Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kiedy cesarz niemiecki Wilhelm II 21 sierpnia 1910 r. odbierał w Poznaniu klucze do nowego zamku z rąk architekta Franza Schwechtena, przez myśl mu nie przeszło, że raptem za osiem lat to wielkie neoromańskie gmaszysko stanie się rezydencją prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Cesarskie Niemcy były przecież u szczytu potęgi. Poznań, który znalazł się pod pruskim panowaniem w wyniku drugiego rozbioru Polski w 1793 r., tętnił życiem. Polacy stanowili w tym 169-tysięcznym mieście 55 proc. mieszkańców.

Wielkopolska była silna i nowoczesna. Tamtejsze cukrownie, gorzelnie, browary, rzeźnie i masarnie były na najwyższym poziomie. Rozwinęły się sieci instytucji kredytowych, kas spółdzielczych i banków. Wydajne rolnictwo dzięki szerokiemu stosowaniu maszyn i sztucznych nawozów nie miało sobie równych na świecie.

W ciągu 125 lat zaborów Polacy nauczyli się radzić sobie z trudnym politycznie i gospodarczo przeciwnikiem, którym byli napływowi Niemcy.

Im mocniejsza była presja zaborcy, tym bardziej Polacy zwierali szyki i garnęli się "swój do swego". Świadomi narodowo chłopi okazali się dla pruskiej Komisji Kolonizacyjnej zaporą nie do przebycia - mimo potężnych sum płynących z Berlina niemieckim urzędnikom nie udało się wykupić wielkich areałów polskiej ziemi uprawnej. Hipolit Cegielski, początkowo nauczyciel, rzucił wyzwanie niemieckiemu przemysłowcowi Moegelinowi, tworząc od podstaw fabrykę maszyn i narzędzi rolniczych, która pokonała konkurenta. Polacy wykorzystywali wszelkie legalne możliwości organizowania się. Zawiązali spółkę Bazar Poznański, a ta zbudowała w centrum miasta imponujący gmach, pod którego dachem schroniły się różnorakie polskie towarzystwa i inicjatywy, od hrabiów Augusta Cieszkowskiego oraz Tytusa i Jana Działyńskich po młynarza Józefa Essmana.

Rugi pruskie

 

Zamiast romantycznych powstańczych zrywów poznaniacy woleli nowoczesny model patriotyzmu. Liczyła się praca organiczna: filozofia podnoszenia poziomu życia wszystkich warstw społecznych przez postęp gospodarczy.

W imię tej idei Cegielski traktował pracowników po ojcowsku, co w epoce rozwijającego się dynamicznie kapitalizmu nie było wcale takie oczywiste. Dbał o ich zdrowie - zatrudniał na fabrycznym etacie doktora, ówczesnego naczelnego lekarza szpitala miejskiego. We wrześniu 1861 r. z okazji wyprodukowania pięćsetnej młockarni robotnicy bawili się przy wspólnym poczęstunku.

Polacy nie tylko więc jęczeli pod pruskim batem, ale też uczyli się od zaborcy oszczędności, wzajemnej lojalności, szacunku dla prawa i potrzeby kształcenia się. I szybko nadrobili cywilizacyjny dystans dzielący ich od niemieckich sąsiadów.

Powstanie wielkopolskie: prawie idealne

Wszystkie te doświadczenia przydały się w grudniu 1918 r., gdy po kapitulacji Niemiec w Wielkopolsce masowo pojawiali się Polacy służący w cesarskiej armii. Do domów wróciło 160-170 tys. frontowców. W rodzinnych miejscowościach wielu z nich zostawało członkami Straży Ludowej lub Straży Służb i Bezpieczeństwa, formacji zbrojnych powołanych przez niemieckie władze do utrzymywania porządku.

W Poznaniu Straż Ludowa liczyła niemal 3 tys. żołnierzy, a Polacy dbali o to, by mieć w niej przewagę. Jednocześnie kilkunastu oficerów należących do formalnie rozwiązanej już piłsudczykowskiej Polskiej Organizacji Wojskowej, widząc załamywanie się niemieckiego państwa, zaczęło przygotowywać akcję zbrojną zmierzającą do odłączenia Wielkopolski od Rzeszy. Służąc w niemieckim wojsku, doskonale wiedzieli, co się dzieje w koszarach i radach żołnierskich. Namiastka konspiracyjnego sztabu, którą stworzyli, utrzymywała kontakt ze Sztabem Generalnym WP w Warszawie. Potajemnie gromadzono broń.

