Chcemy, aby od kwietnia 2016 r. doradztwo zawodowe było realizowane już w gimnazjach - zapowiedziała minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska w trakcie debaty zorganizowanej przez ?Wyborczą?.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To przełomowa decyzja, bo dotychczas na pomoc doradców mogli liczyć uczniowie, którzy już wybrali szkołę ponadgimnazjalną. W efekcie firmy poszukujące absolwentów szkół zawodowych lub techników nie mają w kim wybierać. Natomiast te, które gotowe są zatrudniać humanistów, cierpią z powodu klęski urodzaju.

Z cyklicznego badania realizowanego przez Manpower wynika, że w 2014 r. co trzecia polska firma miała kłopot z obsadzeniem wakatu. Najtrudniej znaleźć m.in. wykwalifikowanych pracowników fizycznych i techników.

Tymczasem szkolnictwo zawodowe słabo współpracuje z biznesem. Wynika to z badania obejmującego 500 pracodawców i prawie 400 dyrektorów zleconego przez Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne. - Ponad trzy czwarte dyrektorów szkół zawodowych i tyle samo pracodawców deklaruje gotowość do wzajemnej współpracy. Ale na tym koniec, bo nikt nie robi nic konkretnego, żeby do niej doszło - mówi Jerzy Garlicki, prezes WSiP.

O tym, jak zbliżyć te dwa światy, dyskutowali w poniedziałek w redakcji "Wyborczej" politycy, eksperci od rynku pracy, nauczyciele i dyrektorzy szkół. Wszystko w ramach akcji społecznej "Projekt: Praca" .

W trakcie debaty minister edukacji narodowej zapowiedziała, że do kwietnia 2016 r. chce stworzyć system wsparcia, w który zaangażowani byliby rodzice i wychowawca gimnazjalisty oraz doradca zawodowy. W tym modelu - wyjaśnia minister Kluzik-Rostkowska - chodzi o to, by w trzeciej klasie gimnazjum zorganizować uczniom cykl spotkań - indywidualnych lub w małych grupach - z doradcą. Rolą doradcy będzie nie tylko zdiagnozowanie słabych i mocnych stron młodego człowieka, ale przede wszystkim przedstawienie rodzicom oferty edukacyjnej lokalnych szkół i możliwości zatrudnienia u lokalnych pracodawców.

MEN musi jeszcze ustalić, kto miałby doradzać młodym i ich rodzicom. - To nie mogą być doszkoleni nauczyciele, którzy od 20 lat pracują w szkole, bo oni o prawdziwym rynku pracy wiedzą niewiele - mówi wprost minister.

Nie powinno zabraknąć pieniędzy

Taki rodzaj poradnictwa byłby uzupełnieniem już funkcjonujących narzędzi wspierających wybór drogi zawodowej młodych. Od lutego resort uruchomił serwis-mapę szkół zawodowych opisujący ofertę edukacyjną zasadniczych szkół zawodowych i techników w poszczególnych rejonach Polski. MEN zaprosił do współpracy także lokalnych pracodawców. Mogą oni umieszczać w serwisie listę praktyk zawodowych dla uczniów techników i szkół zawodowych. Od startu serwisu firmy zgłosiły ponad 5 tys. ofert praktyk.

Pocieszające jest, że na realizację nowych pomysłów resortu edukacji nie powinno zabraknąć pieniędzy. Do 2020 r. na szkolnictwo zawodowe możemy wydać ponad miliard euro. Pieniędzmi będą dysponować głównie marszałkowie województw i to oni zadecydują, ile przeznaczą na nowy model doradztwa w gimnazjach.

Problem w tym, że pomysł może nie doczekać się kontynuacji po jesiennych wyborach parlamentarnych. Co na to minister? - Nasza propozycja jest apolityczna. Machina usprawniająca szkolnictwo zawodowe ruszyła i tylko ktoś ze złą wolą mógłby ją zatrzymać - mówi Joanna Kluzik-Rostkowska.

Więcej o współpracy biznesu i szkół czytaj w poniedziałkowym dodatku "GazetaPraca.pl" .

