Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Niedługo po swej koronacji w 1492 r. papież Aleksander VI przestał się przejmować negatywnymi opiniami postronnych na swój temat. W papieskich pałacach oficjalnie zamieszkały dzieci Jego Świątobliwości. Borgia z długoletniego związku z Vanozzą Cattanei dorobił się czwórki potomstwa. I choć miał jeszcze dzieci ze związków z innymi kobietami, to właśnie dzieci Vanozzy hołubił najbardziej.

Część pierwszą historii Borgiów czytaj tutaj



Dzieci pewne i niepewne

Oczkiem w głowie ojca była Lukrecja, o której rzekomym wielkim temperamencie erotycznym krążyły plotki rozsiewane jeszcze za jej życia przez wrogów Borgiów.

Najstarszym synem Vanozzy i Aleksandra VI był Juan i to z nim papież wiązał wielkie nadzieje dotyczące przyszłości rodu.

Najmłodszym synem ze związku z Vanozzą był Jofré, jednak Aleksander przez lata nie mógł się pozbyć podejrzenia, że chłopiec nie został przez niego spłodzony - widział w nim zbyt wielkie podobieństwo do męża Vanozzy, niejakiego Giorgia della Croce. Ich małżeństwo miało być tylko przykrywką dla długoletniego romansu Borgii, ale na pewno zostało skonsumowane; stąd papieskie wątpliwości co do tego, czy Jofré jest jego synem.

Aleksander VI był natomiast pewien, że z Vanozzą spłodził jeszcze jednego syna - Cesarego, który najpewniej urodził się jako drugie w kolejności (po Juanie) ich dziecko w 1475 r.

Jeśli chcesz zepsuć syna...

Ojciec przeznaczył Cesarego do stanu duchownego i już w kwietniu 1480 r. uzyskał od papieża Sykstusa IV bullę, która zwalniała pięcioletniego Cesarego z obowiązku dowiedzenia prawowitości swych narodzin (był to wówczas wymóg wobec mężczyzn pretendujących do tytułów i stanowisk w wyższej hierarchii kościelnej). Dzięki temu chłopiec mógł mieć w przyszłości szansę nawet na tiarę.

Cesare, gdy miał ledwie 15 lat, przy wsparciu ojca został biskupem Pampeluny, a jako 18-latek był już arcybiskupem Walencji i kardynałem. Syn Jego Świątobliwości przechadzał się po Rzymie w szatach duchownego, co nie przeszkadzało mu nurzać się w rozpuście.

Nie było to zresztą niczym wyjątkowym - opowiadano, że wszystkie żeńskie klasztory w Rzymie były lupanarami, które z upodobaniem odwiedzali kardynałowie. Mimo to wątpliwa konduita moralna Cesarego, a także innych dzieci Jego Świątobliwości (oraz samego papieża) tu i ówdzie budziła zgorszenie w świecie katolickim. Charyzmatyczny florencki dominikanin Savonarola wystąpił z ostrym oskarżeniem:

Spójrz, czy jest jakiś ksiądz lub kanonik, który chciałby żyć obyczajnie. Gdyby ksiądz lub kanonik tak czynił, wyśmiano by go i nazwano obłudnikiem. Teraz już się nie mówi: "moi bratankowie", lecz "mój syn", "moja córka". Nierządnice chodzą jawnie do Świętego Piotra. Każdy ksiądz ma nałożnicę; nikczemności popełnia się otwarcie. Tej trucizny tyle się nagromadziło w Rzymie, że Francja, Niemcy i cały świat jest od niej zapowietrzony. Doszliśmy do tego, że każdego przestrzegamy, by trzymał się z dala od Rzymu, że mówimy: "Chcesz zepsuć swego syna? Zrób z niego księdza".

Jeremy Irons - Aleksander VI z serialu ''Rodzina Borgiów'' - opowiada o swojej roli

Cesarego nie pociągała zbytnio kariera duchowna i zazdrośnie spoglądał na starszego brata Juana, który dzięki ojcowskiemu wstawiennictwu zyskiwał kolejne świeckie tytuły i apanaże: księcia Gandii i Sessy, wielkiego konstabla Neapolu, papieskiego gonfaloniera, kapitana generalnego oraz zarządcy św. Piotra (te trzy ostatnie tytuły związane były z najwyższą władzą wojskową w Państwie Kościelnym).

