Staruszka jest gorzej traktowana niż pies u weterynarza

Wnuczka
30.11.2009 18:36
A A A
Właśnie zajmuję się moją chorą Babcią - leciwą staruszką, która po złamaniu kości udowej i operacji została oddana nam przez lekarzy ze szpitala w bardzo ciężkim stanie.
Chora w trakcie dwutygodniowego pobytu w szpitalu nie wypróżniała się, a pielęgniarki najwyraźniej uznały, że skoro tego nie robi, to tym lepiej i łatwiej dla nich. W efekcie do domu wróciła z zakwasicą jelit.

W trakcie leczenia szpitalnego zakładano jej cewnik, bagatela, sześć razy, poraniono pęcherz, oddano do domu ze stanem zapalnym i zablokowanym moczem. Już w szpitalu miała krwiomocz, ale nie przeszkodziło to lekarzom odesłać jej do domu z wypisem, w którym nie ma żadnej informacji o kolejnych próbach cewnikowania, krwiomoczu i podjętym w tym zakresie leczeniu.

Po tym, jak ponownie zabrało ją pogotowie (z powodu zablokowania moczu), urolog powiedział: - A, znam tę Panią, ona miała operację 13. w piątek - to wiele tłumaczy, prawda? (??!!)

Babcia ma 87 lat, cierpi bardziej z powodu zaniedbań w szpitalnym leczeniu, niż z powodu pierwotnej przyczyny (złamania). Ja cierpię z powodu tego, co jej zrobili, jak ją traktowali (jak żywego trupa) i jak potraktowali nas - rodzinę.

Byliśmy wyrzucani z sali, w trakcie zakładania cewnika, nie udzielano nam żadnych informacji i traktowano, jak natrętnych ludzi, chcących ratować umierającą staruszkę. A my, świadomi jej stanu od dawna nie chcemy jej ratować, chcemy tylko, by nie cierpiała i zachowała godność do końca swoich dni - najwyraźniej to zbyt dużo dla lekarzy i pielęgniarek.

Mam psa, z którym czasem muszę udać się do weterynarza i proszę mi wierzyć, że jestem tam lepiej traktowana niż w szpitalu - tam informuje się mnie o stanie "pacjenta" i działaniach, jakie są i będą w stosunku do niego podejmowane...

Jestem młodą osobą, od tygodnia zaczęłam się modlić o jedno - by zginąć na miejscu w tragicznym wypadku i nigdy nie wpaść w ręce nieludzkiej, polskiej służby zdrowia. A i modlę się jeszcze o jedno - oby nadal mało zarabiali, bo nie zasługują na więcej.

Zobacz także