Sikorka Kunegunda uratowana z opałów, dzięcioł śpioch, ślepowrony z rubinowymi oczami, foka szara i ważka na budlei [ZWIERZĘTA NA ZDJĘCIACH CZYTELNIKÓW]

esi
17.08.2013 16:28 , aktualizacja 27.11.2019 13:13

Dagmara Smolnicka

"To zwierzę mnie bierze" - konkurs dla Czytelników "Gazety" i wielbicieli przyrody właśnie się kończy: tylko do północy w niedzielę czekamy na zrobione przez Was zdjęcia zwierzaków, wraz z opisem - uzasadnieniem, dlaczego wybór padł właśnie na nie. Na zdjęciu: Sikora bogatka. Przeciętnie. Któż nie zna tego stałego gościa naszych karmników? Ale ta na zdjęciu jest nam szczególnie bliska - uzasadnia Dagmara. Wylęgła się w naszym ogrodzie. Na imię ma Kunegunda. W dniu wylotu niestety nie popisała się i wleciała w krzaki. Z krzaków spadła na ziemię. Rodzice nawoływali, ona zresztą też. Nie dawała rady podskoczyć na gałązkę. Za ciasno, za nisko. Wtedy podjęliśmy z mężem decyzję, że trzeba jednak ingerować. Podnieśliśmy "kurczaczka" i usadowiliśmy na gałązce świerku koło budki. I poszło... Pięknie poleciała z rodzicami. Przez kolejne trzy tygodnie codziennie cała rodzinka mnie odwiedzała. No dobra... nie mnie, tylko nasz ogród. Ale i tak czułam się cudownie. I może to dziwne... ale... umiałam ją odróżnić od innych. Tak. Kunegunda, choć pospolita, to jest to zwierzę, które mnie bierze.
  • 'To zwierzę mnie bierze' - konkurs dla Czytelników 'Gazety' i wielbicieli przyrody właśnie się kończy: tylko do północy w niedzielę czekamy na zrobione przez Was zdjęcia zwierzaków, wraz z opisem - uzasadnieniem, dlaczego wybór padł właśnie na nie. 

Na zdjęciu: Sikora bogatka. Przeciętnie. Któż nie zna tego stałego gościa naszych karmników? 
Ale ta na zdjęciu jest nam szczególnie bliska - uzasadnia Dagmara. Wylęgła się w naszym ogrodzie. Na imię ma Kunegunda. W dniu wylotu niestety nie popisała się i wleciała w krzaki. Z krzaków spadła na ziemię. Rodzice nawoływali, ona zresztą też. Nie dawała rady podskoczyć na gałązkę. Za ciasno, za nisko. Wtedy podjęliśmy z mężem decyzję, że trzeba jednak ingerować. Podnieśliśmy 'kurczaczka' i usadowiliśmy na gałązce świerku koło budki. I poszło... Pięknie poleciała z rodzicami. Przez kolejne trzy tygodnie codziennie cała rodzinka mnie odwiedzała. No dobra... nie mnie, tylko nasz ogród. Ale i tak czułam się cudownie. I może to dziwne... ale... umiałam ją odróżnić od innych. Tak. Kunegunda, choć pospolita, to jest to zwierzę, które mnie bierze. - miniatura
  • Śpioch. Kiedy pewnego ranka wyszedłem przed dom, zobaczyłem przyczepiony do ściany (tuż przy wycieraczce pod  drzwiami) dziwny przedmiot. Po bliższych oględzinach okazało się, że to... dzięcioł. Nie poruszał się, oczy miał zamknięte. Zrobiłem mu kilka zdjęć i kiedy zastanawialiśmy się z żoną co z nim zrobić (może chory), dzięcioł otworzył oczy, rozejrzał się nieprzytomnym wzrokiem i pospiesznie odleciał. Okazało się, że po prostu zaspał. Miał szczęście, że wcześniej nie wypatrzył go żaden z kotów, które często kręcą się po ogródku. - miniatura
  • Zaskroniec. To zwierzę mnie bierze bo to 'cud przyrody', uroczy, potrafi świetnie atakować, wie, kiedy ma wyskoczyć ze swojego kłębka (czyli zawinięcia), ma ładne żółte plamy, bo potrafi udawać trupa, ma bardzo złocisty kolor, jest mały - zacytowała w liście  opinię syna Adama (lat 5 i pół) jego mama.  - miniatura
  • 'Przystanek budleja' - ważka na roślinie zwanej budleją. Ten owad robi na mnie wrażenie swoimi niesamowitymi umiejętnościami latania, przypomina helikopter stworzony przez naturę. I te skrzydła przypominające jakby cztery duże siateczki. Dodatkowo budzi we mnie sympatię, bo żywi się komarami, które w porze letniej dają nam się we znaki ;) - miniatura
  • Najbardziej biorą mnie ślepowrony. Młode z powodu nieco groteskowego wyglądu, dorosłe z powodu rubinowych oczu. Tego pięknie oświetlonego wypatrzyłem w w odległości kilku metrów od ruchliwej ścieżki, tuż przed zachodem słońca. Był na tyle cierpliwy, że zdążyłem sięgnąć do plecaka po aparat i zrobić kilka kolorowych fotografii. - miniatura
  • W letnie, ciepłe popołudnie wybrałem się do ogrodu na fotograficzne polowanie na owady. Wydawało się, że znalezienie wdzięcznego obiektu zajmie sporo czasu. Jednak prawie od razu na liściach zwisającej gałęzi brzozy zauważyłem tego oto przyjaciela - kosarza pospolitego, przedstawiciela gatunku pajęczaków. - miniatura
  • To zdjęcie z fokarium w Helu. Foka szara. 'Czy te oczy mogą kłamać?' - miniatura

Najnowsze galerie