Konspiratorów prących do powstania starali się powstrzymywać politycy zdominowanej przez endecję Naczelnej Rady Ludowej, w której zasiadał m.in. Wojciech Korfanty. Sądzili oni, że konferencja pokojowa i tak włączy w granice państwa polskiego Wielkopolskę, Śląsk i Pomorze. Nie ufali przy tym Józefowi Piłsudskiemu - zwalniając go z twierdzy w Magdeburgu, Niemcy uzyskali od niego obietnicę, że nie będzie podejmował prób przyłączenia Poznańskiego do Polski. Marszałek musiał blefować, aby nie prowokować konfliktu z Niemcami, ale w tajemnicy wspierał przygotowania do powstania.

W całej prowincji na sygnał do rozpoczęcia walki czekało około 10 tys. uzbrojonych ochotników. Stacjonowało tam 30 tys. niemieckich żołnierzy.

Poznań był jak bomba. Teraz trzeba było podpalić lont.

Powstanie wielkopolskie: Wojna o Wielkopolskę

Mistrz po ciemku

21 grudnia 1918 r. członkowie Naczelnej Rady Ludowej dowiedzieli się, że do Polski przyjechał Ignacy Jan Paderewski - genialny pianista i lobbysta sprawy polskiej na Zachodzie, a zwłaszcza w USA. Miał stanąć na czele nowego rządu w Warszawie. Gość przypłynął do Polski na pokładzie brytyjskiego krążownika "Concord". Wojciech Korfanty pojechał do Gdańska i nakłonił mistrza do zmiany planów podróży. Paderewski zgodził się jechać do Warszawy przez Poznań, gdzie zamierzał porozmawiać z miejscową elitą o przyszłości zaboru pruskiego.

Niemcy zdawali sobie sprawę, czym może się skończyć taka wizyta. Dlatego w całym mieście wygasili uliczne latarnie.

26 grudnia 1918 r. po godz. 21 Paderewski wraz żoną wysiedli na peronie Dworca Cesarskiego. Witał ich wielotysięczny tłum wzruszonych ludzi z pochodniami w dłoniach. Zaskoczony Paderewski w eskorcie polskich strażników pojechał do hotelu Bazar. Gdy wreszcie z hotelowego okna przemówił do rodaków, emocje sięgnęły zenitu. - Po długich latach niewoli ojczyzna się odradza! Odbudować się musi na tych samych podstawach, na których tu pierwsza budowa poczęta została! - mówił do tłumu zgromadzonego na placu Wilhelmowskim (dzisiejszym placu Wolności). I choć starał się ważyć słowa i nie nawoływać do walki, to jego przemówienie tak poruszyło poznaniaków, że powstańcza gorączka w mieście rosła z minuty na minutę.

Aby nieco stonować nastroje, następnego dnia ogłoszono, że Paderewski jest poważnie przeziębiony (szalała epidemia hiszpanki, grypy, która zabiła miliony ludzi) i musi kurować się w łóżku.

27 grudnia poznańscy Niemcy, chcąc podkreślić charakter niemieckiego Posen, zorganizowali manifestację - w trakcie marszu do centrum miasta demolowali lokale polskich organizacji i zrywali flagi państw ententy, które poprzedniego dnia Polacy rozwiesili na trasie przejazdu Paderewskiego. Kiedy agresywny pochód zbliżył się do hotelu Bazar, drogę zagrodził mu kordon polskiej Straży Ludowej, a po mieście rozeszła się wiadomość: "Paderewski w niebezpieczeństwie!".

Pod hotel błyskawicznie zaczęły ściągać kolejne polskie kompanie.

Około godz. 17 Niemcy ostrzelali fasadę Bazaru, w tym okna apartamentu Paderewskiego. Żołnierze z obstawy zabrali pianistę na zaplecze hotelu, a na ulicy Polacy odpowiedzieli ogniem.

Rozpoczęło się powstanie.

