Bywają i wzorowe szpitale...

M.R.
02.12.2009 12:06
A A A
Podczas badań przed zabiegiem ZAWSZE byłam pytana, czy mogą mnie zbadać studenci.

Jak potraktowano Ciebie lub Twoich bliskich? ''Po ludzku'' czy raczej jak przedmiot? Czekamy na Wasze listy. Napisz: leczyc@wyborcza.pl

Półtora miesiąca temu byłam pacjentką oddziału laryngologii Szpitala Barlickiego w Łodzi. Po badaniu w poradni w tym szpitalu zostałam skierowana na operację.

Jakież było moje zdziwienie, gdy w rejestracji szpitala otrzymałam Kartę Praw Pacjenta, Obowiązki Pacjenta oraz Przewodnik dla pacjenta, a także informację "Ból po Pana/Pani zabiegu chirurgicznym. Co Pan/Pani powinien/powinna wiedzieć?". W ciągu ostatnich kilku lat byłam kilkakrotnie hospitalizowana, lecz NIGDY nie spotkałam się z taką informacją dla pacjenta.

Podczas badań przed zabiegiem ZAWSZE byłam pytana, czy mogą mnie zbadać studenci.

Zostałam bardzo szczegółowo poinformowana, na czym polega zabieg.

Lekarze tłumaczyli dokładnie, jakie lekarstwa będą dostawali pacjenci. Słyszałam, jak pielęgniarka, gdy usłyszała od pacjentki, że nie wie ona, jakie leki otrzymuje, powiedziała, że chory ma prawo, a wręcz powinien mieć taką wiedzę i spokojnie poinformowała, jakie leki są przepisane i "na co są".

Mój pobyt był krótki (3 dni). Jestem jednak pod wrażeniem przestrzegania praw pacjenta na tym oddziale.

Wiem, że mamy prawo jako pacjenci mieć wiele zastrzeżeń do służby zdrowia, sposobu traktowania nas. Lekarze skarżą się, że na większość rzeczy nie ma pieniędzy. Ja jednak uważam, że bardzo dużo zależy do ludzi pracujących w służbie zdrowia. Od ich kompetencji, ale także kultury osobistej i stosunku do pacjentów. Tu nie potrzeba dodatkowych środków pieniężnych.

Miałam to szczęście, że spotkałam się z takim pozytywnym przypadkiem traktowania pacjentów. Innym chorym życzę tego samego.