Zawód to nie wszystko

Bartosz Sendrowicz
06.04.2016 01:00
A A A
Mechatronizacja m.in. przemysłu będzie jedną z sił kształtujących rynek pracy w przyszłości. I wymusi na pracownikach uzupełnianie kwalifikacji

Mechatronizacja m.in. przemysłu będzie jedną z sił kształtujących rynek pracy w przyszłości. I wymusi na pracownikach uzupełnianie kwalifikacji (MATEUSZ SKWARCZEK)

Fach w ręku pozwala szybko zdobyć nieźle płatną pracę. Ale jeśli absolwenci szkół zawodowych i techników chcą mieć ciekawą karierę, potrzebują czegoś więcej niż tylko mistrzostwa w wyuczonym zawodzie. Na co więc powinni postawić "zawodowcy"?
W zeszłym roku dwie trzecie (400 z 600 tys.) nowych miejsc pracy powstało w branżach tradycyjnie zatrudniających osoby z fachem w ręku. Ukończenie szkoły zawodowej lub technikum jest więc bardzo dobrym wstępem do kariery. Dodajmy - wyjątkowo długiej kariery. "Zawodowcy" zaczynający pracę w wieku 20 lat, na emeryturę odejdą według dzisiejszych przepisów dopiero po 47 latach. W tym czasie najprawdopodobniej zmienią pracę kilkakrotnie, a zawody, które wykonywali, mocno się przekształcą

Do niedawna pokutował wizerunek "zawodowców" jako osób umorusanych w smarach, posługujących się głównie prostymi narzędziami. Teraz narzędzia te coraz częściej zastępuje komputer, a w przyszłości przemysł i informatyka będą jeszcze ściślej powiązane. Zdaniem dr. Łukasza Arendta z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych to właśnie mechatronizacja przemysłu i usług (mechatronika to łączenie rzeczy mechanicznych z elektroniką) będzie jedną z sił kształtujących rynek pracy w przyszłości. I wymusi na pracownikach uzupełnianie kwalifikacji.

Wątpliwości co do tego, że czekają nas zmiany, nie mają też badacze z Komisji Europejskiej. Z danych tej instytucji wynika, że ponad połowa dzisiejszych uczniów w Unii Europejskiej będzie pracować w zawodach, o których nikt jeszcze nie słyszał. Nowe profesje powstaną niezależnie lub poprzez ewolucję obecnych. - Dlatego precyzyjne segmentowanie rynku pracy wyłącznie pod kątem zawodów ma coraz mniej sensu - uważa prof. Elżbieta Kryńska, kierownik Katedry Polityki Ekonomicznej na Uniwersytecie Łódzkim. - Większość profesji zmienia się błyskawicznie, ważne jest więc zgromadzenie dodatkowych kompetencji, bo dzięki nim można się odnaleźć w różnych sytuacjach zawodowych - tłumaczy. I wymienia: - Umiejętność pracy w grupie, radzenia sobie ze stresem, znajomość języka obcego.

Jak z tymi miękkimi umiejętnościami radzą sobie "zawodowcy"? - Niestety fatalnie... - jednomyślnie przyznają pracodawcy.

Zaangażowanie i myślenie

Jacek Jurczak z Oławy, właściciel firmy zajmującej się obróbką skrawaniem - CNC Jurczak, do miękkich kompetencji wymienionych przez prof. Kryńską dodaje: zaangażowanie i krytyczne myślenie. Zna obie strony medalu, bo nie tylko zatrudnia młodych, ale też w ramach współpracy z oławskim Centrum Kształcenia Ustawicznego uczy ich zawodu "operator maszyn skrawających".

- Od września prowadzę warsztaty i niestety muszę przyznać, że uczniowie nie mają kultury pracy - spóźniają się, nie są zaangażowani, nie przyjmują krytyki. Bez tego niczego się nie nauczą i nie poradzą sobie na rynku pracy - mówi. Za najważniejszą cechę uważa zaangażowanie.

Podobnie myślą pracodawcy z każdej prawie branży: - Najważniejsza jest chęć i gotowość do nauki, bo braki w wiedzy fachowej można szybko nadrobić - przekonują.

Umiejętność wyszukiwania informacji i otwartość na nową wiedzę powinny być więc fundamentalne dla każdego "zawodowca". Na razie jednak nie dla wszystkich są. - Byłem zaskoczony, gdy okazało się, że młodzi mają czasami kłopoty z poczuciem odpowiedzialności. Nie zawsze interesuje ich, czy praca zostanie wykonana właściwie, czy nie uszkodzą maszyny, na której pracują - mówi Jurczak.

Zgadza się z nim Adam Garsztka, właściciel firmy Alwer z Koskowic niedaleko Legnicy: - Jeśli pracownik nie ma poczucia odpowiedzialności, każdą pracę wykona byle jak. A bylejakość oznacza straty dla firm i niezadowolenie klientów.

Garsztka zwraca też uwagę, że w przypadku "zawodowców" ignorowanie np. zaleceń dotyczących eksploatacji maszyn może zakończyć się wypadkiem.