Cesare, podobnie jak brat, chciał być księciem świeckim, ale Aleksander VI nie chciał nawet o tym słyszeć. Do czasu.

Książę w Tybrze

14 czerwca 1497 r. Vanozza zaprosiła synów oraz kilku notabli z dworu papieskiego na przyjęcie do winnicy na Eskwilinie. Miała nadzieję, że pogodzi nieznoszących się Juana i Cesarego. Atmosfera była miła, bawiono się długo, aż wreszcie późnym wieczorem Juan i kardynałowie postanowili wrócić do Watykanu. W pewnym momencie książę Gandii zboczył z drogi, co nikogo nie zdziwiło - podejrzewano, że poszedł na schadzkę z jakąś damą.

Następnego dnia rano okazało się, że Juana i jego giermka nie ma w apartamentach papieskich. Ale papież zaczął się na dobre niepokoić dopiero 16 czerwca. Nakazał poszukiwania, znalazca miał dostać 10 dukatów nagrody. Natychmiast pojawiło się trzystu ochotników i wreszcie w porze nieszporów z wód Tybru wydobyto zwłoki Juana. Książę Gandii miał za pasem sakiewkę z nietkniętymi 30 dukatami. Otrzymał dziewięć ciosów: w szyję, głowę, tułów i nogi.

Papieski sekretarz Burcardo zapisał: Aleksander był głęboko wstrząśnięty, kiedy dowiedział się, że książę został zamordowany i rzucony jak śmieć do Tybru. Przejęty niezmiernym bólem zamknął się w swojej komnacie i gorzko płakał. Od środy wieczorem do soboty rano nie zmrużył oka.

Juan Borgia w serialu ''Rodzina Borgiów''

Kara boska na Borgiów

Przypuszczano, że zabójstwo mógł zlecić ktoś z nieprzyjaznego papieżowi rodu Orsinich, ale dowodów nie było. Niespodziewanie Aleksander VI na 19 czerwca zwołał konsystorz i ku zdumieniu kardynałów śmierć ukochanego syna uznał za karę boską za rozwiązłe życie Borgiów.

Następnie polecił utworzenie komisji, której celem miała być reforma Kościoła. Szczególną uwagę zwrócił na potępienie symonii i nieobyczajności kleru. Już jednak miesiąc po powołaniu komisji papież zakończył jej działalność. Jak zauważa historyk Ivan Cloulas, dla człowieka, który od dawna był bardziej przyzwyczajony do korzystania z przyjemności życia niż do narzucania sobie ograniczeń, obiecana surowość obyczajów mogła być tylko iluzją.

Żałoba po synu mijała, nie ulatniały się natomiast marzenia o potędze Borgiów.

Cesare zrzuca purpurę

25 lipca papież niespodziewanie kazał przerwać śledztwo w sprawie zabójstwa syna. W Rzymie zaczęły się pojawiać plotki, że mordercą był kardynał Cesare Borgia - uśmiercając brata, mógł przecież osiągnąć to, na co nie pozwalała mu godność kardynalska: zostać księciem założycielem dynastii.

Dla jego ojca papieża potęga Borgiów też była najważniejszym celem i dlatego nigdy nie ogłosił publicznie imienia zabójcy Juana, a z pewnością wiedział, kto nim był.

Choć wcześniej Aleksander pragnął tiary dla Cesarego, to zdawał sobie sprawę, że wynik każdego konklawe jest niepewny. Borgiowie mogli utrzymać swą pozycję polityczną tylko pod warunkiem, że będą władać suwerennym, niekościelnym państwem. Aby to osiągnąć, Cesare powinien zrzucić kardynalską purpurę i wżenić się w jakiś wysoko postawiony ród.

Jednak przywrócenie Cesarego do stanu świeckiego nie podobało się wielu członkom Świętego Kolegium - mianowanie papieskiego bękarta kardynałem wywołało swego czasu skandal. Porzucenie przez niego kardynalskiej purpury w wieku 23 lat musiało spowodować wielką wrzawę.

Mimo to 23 sierpnia 1498 r. Cesare uzyskał dyspensę od wszystkich zgromadzonych na konsystorzu kardynałów.

Teraz były już tylko potrzebne odpowiednie książęce włości i dobry ożenek. Z tym ostatnim mógł być kłopot, jako że Cesare nabawił się "francuskiej choroby" i przez resztę życia miał nosić na twarzy i rękach odrażające syfilityczne krosty.

