Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Białystok

Wyobraź sobie najpiękniejszy pałac na świecie. A potem pomnóż jego bogactwo razy pięć. Podlaski Wersal miał 178 pomieszczeń, w tym 115 uważanych za "paradne i mieszkalne". Gdyby historia obeszła się z nim łagodniej, kto wie, może przyciągałby tylu turystów co podparyski pałac króla Ludwika XIV.

Hetman Branicki urządzał swą rezydencję bardzo starannie. Wykwintne apartamenty miały gościć królów. I gościły - Augusta II Mocnego, Augusta III Sasa, Stanisława Augusta Poniatowskiego, Ludwika XVIII, nim został królem, cara Pawła I i cesarza Józefa II. Paradne komnaty sąsiadowały na piętrze z pokojami "złotymi", "chińskimi", bibliotekami, kaplicą, salą balową, jadalnią i akwarium. Na dole mieściły się apartamenty "paryskie" i "łazienkowe" - wszystkie wyposażone w najmodniejsze wówczas meble, pełne dzieł sztuki i cennych bibelotów.

Oczkiem w głowie hetmana były ogrody. W oranżeriach obok cytryn i pomarańczy dojrzewały ananasy i granaty, rosły też krzaki imbiru, drzewka laurowe, palmy daktylowe, aloesy, morwy, brzoskwinie i morele. Miłe chwile spędzano w ogrodowej "komedialni" - operze dworskiej, która posiadała loże, obszerną scenę i kurtynę. Występowały tu ówczesne sławy opery z Rzymu, Wenecji i Wiednia.

Przepych dawnych, nieistniejących już ogrodów trudno oddać słowami. Ale od prawie 20 lat prace nad przywróceniem pierwotnego kształtu salonu ogrodowego prowadzi Międzynarodowa Rada do spraw Barokowych Ogrodów Branickich, w której skład wchodzą znawcy dawnej sztuki ogrodowej z Austrii, Holandii, Niemiec i Polski. Jej przedstawiciele szukają w bibliotekach Europy starych rycin, które pozwoliłyby odtworzyć architekturę tego miejsca. Co się stało z tymi wszystkimi cudami? W 1809 r. po śmierci Izabeli, białostocki pałac wraz z całym wyposażeniem przejął na swoją rezydencję car Aleksander I. Od tego czasu rozpoczęła się systematyczna grabież. Wywożono meble, niszczono posadzki i obicia, drzewa i krzewy z oranżerii przewieziono do Carskiego Sioła. Potem w pałacu mieścił się Instytut Panien Szlacheckich, elitarna szkoła dla dziewcząt pochodzenia szlacheckiego. By nie gorszyć skromnych panienek, pokryto tynkiem naścienne freski i usunięto wiele rzeźb z ogrodów. W międzywojniu pałac był siedzibą wojewody białostockiego. W 1944 roku spalili go Niemcy.

Po wojnie do odbudowanego pałacu "tymczasowo" wprowadziła się Akademia Medyczna, która zajmuje jego wnętrza do dziś. Zwiedzającym udostępniono tylko te pomieszczenia, którym przywrócono oryginalny wystrój - główny westybul z klatką schodową prowadzącą do rektoratu i Sali Wielkiej.

Pałac w Choroszczy

"W pewnej odległości od Białegostoku, pałacu, który mógłby być zaszczytną siedzibą dla wielu suwerenów, znajduje się domek wiejski w Choroszczy. Poza Francją nie widziałem nic przyjemniejszego. Apartamenty, ogrody, stawy, wszystko tu ma charakter doskonałej elegancji" - tymi słowami opisał Pałac Branickich, letnią rezydencję Jana Klemensa Branickiego, francuski dyplomata Pierre Hénin, jeden z licznych gości hetmana.

