Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nazwałem siebie socjalistą w roku 1884. Mówię – nazwałem bo nie oznaczało to wcale nabycia niezłomnych i utrwalonych przekonań o słuszności idei socjalistycznej. Byłem wówczas w gimnazjum wileńskiem, należałem do kółka „Spójnia” […] i razem ze swoimi kolegami uległem modzie socjalistycznej, którą nam przywieźli starsi koledzy, studenci uniwersytetu petersburskiego. Otwarcie wyznaję, że była to moda, bo inaczej trudno mi nazwać epidemię socjalizmu, która ogarnęła umysły młodzieży rewolucyjnie nastawionej czy tylko opozycyjnie nastawionej.

Tak zaczyna się artykuł Józefa Piłsudskiego, wówczas jednego z przywódców Polskiej Partii Socjalistycznej, „Jak zostałem socjalistą” opublikowany w lwowskim piśmie „Promień” w 1903 r. Ziuk, jak go nazywali krewni oraz przyjaciele, wspominał w nim, że jako wilnianin miał szczęście, iż socjalistyczna moda przyszła z Petersburga, bo gdyby spotkał się z socjalizmem warszawskim negującym sprawy narodowościowe i występującym przeciwko tradycji powstańczej, toby go z miejsca odrzucił.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Kalendarium życia Józefa Piłsudskiego

Piłsudscy z Piłsudy

Józef Piłsudski przyszedł na świat 5 grudnia 1867 r. w odległym 60 km od Wilna majątku Zułów, w rodzinie – jak pisał – szlacheckiej, której członkowie zarówno z tytułu, jak i starożytności pochodzenia nazywani byli bene nati et possesionati, czyli dobrze urodzeni i majętni. Władysław Pobóg-Malinowski, biograf Marszałka, wywodzi spolonizowany ród Piłsudskich od Gineta, który w 1385 r. miał być w litewskiej delegacji do Jadwigi Andegaweńskiej, a rok później w orszaku Jagiełły zmierzającego do Krakowa, gdzie poślubił polską królową i został koronowany. Nie dowiemy się, czy to prawda, czy legenda. Pierwszy przodek, jaki pojawił się w dokumentach (z 1499 r.), to Bartłomiej Stanisławowicz Giniejtowicz, starosta upicki, który, jak pisze Pobóg, nazwał się pierwszy od mienia swego Piłsudy, co w litewskim języku [brzmi] Piłutie, Piłsudskim i przyjął polski herb szlachecki Kościesza. Dalej biograf wymienia kolejnych przodków i ich żony, by dojść do ożenionego z Anną z Billewiczów pradziada Kazimierza, rosieńskiego sędziego ziemskiego i człowieka chyba zupełnie nieliczącego się z groszem, skoro niemałe dobra Żemigole nad Dubissą wskutek swej rozrzutności stracił, doprowadzając do katastrofalnej licytacji, bodaj przed śmiercią swą w 1820 r. W efekcie dziadek Marszałka Piotr i jego młodszy brat zostali dzierżawcami cudzych majątków.

Piotr miał trzy córki i dwóch synów. Starszy z nich, Józef Wincenty Piotr, urodził się 20 lutego 1833 r. w Rapszanach należących do majątku Poszuszwie, który ojciec jego otrzymał od swej ciotki. Z czasem Józef Wincenty Piotr zaczął gospodarować w Poszuszwiu, a 23 kwietnia 1863 r., już w czasie powstania styczniowego, mając lat 30, poślubił o dziewięć lat młodszą, piegowatą i kulejącą na jedną nogę (gruźlica kości) Marię Billewiczównę. Panna wywodziła się z jednego z najbardziej znanych rodów litewskich, który świetnie znamy z „Potopu” Henryka Sienkiewicza.