Jak się zostaje księciem Walencji

Fortuna sprzyjała jednak papieskiemu synowi. 7 kwietnia król Francji Karol VIII, wróg Aleksandra VI, który w 1494 r. najechał Państwo Kościelne, niespodziewanie zmarł, uderzywszy się nieszczęśliwie w głowę podczas gry zwanej jeu de paume (polegała na przerzucaniu rakietką piłki przez siatkę). Jego następcą został kuzyn Ludwik XII żonaty z ułomną i garbatą Joanną. Nowy władca marzył o małżeństwie z wdową po zmarłym królu Anną Bretońską, a dyspensy udzielić mógł tylko papież. Aleksander niczego nie dawał zaś za darmo.

Ludwik XII nadał Cesaremu tytuł księcia francuskiej Walencji, przyznał roczną pensję w wysokości 20 tys. liwrów oraz zorganizował ślub z Carlottą, siostrą króla Nawarry, który odbył się 12 maja 1499 r. w zamku w Blois.

Lepiej budzić strach niż miłość - tej zasady Machiavellego Cesare Borgia trzymał się konsekwentnie


23 maja pojawił się w Rzymie kurier z wiadomością od syna - Cesare chwalił się, że w noc poślubną skonsumował małżeństwo aż osiem razy, składając ofiarę na ołtarzu Wenery. Aleksander pęczniał z zadowolenia - możliwości seksualne Cesarego dawały nadzieję na trwałość książęcej dynastii Borgiów.

Inne jednak świadectwo o nocy poślubnej księcia dał w pamiętnikach człowiek z bezpośredniego otoczenia króla Francji - Robert III de la Marc, pan Fleuranges. Jego zdaniem Cezar poprosił pewnego aptekarza, by dostarczył mu pigułek zawierających afrodyzjaki, ale ten albo złośliwie, albo niechcący dał mu tabletki przeczyszczające, tak więc - jak donosiły damy następnego dnia rano - całą noc Cesare musiał biegać do ustępu.

Na wszelki wypadek Ludwik XII potwierdził relację młodego małżonka.

Najważniejszym podarunkiem nowego króla Francji dla Cesarego okazała się armia: 6 tys. piechoty i 2 tys. konnicy. Syn papieża mógł walczyć o wymarzone księstwo w Italii (posiadłości we Francji nie zaspokajały jego ambicji). Od 1499 r. zaczął podbijać centralną część Włoch zwaną Romanią i kolejne miasta: Imolę, Forli, Pesaro, Rimini, Faenzę. W maju 1501 r. mógł się ogłosić księciem Romanii.

"Książę", czyli okrutnik

Był okrutny i budził grozę. Bez litości wybijał przeciwników i wszystkich, których uznawał za konkurentów, ale chciał też być kochany przez poddanych, co do pewnego stopnia mu się udawało. Postawa i działania księcia Romanii budziły też podziw pewnego florenckiego prawnika, który kilka lat po śmierci Cesarego, zafascynowany jego osobowością, napisał słynne dzieło pt. "Książę". Prawnik ów nazywał się Machiavelli i na kartach swej książki zastanawiał się: Czy lepiej jest budzić miłość niż strach, czy strach niż miłość? Odpowiem, że chciałoby się i jednej, i drugiej rzeczy, lecz ponieważ trudno je połączyć, więc gdy jednej ma brakować, o wiele bezpieczniej budzić strach niż miłość.

Cesare Borgia trzymał się tej zasady.

Kazirodcze plotki

W swym okrucieństwie nie oszczędzał nawet najbliższych. Jego siostra Lukrecja po wymuszonym przez ojca papieża unieważnieniu pierwszego małżeństwa przebywała (jako rezydentka świecka) w klasztorze Dominikanek w Rzymie. Zaszła tam w ciążę z papieskim dworzaninem Pedro Calderonem zwanym Perottem, a w 1498 r. urodził się nieślubny wnuk papieża. I to od razu jako półsierota, ponieważ Perotta wyłowiono martwego z Tybru, gdy tylko wyszedł na jaw stan Lukrecji.