Wjeżdżało się do tego "wiejskiego domku" paradnym dziedzińcem obsadzonym 26 kasztanowcami, wysiadało z karocy na wyspie i już oczom gości ukazywała się fasada Pałacu Branickich z płaskorzeźbami, popiersiami, amorkami. Wewnątrz - podłogi z dębowego drewna, marmurowe posadzki i kominki, ściany w boazeriach, obiciach, sztukateriach, saskie i gdańskie piece ze zdobionych kafli, wielkie zwierciadła, pozłacane lichtarze, kinkiety, świeczniki, naścienne malowidła, obrazy; do tego meble w najlepszym gatunku i tykające paryskie zegary. Na stolikach, kominkach, konsolkach, półeczkach stały zaś wazy, patery, naczynia i figurki z porcelany chińskiej i miśnieńskiej...

Bogactwo to zaczęło niszczeć po bezpotomnej śmierci Izabeli Branickiej w 1808 r. Przechodziło z rąk do rąk, a kiedy w 1831 r. w sąsiedztwie Choroszczy doszło do bitwy z wojskiem rosyjskim, Pałac Branickich został poważnie uszkodzony. W ruinę popadł po I wojnie światowej.

Dziś jego odbudowane wnętrza to tylko odprysk dawnej urody, ale ekspozycja mebli, obrazów i wyrobów rzemiosła artystycznego z XVIII w (działa tu Muzeum Wnętrz Pałacowych), daje wyobrażenie, jak wyglądały dawne magnackie rezydencje.

Tykocin

Prowincjonalnie senny Tykocin jest jak staroświecki skarbczyk, skrywa w sobie wiele różnych historii. Kiedyś było to jedno z najważniejszych miast w granicach Rzeczypospolitej Obojga Narodów, ulubione przez książąt i królów. Została po nich ponad setka zabytkowych budowli.

Miasto założył na początku XV w. książę Janusz Mazowiecki. Potem przypadło wdowie - Barbarze Radziwiłłównie. Król Zygmunt August upodobał je więc sobie szczególnie: przeniósł tam skarbiec, bibliotekę i arsenał. Gdy zmarł, ciało monarchy tymczasowo spoczęło w tykocińskim zamku, nim kondukt pogrzebowy wyruszył na Wawel.

W mieście bywali Stefan Batory, Zygmunt III Waza i Władysław IV oraz August II Mocny, który właśnie tam ustanowił i wręczył po raz pierwszy Order Orła Białego. Potem Tykocin dostał Stefan Czarniecki (w nagrodę za rozgromienie Szwedów), w końcu rozgościli się tam Braniccy. Potem miastem władali Gasztołdowie, a po nich Wiesiołowscy. To oni ufundowali alumnat wojskowy, jedno z pierwszych schronisk dla żołnierzy weteranów, które zachowało się do dziś (zamienione na hotel).

Podczas wizyty w Tykocinie warto wpaść na obiad do Tejszy - żydowskiej restauracji (przed wojną Żydzi stanowili połowę mieszkańców miasta). Tiktin, bo tak Żydzi nazywali swoje miasto, był jednym z dwóch najważniejszych ośrodków judaizmu na terenie Rzeczypospolitej, a tamtejsza synagoga była niegdyś uważana za drugą po krakowskiej. Przetrwała wojnę, bo Niemcy urządzili w niej magazyn.

Dzisiaj jest jedną z najlepiej zachowanych bożnic w Polsce. Mieści się w niej oddział Muzeum Podlaskiego.

Bohoniki

Do tatarskich korzeni przyznawali się Henryk Sienkiewicz, rzeźbiarka Magdalena Abakanowicz, a także aktor Charles Bronson, którego prawdziwe nazwisko brzmiało Buczyński. Pierwsi Tatarzy przybyli na teren Litwy z inicjatywy księcia Witolda. Zostali dobrze przyjęci - pozwolono im zachować prawa i zwyczaje, dostali nadziały ziemi, mieli oddzielne chorągwie. Nazywano ich Lipkami (od tureckiej nazwy Litwy) lub Muślimami. Od XVII w. osiedlali się także w Koronie; w tymże wieku Lipkowie zbuntowali się z powodu niewypłacania im zaległego żołdu i przeszli na stronę nieprzyjaciela. Wrócili, gdy w 1673 roku hetman Jan Sobieski rozbił armię turecką pod Chocimiem. W 1676 r. Sejm uchwalił amnestię dla wszystkich Turków, którzy powrócili na polską służbę - ponieważ skarb królewski był pusty, jako rekompensatę za zaległy żołd dostali ziemie. Zamieszkali we wsiach Bohoniki i Kruszyniany. W Bohonikach o ich obecności świadczy meczet wzniesiony ok. 1900 r. Wykonano go z drewna, gdyż tylko z niego wolno było budować Tatarom. Na wzgórzu na końcu wsi znajdziemy mizar - tatarski cmentarz, który istnieje tam od trzech wieków.

