Jak szybko zdobyć zawód

Bartosz Sendrowicz
22.06.2015 00:00
A A A
Sytuacja na rynku pracy poprawia się, ale w pierwszej kolejności korzystają na tym pracownicy mający konkretne kwalifikacje. Na szczęście można je w miarę łatwo uzupełnić
"Twarde" kwalifikacje są pożądane przez pracodawców. Świadczy o tym raport "Niedobór Talentów" przygotowany przez agencję doradztwa personalnego Manpower. Wynika z niego, że najbardziej brakuje kompetentnych pracowników fizycznych (np. tokarzy, spawaczy), inżynierów różnych specjalności i operatorów produkcji.

W sumie autorzy raportu wymieniają dziesięć zawodów, w których deficyt wykwalifikowanej siły roboczej jest największy. Oprócz wymienionej trójki, na kolejnych siedmiu miejscach tego zestawienia próżno szukać absolwentów kierunków humanistycznych. No chyba że na siłę uznamy, że do tej kategorii zaliczają się sprzedawcy, którzy zajmują siódme miejsce. Oczywiście nie oznacza to, że humaniści nie mają czego szukać na rynku pracy. Jednak ich droga do zawodowej samodzielności jest zazwyczaj dłuższa. To szczególnie ważne zwłaszcza dla pracowników na początku kariery zawodowej.

Pokazujemy ten ranking Pawłowi, 25-letniemu absolwentowi politologii na prywatnej warszawskiej uczelni. Paweł szuka "rozsądnego zajęcia" od dwóch lat.

- Idealnie byłoby, gdyby udało mi się znaleźć pracę jako urzędnik - mówi. Na razie jednak spektrum jego zajęć jest dosyć szerokie - od układania towarów w supermarkecie, przez pisanie kampanii promocyjnych dla nowej marki napojów, po wsparcie informatyczne w niewielkiej agencji PR. W wakacje wyjeżdżał ze znajomymi do Niemiec, by pomagać na budowach. Teraz jednak uznał, że pora się ustabilizować. Daje sobie na to rok, jak nie uda mu się znaleźć pracy, która pozwoli mu wynająć małe mieszkanie i zapewni utrzymanie, wyjedzie i będzie znów pracował w ekipie remontowej w Niemczech.

Po lekturze rankingu Manpower mina mu rzednie. - Przydałby się fach w ręku, a trudno o tym mówić, gdy się skończyło politologię... - konstatuje.

Dużo łatwiej byłoby, gdyby nasz rozmówca mógł pochwalić się chociaż jedną konkretną kwalifikacją, najlepiej oficjalnie potwierdzoną. Przykład Pawła jest specyficzny, bo ma on skończone studia. Czasami jednak odpowiednie szkolenie zawodowe może być niezbędne także w przypadku absolwentów szkół wyższych. Drogą tą mogą podążyć też oczywiście absolwenci szkół zawodowych, techników czy liceów ogólnokształcących.

Jak nauczyć się nowego zawodu?

- Najłatwiej jest zdobyć nową profesję, wybierając ścieżkę zawodów jednokwalifikacyjnych, takich jak np. fryzjer, kucharz, sprzedawca czy dekarz - mówi Artur Dzigański, szef Zespołu Szkolnictwa Zawodowego w Wydawnictwach Szkolnych i Pedagogicznych . Zawody te zakładają opanowanie tylko jednej kwalifikacji (maksymalnie zawód może mieć 3 kwalifikacje), czyli np. w przypadku fryzjera: wykonywania zawodów fryzjerskich, a dekarza: wykonywania robót dekarskich. Kwalifikacje potrzebne w tych profesjach można zdobyć, kończąc szkołę zawodową lub kwalifikacyjne kursy zawodowe (KKZ). Organizują ją prywatne szkoły, a koszt ukończenia kursu dla zawodu z jedną kwalifikacją wynosi od 500 zł do 2 tys. zł . Cena rośnie wraz z liczbą kwalifikacji.

Ukończenie kursów zawodowych to szansa dla tych osób, które chcą uzupełnić swoje CV o nowe kwalifikacje. Jest wyraźnie krótsza niż "szkolna". - Liczba godzin na kursach to 65 proc. godzin w kształceniu szkolnym - tłumaczy Dzigański. - Ustawodawca uznał, że osoby dorosłe decydujące się na uzupełnienie kompetencji mają pewną wiedzę ogólną, nierzadko pewne doświadczenia zawodowe i nie muszą przechodzić pełnej ścieżki. Uzupełniają więc jedynie braki w kształceniu teoretycznym i praktycznym, także z wykorzystaniem technik kształcenia na odległość - wyjaśnia .