Za zabójstwem stał Cesare - romans siostry krzyżował bowiem plany jej nowego zamążpójścia i niszczył politykę dynastyczną Borgiów. Ale papież zaakceptował nieślubnego syna Lukrecji i dał mu nawet nazwisko: Juan Borgia (zwano go infantem rzymskim). W tym celu w jednej z bulli Aleksander VI wspomniał go nawet jako własnego syna, wywołując falę plotek - mówiono o kazirodczym związku papieża i córki.

Szybko też pojawiło się kolejne oszczerstwo: Lukrecja miała być ulubioną kochanką Cesarego. O rozsiewanie takich plotek dbali wrogowie Borgiów.

Choć trudno uwierzyć w te kazirodcze relacje, to pewne jest, że Cesare przysporzył siostrze wiele cierpień. W lipcu 1498 r. Lukrecję poślubił Alfons Aragoński, książę Bisceglie, naturalny syn Alfonsa II, króla Neapolu. Było to szczęśliwe małżeństwo, ale zakończyło się tragicznie. Po dwóch latach Alfons został zamordowany na polecenie Cesarego. Lukrecja owdowiała powtórnie w wieku zaledwie 20 lat, bo Aleksander VI i Cesare uznali, że sojusz z królestwem Neapolu coraz bardziej im przeszkadza w uzyskaniu kolejnych zdobyczy w Italii.

Zabójstwo Alfonsa wywołało kolejną falę oskarżeń kierowanych pod adresem papieża i jego syna o kazirodcze związki z Lukrecją, czym obaj Borgiowie niezbyt się przejmowali.

''Rodzina Borgiów'' - hiszpański film z 2006 r.

Bal na kasztanach

Z małżeństwa z Carlottą Cesare miał tylko jedną córkę, za to z innymi kobietami spłodził co najmniej 11 potomków.

Do historii przeszedł też zorganizowany przez niego "bal na kasztanach". Burcardo dał o nim następującą relację:

Wzięło w nim udział 50 dziewcząt lekkich obyczajów, ale tych porządnych, nazywanych kurtyzanami, wywodzących się z lepszych warstw. Po posiłku tańczyły ze służącymi i z innymi mężczyznami. Najpierw ubrane, później całkiem nagie. Zapalono świece, które stały na stole, zestawiono je na ziemię i rzucano między nie kasztany. Dziewczęta zbierały owoce, chodząc pomiędzy świecznikami na czworakach. Papież, książę [tj. Cesare] i Lukrecja, jego siostra, byli obecni przy tym i przyglądali się. Później zaś przyniesiono płaszcze jedwabne, buty i nakrycia głowy, przeznaczone dla tych, którzy najwięcej razy dadzą kurtyzanom dowód swej męskości. Odbywało się to publicznie, przy całej sali. Asystenci pełniący funkcję arbitrów rozdawali nagrody zwycięzcom.

Czy mogło coś bardziej świadczyć o upadku ówczesnego Kościoła niż owe trofea przyznawane za osiągnięcia w publicznym kopulowaniu?

Aleksander VI, jak widać, nie bardzo sprzeciwiał się przedsięwzięciom i wybrykom syna. Wierzył, że Cesare wkrótce stanie się jednym z najpotężniejszych władców Włoch.

Jak konstatuje Ivan Clouas, papież uważał ambitnego syna za doczesne ramię swojej papieskiej władzy. Manipulacje Cesarego wymykały mu się jednak spod kontroli i z czasem musiał robić dobrą minę do złej gry, gdy zaczęły wychodzić na jaw zbrodnie, których winien był najprawdopodobniej Cesare, a ofiarami byli własny brat, szwagier i wielu innych.

Potęga na glinianych nogach

Działania Cesarego sprawiły, że inne wielkie rody włoskie zawiązały koalicję przeciw Borgiom. Niepokoili się również władcy Francji i Hiszpanii, którzy od dawna zabiegali o wpływ na włoskie państewka. Tymczasem pojawiło się zagrożenie, że Cesare Borgia po spektakularnych sukcesach w Romanii i innych włoskich księstwach (przejął m.in. władzę nad Sieną, Urbino i Arezzo) zjednoczy całe Włochy.

Jednak szybko się okazało, że potęga Borgiów to kolos na glinianych nogach. Aleksander VI nie zabezpieczył wystarczająco losu ambitnego syna.