Supraśl

500 lat temu w Puszczy Knyszyńskiej zbudowano prawosławny klasztor. Jego fundatorem był Aleksander Chodkiewicz, wojewoda nowogrodzki. Działo się to w czasach, kiedy jego ród należał do wyznawców prawosławia. Później, jak większość magnackich familii na Litwie, przyjął kalwinizm, aby ostatecznie po zwycięstwie kontrreformacji znaleźć się w Kościele katolickim. Tak się złożyło, że monaster powstał dokładnie na pograniczu Korony i Litwy i szybko stał się czymś na kształt pomostu, który połączył te dwa światy. Ciągnęli do niego ze Wschodu najlepiej wykształceni bracia zakonni i uczeni. Chlubą supraskiego monasteru była drukarnia i biblioteka. Trafił tam m.in. słynny Kodeks supraski, czyli manuskrypt napisany na wyprawionych owczych skórach najprawdopodobniej na początku XI w. na Bałkanach. To zbiór żywotów świętych i nauk ojców Kościoła w języku starocerkiewno-słowiańskim. Dokument jest na liście Pamięci Świata UNESCO (to 300 dokumentów najważniejszych dla historii ludzkości). Dziś 16 jego kart znajduje się w Rosyjskiej Bibliotece Narodowej w Petersburgu, 118 kart w Bibliotece Uniwersyteckiej w Lublanie (Słowenia), 151 w Bibliotece Narodowej w Warszawie. Kodeks jest podstawą studiów języków słowiańskich na każdym uniwersytecie.

Supraskiego monasteru historia nie oszczędzała. Pierwsza wojna światowa pozbawiła go słynącej z cudów XVI-wiecznej ikony (dziś jest tam jej kopia). 17 września 1939 r. do klasztoru weszli Sowieci. W piecach pralni spalili najpiękniejszy w Rzeczypospolitej ikonostas, wykonany przez gdańskich mistrzów w połowie XVII w., a z obrazów malowanych na miedzianych blachach zrobili sobie kociołki i kubki. Dzieła zniszczenia dokonali Niemcy, którzy w 1944 roku wysadzili klasztorną cerkiew. Po wojnie, z rumowiska ocalono fragmenty fresków, które można zobaczyć w tamtejszym Muzeum Ikon.

Infografika: Wawrzyniec Święcicki

Czekamy na opowieści jak losy Waszych rodzin przeplatają się z historią Polski: historierodzinne@wyborcza.pl

 

Oglądaj wideo Objazdowego Muzeum Historii Polski

W ''Objazdowym Muzeum Historii Polski'' czytaj:

 

Hetman Branicki - klawe życie magnata

 

Historia bywa niesprawiedliwa. Chcielibyśmy, by pamięcią potomnych nagradzała tylko osoby wielkie i nieprzeciętne, skazując na zapomnienie ludzi małego formatu, poślednich talentów i marnego intelektu. A ona, jak na złość, często robi odwrotnie, czego dowodem Jan Klemens Branicki herbu Gryf

Majątki arystokracji. Fura, skóra i gipiura

 

Najwięksi arystokraci mieli po kilkaset wsi, własne miasta i prywatne armie. Olbrzymie dochody i (czasami) jeszcze większe wydatki.

Magnackie rezydencje

 

Białystok, Choroszcz, Tykocin, Bohoniki, Supraśl. Wszystkei możemy zwiedzić na Podlasiu

Białowieża. Historia czterech królewskich polowań

 

Królewskie łowy w Puszczy Białowieskiej trwały zwykle tydzień, angażowały kilkaset osób i były ulubioną rozrywką każdej koronowanej głowy. Strzelano, pito kawę, czytano książki i grano w karty.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.