Franciszek Jach. Pierwszy pilot powstania wielkopolskiego

Komendy po niemiecku

W styczniu 1919 r. walki toczyły się już w całej Wielkopolsce. Powstańcy opanowali: Oborniki, Kościan, Ostrów, Śrem, Wągrowiec, Wronki, Jarocin, Krotoszyn, Mogilno, Strzelno, Kruszwicę, Nowy Tomyśl, Czarnków i Wolsztyn.

Siły polskie tworzyło ok. 9 tys. żołnierzy (nie licząc Straży Ludowej), a tydzień później zbliżyły się już do 14 tys. W wielu miejscowościach ludność spontanicznie przyłączała się do polskich oddziałów. Powstanie wielkopolskie rozpoczynało się tam często mszą, a ochotnicy gromadzili się wokół miejscowych autorytetów - księży, nauczycieli albo lekarzy. Zdarzało się, że szli do ataku, słuchając komend wydawanych po niemiecku, bo innych wówczas nie znali.

Polacy walczyli zarówno z oddziałami Heimatschutzu (Obrony Krajowej), jak i regularnymi oddziałami niemieckiej armii. Te drugie, wyposażone w artylerię i broń maszynową, miały przewagę nad uzbrojonymi zwykle tylko w karabiny Mauser powstańcami. Walki były czasem bardzo zaciekłe - w okolicy Nakła i Bydgoszczy (której Polakom nie udało się zdobyć) Niemcy dobijali rannych powstańców.

W marcu 1919 r. Armia Wielkopolska liczyła już ponad 70 tys. żołnierzy. Wojsko nosiło specjalnie zaprojektowane i uszyte mundury, a wielkopolskie siły zbrojne dysponowały własną fabryką amunicji.

Walki trwałyby zapewne jeszcze wiele miesięcy, gdyby pod naciskiem ententy Niemcy nie zostali zmuszeni do zawarcia 16 lutego rozejmu w Trewirze, który uratował zdobycze powstania.

Traktat pokojowy w Wersalu zawarty w czerwcu 1919 r. zdecydował, że prawie cała Wielkopolska znalazła się w granicach państwa polskiego. Dla odrodzonej Rzeczypospolitej odzyskanie Wielkopolski było jak trafienie szóstki w totolotka. Bez majętnego miasta, targów poznańskich i bitnych pułków piechoty nowe państwo miałoby znacznie gorszy start. Jednostki z Wielkopolski - świetnie zorganizowane i wyekwipowane - odegrały bardzo ważną rolę w Bitwie Warszawskiej 1920 r. Gdy ważyły się losy wojny z bolszewikami, na froncie walczyło ponad 50 tys. Wielkopolan.

Czekamy na opowieści jak losy Waszych rodzin przeplatają się z historią Polski: historierodzinne@wyborcza.pl

Oglądaj wideo Objazdowego Muzeum Historii Polski

W ''Objazdowym Muzeum Historii Polski'' czytaj:

 

Powstanie wielkopolskie porządne jak niepolskie? Powiedz to poznaniakowi, a porządnie dostaniesz

 

Polacy w Wielkopolsce nie tylko cierpieli pod pruskim jarzmem, ale też uczyli się od zaborcy oszczędności, organizacji i szacunku dla prawa. Szybko nadrobili cywilizacyjny dystans dzielący ich od niemieckich sąsiadów. Czy dlatego udało im się wygrać powstanie w 1919 r.?

Paderewski: megastar, czarodziej klawiatury i premier Polski

 

Gdy wybuchła pierwsza wojna światowa, Ignacy Jan Paderewski był najbardziej znanym Polakiem na świecie. Wiedział, jak to wykorzystać

W Poznaniu za symbol Polski robił pelikan. Bo Orła Białego Niemcy zakazali...

 

Szlakiem powstania i nie tylko

Kulturkampf. Jak Polak walczył śpiewem z pruskimi władzami

 

Polski chór kościelny walczący z niemieckim państwem? Takie rzeczy tylko w Wielkopolsce. 100 lat temu śpiew stał się bronią

Józef Piłsudski czy Roman Dmowski? Kogo kochała Wielkopolska?

 

Poznaniacy Piłsudskiego traktowali zimno, za to cenili jego politycznego antagonistę Romana Dmowskiego

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.