

- To raczej nie jest tak, że zakochany nieprzytomnie mężczyzna po rozstaniu "wariuje" z miłości. Dla stalkera kluczowe znaczenie ma to, że decyzja o zakończeniu związku nie wyszła od niego. I posuwa się do różnych metod, aby za wszelką cenę mieć z partnerką kontakt, chociaż ona sobie tego nie życzy.

Jakie najczęściej są to metody?

- Zaczyna się od telefonów, SMS-ów, maili, ponawiania prób umówienia się i przegadania rozstania jeszcze raz. Kiedy to nie działa, stalker zaczyna oplatać ofiarę swoistą siecią - monitoruje jej profile na portalach społecznościowych, kontaktuje się z jej rodziną czy znajomymi, zbiera informacje na jej temat - gdzie spędziła weekend, z kim się spotyka i czy ten jej nowy facet jest dla niej dobry.

Ofiarą prześladowania może być zarówno kobieta, jak i mężczyzna: ''Były chłopak lub zazdrosna koleżanka. Co dziesiąty Polak padł ofiarą stalkera''


Stalking czy złośliwe niepokojenie? Wyjaśnia Agnieszka Hamelusz z Komendy Głównej Policji

Co w tym złego?

- To, że była partnerka sobie tego nie życzy. Początkowo ofiara zdaje sobie sprawę, że stalker regularnie zagląda na jej stronę na Facebooku, czasem coś skomentuje - najpierw miło, potem coraz agresywniej. Na początku ona ma publiczny profil, zdjęcia, posty itd. Ale w pewnym momencie zaczyna się kontrolować, bo chce zachować przed byłym partnerem w tajemnicy, że spędziła urlop we Włoszech z nowym chłopakiem albo że była u ciotki w Lublinie. Zaczyna się proces autocenzury, samoograniczenia - włącza się na FB funkcje prywatności, ogranicza liczbę znajomych, zaczyna się cenzurować własne posty. Ofiara staje się coraz bardziej podejrzliwa, nieufna. Bywa, że to pierwszy krok do paranoi.

Uciążliwe, ale uznać wścibskiego byłego za przestępcę?

- Jedna z moich klientek codziennie, przez kilka miesięcy, wracając wieczorem z pracy, znajdowała na wycieraczce żółtą różę. "Przecież to miły gest" - mówi policjant. A ona już nie śpi we własnym domu. Bo wie, że skoro ta róża tam leży, to on u niej był, a może nadal jest i stoi gdzieś na półpiętrze. On jej pewnie nic nie zrobi, ale z każdą kolejną różą ona się boi coraz bardziej. I nakręca się spirala - stany lękowe, bezsenność, depresja, utrata apetytu, a czasem nawet chęci do życia. Stalker innej mojej klientki pukał w parapet.

Jak to?

- Przez kilka tygodni codziennie około trzeciej w nocy przez kilka minut pukał w parapet jej okna, bo mieszkała na parterze. Doszło do tego, że budziła się o 2.45 i czekała na to stukanie przerażona. Poszła na policję i usłyszała: "A świadkowie są?". "A szybę wybił?".

Policja - jak wynika z doświadczenia moich klientów - bagatelizuje ich zgłoszenia. Ofiara przestępstwa zgłasza się do instytucji, która w założeniu ma jej pomóc. Widzi kpiące uśmiechy, słyszy sarkastyczne uwagi policjantki w stylu: "Ja to bym chciała, żeby mi codziennie ktoś kwiaty przynosił". A dyżurny policjant przyjmujący zgłoszenie nie jest uprawniony do tego, żeby oceniać, jakiej rangi przestępstwo zostało zgłoszone. Jego obowiązkiem jest spisanie zeznania i zabezpieczenie dowodów.

Reportaż Wojciecha Staszewskiego: ''Stalking. To nie miłość, to prześladowanie''


Stalking to przestępstwo - rozmowa z Mariuszem Sokołowskim

Kobieta wychodzi z komisariatu z poczuciem, że została potraktowana jak histeryczka.

- Dlatego odradzam klientom osobiste zgłaszanie popełnienia przestępstwa na policji. Można sporządzić pisemne zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa lub o podejrzeniu jego popełnienia i złożyć je bezpośrednio w prokuraturze. Sprawa i tak trafi na policję, ale odbędzie się to za pośrednictwem organu prokuratorskiego.

Czy formalne wszczęcie postępowania karnego coś zmienia w zachowaniu stalkera?

- Bardzo często zamyka sprawę. Stalkerzy działają pod wpływem emocji, najczęściej to normalni ludzie, którzy boją się prawnych konsekwencji, kompromitacji. Problem w tym, że w sprawach o stalking do takiego etapu z reguły nie dochodzi, bo albo następuje odmowa wszczęcia postępowania ze względu na brak znamion przestępstwa, albo wszczęte postępowanie jest szybko umarzane ze względu na brak dowodów przestępstwa lub niewykrycie sprawcy. I wtedy zaczyna się prawdziwy dramat ofiar. One się wtedy czują całkowicie bezradne i skrzywdzone przez system. Same musiały przejść czasochłonne i stresujące przesłuchania, odpowiadać na głupie pytania typu "to po co pani odbiera telefon?", "dlaczego pani sobie numeru nie zastrzeże albo nie zmieni?". Tłumaczą, że mają służbową komórkę, a w niej mnóstwo kontaktów, wizytówkę z tym numerem itp. Ile razy można zmieniać numery telefonów, adresy, samochody?

Sprawca triumfuje i może działać dalej. Często dochodzi wówczas do eskalacji działań stalkera. Bywa, że dręczenie ofiary trwa potem latami. Wśród klientek fundacji rekordzistka jest ofiarą wytrwałości swojego "eks" od siedmiu lat!

Jaki procent pokrzywdzonych decyduje się zgłosić sprawę na policję?

- Ostatnie wiarygodne badania zostały przeprowadzone w 2006 roku, a od tego czasu na pewno wiele się zmieniło. Z badań wynika, że 78 proc. ofiar stalkingu to kobiety. Ponad 60 proc. to kobiety w wieku poniżej 40. roku życia. 75 proc. sprawców to mężczyźni poniżej 40. roku życia. W 88 proc. przypadków stalkingu istniała relacja znajomości między ofiarą i sprawcą, z czego 55 proc. stalkerów to były partner lub partnerka. Tylko 15 proc. ofiar zgłasza fakt prześladowania na policji.

Ruszyła kampania zachęcająca do zgłaszania policji przypadków nękania: ''Gwiazda >>M jak miłość<<, która padła ofiarą stalkingu: >>To jak gwałt<<''



Stalkerem może być także kobieta?

- Oczywiście, tak jak stosowanie przemocy domowej nie jest wyłącznie domeną mężczyzn, tak i uporczywe nękanie bywa podejmowane przez kobiety wobec mężczyzn - najczęściej byłych lub niedoszłych partnerów - ale jeszcze częściej wobec innych kobiet. Ostatnio do fundacji napisała pani, która sama jest stalkerem - od kilku miesięcy nęka nielubianą koleżankę z pracy, która "ukradła jej awans". Wie, że robi źle, boi się, że to się wyda, że straci pracę, poniesie karę. Ale nie jest w stanie się powstrzymać. Prosiła o wsparcie psychoterapeuty.

Czy przeciętny stalker to osoba zdrowa psychicznie?

- Wśród kilkudziesięciu przypadków, z jakimi mieliśmy do czynienia w fundacji Można Inaczej, u jednego sprawcy zdiagnozowano nieleczoną wcześniej schizofrenię, a u dwóch innych tzw. zespół Otella. Pozostali stalkerzy to ludzie formalnie zdrowi.

Ale jest różnica między facetem, który ma obsesję na punkcie byłej partnerki, a człowiekiem, który nęka celebrytkę?

- W Polsce pokutuje przekonanie, że stalking to fanaberia celebrytów. Że osoby publiczne same prowokują innych do interesowania się ich życiem prywatnym, i odmawia się im prawa do ochrony tej prywatności. Nie jest to pogląd usprawiedliwiony. Tyle że wśród osób publicznych znane mi przypadki ofiar stalkingu to zaledwie kilka: Dominika Ostałowska, Katarzyna Tusk i paru innych VIP-ów. Celebryci to tylko niewielki procent ofiar stalkingu.

Z badań wynika, że co ósma osoba w Polsce pada jego ofiarą.

- Dokładnie 12 proc. Niewątpliwie to już problem społeczny. Czy to problem cywilizacyjny? Chyba tak. Szybko żyjemy, jeden partner na całe życie to już rzadkość. Każdy już ma telefon komórkowy, dostęp do internetu. A z tymi narzędziami uporczywe nękanie jest proste.

Jaki jest profil psychologiczny ofiary stalkingu?

- Mam wrażenie, że niekiedy dziewczynom, które do nas trafiły, brakuje stanowczości. Żeby się przed tym ochronić, trzeba pamiętać, aby w relacjach międzyludzkich nie pozwalać na przekraczanie pewnych wyznaczonych przez siebie granic. Przecież stalker przeważnie dość dobrze zna ofiarę, wie, do czego jest zdolna, a jakie ma ograniczenia. Im bardziej kobieta się waha, im więcej okazuje empatii byłemu partnerowi, tym bardziej narażona jest na stalking. Na początku odbiera od niego wszystkie telefony, cierpliwie słucha, umawia się na kawę, odpisuje na SMS-y, a nawet czasem pójdzie z nim do łóżka - w odruchu współczucia. A on już się uczy, że jego zachowania przynoszą efekt.

Stalking dotyczy głównie nie celebrytów, ale 30-letnich kobiet i ich byłych partnerów


Ofiary stalkingu, które są bardziej stanowcze i kategorycznie odmawiają jakichkolwiek kontaktów ze sprawcą, szybciej wyzwalają się spod jego złego wpływu. Niestety, jednak częściej też są narażone na akty agresji.

Jak często stalkerzy są agresywni?

- Nie znam oficjalnych statystyk, ale tylko jedna moja klientka została przez stalkera fizycznie zaatakowana.

Zaczęło się klasycznie: porzucony chłopak, telefony, maile itp. Potem zaczął rysować lakier na jej służbowym samochodzie. Za pierwszym i drugim razem koszty naprawy pokrył ubezpieczyciel, ale za trzecim dziewczyna bała się zgłosić pracodawcy, co się stało, i za lakierowanie zapłaciła (kilka tysięcy złotych) sama. Kilka dni później spotkała sprawcę na parkingu. Groziła wezwaniem policji. Poszedł sobie, ale następnego dnia czekał na nią na klatce, pod jej drzwiami. Chciał "tylko" porozmawiać, a gdy ona nie chciała, przygniótł ją do ściany, próbował pocałować. Gdy się broniła, wpadł w szał i uderzył ją w twarz, wybijając jej ząb. W dobrym filmie na temat stalkingu koniecznie musi być scena kręcona na klatce schodowej.

JAGNA PIWOWARSKA - prawniczka, dwa lata temu założyła fundację Można Inaczej, koncentrującą się na problemach dyskryminacji i nietolerancji. M.in udziela pomocy prawnej i psychologicznej ofiarom i sprawcom stalkingu.
www.mozna-inaczej.org.pl


Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.