Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pierwsze polskie konserwy z afrykańskich ryb, którymi zachwycał się cały kraj, wyprodukowano w Szczecinie w 1963 r. Prekursorem połowów na afrykańskich wodach było Przedsiębiorstwo Połowów Dalekomorskich i Usług Rybackich "Gryf". Wymyślenie paprykarza przypisuje się szefowi produkcji Wojciechowi Jakackiemu. Technolodzy ze statków chłodni spróbowali w jednym z afrykańskich portów lokalnego przysmaku - czopczop, na który składały się ryba, ryż i ostra przyprawa pima. W Polsce ktoś wpadł na racjonalizatorski pomysł, aby do nowej egzotycznej konserwy wykorzystać ścinki z krojenia zamrożonych bloków rybnych (powstawały z nich kwadratowe panierowane kostki). Poza mięsem z różnych gatunków afrykańskich ryb i ryżem w Paprykarzu Szczecińskim znalazły się: pulpa pomidorowa sprowadzana z Bułgarii i Węgier, ostra afrykańska papryczka pima, warzywa i przyprawy. Pierwsze paprykarze trafiły do sklepów w 1967 r.

1 grudnia 1968 r. szczecińska puszka dostała prestiżowy znak jakości Q. Paprykarz podbił Polskę i ruszył w świat. Był eksportowany do 32 krajów. Po zakończeniu połowów na afrykańskich wodach składnikami paprykarza stały się atlantyckie mintaj i miruna. W miarę narastania kryzysu gospodarczego egzotyczną pimę zastąpiła węgierska ostra papryka w proszku, a w puszce było więcej ryżu niż ryb. Najgorsze czasy dla paprykarza nastały w latach 80. Okazało się, że błękitek, którym zarzucono wtedy polski rynek, był zarobaczony. Ryba zniknęła z rynku, ale mówiło się, że przemielono ją i wrzucono do paprykarza.

Ostatnia puszka Paprykarza Szczecińskiego z Gryfa zeszła z taśmy na początku lat 90. W nowych czasach szczecińską markę wykorzystał pewien producent z Wybrzeża. Szczecinianie kochają swój paprykarz. Różne jego wariacje można dostać w szczecińskich restauracjach, także tych z najwyższej półki.

Czekamy na opowieści jak losy Waszych rodzin przeplatają się z historią Polski: historierodzinne@wyborcza.pl

Oglądaj wideo Objazdowego Muzeum Historii Polski

W ''Objazdowym Muzeum Historii Polski czytaj:

 

Szczecin. W PRL-u - Dziki Zachód. A potem - okno na Zachód (i NRD)

 

Peerelowskie hasło "Byliśmy - jesteśmy - będziemy" było mocno naciągane. Mieszkańcy powojennego Szczecina przez dziesięciolecia nie czuli się u siebie i nie wiedzieli, czy zostaną tam na zawsze. Może właśnie dlatego stworzyli miasto niepokorne?

Wieża Bismarcka, mroczne miejsce... Poznaj tajemnice Szczecina!

 

Nie od razu Szczecin zbudowano

Szczecin. Powikłana historia miasta w 13 datach

 

Gryfici, caryca i alianci

Szczecińskiej stoczni nawet Sowieci nie zarżnęli. Dopiero Chińczycy...

 

Na początku XX wieku w Szczecinie powstawały największe i najszybsze transatlantyki, przy których przereklamowany "Titanic" z atrapą czwartego komina wywołuje uśmiech politowania

Szczecińscy książęta ze słowiańskim rodowodem. Kiełbasą zabijali, ginęli od czarów

 

Błazen ścięty kiełbasą? Takie atrakcje tylko w Szczecinie

Junak, polski Harley-Davidson. Poznaj kultowy motor PRL-u

 

"Tylko tej maszynie kłaniają się w Szczecinie" - śpiewano w latach 60. Kultowy Junak, motocykl z duszą, do dziś jest obiektem pożądania fanów motoryzacji

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.