Mam czekać na zabieg do 2028 roku! Czy dożyję?!

Marzena Kasperska, Wrocław
08.02.2010
A A A
To nie pomyłka - Wojskowy Szpital Kliniczny we Wrocławiu naprawdę wyznaczył 75-letniemu dziś pacjentowi termin zabiegu za 18 lat.

Jak potraktowano Ciebie lub Twoich bliskich? ''Po ludzku'' czy raczej jak przedmiot? Czekamy na Wasze listy. Napisz: leczyc@wyborcza.pl

Korytarz szpitala wojskowego przy ul. Weigla. Gęsty tłum chorych czeka na konsultację u ortopedy. Lekarz bada chorego i kwalifikuje go do wszczepienia endoprotezy stawu kolanowego.

- Kiedy operacja?

- Luty 2028 roku - mówi lekarz.

Pacjent dębieje. Myśli, że to pomyłka, pyta jeszcze raz. - Luty 2028 roku to najbliższy wolny termin - powtarza cierpliwie lekarz.

Ostatni pacjent na liście ma 75 lat. Jeśli doczeka operacji, będzie miał 93 lata. Przedostatni pacjent na liście jest młodszy. O rok. W związku z tajemnicą lekarską szpital nie ujawnił nam nazwisk pacjentów, nie mogliśmy z nimi porozmawiać.

- Nasi ortopedzi nie wiedzą, jak tym ludziom spojrzeć w oczy - martwi się Katarzyna Żytniewska, rzeczniczka praw pacjentów w tym szpitalu.

Niedawno rejestratorki kliniki wysłano na szkolenie z asertywności. Uczyły się, jak wytrzymać psychicznie złość pacjentów, jak grzecznie i stanowczo komunikować im smutne wiadomości oraz nie ulec presji próśb, gróźb i łez.

Ostatnio odgrodzono też rejestratorki od pacjentów ochronnymi szybami. Po pierwsze: ze względów sanitarnych - bo chorzy mogą przecież roznosić zarazki. Po drugie: chodziło o to, by panie w rejestracji poczuły się bezpieczniej.

- Niektórzy pacjenci nie potrafią opanować emocji. Rozumiemy ich frustrację, ale nic nie możemy pomóc - przyznają pracownicy szpitala.

Szpital mógłby operować więcej pacjentów i skrócić czas czekania w kolejce, gdyby dostał więcej pieniędzy z NFZ. Nie dostanie, bo NFZ nie ma pieniędzy.

Jest możliwe, że szpital odezwie się do naszego 75-latka przed lutym 2028 roku. Część osób w kolejce zdecyduje się zapewne na zabieg prywatnie, część zapisała się do kilku kolejek i gdzieś poczeka krócej. Niektórzy zrezygnują z zabiegu w ogóle lub po prostu go nie doczekają.

- Proponowanie chorym operacji za 18 lat to absurd. Wiele osób ich nie dożyje - przewiduje prof. Andrzej Wall, dolnośląski konsultant w dziedzinie ortopedii.

Niewiele krótsze są kolejki po endoprotezy stawów biodrowych. W szpitalu wojskowym ostatni z listy trafi na stół operacyjny za osiem lat.

W innej wrocławskiej placówce - Akademickim Szpitalu Klinicznym przy ul. Borowskiej - kolejki pilnuje osobiście kierownik kliniki prof. Szymon Dragan. On też przewodniczy specjalnej komisji, która rozpatruje wnioski o przyspieszenie zabiegu.

Dyrekcja szpitala niedawno skróciła czas oczekiwania na sztuczne biodro i staw kolanowy o trzy lata. Jakim cudem?

- Pracownicy zadzwonili lub wysłali listy do wszystkich pacjentów z listy i zapytali, czy żyją, czy zoperowali się gdzieś indziej, czy też wciąż czekają. Zamiast kwalifikować pacjentów na 2019 rok, zapisujemy na 2016 - mówi wicedyrektor Piotr Nowicki.

Oba zabiegi wykonują też inne publiczne szpitale na Dolnym Śląsku, np. MSWiA we Wrocławiu, Jeleniej Górze, Miliczu czy Trzebnicy. Kolejki są tam krótsze - czeka się rok - ale szpitale nie mają tak dobrej opinii jak kliniki wojskowa i akademicka.

W prywatnych klinikach wszczepienie endoprotezy stawu kolanowego kosztuje do 15 tys. tys. zł, biodra - do 30 tys. zł. Czas oczekiwania - nie dłużej niż miesiąc.