To nie jest świat dla młodych ludzi

Katarzyna Zachariasz
09.05.2014 01:00
A A A
Hiszpanie protestują przeciw wysokiemu bezrobociu wśród młodych ludzi. ''Młodzi bez przyszłości'' - to hasło towarzyszące demonstrantom. Madryt

Hiszpanie protestują przeciw wysokiemu bezrobociu wśród młodych ludzi. ''Młodzi bez przyszłości'' - to hasło towarzyszące demonstrantom. Madryt (Fot. SUSANA VERA REUTERS)

Bezrobocie wśród młodych bije rekordy. Do końca 2013 r. bez pracy będzie na całym świecie ponad 73 mln osób pomiędzy 15. a 29. rokiem życia. Tym, którzy pracują, zostają ?śmieciówki? - alarmuje Międzynarodowa Organizacja Pracy.

Jeszcze niedawno wydawało się, że o pracę będzie łatwiej. Od 2009 r. bezrobocie wśród młodych zaczęło spadać i w 2011 r. zeszło do 12,3 proc. Ale opublikowany wczoraj raport działającej w ramach ONZ Międzynarodowej Organizacji Pracy pokazuje, że to były płonne nadzieje. Bezrobocie w grupie nieuczących się osób pomiędzy 15. a 29. rokiem życia w 2012 r. wyniosło 12,4 proc. W tym roku wzrośnie do 12,6 proc., co oznacza ponad 73,4 mln młodych ludzi.

Najgorzej jest na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, gdzie bez pracy jest co czwarty młody. Fatalnie jest też w Europie. - W Unii Europejskiej bezrobocie młodych wynosi 18 proc. i jest najwyższe od dwóch dekad - mówi "Gazecie" Theo Sparreboom, jeden z autorów raportu MOP. Najlepiej jest we wschodniej Azji, gdzie mniej niż 1 na 10 młodych nie może znaleźć zajęcia.

Choć światowa gospodarka ma powoli wychodzić z kryzysu, bezrobocie wśród młodych cały czas będzie rosnąć. Do 2018 r. ma wynieść 12,8 proc. Dlaczego tak się dzieje? Bo coraz mniej wspólnego mają wykształcenie i potrzeby rynku. - Pracodawcy, szkoły i młodzi żyją w światach równoległych. Jeśli nie zaczną współpracować, nic się nie zmieni - mówi José Manuel Salazar-Xirinachs, dyrektor MOP.

Z jednej strony umiejętności młodych pracowników, którzy kończą szkoły, są niedostosowane do tego, czego żąda rynek. Efekt? Osobom z najniższym wykształceniem najtrudniej znaleźć pracę. Z drugiej strony rośnie armia absolwentów wyższych uczelni, którzy lądują na nisko płatnych stanowiskach.

- Młodzi są sfrustrowani. Nie mogą znaleźć pracy, do której przygotowywali się podczas studiów, nie mówiąc już o rozwoju i karierze - tłumaczy Sparreboom. - O małą liczbę wolnych stanowisk konkuruje masa świetnie wykształconych młodych ludzi. To oznacza, że ci gorzej wykształceni szybko są wyrzucani z rynku.

Niepokój budzi również coraz gorsza jakość pracy. Na całym świecie rośnie liczba umów śmieciowych. Co czwarty młody Europejczyk pracuje na pół etatu, 40 proc. na umowie na czas określony. W takich umowach nie ma nic złego, jeśli pracownik może wybrać formę zatrudnienia. Jednak tempo, w jakim rośnie liczba umów na pół etatu czy kontraktów terminowych, sugeruje, że pracodawcy dają młodym ultimatum: albo wezmą "śmieciówkę", albo w ogóle nie dostaną pracy. - Stabilne zatrudnienie, które było normą dla poprzednich pokoleń, przynajmniej w krajach rozwiniętych, dziś jest trudniej dostępne dla młodych - tłumaczy Salazar-Xirinachs. Nie mają szans ani na wakacje, ani na emeryturę.

Brak stabilnego zatrudnienia jest szczególnie dotkliwy w krajach rozwijających się. Mieszka w nich 90 proc. młodych całego świata, dwie trzecie z nich nie ma szans na rozwój. Tamtejsi 20-latkowie są zatrudniani na krótkie okresy, na czarno, za pensję mniejszą niż średnia krajowa.

W krajach lepiej rozwiniętych dużym problemem jest rosnąca liczba NEET-sów, czyli tych młodych, którzy nie pracują, nie uczą się, nie uczestniczą w stażach zawodowych. Średnio w państwach rozwiniętych do tej grupy należy 15,8 proc. młodych. Co szósty nastolatek nie robi nic.

Jak napisali autorzy raportu, "Kolejka bezrobotnych rośnie tak bardzo, że wielu młodych w pewnym momencie ją porzuca. Przestaje szukać pracy".

PYTANIE Na całym świecie ponad 73 mln ludzi między 15 a 29 rokiem życia nie ma pracy. Co mogą zrobić, żeby zmienić swoją sytuację?

 Znając swoją wartość szukać pracy i nie godzić się na umowy śmieciowe.
 Elastycznie dostosowywać się do zmieniającego się rynku pracy.
 Wziąć sprawy w swoje ręce i założyć własny biznes.
 Czekać cierpliwie aż przyjdą lepsze czasy.
 Nie mam zdania.
Zobacz także

Projekt: Praca

Gospodarka potrzebuje pracowników z fachem w ręku jak kania dżdżu. Powstają nowe miejsca prayc, ale brakuje odpowiednio wykwalifikowanych młodych Polaków, którzy mogliby je zająć. Brakuje zawodowców.

Uważamy, że warto mieć konkretny zawód i do zdobycia go będziemy namawiać młodych w tej edycji akcji społecznej "Gazety Wyborczej" - "Projekt: Praca".