Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

"Czarna ziemia. Holokaust jako ostrzeżenie", Timothy Snyder

Przeł. Bartłomiej Pietrzyk, wyd. Znak, Kraków

Dla Hitlera polityka była tylko środkiem do celu, którym było odtworzenie stanu natury – pisze Snyder w zakończeniu „Czarnej ziemi”. Holocaust – jakkolwiek przerażająco to brzmi – był dla wodza III Rzeszy próbą przywrócenia przyrodniczej równowagi świata.

Książką o Holocauście i nazistowskiej ideologii Snyder odpowiada krytykom, którzy zarzucali mu, że zbagatelizował Zagładę w poprzednim, monumentalnym dziele „Skrwawione ziemie” (2010). Przedstawił w niej panoramę masakr i zbrodni popełnionych w Europie Środkowej w latach 30. i 40. XX w. – od głodu na Ukrainie po Holocaust i czystki etniczne. Wzbudziło to niechęć części historyków Zagłady, którzy zwykli ją traktować jako wydarzenie wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. Natomiast Snyder umieścił je w lokalnym, środkowoeuropejskim kontekście i pokazał jako element historycznego procesu, w którym dwa ustroje totalitarne – komunizm i nazizm – próbowały przemeblować region między Odrą i Dnieprem zgodnie ze swoim programem. Oba ustroje niejako przy okazji umożliwiły dokonywanie mniejszych, lokalnych zbrodni nacjonalistom z małych, środkowoeuropejskich narodów, które błyskawicznie odkryły, że masowy mord może być sposobem realizowania narodowego programu.

>> Czytaj więcej o nagrodzie Moczarskiego

W „Czarnej ziemi” historyk zmierzył się więc z Zagładą. To obrazoburcza książka. Snyder odrzuca bowiem jej tradycyjne interpretacje. Już w „Skrwawionych ziemiach” polemizował z Zygmuntem Baumanem, dla którego Holocaust był kwintesencją nowoczesności. Przemysłowe zabijanie ludzi w fabrykach śmierci wynikało – zdaniem Baumana – bezpośrednio z nowoczesnej, przemysłowej organizacji życia. Snyder przypomina, że większość Żydów, którzy zginęli w Zagładzie, wcale nie została zamordowana w komorach gazowych, lecz zastrzelona, zakłuta albo zatłuczona, a w ich śmierci nie było nic szczególnie nowoczesnego. Różnica leżała w skali masakry i w bardzo szczególnej motywacji jej wykonawców.

Źródła Zagłady Snyder szuka w nazistowskiej ideologii – którą zbyt często, zdaniem historyka, sprowadza się wyłącznie do antysemityzmu i rasizmu (wymierzonego zwłaszcza w Słowian). Podstawą hitlerowskiej ideologii była skrajna wersja darwinizmu – przekonanie, że konflikt pomiędzy rasami jest odpowiednikiem walki gatunków o przetrwanie. Niemcy żyli pod presją szybko rosnącej populacji i doskonale pamiętali głód i chłód czasów I wojny światowej, kiedy brytyjska blokada handlowa doprowadziła do śmierci z niedożywienia pół miliona Niemców. W tym epickim starciu nie było, według Hitlera, żadnych praw i reguł moralnych: wszystko podporządkowano walce o przetrwanie (polski czytelnik może w tym momencie przypomnieć sobie powstałą nieco wcześniej ideologię „narodowego egoizmu” Romana Dmowskiego: przywódca endecji również uważał, że w starciu narodów nie obowiązują zasady moralne i przypomina ono darwinowską walkę o przetrwanie; był jednak, oczywiście, mniej radykalny niż Hitler).

Podbój Europy Wschodniej miał zabezpieczyć przyszłość aryjskiej rasy, otwierając żyzne przestrzenie na jej kolonizację. Europę Wschodnią co prawda zamieszkiwali Słowianie, czyli podludzie, ale można było sobie z tym poradzić. Co więcej, ich eliminacja była najwyższym obowiązkiem wobec rasy.

W odróżnieniu od Słowian Żydzi nie byli rasą przypisaną do określonego terytorium, lecz raczej antyrasą, kwintesencją całego zła, które przeciwstawiało się zwycięskiemu pochodowi Ariów. Byli odpowiedzialni zarówno za liberalizm, jak i komunizm oraz kapitalizm. Zasługiwali na bezwzględne zniszczenie.

W tej ideologii kluczowa była wizja rywalizacji o kurczące się naturalne zasoby – przegranych czekało biologiczne wyniszczenie. To samo, według Hitlera, spotkałoby Niemców, gdyby pozostali zamknięci w ciasnych granicach Rzeszy. Holocaust, jak pisze Snyder, był aktem „ekologicznej paniki”.

Ostatni rozdział jego książki można czytać jako publicystyczne ostrzeżenie: nadchodzi duża zmiana klimatu, świat znów staje w obliczu wielkiej rywalizacji o zasoby naturalne. Ideologia, której rezultatem był Holocaust, może powrócić w nowej odsłonie.

To ostrzeżenie nietypowe, bo wyszło spod pióra historyka. Tradycyjne reguły tej profesji nakazują uczonemu ograniczyć się do wąskiego skrawka dziejów, które bada. Snyder tego nie robi – co sprawia, że jego książka jest fascynującą lekturą dla laika, ale też drażni niepomiernie akademickich historyków, którzy zarzucają mu brak precyzji w szczegółach i wytykają drobne faktograficzne usterki.

Partner Pro Bono:

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.