Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

27 października 1904 r. Metro Nowego Jorku

Fot. Photoquest

Po czterech latach budowy w nowojorskim City Hall odbyło się otwarcie pierwszej linii metra, która właśnie w tym miejscu zaczynała bieg. Miała 14 km, 28 stacji i prowadziła z północy na południe Manhattanu. Niedługo potem linię wydłużono w kierunku Brooklynu i Bronksu. O ile tunele w Paryżu i Londynie drążono w glinie, a Bostonu w ziemi, o tyle metro w Nowym Jorku budowano na skale. Podczas pierwszych lat budowy życie straciło 54 robotników, głównie Włochów i Irlandczyków, którzy ginęli przygnieceni przez osuwającą się ziemię i kamienie albo wpadali pod pociągi czy na będące pod napięciem tory. New York City Subway, druga po bostońskiej najstarsza kolejka podziemna w USA, ma dziś 468 stacji (najwięcej na świecie) i również najwięcej, bo aż 27 linii o łącznej długości 368 km.

Czytaj także: Niemal przez cały wiek XX Warszawa czekała na podziemną kolejkę. Co przeszkodziło, by metro powstało jeszcze przed wojną?

27 października 1922 r. Marsz na Rzym

  Fot. AP Photo

Dążymy do rządzenia narodem... albo dadzą nam władzę, albo ją weźmiemy, zbiegając do Rzymu i chwytając za gardło nędzną klasę panujących polityków - mówił w Neapolu Benito Mussolini. Kilka dni później rozpoczął się „marsz na Rzym” - pokaz siły włoskich faszystów. Do stolicy ruszyło ok. 30 tys. tzw. Czarnych Koszul, członków paramilitarnej Milicji Bezpieczeństwa Narodowego, bojówek Narodowej Partii Faszystowskiej. Premier Luigi Facta, liberał i przeciwnik faszystów, chcąc ich powstrzymać, wprowadził stan wojenny. Jednak król Wiktor Emmanuel III, obawiając się walk, zdymisjonował Factę i powierzył Mussoliniemu misję utworzenia rządu. Przez z górą dwie dekady Mussolini będzie rządził Włochami.

Czytaj także: O tym, że Włosi wolą nie myśleć o swym udziale w II wojnie światowej, przekonuję się co krok

27 października 1939 r. Aresztowanie Starzyńskiego

Prezydent Warszawy Stefan StarzyńskiPrezydent Warszawy Stefan Starzyński NAC

W stołecznym ratuszu Niemcy aresztowali Stefana Starzyńskiego. Jak ustalił IPN, prezydent Warszawy został rozstrzelany między 21 a 23 grudnia 1939 r. w stolicy lub jej okolicach. Zabójcami byli trzej gestapowcy: oberscharführer Hermann Schimmann, hauptscharführer Weber i unterscharführer Perlbach. Ustalenie daty i miejsca śmierci stało się możliwe dzięki informacji przekazanej IPN przez Ernsta Komarka, tłumacza gestapo, który jesienią 1939 r. uczestniczył w rewizji w domu wiceprezydenta Warszawy Juliana Kulskiego. Komarek, którego wiarygodność potwierdziły pamiętające go dzieci Kulskiego, sądzi, że Starzyński zginął w ogrodach sejmowych, odmówiwszy zgody na kolaborację. Dotąd data śmierci jego nie była znana, uważało się, że mógł być więziony w obozach koncentracyjnych i zamordowany dopiero pod koniec wojny.

Czytaj także: Dobrze się stało, że po wojnie nie nastąpiła całościowa rekonstrukcja stolicy

27 października 1956 r. Nadzieja Węgrów

23 października 1956r. Węgry.Wiec na głównym placu w Budapeszcie.23 października 1956r. Węgry.Wiec na głównym placu w Budapeszcie. Fot. AP

W Węgrów, którzy od czterech dni demonstrują i walczą na ulicach swych miast z oddziałami sowieckimi i węgierskimi, wstępuje nowa nadzieja - oto premier Imre Nagy przedstawia skład rządu i zapowiada rozwiązanie ÁVH, czyli znienawidzonej bezpieki - 25 października jej funkcjonariusze zwani awoszami zabili ok. stu ludzi, strzelając do tłumu zgromadzonego przed parlamentem w Budapeszcie. Nagy, stary komunista, który przeszedł na stronę buntowników, uznaje powstanie i nakazuje armii węgierskiej wstrzymanie pacyfikacji. Następnego dnia ogłosi w radiu, że porozumiał się z Sowietami w sprawie wycofania ich wojsk ze stolicy i że wkrótce zaczną się rozmowy w sprawie całkowitego wycofania radzieckich żołnierzy z Węgier. Wydaje się, że sprawy zmierzają w dobrym kierunku...

Czytaj także: Choć zabiła niewinnego człowieka, Węgry czczą ją jako bohaterkę

27 października 1971 r. Prof. Kocięba przyszywa dłoń

Profesor Ryszard KociębaProfesor Ryszard Kocięba Archiwum

W Szpitalu Powiatowym w Trzebnicy 38-letni chirurg Ryszard Kocięba dokonał pierwszej w Polsce i siódmej na świecie udanej operacji przyszycia odciętej kończyny. 20-letni mężczyzna stracił dłoń podczas pracy przy użyciu piły tarczowej. Replantacja okazała się tak skuteczna, że parę lat później podczas bójki były pacjent rozbił głowę innemu mężczyźnie krzesłem trzymanym w przyszytej dłoni. Rok po udanej operacji trzebnicki szpital powiatowy został przekształcony w pierwszy w Europie ośrodek replantacji (dopiero w 1974 r. powstał podobny w Wiedniu). W 1979 r. w ośrodku po raz pierwszy w kraju przeszczepiono drugi palec stopy w miejsce obciętego kciuka. W ciągu 30 lat w Trzebnicy prof. Kocięba i jego zespół uratowali kilkaset dłoni i nóg. Lekarz zmarł w 2005 r.

Czytaj także: Profesor Moll przeszczepia serce, czyli artykuł, który zainspirował reżysera "Bogów"

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.