?Będziecie mieszkać z dziełem sztuki. Macie obowiązek chronić je przed zniszczeniem? - usłyszeli w spółdzielni nowi lokatorzy bloku osiedla na Kole. Na ścianie pokoju zastali wizerunek syrenki narysowany przez samego Pabla Picassa. Tak zaczął się ich koszmar.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Picasso przyjechał do Polski w sierpniu 1948 r. na odbywający się we Wrocławiu Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju. Przy okazji odwiedził Kraków, obóz Auschwitz i Warszawę. Tu spotkał swoich przyjaciół - architektów Helenę i Szymona Syrkusów, którzy jeszcze przed wojną należeli do czołowych twórców awangardy.

Na Kole było już prawie gotowe zaprojektowane przez nich osiedle Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. 3 września Syrkusowie zawieźli Picassa na budowę. Artysta był pod wrażeniem funkcjonalności wznoszonych bloków i wykorzystania jako materiału budowlanego mielonego gruzu ze zburzonego miasta. Zwiedzając pusty jeszcze dom przy ul. Deotymy 48, w jednym z mieszkań narysował węglem na ścianie syrenkę z młotkiem zamiast miecza w dłoni. Dzieło mistrza miało ok. 180 cm wysokości.

Wkrótce potem klucze do mieszkania z syrenką odebrała w spółdzielni Franciszka Sawicka-Prószyńska. Wprowadziła się z mężem, który schorowany wrócił z obozu. Lokatorzy musieli znosić nieustanne wycieczki do syrenki. Przyjeżdżali ludzie z całej Polski. Do mieszkania przy Deotymy od rana do wieczora dobijały się delegacje z zakładów pracy i szkół, niekiedy po kilkaset osób dziennie. Pewnego razu zawitał nawet Bolesław Bierut ze swoją świtą. Pani Franciszka z początku była dumna, że ma w domu rysunek największego artysty XX w. Szybko jednak straciła sympatię do syrenki i zawiesiła przed nią zasuwaną kotarę. W końcu zwróciła się do spółdzielni o zgodę na zamalowanie dzieła podczas remontu pokoju.

W sierpniu 1953 r. zarząd WSM odpowiedział pozytywnie. "Więc przyszli malarze. Rozstawili swoje drabiny. Jeden zabrał się za ścianę z Picassem. Rany - powiedział malarz - kto to pani zrobił. Mój szwagier by to namalował . I chlapnął farbą. No i nie było już syrenki Picassa" - wspominała po latach Franciszka Sawicka-Prószyńska. Helena Syrkus nie mogła odżałować, że artysta nie narysował syrenki na korytarzu bloku: "Doradzalibyśmy mu z pewnością wielką sień wejściową, gdzie rysunek jego byłby codziennie oglądany przez wszystkich mieszkańców i gdzie można by organizować pokazy. Można przecież było utrwalić go, nawet oszklić całą ścianę. A tak...".

Czekamy na opowieści jak losy Waszych rodzin przeplatają się z historią Polski: historierodzinne@wyborcza.pl

Oglądaj wideo Objazdowego Muzeum Historii Polski

W ''Objazdowym Muzeum Historii Polski'' czytaj:

 

Przedwojenna Warszawa. Poznaj miasto Polakom zupełnie dziś nieznane - Warszawę z 1939 r.

 

A gdyby tak zwiedzić Warszawę, której już nie ma?

Sokrates Starynkiewicz. Podwoił dochody stolicy - nie podnosząc podatków. Dziś już nie robią takich generałów

 

Nie wystarczy zamek królewski, kolumna z chrześcijańskim monarchą i iluminacja ratusza, jeśli na ulicach piętrzą się gnój, smród dech zapiera, a po wodę trzeba chodzić do Wisły. Ale żeby uprzątnąć taką stajnię Augiasza, potrzebny jest Herkules. Albo chociaż marszałek wielki koronny. Lub jeszcze lepiej - carski generał

Fort Bema. Jeden z najpiękniejszych parków Warszawy 30 lat temu oficjalnie nie istniał

 

Zwiedzanie Warszawy czyli spacer po mało oczywistych zabytkach stolicy

Szmulki. Skąd wzięła się nazwa warszawskiej dzielnicy?

 

Kariera Szmula Zbytkowera mogłaby zaimponować dzisiejszym miliarderom. Z ubogiego karczmarza stał się najbogatszym kupcem w Polsce czasów Stanisława Augusta Poniatowskiego

Stare Miasto. Powojenna podróba? Wiele kamienic jest autentycznych - do wysokości bramy...

 

Zdawać by się mogło, że o niewielkich rozmiarów warszawskim Starym Mieście - długie na 600 m, szerokie na 300 m - wiemy już wszystko. Na pewno?

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem