Dzięki temu przedsięwzięciu z ran wylizywało się 97 proc. żołnierzy rannych podczas wojny koreańskiej, a liczba amputacji drastycznie zmalała. Po latach Robert Altman zrobił komedię o chirurgach ratujących żołnierzy, którą Amerykanie pokochali nie tylko dlatego, że była śmieszna.

Po 72 godzinach od przybycia do jednostki porucznik Otto Apel stracił czucie w stopach. Prawie wyrwał instrumentariuszce skalpel z dłoni, rozciął nim sznurówki w wysokich wojskowych butach i gdy zdołał wyciągnąć z nich stopy, okazało się, że są straszliwe spuchnięte. Kostki rozmiarami przypominały piłki tenisowe.

Chirurg nie śpi

Była wiosna 1951 r. Wojna w Korei trwała już prawie rok, a dowodzone przez amerykańskiego generała Matthew Ridgwaya siły walczące pod flagą ONZ wypierały północnokoreańskich i chińskich żołnierzy w kierunku 38. równoleżnika, linii, która od zakończenia II wojny światowej dzieliła Koreę Południową od Północnej. Jednak pod koniec kwietnia Chińczycy rozpoczęli kontrofensywę - kilkaset tysięcy wysłanych przez Mao Zedonga "ochotników" ruszyło na południe, by ponownie zająć Seul i zepchnąć imperialistów do morza.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.

Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    "W Korei wojskowi lekarze zamiast chloroformu i eteru do usypiania zaczęli stosować bezpieczniejszy tlenek azotu, nowe środki przeciwbólowe i antybiotyki na wielką skalę."

    Raczej podtlenek azotu (N2O). Po tlenku azotu (NO) stosowanym jako gaz anestetyczny 97% raczej by się przekręciło (NO w celach leczniczych, w zupełnie innych wskazaniach niż anestezja, stosuje się w dawkach ppm - parts per milion) ;-)

    A poza tym fajny artykuł. Czytam chyba drugi raz (w 2022), bo sam tekst jest z 2014, ale nie ma sprawy, drugi raz miałem frajdę :-)
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    "W następnych scenach akcja toczy się już na sali operacyjnej, tryska krew, chirurdzy amputują ręce i nogi, a kapelan modli się nad rannym, wkładając mu hostię do ust. Lekarz go odgania. - On już nie żyje, idź gdzie indziej" Nie odgania tylko każe kapelanowi (zwanemu grabażem) sobie pomóc (przytrzymać hak chirurgiczny) argumentując, że ten, którego katabas namaszcza (nie skarmia hostią) jest martwy, a człowiek, którego Duke Forrest operuje nie jest martwy (ma szansę z tego wyjść). Konował 1:0 Katabas .
    już oceniałe(a)ś
    7
    3