Maria z Billewiczów Piłsudska (1842-84). 'Nie poddawała się nastrojom poklęskowym [po powstaniu styczniowym] - dzieci wychowywała w przekonaniu o konieczności dalszej walki z wrogiem Ojczyzny' - wspominał matkę Marszałek. Józef Wincenty Piotr Piłsudski (1833-1902). Ojciec Marszałka wiele inwestował w swoje majątki, sprowadzał z zagranicy maszyny rolnicze, jednak - jak wspominał Ludwik Krzywicki - 'w Wileńszczyźnie wobec niezmiernej taniości siły roboczej, nie opłacały się. [.] Maszyny te niszczały nieużywane...'Maria z Billewiczów Piłsudska (1842-84). 'Nie poddawała się nastrojom poklęskowym [po powstaniu styczniowym] - dzieci wychowywała w przekonaniu o konieczności dalszej walki z wrogiem Ojczyzny' - wspominał matkę Marszałek. Józef Wincenty Piotr Piłsudski (1833-1902). Ojciec Marszałka wiele inwestował w swoje majątki, sprowadzał z zagranicy maszyny rolnicze, jednak - jak wspominał Ludwik Krzywicki - 'w Wileńszczyźnie wobec niezmiernej taniości siły roboczej, nie opłacały się. [.] Maszyny te niszczały nieużywane...' Fot. Wikipedia

Józef Wincenty Piotr został komisarzem powstańczego rządu narodowego na powiat kowieński, za co szczęśliwie nie trafił ani na szubienicę, ani na Sybir. Nie utracił też majątku, choć pacyfikatorem Litwy był okrutny generał Michaił Murawiow „Wieszatiel”. Nie wiemy nic o dokonaniach Piłsudskiego ojca jako komisarza, wiemy natomiast, jak umknął Murawiowowi. W Poszuszwiu Rosjanie zabili rannego powstańca, omyłkowo biorąc go za komisarza Piłsudskiego, który na wieść o tym incydencie umknął z żoną do odległego Zułowa, gdzie nikt nie wiedział o jego stanowisku. Po latach Marszałek opowiadał, że rosyjski naczelnik powiatu kowieńskiego za pięć tysięcy rubli łapówki przyjął za dobrą monetę raport o śmierci Piłsudskiego, nie rozesłał listów gończych i zamknął sprawę.

Do małżeństwa z kuzynem – byli tak blisko spokrewnieni, że na ślub musiał się zgodzić biskup – Maria wniosła w posagu 12 tys. ha ziemi (trzy majątki, w tym Zułów) i kilkaset tysięcy rubli w gotówce. Uwielbiający Marszałka Pobóg-Malinowski pisze, że jego ojciec chciał przekształcić Zułów w wielki ośrodek przemysłowy, powiększał stajnie, obory, ptaszarnie, zaczął produkować drożdże i terpentynę, zbudował młyny, cegielnię, gorzelnie i wędzarnię […] a […] inwestycje, w niejednym przypadku zbędne i niecelowe, stawały się bezużyteczne, inne – zbyt kosztowne – nie dawały spodziewanego zysku. Syn w liście z zesłania z 1890 r. stwierdzał bez ogródek, że: […] baćka mój nie odznacza się rządnością, a co główne, uczuciowością. A po latach powie gen. Felicjanowi Sławojowi Składkowskiemu, że wprawdzie ojciec był wspaniałym uczonym agronomem, ale taki ogromny majątek jak Zułów przy końcu jego życia wyglądał jak Smorgonie po rozstrzelaniu.

Andrzej Garlicki, także biograf Marszałka, twierdzi, że o ile grunta zułowskie świetnie nadawały się do uprawy ziemniaków, o tyle stary Piłsudski nie nadawał się na przedsiębiorcę gorzelnika. I kiedy zaczął pędzenie spirytusu, to zamiast nadzorować te prace, wyjechał beztrosko z majątku. Okazało się, że nie przygotowano wystarczającej ilości naczyń, więc alkohol wylewano na ziemię.

Ostateczny cios zadał Zułowowi pożar w lipcu 1874 r., który wybuchł podczas nieobecności państwa w domu. Płomienie strawiły dwór, niewykończony pałac, budynki gospodarskie, bibliotekę. Nie było pieniędzy na odbudowę i rodzina musiała przenieść się do Wilna, a sam Zułów pozostawał w rękach Piłsudskiego ojca (zmarł w 1902 r.) do 1892 r., kiedy został zlicytowany.

Józef Piłsudski w roku 1872, w wieku ok. 5 latJózef Piłsudski w roku 1872, w wieku ok. 5 lat Fot. Danuta Łomaczewska/East News

Lata wileńskie Józefa Piłsudskiego

O tych pierwszych latach życia Ziuk pisał: Jako possesionatus nie znałem długo żadnej troski o materjalne rzeczy i otoczony byłem w dzieciństwie pewnym komfortem. A że rodzeństwo moje było liczne i rodzice względem nas bardzo łagodni i serdeczni, mógłbym nazwać swe dzieciństwo – sielskiem i anielskiem [pisownia i interpunkcja oryginalne]. Mógłby, gdyby nie pamięć o klęsce powstania styczniowego, o którym Maria opowiadała dzieciom, wychowując je patriotycznie i podsuwając dzieła wieszczów oraz książki o historii Polski.