Rankiem 11 sierpnia 1503 r., w rocznicę koronacji, podczas mszy w Kaplicy Sykstyńskiej nagła gorączka i wymioty pozbawiły papieża sił. Zmarł tydzień później. Podejrzewano otrucie, ale najbardziej prawdopodobną przyczyną śmierci była panująca w Rzymie epidemia malarii. Na chorobę tę zapadł też Cesare i z tego powodu nie mógł uczestniczyć w uroczystościach pogrzebowych ojca.

Przez prawie całą noc z 18 na 19 sierpnia 1503 r. zwłoki papieża leżały w komnacie, gdzie zmarł. Dopiero przed świtem do sali wszedł papieski sekretarz Burcardo i zastał straszny widok: z powodu upału w ciągu kilku godzin ciało uległo znacznemu rozkładowi.

Jego twarz była coraz straszniejsza - wspominał Burcardo - i coraz bardziej czarna, a kiedy zobaczyłem go koło dwudziestej trzeciej, był koloru czarnej tkaniny albo jak Maur. Twarz i nos obrzmiały. Usta były szeroko otwarte. Język, który podwoił swoją objętość, wypełniał je całe. Każdy mówił, że nigdy nie widział czegoś tak potwornego.

Szybko się okazało, że potęga Borgiów to kolos na glinianych nogach. Aleksander VI nie zabezpieczył wystarczająco losu ambitnego syna


Walcząc z fetorem, Burcardo ubrał zmarłego w szaty pontyfikalne. Pogrzeb nie miał charakteru uroczystego - ze strachu przed zarażeniem nie wzięli w nim udziału kardynałowie. Aleksander VI został pochowany w kościele Santa Maria delle Febbri. Złożono go koło ściany w rogu po lewej stronie ołtarza - relacjonował Burcardo. - Zadanie to powierzono sześciu bardzo prymitywnym tragarzom, którzy wygłupiali się, znieważając papieża i jego zwłoki, oraz dwóm cieślom, którzy zbudowali trumnę za krótką i za wąską. Nie było tam ani pochodni, ani innego oświetlenia, ani wreszcie nikogo, kto zająłby się ciałem, tak więc oni uderzeniami pięści wepchnęli go do trumny, zgniatając tiarę.

Więzień papieża Juliusza...

22 września 1503 r. konklawe wybrało faworyta Cesarego kardynała Piccolominiego, który przybrał imię Pius III i zmarł już 18 października. Wtedy Cesare popełnił okropny błąd - na następnym konklawe wsparł największego wroga ojca kardynała Giuliana della Rovere. Liczył na to, że nowy papież, który przyjął imię Juliusz II, zapomni o animozjach i złączy się we wspólnym froncie przeciw innym włoskim książętom.

Tymczasem Juliusz II nie przestał nienawidzić Cesarego, przed którym odczuwał też niemal zwierzęcy strach. Już 25 października kazał uwięzić księcia Romanii, a następnie wydał go Hiszpanom.

...i wódz króla Francji

Królowie katoliccy - Izabela i Ferdynand - pamiętali, że Cesare spiskował przeciw nim wraz z Ludwikiem XII. Postanowili trzymać go pod baczną strażą. Cesare próbował uciekać i wreszcie pod koniec 1506 r. udało mu się zbiec z lochu na dwór swego szwagra Jana III, króla Nawarry. Ów przyjął go z otwartymi ramionami, bo potrzebował dobrego wodza w czasie toczącej się właśnie wojny domowej.

Wieczorem 12 marca 1507 r. podczas oblegania zamku w Vianie Cesare zginął, próbując przeszkodzić oblężonym w sprowadzeniu zapasów broni i żywności. Rankiem następnego dnia znaleziono straszliwie pokiereszowane ciało księcia Romanii i nie od razu je rozpoznano - były na nim aż 23 rany kłute.

Każdy rozumie, że byłoby rzeczą chwalebną dotrzymywać słowa i postępować w życiu szczerze, a nie podstępnie - pisał po kilku latach Machiavelli. - Jednak doświadczenie naszych czasów uczy, że tacy dokonali wielkich rzeczy, którzy mało przywiązywali wagi do dotrzymywania wiary i chytrze potrafili usidlać mózgi ludzkie.

Mimo gorliwego stosowania się do tej zasady Cesare Borgia poniósł ostatecznie sromotną klęskę. Konsekwentny cynizm najwyraźniej nie zawsze w polityce się opłaca.

Korzystałem z książek: "Borgiowie" Roberta Gervaso i "Cezar Borgia" Ivana Cloulasa

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.