Przełomowa decyzja. Doradztwo zawodowe już w gimnazjach

Bartosz Sendrowicz
27.05.2015 01:00
A A A
Minister edukacji narodowej Joanna Kluzik - Rostkowska

Minister edukacji narodowej Joanna Kluzik - Rostkowska (AGATA GRZYBOWSKA)

- Chcemy, aby od kwietnia 2016 r. doradztwo zawodowe było realizowane już w gimnazjach - zapowiedziała minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska w trakcie debaty zorganizowanej przez ?Wyborczą?.
To przełomowa decyzja, bo dotychczas na pomoc doradców mogli liczyć uczniowie, którzy już wybrali szkołę ponadgimnazjalną. W efekcie firmy poszukujące absolwentów szkół zawodowych lub techników nie mają w kim wybierać. Natomiast te, które gotowe są zatrudniać humanistów, cierpią z powodu klęski urodzaju.

Z cyklicznego badania realizowanego przez Manpower wynika, że w 2014 r. co trzecia polska firma miała kłopot z obsadzeniem wakatu. Najtrudniej znaleźć m.in. wykwalifikowanych pracowników fizycznych i techników.

Tymczasem szkolnictwo zawodowe słabo współpracuje z biznesem. Wynika to z badania obejmującego 500 pracodawców i prawie 400 dyrektorów zleconego przez Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne. - Ponad trzy czwarte dyrektorów szkół zawodowych i tyle samo pracodawców deklaruje gotowość do wzajemnej współpracy. Ale na tym koniec, bo nikt nie robi nic konkretnego, żeby do niej doszło - mówi Jerzy Garlicki, prezes WSiP.

O tym, jak zbliżyć te dwa światy, dyskutowali w poniedziałek w redakcji "Wyborczej" politycy, eksperci od rynku pracy, nauczyciele i dyrektorzy szkół. Wszystko w ramach akcji społecznej "Projekt: Praca" .

W trakcie debaty minister edukacji narodowej zapowiedziała, że do kwietnia 2016 r. chce stworzyć system wsparcia, w który zaangażowani byliby rodzice i wychowawca gimnazjalisty oraz doradca zawodowy. W tym modelu - wyjaśnia minister Kluzik-Rostkowska - chodzi o to, by w trzeciej klasie gimnazjum zorganizować uczniom cykl spotkań - indywidualnych lub w małych grupach - z doradcą. Rolą doradcy będzie nie tylko zdiagnozowanie słabych i mocnych stron młodego człowieka, ale przede wszystkim przedstawienie rodzicom oferty edukacyjnej lokalnych szkół i możliwości zatrudnienia u lokalnych pracodawców.

MEN musi jeszcze ustalić, kto miałby doradzać młodym i ich rodzicom. - To nie mogą być doszkoleni nauczyciele, którzy od 20 lat pracują w szkole, bo oni o prawdziwym rynku pracy wiedzą niewiele - mówi wprost minister.

Nie powinno zabraknąć pieniędzy

Taki rodzaj poradnictwa byłby uzupełnieniem już funkcjonujących narzędzi wspierających wybór drogi zawodowej młodych. Od lutego resort uruchomił serwis-mapę szkół zawodowych opisujący ofertę edukacyjną zasadniczych szkół zawodowych i techników w poszczególnych rejonach Polski. MEN zaprosił do współpracy także lokalnych pracodawców. Mogą oni umieszczać w serwisie listę praktyk zawodowych dla uczniów techników i szkół zawodowych. Od startu serwisu firmy zgłosiły ponad 5 tys. ofert praktyk.

Pocieszające jest, że na realizację nowych pomysłów resortu edukacji nie powinno zabraknąć pieniędzy. Do 2020 r. na szkolnictwo zawodowe możemy wydać ponad miliard euro. Pieniędzmi będą dysponować głównie marszałkowie województw i to oni zadecydują, ile przeznaczą na nowy model doradztwa w gimnazjach.

Problem w tym, że pomysł może nie doczekać się kontynuacji po jesiennych wyborach parlamentarnych. Co na to minister? - Nasza propozycja jest apolityczna. Machina usprawniająca szkolnictwo zawodowe ruszyła i tylko ktoś ze złą wolą mógłby ją zatrzymać - mówi Joanna Kluzik-Rostkowska.

Więcej o współpracy biznesu i szkół czytaj w poniedziałkowym dodatku "GazetaPraca.pl".

Jak zmienić szkoły, żeby kształciły zawodowców? Mamy miliony na edukację, musimy je dobrze wykorzystać.

Zobacz także

Projekt: Praca

Gospodarka potrzebuje pracowników z fachem w ręku jak kania dżdżu. Powstają nowe miejsca prayc, ale brakuje odpowiednio wykwalifikowanych młodych Polaków, którzy mogliby je zająć. Brakuje zawodowców.

Uważamy, że warto mieć konkretny zawód i do zdobycia go będziemy namawiać młodych w tej edycji akcji społecznej "Gazety Wyborczej" - "Projekt: Praca".