Rosjanie przeciw aneksji Krymu, "Rosja i Ukraina bez Putina" - na transparentach demonstrantów w Moskwie

Maciej Murański
15.03.2014 17:21 , aktualizacja 27.11.2019 11:58
Moskiewski korespondent

Fot. MAXIM SHEMETOV

Moskiewski korespondent "Gazety Wyborczej" Wacław Radziwinowicz: Moskwa powiedziała dziś wojnie "niet". Na antywojenną demonstrację przyszło, według kilku źródeł, około 50 tysięcy osób. To największa demonstracja przeciwników polityki Putina w tym kraju od roku. N/z. "Za Rosją i Ukrainą bez Putina".
  • Moskiewski korespondent 'Gazety Wyborczej' Wacław Radziwinowicz:
Moskwa powiedziała dziś wojnie 'niet'. Na antywojenną demonstrację przyszło, według kilku źródeł, około 50 tysięcy osób. To największa demonstracja przeciwników polityki Putina w tym kraju od roku. N/z. 'Za Rosją i Ukrainą bez Putina'. - miniatura
  • Okazało się, że bardzo wielu ludzi w Moskwie nie dało się omamić hałaśliwej i wściekłej propagandzie wojennej i mimo nienajlepszej pogody zebrało się w centrum miasta. - miniatura
  • Demonstranci skandują hasła, które tu oficjalnie są zakazane: 'Putin, wycofaj wojska', 'Nie wojnie!', wzięte z kijowskiego Majdanu 'Sława Ukrainie' i 'Sława bohaterom' oraz wprost: 'Sława Majdanowi'. - miniatura
  • Zebrani ludzie są w różnym wieku, choć widać wiele młodzieży. Łączy ich jedno: obawa, że może dojść do wojny z narodem ukraińskim. Wyraża ją bezpośrednio hasło na scenie demonstracji: 'Ukraińcy to bracia, faszyści są na Kremlu'. - miniatura
  • W Marszu Pokoju w Moskwie aktywnie wzięły udział Maria Alochina (z tyłu) i Nadieżda Tołokonnikowa członkinie Pussy Riot, amnestionowane przez Putina i wypuszczone  z łagru przed IO w Soczi. - miniatura
  • Odbyła sie także demonstracja zwolenników wojny, tzw. patriotów. Głównym organizatorem był Sergiej Kurginian, politolog, który przydaje się Kremlowi przy okazji organizacji manifestacji patriotycznych. Zebrał około 5 tysięcy osób. - miniatura
  • Trasa marszu pokoju przecinała się w jednym punkcie z trasą marszu patriotycznego.
Miejsce potencjalnego starcia dwóch demonstracji wypadło na placu Trubnym - wciąż nazywanym w Moskwie placem 'Trupnym': podczas pogrzebu Stalina zadeptało się tam w dramatycznych okolicznościach ponad tysiąc osób. Wielu sugerowało, że władze specjalnie wybrały to symboliczne miejsce na scenę potencjalnych starć. Do konfrontacji jednak nie doszło. Być może przewaga liczebna marszu pokoju sprawiła, że 'patrioci' zwinęli się szybciej, niż planowali. - miniatura
  • Podczas marszu prowojennego Kurginian przemawiał ze sceny: Brudni faszyści dorwali się do władzy w Kijowie i wyciągnęli swoje łapy w hitlerowskim pozdrowieniu.

Na koniec Kurginian wykrzyczał: 'nie będzie Majdanu w Moskwie'. Pokazał w ten sposób, ze Putin rzeczywiście boi się Majdanu. - miniatura
  • Milicja i siły bezpieczeństwa nie interweniowały - miniatura
  • Na manifestacji przyjęto rezolucję, w której zażądano od Putina natychmiastowego wycofania wojsk rosyjskich z Krymu, zaprzestania ingerowania w wewnętrzne sprawy Ukrainy i przestrzegania porozumień międzynarodowych w sprawie Ukrainy, pod którymi widnieje podpis Federacji Rosyjskiej. - miniatura
  • Wezwano przywódców mocarstw światowych, aby 'zapobiegli rozlewowi krwi w środku Europy'. Z kolei do Ukraińców w rezolucji zwrócono się z zapewnieniem, że 'miliony ludzi w całej Rosji są przeciwne ingerencji putinowskiego reżimu w sprawy wewnętrzne ich kraju'. - miniatura
  • - Putin to psychicznie chory człowiek, który postanowił przejść do otwartej dyktatury - mówił do zebranych ze sceny jeden z organizatorów manifestacji, były wicepremier i lider opozycyjnego ruchu Solidarność Borys Niemcow. - miniatura

Najnowsze galerie