Kolejną pozycją obowiązkową w CV "zawodowców" powinno być radzenie sobie ze stresem. Michałowi, 23-letniemu mechanikowi samochodowemu z podwarszawskiego Ożarowa, nie szło to najlepiej. Nie znosił też krytyki. W rozmowie z "Wyborczą" tak wspomina zawodowe początki. - Gdy szef powiedział, że coś źle zrobiłem, to się na niego obrażałem. Trzęsły mi się z nerwów ręce, pracowałem wolniej, a klienci odjeżdżali z naszego warsztatu wściekli. W końcu szef wyjaśnił mi, że nie chce mnie obrazić, tylko zależy mu na tym, żeby praca była zrobiona dobrze.

Jurczak: - Młodzi nie uznają autorytetów, nie słuchają nauczycieli i rodziców, a przecież w firmie obowiązuje ścisła dyscyplina. Różnie na nią reagują. Sam dałem 16-latkowi naganę i poprosiłem, by podpisali ją rodzice. Usłyszałem, że jest dorosły i nie potrzebuje podpisu rodziców.

Praca w grupie i język obcy

Inną niezbędną cechą jest umiejętność pracy w zespole. - Są zawody, w których dobrze radzą sobie soliści, ale nawet oni na pewnym etapie kariery muszą pracować w zespole - uważa prof. Kryńska.

W przypadku "zawodowców" współpraca jest wpisana nie tylko w naturę konkretnych zawodów, ale przede wszystkim w metody nauki. Jurczak i Garsztka mówią niemal jednym głosem: - Całe szkolnictwo zawodowe i techniczne zakłada uczenie się od starszych, przekazywanie wiedzy z mistrza na ucznia. Bez dobrej współpracy to niewykonalne.

Przedsiębiorcy przyznają też, że "zawodowcy" powinni opanować język obcy, przynajmniej w stopniu komunikatywnym. Garsztka: - Dokumenty i rysunki techniczne bardzo często są po angielsku, niemiecku czy francusku. Bez znajomości języka uczniowie odbierają sobie szanse na rozwój.

A to tylko jeden argument. Drugi, być może najbardziej przekonujący - język pozwala podjąć pracę za granicą, często lepiej płatną. Spawacz z uprawnieniami morskimi w Polsce może liczyć na dobrą pensję - zarobi między 3,5 a 7,5 tys. zł brutto. Jeśli jednak zechce wyjechać do Norwegii, zarobki wzrosną mu dwukrotnie.

Więcej niż w kraju "zawodowcy" zarobią też u naszych zachodnich sąsiadów. Pan Krzysztof, budowlaniec z Podkarpacia, przez lata stawiał domy w Polsce. Nie mógł narzekać, bo "zawsze było co do garnka włożyć", ale osiem lat temu wraz z kolegami z ekipy zdobył pierwsze zlecenie w Niemczech. Wyjechali wyremontować dom polsko--niemieckiemu małżeństwu. Wrócili po miesiącu z dwoma kolejnymi dużymi zamówieniami i zarobkami wyższymi o połowę. Od pięciu lat pracują tylko nad Odrą, po niemiecku mówi połowa sześcioosobowej ekipy, w tym pan Krzysztof. - Dzięki temu, że nie trzeba się z nami dogadywać na migi, mamy więcej zamówień - przyznaje.

Wsparcie szkoły

Czy "zawodowcy" mogą liczyć na wsparcie szkoły? W teorii tak. Podstawa programowa zakłada, że uczeń powinien poznać m.in. podstawy języka obcego oraz rozwinąć kompetencje personalne i społeczne. W zawodach nauczanych na poziomie technika dodać należy naukę reguł pracy małych zespołów. Po ukończeniu szkoły zawodowej lub technikum absolwent powinien więc umieć porozumieć się w obcym języku i korzystać z zagranicznych źródeł informacji. Do tego powinien przestrzegać kultury, konsekwentnie realizować zadania, przewidywać skutki ich realizacji, radzić sobie ze stresem i współpracować w zespole. Dyrektor Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego we Włocławku Jacek Olszewski przyznaje jednak, że teoria mija się z praktyką. - Realizacja tych wytycznych byłaby możliwa, gdyby grupy były kilkuosobowe, ale realia, głównie ekonomiczne, są takie, że musimy uczyć w klasach liczących kilkanaście, a czasami nawet ponad 20 osób - mówi.

Być może kłopot przeładowanych sal rozwiąże rząd. Minister edukacji narodowej Anna Zalewska zapowiedziała kilka dni temu, że kształcenie zawodowe czekają spore zmiany. Szczegóły poznamy w czerwcu. Na razie wiadomo, że nowy system ma opierać się m.in. na wzorcach niemieckich, a w pracę nad nim zaangażowani zostaną przedsiębiorcy ze specjalnych stref ekonomicznych.

Projekt: Praca

Gospodarka potrzebuje pracowników z fachem w ręku jak kania dżdżu. Powstają nowe miejsca prayc, ale brakuje odpowiednio wykwalifikowanych młodych Polaków, którzy mogliby je zająć. Brakuje zawodowców.

Uważamy, że warto mieć konkretny zawód i do zdobycia go będziemy namawiać młodych w tej edycji akcji społecznej "Gazety Wyborczej" - "Projekt: Praca".