W praktyce oznacza to, że np. kandydat na dekarza spędziłby w trybie szkolnym 1,1 tys. godzin na nauce zawodu. Z czego 350 godzin to kształcenie wspólne dla wszystkich zawodów budowlanych, a 750 godzin to roboty dekarskie. Natomiast, gdy na zdobycie tej profesji zdecyduje się np. nasz rozmówca, to na nauce zawodu spędzi 715 godzin, w trybie zaocznym. Na dodatek część nie wychodząc z domu, metodą e-learningu. Kursy prowadzą m.in. Centra Kształcenia Ustawicznego czy Zakłady Doskonalenia Zawodowego. Ze względu na możliwość uczenia się nowego zawodu na odległość czas jego trwania podaje się w godzinach, a nie np. podając liczbę weekendowych zjazdów.

Ale ukończenie KKZ to niejedyny wymóg, który trzeba spełnić, by pochwalić się nowym zawodem. Trzeba jeszcze zdać składający się z części pisemnej i praktycznej egzamin przed okręgową komisją egzaminacyjną. Chęć zdawania go trzeba zgłosić komisji przynajmniej 4 miesiące wcześniej, a zazwyczaj jest on przeprowadzany kilka razy w roku.

Za granicę z nową profesją

Zdobycie nowego zawodu może otworzyć wiele drzwi na rynku pracy, ale też oznaczać konieczność przeformułowania dotychczasowych wyobrażeń o zawodowej przyszłości.

- Mnóstwo moich kolegów ze studiów pracuje poniżej swoich kwalifikacji, też za granicą. Mając zawód, oficjalnie mogliby zarabiać więcej - mówi Paweł. Żeby jednak został on uznany za granicą, trzeba zdobyć tzw. Europass, czyli suplement potwierdzający kwalifikacje zawodowe. Po zerknięciu w niego zagraniczny pracodawca będzie miał jasność, co do kompetencji nowego pracownika. Europass wydają bezpłatnie okręgowe komisje egzaminacyjne.

Cechą charakterystyczną np. emigrantów, którzy z dużą falą popłynęli do Wielkiej Brytanii po 2004 r., było imanie się prostych prac. To wystarczyło, by zarabiać więcej niż w kraju: - U naszych zachodnich sąsiadów - w Niemczech, dekarz "wyciągnie" nawet od 9 do 12 euro brutto za godzinę. Niektóre oferty zawierają całkiem atrakcyjne dodatki, np. 5 euro, ale netto, diety za każdą godzinę roboczą - opowiada Artur Ragan z agencji doradztwa personalnego Work Express.

Ten sam pracownik w Norwegii zarobi co najmniej 170 koron brutto na godzinę, w przeliczeniu - bagatela - 80 zł. - Do tego dochodzą bardzo zachęcające odliczenia np. kosztów dojazdów do rodziny w kraju pochodzenia - dodaje Ragan. Warunkiem koniecznym jest jednak opanowanie języka w stopniu komunikatywnym.

A dekarz to przecież niejedyny zawód, w którym bez trudu można zarabiać za granicą. - Najpopularniejsze na dzisiejszym rynku pracy profesje, których można się nauczyć na kwalifikacyjnych kursach zawodowych to chyba technik informatyk i opiekun osoby starszej - podpowiada Dzigański. Szczególnie ciekawy wydaje się ten drugi zawód. Wymaga opanowania tylko jednej kompetencji (świadczenie usług opiekuńczo-wspierających osobie starszej), w trybie zaocznym zajmie to nieco ponad 800 godzin . A to jedna z najbardziej pożądanych profesji za granicą. Co prawda często wykonują ją pielęgniarki, ale zagraniczny rynek jest tak chłonny, że także "przekwalifikowani" znajdą zajęcie.

- Opiekunowie w Norwegii zarobią w przeliczeniu kilka tysięcy złotych na rękę. A największy rynek na takie usługi jest w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Holandii i Francji - mówi Ragan.

Projekt: Praca

Gospodarka potrzebuje pracowników z fachem w ręku jak kania dżdżu. Powstają nowe miejsca prayc, ale brakuje odpowiednio wykwalifikowanych młodych Polaków, którzy mogliby je zająć. Brakuje zawodowców.

Uważamy, że warto mieć konkretny zawód i do zdobycia go będziemy namawiać młodych w tej edycji akcji społecznej "Gazety Wyborczej" - "Projekt: Praca".