Jak wspominała marszałkowa Aleksandra Piłsudska, najbliższa rodzina składała się z dwanaściorga dzieci, rodziców i dwóch ciotek, z których jedną nazywano „generałem” ze względu na jej rolę podczas powstania, i dwóch guwernantek – Francuzki i Niemki. Dwanaścioro dzieci chorowita Maria powiła w ciągu 18 lat: Helenę w 1864 r., Zofię w 1865, Bronisława w 1866, Józefa w 1867, Adama w 1869, Kazimierza w 1871, Marię w 1873, Jana w 1876, Ludwikę w 1879 i Kacpra w 1881 oraz bliźnięta w 1882 zmarłe w 1884. Wielki myśliciel i socjolog Ludwik Krzywicki pisał: Najmłodszy Kacper był zakałą rodziny. Niepoprawny kleptoman. […]. Helena była niedorozwinięta pod względem umysłowym. Zofia Zubówna, która uczyła młodych Piłsudskich matematyki, i druga nauczycielka, panna Malinowska, odzywały się o niej jeżeli nie jako o idiotce to półidiotce. Maria, z męża Juchniewiczowa, zmarła jako obłąkana. Bronisław, który w czasie zesłania na Sachalinie zaraził się chorobą weneryczną, zanim popełnił samobójstwo, zachowywał się też dziwnie. Być może te problemy wynikały z bliskiego pokrewieństwa rodziców. Ze współczesnych badań wynika, że u potomków kuzynów wady genetyczne występują dwukrotnie częściej niż w przypadku, kiedy rodzice nie są spokrewnieni.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Matka i inne kobiety Józefa Piłsudskiego

Po przenosinach z Zułowa do Wilna w 1876 r. Ziuk poszedł do pierwszego gimnazjum, gdzie uczęszczał już Bronisław nazywany Bronisiem. Szkoła mieściła się w murach zamkniętego na rozkaz Mikołaja I w 1832 r. uniwersytetu, niegdyś Alma Mater Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego. Wyglądało to naturalnie zupełnie inaczej niż za ich czasów – wspominał Piłsudski. – Gospodarzyli tu, uczyli i wychowywali młodzież pedagodzy carscy, którzy do szkoły wnosili wszystkie możliwe namiętności polityczne, a za system mieli możliwe zgnębienie samodzielności i godności wychowanków. Rusyfikacja i nuda na lekcjach sprawiły, że osiem lat gimnazjum Piłsudski zaliczał do najprzykrzejszych w życiu.

Broniś i Ziuk uczestniczyli w tajnym kółku samokształceniowym o nazwie „Spójnia”. Chłopcy gromadzili bibliotekę, na którą składały się często zakazane pozycje. Po lekturach „konspiratorzy” urządzali burzliwe nierzadko dyskusje, a kiedy ich temperatura stawała się zbyt gorąca, stateczny Broniś starał się łagodzić nastroje. Co do Ziuka – pisze Pobóg-Malinowski – w ciągu dwóch pierwszych lat istnienia „Spójni” niezbyt gorliwie sprawami jej się zajmował. Na „sesje” nie przychodził, wolał czytać sam. Nierzadko, w godzinach, kiedy Broniś z kolegami „wpychał świat na nowe tory”, Ziuk spacerował sobie po Święto-Jerskiej, czytał Stefci [swojej sympatii] i jej matce Mickiewicza i Słowackiego lub mówił z nimi, ot tak, o wszystkim i o niczym. Dopiero w ostatniej klasie mocniej angażował się w „Spójni”.

W Wilnie z powodu zadłużenia Zułowa Piłsudscy musieli brać kolejne pożyczki i zamieniać mieszkania na coraz gorsze. Obowiązki głowy rodziny zdecydowanie już przejęła matka, na którą spadł też trud wychowawczy i kłopoty związane z prowadzeniem domu. Schorowana i przykuta przez kilka ostatnich lat do łóżka zmarła 2 września 1884 r., mając 42 lata.