Jak zmienić szkoły, żeby kształciły zawodowców? Mamy miliony na edukację, musimy je dobrze wykorzystać.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Najpierw zlikwidowali szkoly zawodowe,stworzyli system nauczania o bardzo niskim poziomie,a teraz oglaszaja ,ze jest przelom-bedzie doradztwo zawodowe,a chociaz ten doradzca bedzie to umial zrobc,czy bedzie takim nieukiem(wiekszosc,ale nie wszyscy) jak doradzcy w UP.
@zbycho52 DORADCA! i kto tu jest nieukiem...
już oceniałe(a)ś
3
1
Przecież oni sami nie mają pojęcia o sytuacji na rynku pracy! Zamiast stworzyć i udostępnić rzetelne raporty o zapotrzebowaniu na pracowników w danych zawodach, pensji na start i po paru latach pracy, koniecznych umiejętnościach, przydatności studiów czy np. znajomości języka, to oni leją wodę i wygłaszają ogólniki.
już oceniałe(a)ś
16
2
O...Pani Minister... A może najpierw powie coś Pani o NIEKONSTYTUCYJNYM rozporządzeniu z dnia 29 grudnia 2014 roku, które wprowadzając nowy wzór legitymacji szkolnej, UNIEWAŻNIŁO Z MOCĄ WSTECZNĄ w połowie roku szkolnego ważne legitymacje szkolne w zakresie uprawnień do ulg przejazdowych, jeśli nie został w nich DOPISANY RĘCZNIE NR PESEL. Wynika z tego, że albo Pani, albo dział prawny ministerstwa, którym ma Pani zaszczyt kierować, nie zna starej rzymskiej zasady LEX RETRO NON AGIT. Efekt jest taki, że naraziła Pani kilka milionów najmłodszych obywateli Polski na szykany kontrolerów, konduktorów, "renomiarzy" itp. Rozumiem, że zrobiła to Pani w ramach przyjaznego państwa dla obywateli...tych najmłodszych zwłaszcza.
już oceniałe(a)ś
11
1
Znowu "eksperci" od doradzania zgarną kupę państwowej kasy - a pracy dla młodych dalej nie będzie......
już oceniałe(a)ś
15
5
Durny pomysł. Znowu wyrzucone moje pieniądze w błoto. czy ktoś pójdzie do technikum bo tak mu doradził doradca jak jest kompletna noga z matematyki i fizyki ? Podnieście poziom nauczania przedmiotów ścisłych a nie doradztwem. I jak tu głosować na taki debilny rząd.
już oceniałe(a)ś
17
12
jedna rada dla młodych spieprzać z tego syfu
już oceniałe(a)ś
10
6
No, to bezrobocie wśród doradców zlikwidowane ;)
już oceniałe(a)ś
5
2
Wreszcie słowa, na które czekałam: " MEN musi jeszcze ustalić, kto miałby doradzać młodym i ich rodzicom. - To nie mogą być doszkoleni nauczyciele, którzy od 20 lat pracują w szkole, bo oni o prawdziwym rynku pracy wiedzą niewiele - mówi wprost minister.". Doświadczeni doradcy zawodowi z przygotowaniem pedagogicznym nie mogą uczyc w szkołach, ponieważ nie ma dla nich pieniędzy na wynagrodzenia. Sama pracuję jako szkolny doradca zawodowy (12 lat doswiadczenia w zawodzie poza szkołą) za darmo, w ramach wolontariatu! Żaden dyrektor nie ma możliwości mi zapłacic za moją pracę!!! Bardzo chcę uczyć w szkole doradztwa zawodowego, słyszę jednak że dyrektorzy zmuszeni są wysyłać nauczycieli wręcz z łapanki na studia podyplomowe i tacy "niby fachowcy" bez jakiegokolwiek doświadczenia będą doradzać uczniom. Bulwersujące! Ci nauczyciele wcale nie pragną, by ich wysyłano na kolejne, czasem już piąte, czy szóste studia podyplomowe! Nie czują tematu. Moje koleżanki nauczycielki proszą mnie o wsparcie, bo same nie bardzo wiedzą jak poprowadzić takie zajęcia. Innym razem wykorzystuje się takich specjalistów jak: pedagog czy psycholog i czy chcą tego czy nie muszą prowadzić doradztwo zawodowe. Skarżą się na nawał pracy, bo oprócz własnych zagadnień, muszą borykać się z czymś co wcale nie jest w ich zakresie czynności. Zapewniam, że są doradcy zawodowi, którzy potrafią poprowadzić w sposób fachowy zajęcia z młodzieżą, tylko proszę im pozwolić pracować! Mam nadzieję na mądre decyzje ze strony MEN i pani minister. W innych krajach sa rozwiązania tego problemu, a u nas szkolne doradztwo zawodowe wciąż w powijakch! Dlaczego nie można zatrudnić np. szkolnego doradcy zawodowego na takich samych warunkach w szkole jak pedagoga i psychologa szkolnego (każdy specjalista np. po pół etatu)? Czy inna propozycja, zatrudnić szkolnego doradcę zawodowego w poradni psychologiczno - pedagogicznej, który miałby za zadanie współpracować ze szkołami i świadczyć usługi doradcze dla szkół, a finansowany być z poradni. Pomysłów jest wiele, musimy tylko chcieć ten problem wreszcie rozwiązać.
już oceniałe(a)ś
2
0