Prawnik radzi: Jak się ustawić w kolejce

Rozmawiała Dorota Frontczak
04.12.2009
A A A
Rozmowa z dr Dorotą Karkowską, ekspertem Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej

Dorota Frontczak: Córka czytelniczki dwa lata temu zapisała się na operację kolana w szpitalu przy Szaserów w Warszawie. Jej nazwisko wpisano do zwykłego zeszytu w kratkę i kazano czekać dziewięć miesięcy. Nie dostała żadnego formalnego potwierdzenia. Usłyszała jednocześnie, że szpital sam zadzwoni, gdy przyjdzie pora na operację. Córka czytelniczki zrobiła operację już prywatnie, a szpital przy Szaserów nie zadzwonił do dziś.

Dr nauk prawnych Dorota Karkowska: Jestem zaskoczona. Przepisy mówią wyraźnie, że kiedy zapisujemy się na zabieg, rejestratorka ma obowiązek wypisać kartkę z informacją, który numer mamy na liście, i termin zabiegu. Jeśli wpisano "20 grudnia", tego dnia musi się odbyć zabieg! Jeśli z jakichś względów szpital nie może dotrzymać terminu, musi nas wcześniej zawiadomić, np. telefonicznie, wyjaśnić powód i podać kolejny termin.

Natomiast czytelniczka, skoro jej córka już zrobiła operację, powinna czym prędzej wypisać się z kolejki w szpitalu. Blokuje przecież termin innemu choremu.

Gdy w szpitalu dowiadujemy się, że na zabieg poczekamy rok, czy możemy jakoś przyspieszyć termin?

- Możemy zadzwonić do oddziału NFZ w naszym województwie i zapytać, czy w innym szpitalu w rejonie można zrobić zabieg szybciej. Zresztą takie informacje powinny być umieszczone na stronie internetowej oddziałów NFZ i wiele oddziałów je publikuje.

Kłopot w tym, że listy kolejkowe bywają nieaktualne. Szpitale muszą je przekazywać do NFZ co miesiąc. Praktyka pokazuje, że różnie z tym bywa.

A jak sprawdzić, czy w innym województwie nie zrobią zabiegu szybciej?

- Niestety, nie ma jednej centralnej bazy danych, bo brakuje systemu informatycznego, który zbierałby informacje z wojewódzkich oddziałów NFZ. Miejmy nadzieję, że w dobie informatyzacji to się wkrótce zmieni.

Na razie jedyne, co możemy zrobić, to obdzownić wszystkie oddziały wojewódzkie. Numery telefonów znajdziemy w internecie [oraz w informatorze "Leczyć po ludzku", który dołączymy do "Gazety" w najbliższy czwartek 10 grudnia].

A jeśli na drugim końcu Polski poczekamy krócej, to możemy się tam zapisać?

- Tak. Większość szpitali przyjmie pacjentów z innych województw, ale są wyjątki. Nieliczne placówki podpisały kontrakt z NFZ na obsługę pacjentów tylko z ich rejonu.

Jeśli znajdziemy szpital poza naszym województwem, który zrobi nam zabieg szybciej, to czy nasz oddział NFZ zrefunduje nam przejazd?

- Moim zdaniem pacjent ma nikłą szansę dostać zwrot kosztów podróży do innego szpitala, gdy głównym powodem jego wyboru jest chęć "przeskoczenia" kolejki.

Czy jeżeli znajdziemy szpital, w którym kolejka jest krótsza, wystarczy się do niego zapisać?

- Powinniśmy jednocześnie wypisać się z dotychczasowej kolejki. To ważne, by nie blokować miejsca na więcej niż jednej liście. Gdy co drugi pacjent w kolejce jest tylko figurantem, przestają mieć one jakikolwiek sens. Ludzie słyszą, że będą czekać dwa lata i się zamartwiają, a tymczasem kolejka może w rzeczywistości być dużo krótsza.

Dopóki nie powstanie jeden system informatyczny NFZ, lista kolejkowa jest dokumentem w formie papierowej, który wypełnia rejestratorka w szpitalu. Ona nie wie i nie sprawdza, na ilu listach naraz jest dany pacjent. Dlatego apeluję - bądźmy uczciwi wobec innych chorych i zwalniajmy miejsce.

Czy jeżeli grozi nam, że poczekamy w Polsce na zabieg wiele miesięcy czy lat, to możemy poszukać szpitala w innym kraju Unii Europejskiej? Czy NFZ zapłaci za taki zabieg?

- Możemy. Jeżeli leczenie lub badania nie są w ogóle wykonywane w Polsce, Fundusz może, ale nie musi udzielić nam zgody na leczenie za granicą oraz zobowiązać się do pokrycia kosztów. Warto złożyć wniosek, bo mamy duże szanse na zgodę. Wzór wniosku jest dostępny w siedzibie NFZ.

Jeżeli w Polsce wykonuje się leczenie lub badanie, ale trzeba długo czekać, Fundusz będzie ustalał, czy czas oczekiwania, który nam wyznaczono w Polsce, jest za długi. Oceni to tzw. lekarz ubezpieczenia: jest to specjalista właściwej dziedziny medycyny z tytułem profesora lub stopniem doktora habilitowanego.Weźmie pod uwagę, czy jest zagrożone życie, czy grozi nam niezdolność do samodzielnej egzystencji, całkowita lub trwała niezdolność do pracy.

Pacjent może zwrócić się do NFZ nie tylko o sfinansowanie leczenia lub diagnostyki, ale także o pokrycie kosztów przejazdu.

Wróćmy do Polski. Czy jeśli nasz stan się nagle pogorszy, to mamy szansę przeskoczyć na wyższą pozycję na liście kolejkowej?

- O miejscu na liście decydują nie tylko kolejność zgłoszeń, ale przede wszystkim względy medyczne. To lekarz kwalifikuje pacjenta, ocenia, czy stan pacjenta jest stabilny, czy się pogarsza. "Pacjent stabilny" może czekać najdłużej, "pilny" musi być przyjęty jak najszybciej, ale trochę poczekać może. Ale jeśli wrócimy do domu i stracimy przytomność, staniemy się przypadkiem "nagłym" - a to oznacza, że będziemy operowani natychmiast, czyli poza jakąkolwiek kolejką.

Co jeżeli nie zgadzamy z opinią tego lekarza? Uważamy, że nasz przypadek jest pilny?

- Możemy iść do innego szpitala i poprosić o opinię innego lekarza.

A gdzie się możemy poskarżyć na ew. nieprawidłowości w prowadzeniu listy kolejkowej?

- Do lokalnego oddziału NFZ - to on ma czuwać nad przejrzystością list kolejkowych i nad tym, by szpitale prawidłowo wywiązywały się z kontraktów.