Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Słynna na cały świat Stocznia Gdańska im. Lenina powstała z połączenia dwóch stoczni - Cesarskiej i Schichaua. Obie mają historię sięgającą połowy XIX wieku, jednak złote czasy nastały, gdy tron cesarski objął Wilhelm II, który w megalomańskiej wizji widział Niemcy panujące nad światem. Aby zrealizować swój cel, musiał pokonać największe ówcześnie mocarstwo - Wielką Brytanię, której potęga opierała się przede wszystkim na panowaniu na morzach. Niemcom na gwałt potrzebna była ogromna flota bojowa.

Zaczęło się od korwety

Pierwsza stocznia, nazwana najpierw Królewską, a później Cesarską, powstała w 1844 r., kiedy rząd Prus za 500 talarów wykupił od gminy gdańskiej ziemię na obu brzegach Martwej Wisły. Niemcy postanowili rozbudować marynarkę wojenną, a do tego potrzebna była stocznia. Budowa pierwszej pochylni ruszyła w kwietniu 1850 r. Cztery miesiące później położono stępkę pod żelazną korwetę parowo-żaglową "Danzig". W pierwszy rejs - do Anglii - okręt wypłynął 23 sierpnia 1853 r. Wkrótce stocznia zaczęła produkować nowocześniejsze korwety parowo-żaglowe, wyposażone w śrubę napędową, oraz wojenne żaglowce - szkunery i brygi.

Gdy Prusy odebrały Danii Szlezwik, główną bazę floty przeniesiono do Kilonii, zostawiając w Gdańsku coraz lepiej prosperującą stocznię. A gdy Wilhelm I został cesarzem Niemiec, nazwano ją Cesarską. Zatrudnienie znalazło w niej ponad 6 tys. osób.

Na początku XX wieku ruszyła w Gdańsku budowa okrętów podwodnych. Podczas pierwszej wojny światowej walczyło 40 gdańskich U-Bootów.

Danziger Werft AG

Rozwój stoczni przerwała przegrana Niemiec. Zgodnie z traktatem wersalskim przemysł zbrojeniowy musiał zostać zlikwidowany. Dodatkowo w 1921 r. Liga Narodów zakazała produkcji oraz sprzedaży broni i amunicji na terytorium Wolnego Miasta Gdańska, a rok później zwycięskie państwa przeforsowały przekształcenie stoczni w międzynarodową spółkę akcyjną. Nie na długo. 30 sierpnia 1940 r. zakład został przejęty przez III Rzeszę, stocznia zmieniła nazwę i jako Danziger Werft AG znów produkowała dla armii. W Gdańsku powstawały głównie U-Booty, podczas drugiej wojny zwodowano ich 42. Kolejnych 18 prawie gotowych jednostek wpadło w ręce Sowietów, którzy zajęli zakład. Zniszczyli go, ale w mniejszym stopniu niż Stocznię Schichaua, dlatego już w lipcu 1945 r. pierwsi polscy robotnicy zabrali się do pracy.

Dwa lata później Stocznię Cesarską połączono ze Stocznią Schichaua, tworząc jeden zakład - Stocznię Gdańską, której w 1967 r. nadano imię wodza rewolucji. Dlatego do 1989 r. kolebka "Solidarności" nazywała się "Stocznia Gdańska im. Lenina".

Nos do interesów

Stocznia nr 2, należąca początkowo do Ferdynanda Schichaua, była dla przedwojennego Gdańska równie ważna jak jej starsza siostra. Schichau był synem Holendra osiadłego w Elblągu, mistrza wytopu miedzi. Ojciec nie żałował na edukację: syn skończył politechnikę w Berlinie i odbył praktyki w Anglii. Miał niezłego nosa do interesów. W styczniu 1889 r. zwrócił się do władz Gdańska o sprzedaż terenów nad Martwą Wisłą, w pobliżu linii kolejowej. Po miesiącu podpisał umowę kupna gruntów w sąsiedztwie Stoczni Cesarskiej. Budowa stoczni ruszyła 18 kwietnia 1890 r. Pierwszy okręt zwodowano trzy lata później.

Produkcja okrętów wojennych przez lata szła pełną parą, stocznia budowała także wielkie statki pasażerskie i handlowe, np. dla Hamburg-Amerika-Line powstał parowiec "Cincinnati". Zabierał na pokład ponad 3 tys. pasażerów.

Po zawieszeniu broni w listopadzie 1918 r. stocznia zaczęła podupadać. Przed całkowitą ruiną uratowała ją interwencja państwa niemieckiego. Sytuacją koncernu zajął się Reichstag. W 1929 r. zakłady zostały przekształcone w spółkę F. Schichau GmbH, której udziałowcami były Rzesza Niemiecka (60 proc.), państwo pruskie (20 proc.) oraz Gdańsk i Elbląg (po 10 proc.). Stocznia szybko otrzymała pierwsze zamówienia z Danii, Anglii, Holandii i Norwegii.

Podczas wojny wodowano tam niemal wyłącznie okręty podwodne. Dla zapewnienia siły roboczej w końcowej fazie wojny utworzono na terenie stoczni podobóz KL Stutthof. Pracowało w nim początkowo 500 Żydówek, a później jeszcze 1,1 tys. więźniarek i więźniów. Powstawało jednocześnie 500 jednostek (skończono 30).

Informacje o tym, że w Gdańsku produkowano tyle nowoczesnych U-Bootów, niepokoiły aliantów. Podczas konferencji w Jałcie w lutym 1945 r. Roosevelt prosił Stalina, by sowiecka artyleria jak najszybciej ostrzelała gdańskie stocznie.

Jeszcze 13 lutego w hali stoczniowej odbyła się masówka NSDAP. Jednak Sowieci zdobyli zakład już miesiąc później. Ich łupem padło wiele okrętów podwodnych, ich elementy oraz całe linie produkcyjne. Gdy stocznia trafiła w polskie ręce, była zupełnie zrujnowana i spustoszona.

Źródła: artykuły opublikowane w "Gazecie Wyborczej Trójmiasto" i na portalu Akademia Rzygaczy

Czekamy na opowieści jak losy Waszych rodzin przeplatają się z historią Polski: historierodzinne@wyborcza.pl

Oglądaj wideo Objazdowego Muzeum Historii Polski

W ''Objazdowym Muzeum Historii Polski'' czytaj też:

 

Jak Danzig stał się Gdańskiem

 

Pochodzenie długo stanowiło tu główne źródło antagonizmów. Ludzi dzielono na mniej lub bardziej prawdziwych Polaków wywodzących się z Wolnego Miasta, "dziwnych" Kaszubów, na tych z Kresów, spod Wilna, ze Lwowa - wytykano im akcent i wiejskie maniery. O warszawiakach mówiono, że to najwięksi karierowicze, a pochodzących z Łodzi uważano za szabrowników

Gdańsk. Śladami piwa, gwiazd, muzyki, fizyki, literatury i metafizyki

 

Spacer biograficzny

Co gdańszczanie dali światu?

 

Przez wieki Danzig był międzynarodową metropolią zamieszkaną przez elity europejskiej nauki, sztuki i biznesu. Sprawdź, co zawdzięczamy jego mieszkańcom

Stocznia Gdańska. Trudne losy kolebki

 

czyli powikłane losy Stoczni Gdańskiej, zanim stała się matecznikiem "Solidarności"

Gdańskie browary. Jasne pełne w Trzech Świńskich Łbach

 

W XVI wieku gdańscy browarnicy wytwarzali ponad 30 gatunków piwa. Najszlachetniejszym było Jopenbier, piwo jopejskie

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.