Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

1.

Na polowanie wyrusza młody król Zygmunt August. Z zamku w Wilnie wyjeżdża nazajutrz po święcie Trzech Króli w 1546 roku. Do wielkich łowów w Puszczy Białowieskiej starannie się przygotowuje - szyje sobie żupan, ciepłe spodnie, płaszcz i zamszowe rękawiczki na baranim futrze. Król wymienia sobie też ostrogi na nowe, a dla swojego ulubionego psa Gryfa każe zrobić kołdrę z lisich ogonów. Do Białowieży zabiera też cztery skórzane poduszki pchane pierzem, dwie wielkie pierzyny i dwa nocniki.

Skoro świt wyrusza na łowy. Zwierzynę osocznicy zaganiają już do tzw. ostępu. To kawał lasu o wielkości kilku kilometrów kwadratowych otoczony słomiano-drewnianym płotem, z którego żaden jeleń czy żubr nie ma prawa uciec. Na dworze tymczasem zostają goście, każdy z jakimś podarkiem dla króla. Pan Kostka przysłał sieci i sforę psów myśliwskich. Pan Tęczyński przyprowadził kilka koni fryzyjskich. Czekają na króla. Polowanie trwa dziesięć dni. Każdego popołudnia zabite zwierzęta zwożone są saniami do Białowieży, gdzie dziczyzna jest solona i pakowana do beczek. 25 stycznia jest już po wszystkim. Królewicz Zygmunt August wraca zadowolony saniami do Wilna. Do Krakowa na Wawel wysyła rodzicom 35 beczek solonej dziczyzny.

2.

W ciepły jesienny dzień 27 września 1752 roku król August III Sas wraz z żoną Marią Józefą siadają wygodnie w altanie strzeleckiej. Ażurowy budynek ma dwa piętra i stoi na wprost leśnego korytarza, którym wpadają zwierzęta zapędzone tam przez blisko tysięczną armię naganiaczy złożoną z miejscowych chłopów. Maria Józefa i August strzelają z broni gwintowej - to ostatni krzyk mody. W altance na stole leżą różne rodzaje broni, jest też poczęstunek i coś do picia. Oboje siedzą wygodnie na fotelach, za każdym razem, gdy położą zwierzę, słychać dźwięki fanfar i oklaski gości podziwiających refleks królewskiej pary. Królowa bardzo się nudzi. Wzięła ze sobą francuski romans i czyta go w przerwach między oddawaniem strzałów. Rękę po strzelbę wyciąga tylko wtedy, gdy u wylotu korytarza pojawia się zwierzę. Bez wysiłku kładzie trupem 20 sztuk samych tylko żubrów. W sumie polowanie się udało. Królewska para zastrzeliła 42 żubry, 13 łosi i dwie sarny. Ubitą zwierzynę rozdano miejscowym chłopom.

3.

Na przyjazd króla Stanisława Augusta Poniatowskiego trzeba zamówić 260 butelek piwa angielskiego, 30 butelek araku i 20 likieru. Król zjeżdża do Białowieży z dworem, oficerami; towarzyszy mu 100 ułanów i 50 kozaków. Jest w trakcie podróży z Warszawy do Grodna, gdzie jesienią ma się odbyć posiedzenie Sejmu; w drodze spędził już ponad miesiąc. Jest zmęczony. Na przyjazd króla wyremontowano dwór w Białowieży i dobudowano do niego dwie oficyny. Wszystko pachnie nowością. 31 sierpnia 1784 roku o godz. 10 Stanisław August dosiada gniadego konia i jedzie razem z gośćmi do altany strzeleckiej. Przygotowano tam już zimne mięsiwa. Koło obiadu jest już po wszystkim, można wracać do dworu. Na podwórzu stoją pieśniarze, są też klatki z małymi niedźwiedziami. Kolację przewidziano na godz. 20 - będą suche potrawy, owoce, poncz i wina. W dniu wyjazdu o godz. 6 rano król wzywa do siebie wszystkich zasłużonych w czasie polowania. Rozdaje brylantowy pierścień, złotą tabakierę i zegarek.

4.

Tygodniowe polowanie cara Aleksandra III zaczyna się 21 sierpnia 1894 roku. Car jest u siebie, Puszcza Białowieska już od stu lat jest w granicach Rosji. Aleksander wybudował sobie w Białowieży letnią rezydencję - piękny pałac myśliwski dekorowany ciemnym drewnem, które najpierw gotowano dłuższy czas w wodzie, a potem suszono, by nabrało szlachetnej barwy. Do wykonania drzwi, okien, luster i stojących świeczników użyto polerowanego i specjalnie czernionego żelaza połączonego z brązem. Wszystkie parkiety zostały ułożone na cienkiej warstwie suchego piasku, by nie skrzypiały. Car bardzo lubi swój myśliwski pałac, przyjeżdża tam często z całą rodziną.

Dziś jest polowanie. Aleksandrowi towarzyszą m.in. caryca Maria Fiodorowna, syn Mikołaj, wielcy książęta Aleksandrowicze, książę Mikołaj (zwany greckim nikusiem), generałowie-adiutanci hr. Iłarion Woroncow-Daszkow, baron Otto Richter, generał lejtnant baron Władimir Borisowicz Frederiks, lejb-chirurg Gustav Hirsch. Po udanych łowach wszyscy pozują do zdjęcia. Jest się czym chwalić - upolowali łącznie siedem żubrów, 20 łosi, jednego jelenia, 15 kozłów sarny, 33 dziki, cztery lisy i jednego zająca.

Czekamy na opowieści jak losy Waszych rodzin przeplatają się z historią Polski: historierodzinne@wyborcza.pl

 

Oglądaj wideo Objazdowego Muzeum Historii Polski

W ''Objazdowym Muzeum Historii Polski'' czytaj:

 

Hetman Branicki - klawe życie magnata

 

Historia bywa niesprawiedliwa. Chcielibyśmy, by pamięcią potomnych nagradzała tylko osoby wielkie i nieprzeciętne, skazując na zapomnienie ludzi małego formatu, poślednich talentów i marnego intelektu. A ona, jak na złość, często robi odwrotnie, czego dowodem Jan Klemens Branicki herbu Gryf

Majątki arystokracji. Fura, skóra i gipiura

 

Najwięksi arystokraci mieli po kilkaset wsi, własne miasta i prywatne armie. Olbrzymie dochody i (czasami) jeszcze większe wydatki.

Magnackie rezydencje

 

Białystok, Choroszcz, Tykocin, Bohoniki, Supraśl. Wszystkei możemy zwiedzić na Podlasiu

Białowieża. Historia czterech królewskich polowań

 

Królewskie łowy w Puszczy Białowieskiej trwały zwykle tydzień, angażowały kilkaset osób i były ulubioną rozrywką każdej koronowanej głowy. Strzelano, pito kawę, czytano książki i grano w karty.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.