Członkowie koła samokształceniowego 'Spójnia' w 1885 r. Drugi i trzeci od lewej to Bronisław i Józef Piłsudscy. Bronisław za przygotowywanie zamachu na cara dostał 15 lat katorgi i w 1888 r. trafił na Sachalin. Zaczął tam badać język i kulturę autochtonów, co zapoczątkowało jego karierę jako etnografa. Jej owocem są m.in. prace nad kulturą i językiem ludów sachalińskich, a także wyspy Hokkaido. Z powodu depresji utopił się w 1918 r. w Sekwanie w Paryżu.Członkowie koła samokształceniowego 'Spójnia' w 1885 r. Drugi i trzeci od lewej to Bronisław i Józef Piłsudscy. Bronisław za przygotowywanie zamachu na cara dostał 15 lat katorgi i w 1888 r. trafił na Sachalin. Zaczął tam badać język i kulturę autochtonów, co zapoczątkowało jego karierę jako etnografa. Jej owocem są m.in. prace nad kulturą i językiem ludów sachalińskich, a także wyspy Hokkaido. Z powodu depresji utopił się w 1918 r. w Sekwanie w Paryżu. Fot. Wikipedia

Syberia za niewinność

13 marca 1887 r. (według kalendarza juliańskiego) przypadała szósta rocznica śmierci cara Aleksandra II, który zginął z rąk zamachowców z organizacji Narodnaja Wola (Wola Ludu). Tego dnia ich następcy chcieli uśmiercić syna i sukcesora zamordowanego podczas przejazdu carskiego orszaku z Pałacu Zimowego do twierdzy Pietropawłowskiej na nabożeństwo za duszę zmarłego. Aleksander III się spóźniał, tymczasem w grupie sześciu młodych ludzi policjanci dostrzegli człowieka, którego śledzili w innej sprawie, i zatrzymali całą szóstkę. O tym, że młodzieńcy zamierzali uśmiercić cara, policja dowiedziała się z zeznań dwójki zatrzymanych – Michaiła Kanczera i Piotra Horkuna – i niebawem aresztowała kolejnych spiskowców, m.in. Aleksandra Uljanowa, starszego brata Lenina, studiującego w Petersburgu prawo Bronisia i innego Polaka, Józefa Łukaszewicza. 22 marca policjanci zapukali do drzwi wileńskiego mieszkania Tytusa Paszkowskiego i aresztowali znajdującego się tam Józefa.

http://wyborcza.pl/alehistoria/7,121681,22027222,legionisci-jozefa-pilsudskiego-za-drutami-sto-lat-temu-wybuchl.htmlhttp://wyborcza.pl/alehistoria/7,121681,22027222,legionisci-jozefa-pilsudskiego-za-drutami-sto-lat-temu-wybuchl.html Fot. Zbiory Muzeum Niepodległości/East News

Po gimnazjum wiosną 1885 r. Ziuk zapisał się na wydział lekarski uniwersytetu w Charkowie, choć – jak później opowiadał – medycyna go nie interesowała. Po roku zamierzał przenieść się na atrakcyjniejszą uczelnię w Dorpacie (Tartu), ale sprawa nie została załatwiona na czas i stracił rok akademicki 1886/87. Jesień 1886 r. oraz wiosnę 1887 r. spędzał w Wilnie, uczestnicząc m.in. w zebraniach konspiracyjnego kółka. Konspiratorzy mieli też kontakty, głównie towarzyskie, z Frakcją Terrorystyczną Woli Ludu, niemającą poza nazwą wiele wspólnego z rozbitą już dawno przez policję Narodną Wolą. Frakcję Terrorystyczną zakładali m.in. Aleksandr Uljanow oraz wilnianin Józef Łukaszewicz i to oni skonstruowali bombę w kształcie książki, w której wnętrzu oprócz materiału wybuchowego upakowali kapsle ze strychniną. Gdyby Aleksander III został choćby lekko ranny i dostałaby się ona do jego organizmu albo znalazła się w płucach wraz z powietrzem, carski los byłby przesądzony. Poprzez znajomych spiskowcy poprosili Bronisława Piłsudskiego o zdobycie strychniny i atropiny, a ten postanowił je pozyskać od Tytusa Paszkowskiego, konspiratora oraz właściciela składu aptecznego w Wilnie.

