Historyjka z serii: lekarzu - pacjent też człowiek

Basia
01.12.2009 17:58
A A A
Doktor, po obrażeniu się na dorosłych, odmówił wykonania badania dziecku. Moim zdaniem zaniedbał swoje obowiązki jako dobry lekarz.

Mam wizytę u ortopedy, w związku z zalecanym kontrolnym badaniem stawów biodrowych mojego dziecka.

O umówionej godzinie recepcjonistka poinformowała mnie, że pan doktor się spóźni. Po pół godzinie pojawił się w placówce i przyjął bez kolejki towarzyszącą mu osobę dorosłą, nie bacząc, że kilka matek z płaczącymi dziećmi oczekuje z niecierpliwością na badanie. Na uwagę dotyczącą zachowania kolejności przyjęć nie zareagował.

Po wejściu do gabinetu pozwoliłam sobie zapytać pana doktora, dlaczego się spóźnił. To wywołało jego oburzenie. Zapytałam, czy nie powinien powiedzieć, choć przepraszam. Powiedział, że nikogo nie będzie przepraszał, bo nie ma takiego obowiązku, to go nie interesuje i jak nam się nie podoba to możemy wyjść.

Urażony moim pytaniem powiedział, że zmuszony jest odmówić mi wykonania badania stawów biodrowych u mojego maluszka, bo nie ma takiego obowiązku. Na naszą prośbę otrzymaliśmy odmowę wykonania badania na piśmie, ale bez uzasadnienia, na które nalegaliśmy. Pan doktor zdenerwowany polecił swojej asystentce wezwanie policji, jeśli natychmiast nie wyjdziemy. Uznaliśmy, że wobec takiej nieetycznej postawy oraz kompletnego braku zrozumienia i zwyczajnych ludzkich odruchów opuścimy gabinet dobrowolnie.

Pan doktor przestał być dla nas wiarygodny jako lekarz, a tym bardziej jako specjalista. Moim zdaniem zarozumiałość jest pierwszym krokiem do stawiania błędnych diagnoz.

Ten przykład pokazuje jak lekarz (tzw. "dobry specjalistą"!?), z przychodni cieszącej się znakomitą opinią, może być pozbawiony szacunku wobec innych, a w tym szczególnym przypadku wobec kobiet często jeszcze w połogu, karmiących piersią i z niemowlakami na ręku.

Niepotrzebne przetrzymywanie tak małych dzieci w miejscu gdzie przebywają inne osoby chore w okresie panowania grypy i innych chorób jest moralnie naganne. Pan doktor stworzył dodatkowe niepotrzebne zagrożenie dla noworodków. Przyjmując przed niemowlakami osobę dorosłą złamał moim zdaniem nie tylko zasadę dobrego smaku. Obrażając się na dorosłych i odmawiając wykonania badania dziecku zaniedbał swoje obowiązki jako dobry lekarz.

Moja historyjka może nie jest tak dramatyczna jak inne, bo nie dotyczy bezpośredniego leczenia, ale moim zdaniem dobrze obrazuje sposób działania dużej rzeszy lekarzy.