Costa Concordia postawiona do pionu. 800 mln dolarów, 500 ekspertów

mk
16.09.2013 08:27 , aktualizacja 27.11.2019 12:59
Po ustawieniu statku do pionu, wypełnione wodą kesony zostaną przymocowane też z drugiej strony wraku, żeby ustabilizować statek. Później, woda z kesonów zostanie wypompowana, a statek - odholowany do miejsca, gdzie zostanie zniszczony. Na zdjęciu: pracownicy na górnym pokładzie Costy Concordii

Andrew Medichini

Po ustawieniu statku do pionu, wypełnione wodą kesony zostaną przymocowane też z drugiej strony wraku, żeby ustabilizować statek. Później, woda z kesonów zostanie wypompowana, a statek - odholowany do miejsca, gdzie zostanie zniszczony. Na zdjęciu: pracownicy na górnym pokładzie Costy Concordii
  • O skali operacji, jakiej podjęto się po raz pierwszy w historii transportu morskiego, świadczą rozmiary wycieczkowca: 300 metrów długości, 70 metrów wysokości, 35 metrów szerokości i 114 tysięcy ton wagi. Przewidywano, że obrócenie Concordii o 65 stopni, a następnie ustawienie jej w pionie i oparcie na tzw. sztucznym dnie zajmie od 10 do 24 godzin - miniatura
  • Rozpoczęła się operacja podniesienia wraku Costy Concordii, statku, który w styczniu 2012 r. uderzył w skały u wybrzeży włoskiej wyspy Giglio. Zginęły wtedy 32 osoby, a ponad 60 zostało rannych. W operacji podnoszenia statku, który jest dwukrotnie cięższy od Titanica, bierze udział 500 ekspertów z wielu krajów. Do tej pory projekt podniesienia wraku kosztował już 800 mln dolarów. Na zdjęciu: trwa badanie wraku przed operacją podniesienia - miniatura
  • Eksperci ostrzegają, że istnieje ryzyko, że w czasie operacji statek przewróci się, albo zsunie po dnie i zatonie, albo rozpadnie się uszkodzony kadłub. W trakcie całej akcji stan Costy Concordii będzie obserwowany za pomocą umieszczonych na nim kamer i mikrofonów. Na zdjęciu: statek kilka dni po katastrofie - miniatura
  • Inżynierowie precyzyjnie opracowali każdy szczegół operacji. Na dnie morza zbudowano sześć stalowych platform umocnionych workami z cementem. Do statku przymocowano wypełnione wodą kesony i stalowe liny, które zostaną naciągnięte przez przymocowane do platform siłowniki. Do podniesienia statku zostanie użytych ponad 50 gigantycznych łańcuchów i kabestanów.
Ekipa, która przeprowadza operację liczy, że statek uda się podnieść do pionu do poniedziałku wieczorem. Dopiero wtedy statek może zostać ponownie zbadany i może się rozpocząć kolejny etap - próba naprawienia, ponownego spławienia i odholowania do miejsca, gdzie zostanie zniszczony. Na zdjęciu: widok wraku z lotu ptaka - miniatura
  • Po ustawieniu statku do pionu, wypełnione wodą kesony zostaną przymocowane też z drugiej strony wraku, żeby ustabilizować statek. Później, woda z kesonów zostanie wypompowana, a statek - odholowany do miejsca, gdzie zostanie zniszczony. Na zdjęciu: pracownicy na górnym pokładzie Costy Concordii - miniatura
  • Operacja podnoszenia statku ma potrwać od 12 do 24 godzin, jednak może się przedłużyć nawet do kilku dni. Specjaliści, którzy przygotowali proces podnoszenia przekonują, że najważniejsze będzie pierwszych kilka godzin. To wtedy statek zostanie oddzielony od skał, na których leży. Z operacji cieszy się burmistrz Giglio, Sergio Ortelli. - Usunięcie wraku z wybrzeży wyspy zakończy olbrzymi problem, jaki mamy w naszym porcie. Chcemy rozwiązać go jak najszybciej - przyznał w rozmowie z BBC. - Mieszkańcy wyspy nie mogą się doczekać, żeby zobaczyć jak odpływa - dodał. Turystyka jest ważną częścią gospodarki niewielkiej wyspy, uznawanej wcześniej za perłę krajobrazu Toskanii. Wrak na skałach skutecznie odstraszał turystów. Na zdjęciu: wrak na skałach w pobliżu wyspy Giglio - miniatura
  • 13 stycznia ub.r., statek, który tego dnia wyruszył w rejs po Morzu Śródziemnym, uderzył w podmorskie skały przy wyspie Giglio. Śledztwo wykazało, że z inicjatywy kapitana statek podpłynął za blisko w ramach morskiej praktyki 'oddawania hołdu wyspie' i pokazywania jej pasażerom. Statek przechylił się, w jego dnie powstała wyrwa, przez którą wdarła się woda. Pasażerowie skakali do morza - niektórym udało się dopłynąć do wyspy Giglio. Już pięć osób zostało skazanych za spowodowanie katastrofy Costy Concordii. Trwa proces kapitana statku, Francesco Schettino, oskarżonego o spowodowanie śmierci i porzucenie statku. 
Schettino podczas ewakuacji opuścił pokład w szalupie ratunkowej. Został aresztowany pod zarzutem doprowadzenia do katastrofy morskiej i próby jej zatajenia, nieumyślnego spowodowania śmierci wielu osób i wywołania zniszczeń w środowisku naturalnym. Grozi mu 15 lat więzienia. Na zdjęciu: widok wraku z lotu ptaka
 - miniatura
  • Operacja podniesienia wraku rozpoczęła się z dwugodzinnym opóźnieniem, z powodu burzy w nocy z niedzieli na poniedziałek i silnego wiatru. Jednak według BBC, włoska agencja ochrony cywilnej określa warunki atmosferyczne w chwili rozpoczęcia próby jako dobre. Na zdjęciu: ekipa ratunkowa pracuje na boku wraku - miniatura
  • Zrobimy to teraz, albo nigdy - powiedział agencji AFP szef operacji, Nick Sloane. Przyznał, że kadłub statku jest coraz bardziej skorodowany i może nie przetrwać kolejnej zimy. Na zdjęciu: Nick Sloane
 - miniatura
  • Eksperci są zgodni, że to operacja bez precedensu w historii morskich akcji ratunkowych. BBC przypomina, że jeszcze nigdy nie próbowano podnieść do pionu statku takiej wielkości, leżącego tak blisko lądu. Costa Concordia waży 114 tys. ton, ma 300 metrów długości i 70 metrów wysokości i ważącego 114 tys. ton. Na zdjęciu: wczorajsza burza w pobliżu wraku Costa Concordii - miniatura

Najnowsze galerie