Broniś załatwił sprawę podczas ferii świątecznych, a po chemikalia przyjechał Michaił Kanczer, który na nocleg został umieszczony w mieszkaniu ciotki Piłsudskich. Następnego dnia Bronisław pojechał do stolicy, a brata poprosił, by zajął się rosyjskim gościem mającym na jeszcze jeden dzień zostać w Wilnie. Zdaniem Poboga-Malinowskiego bracia zostali wciągnięci w sprawę wskutek panującej wówczas etyki rewolucyjnej, która nie pozwalała ani wypytywać za wiele, ani cofać się przed udzieleniem pomocy towarzyszom snującym nawet nieznane bliżej plany rewolucyjne. I najprawdopodobniej także Kanczer niespecjalnie orientował się jeszcze, na co się zanosi.

Dziewiętnastoletni Ziuk trafił do twierdzy Pietropawłowskiej, jednak sędzia śledczy nic na niego nie miał i nie objął go aktem oskarżenia.

Mimo to jeszcze przed procesem piętnastu spiskowców (wśród nich Bronisława) w trybie administracyjnym otrzymał karę pięciu lat zesłania na Syberię i miał zeznawać w procesie jako świadek. Wszyscy oskarżeni zostali skazani na śmierć, ale po odczytaniu wyroku pozwolono im się zwrócić o łaskę do cara, co uczyniło jedenastu. Ostatecznie 20 maja 1887 r. straconych zostało pięciu spiskowców, w tym Uljanow. Bronisław dostał wyrok 15 lat katorgi.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Józef Piłsudski: Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy. Czego możemy nauczyć się od Marszałka

Pierwsza miłość Józefa Piłsudskiego

Z Petersburga trafił Ziuk do moskiewskiego więzienia Butyrki, skąd 25 maja z grupą ok. 60 więźniów wyruszył najpierw koleją do Niżnego Nowogrodu, potem barką aresztancką Wołgą i Kamą do Permu, stamtąd koleją do Tiumenia i ponownie barką Irtyszem i Obem – do Tomska. A potem „etapem”, czyli na piechotę, do odległego o 560 km Omska i kolejne 1100 km do Irkucka. Droga z Moskwy zajęła mu cztery miesiące. W Irkucku miejscowy gubernator wyznaczył skazańcom miejsca pobytu – Piłsudski wylądował w Kireńsku nad Leną (ok. 1000 km na północ od Irkucka). W irkuckim więzieniu doszło do awantury między zesłańcami i strażnikami, jeden z żołnierzy uderzył Piłsudskiego kolbą w twarz, wybijając mu dwa przednie zęby.

Do Kireńska przyjechał saniami 23 grudnia 1887 r. i spędził tam pierwszą część zesłania (do lipca 1890 r.), a od sierpnia 1890 r. do końca kary (20 kwietnia 1892 r.) przebywał w buriackiej wsi Tunce (ok. 1000 km od Kireńska) mającej znacznie łagodniejszy klimat. Ucieczka była w zasadzie niemożliwa, więc władze ograniczały się do ogólnego dozoru skazańców mieszkających w wynajętych kwaterach i dostających na utrzymanie ok. 10 rubli miesięcznie. Zesłańcy pracowali u miejscowych kupców czy przedsiębiorców, wynajmowali się jako korepetytorzy i polowali, traktując to zajęcie jako rozrywkę i sposób zarobkowania.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Dwie żony, dwie córki i inne. Życie uczuciowe Marszałka

Józef Piłsudski w 1899 r., gdy ożenił się z Marią z Koplewskich JuszkiewiczowąJózef Piłsudski w 1899 r., gdy ożenił się z Marią z Koplewskich Juszkiewiczową Fot. NAC

Kochana, Miła Leosiu
Na koniec, po tak długiej przerwie, otrzymałem od Ciebie list, datowany 10 stycznia. Ach, Ty niedobra żeś tak długo nie pisała. Cztery tygodnie od Ciebie nie miałem listu i wiesz, na serio zacząłem się niepokoić. Tysiące domysłów krążyło mi po głowie, to mi się zdawało żeś aresztowana i siedzisz w ciupie, to znowu, żeś zachorowała i nawet umarła. Tak zaczyna się jeden z 30 zachowanych listów (ten ma datę 16 lutego 1891 r. i został napisany w Tunce) do Leonardy Lewandowskiej, poznanej w Kireńsku starszej od Piłsudskiego o kilka lat panny odbywającej karę zesłania (nie wiemy za co). Była jego pierwszą miłością, a związek okazał się na tyle poważny, że w ostatnich miesiącach wspólnego pobytu w Kireńsku mieszkali ze sobą, co w środowisku zesłańców było akceptowalne. 19 marca 1890 r. Leonarda, której kończył się termin kary, wyjechała do Irkucka, w którym Piłsudski znalazł się w czerwcu lub lipcu, jadąc do Tunki. Wtedy widział ją po raz ostatni, ale nadal korespondowali.

W krótkim, dramatycznym liście z Tunki z 24 czerwca 1891 r. napisał: Zapomnij o mnie. Jam ciebie niegodzien i jeśli możesz przebacz mi. Wytłumaczenie tej prośby znalazło się w kolejnym liście: […] Ja kochając ciebie oddałem się drugiej osobie. Ja piszę kochając ciebie gdyż pomimo że się starałem wmówić w siebie że tak nie jest, miłość moja ku tobie droga Leosiu była silniejszą, jak się ostatecznie okazało. Zrozumiesz więc łatwo że postąpiłem bardzo nieładnie, mówiąc łagodnie, względem ciebie jakoteż względem i innej. Stosunek ten był bardzo krótkim […] Skończyło się na tem, żeśmy się rozeszli ona z goryczą na mnie, ja jeszcze z jedną plamą w mem życiu. Dalej pyta, czy może liczyć na przebaczenie. I jak się okazało, mógł, bo korespondencja trwała, ale ich związek długo już nie przetrwał.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Józef Piłsudski i Eugenia Lewicka. Jak Marszałek na Maderze zdrowie reperował

Józef PiłsudskiJózef Piłsudski Fot, Wikipedia

Socjalista

20 kwietnia 1892 r. upłynął termin zesłania i w maju Piłsudski wyruszył do Wilna. Niewiele się tam zmieniło przez pięć lat, ale gdzie indziej – i owszem. W 1888 r. w Warszawie powstała Polska Socjalno-Rewolucyjna Partia „Proletariat” (II Proletariat), a w następnym roku, również w Warszawie – Związek Robotników Polskich. W 1893 r. Roman Dmowski i inni działacze założonej w poprzedniej dekadzie w Szwajcarii Ligi Polskiej przekształcili ją w Ligę Narodową kierowaną z Warszawy. Z Ligi wykluła się z czasem Narodowa Demokracja, natomiast z organizacji robotniczych – PPS, a potem Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy. W listopadzie 1892 r. w Paryżu 18 polskich działaczy utworzyło Związek Zagraniczny Socjalistów Polskich. W jego programie znalazło się sformułowanie, że PPS dobijać się będzie samodzielnej rzeczypospolitej demokratycznej.

Jedną z kluczowych postaci spotkania nad Sekwaną był Stanisław Mendelson, który wracał do Kongresówki z misją przekazania informacji o postanowieniach zjazdu paryskiego oraz zjednoczenia grup socjalistycznych w PPS. Mendelson nawiązał też kontakt z grupą socjalistów wileńskich i rozmawiał z Piłsudskim. Działalność w tworzącej się PPS – pisał Garlicki – pozwalała odnaleźć się, pozwalała przełamać poczucie zbędności. Program PPS był dlań jasny i zrozumiały. Był zgodny z niepodległościową tradycją dzieciństwa i młodości i z tym, co przyjął Piłsudski z zetknięć z ideologią socjalistyczną – proletariat, masy ludowe jako siła decydująca o przyszłości, jako siła w walce o niepodległość.

Następnych 15 lat upłynęło dawnemu paniczowi z Zułowa na redagowaniu i drukowaniu socjalistycznej bibuły, organizowaniu podziemnej PPS, byciu jednym z jej przywódców, współkierowaniu walką z carską policją podczas rewolucji 1905 r. Około 1908 r. Piłsudski zaczął wysiadać „z czerwonego tramwaju socjalizmu”.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Ostatnie miesiące Józefa Piłsudskiego, Zamachowcy Piłsudskiego

Korzystałem m.in. z: A. Garlicki „Józef Piłsudski 1867-1935”, Kraków 2008; A. Piłsudska „Wspomnienia”, Warszawa 1989; W. Pobóg-Malinowski „Józef Piłsudski 1867-1914”, Londyn 1964

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.