Nigdy nie zapomnę uśmiechu amerykańskiej stewardesy. Był niewiarygodnie szeroki, ukazywał śnieżnobiałe i równe zęby. Im bardziej ktoś na pokładzie samolotu zawracał stewardesie głowę, tym szerzej się uśmiechała. Miałam wrażenie, że za chwilę pękną jej policzki. Oczy jednak pozostawały czujne. Wyczuwałam fałsz.

Chyba w żadnym innym kraju ludzie nie uśmiechają się do obcych tak jak Amerykanie. Z kolei narodem powściągliwym są Japończycy. Naukowcy stawiają te dwa narody na przeciwległych biegunach w kwestii uśmiechu.

Usta czy oczy?

W Polsce uśmiechnięte osoby są postrzegane lepiej niż smutne. Oceniamy je jako szczęśliwe, atrakcyjne, kompetentne i przyjazne. Osoba uśmiechnięta wygląda zdrowo i ma większe szanse w staraniach o wymarzoną pracę. Ale w amerykańskim uśmiechu jest więcej – to zachowanie uwarunkowane kulturowo. Naukowcy uważają, że to, jak często się uśmiechamy, bardziej zależy od kultury, w której żyjemy, niż jest bezpośrednio związane z poziomem szczęścia, które odczuwamy.

Według corocznych rankingów World Happiness Szwajcarzy zajmują czołowe miejsce wśród krajów najlepszych do życia. Mimo to goście odwiedzający ten kraj często są zaskoczeni tym, jak mało uśmiechnięty jest to naród.

Bo nie zawsze uśmiechnięcie się do kogoś szeroko (nawet szczerze) zostanie odebrane jako akt pokoju i nieagresji. Uśmiechanie się jest sposobem komunikowania się z innymi silnie uzależnionym od naszej kultury.

To, co robimy z naszymi twarzami, jest ważne. Kultury ceniące uśmiech postrzegają go jako znak szacunku dla innej osoby. Uśmiechanie się jest dla nich dyplomatycznym narzędziem ułatwiającym relacje. Jest to szczególnie ważne, gdy np. dana osoba jest ważnym klientem. Uśmiechanie się ma też zapewnić innych ludzi, że cieszymy się życiem i dobrze się czujemy. W rzeczywistości ludzki śmiech jest ewolucyjnym oszustwem – sztuczny przywołujemy, by zadowolić innych lub uniknąć konfliktu. Ludzie, którzy się uśmiechają do obcych, zdają się wierzyć, że mają prawo oczekiwać uśmiechu od innych. Jego brak mogą odebrać jako coś nieprzyjemnego, tymczasem nie ma to nic wspólnego z brakiem szacunku.

Japończycy według badaczy unikają manifestowania uczuć. Doceniają pokorę i tłumią emocje w celu poprawy relacji z innymi. Odbierają amerykańską mimikę twarzy jako dziwną. Amerykanów mylą zaś japońskie uśmiechy, które dla nich są enigmatyczne.

Najbardziej znany uśmiech na świecie, Mony Lizy, jest jednak intrygujący właśnie dlatego, że może wskazywać na różne nastroje. Badania opublikowane w „Journal of Experimental Social Psychology” sugerują, że ludzie japońskiego pochodzenia mogą być lepsi od Amerykanów w wykrywaniu, kiedy uśmiech jest prawdziwy lub fałszywy. To dlatego, że skupiają się bardziej na oczach niż na ustach, gdy wyrażają emocje lub je odczytują.

Słodkie emocje duszy

Warto na chwilę zatrzymać się przy tym, w jaki sposób rodzi się uśmiech. Wszystko zaczyna się od emocji i zmysłów. Ktoś nam szepnął coś do ucha, powiedział żart, oczy dostrzegły starego przyjaciela na peronie stacji, ręka poczuła nacisk innej ręki. Na powierzchni naszej twarzy są dwa mięśnie tylko czekające na to, że zostaną pobudzone do działania. To mięsień jarzmowy większy, który „holuje” wargi w górę, i mięsień okrężny oka, który otacza oczodół. Powstaje uśmiech. Całe to wydarzenie jest krótkie – trwa od dwóch trzecich sekundy do czterech sekund – a ci, którzy go obserwują, często reagują lustrzanym odbiciem akcji i uśmiechają się „z powrotem”.

Mięsień jarzmowy można zmusić do „uśmiechnięcia się” ust. Ale jak w XIX wieku stwierdził francuski lekarz Guillaume Duchenne, który jako pierwszy opisał dwa różne typy uśmiechów (prawdziwy i sztuczny), tylko „słodkie emocje duszy” zmuszają mięsień okrężny oka do pracy. „Jego bezruch podczas uśmiechu demaskuje fałszywego przyjaciela” – pisał.

Ale ludzie uśmiechają się też wtedy, gdy się boją, flirtują, są przerażeni lub upokorzeni. Uśmiechają się również, kiedy kłamią.

Jak często i do kogo się uśmiechamy?

Korupcja bez uśmiechu

Stany Zjednoczone łączą uśmiech do obcych z profesjonalizmem. Ale np. Rosjanie to zachowanie mogą interpretować jako nieszczere. Ich kultura zakłada, że ludzie uśmiechają się, by autentycznie wyrazić dobry nastrój lub gdy chcą okazać szacunek znajomemu.

Uśmiechanie się przy wykonywaniu poważnej pracy byłoby postrzegane jako wyraz lekceważenia. To dlatego m.in. rosyjski urzędnik bankowy może wydawać się mało przyjacielski.

Kilka rosyjskich przysłów odnosi się do tego, że uśmiechanie się bez powodu jest oznaką idiotyzmu. U nas z kolei mówi się: „Śmiać się jak głupi do sera”. Oznacza dokładnie to samo.

Z badań, które na 4 tys. osób z 44 krajów i sześciu kontynentów przeprowadził Jakub Kryś, adiunkt w Pracowni Psychologii Kulturowej i Badań Międzykulturowych w Instytucie Psychologii PAN, wynika, że w takich krajach jak Polska, Japonia, Indie, Iran, Korea Południowa czy Rosja uśmiechnięte twarze są uważane za mniej inteligentne niż nieuśmiechnięte. Na odwrót jest w Niemczech, Szwajcarii, Chinach i Malezji.

Te same badania dowodzą, że uśmiechanie się do innych może być źle postrzegane w krajach o dużym poziomie korupcji. Gdy wszyscy starają się wyciągnąć z relacji korzyści, nie wiemy, czy osoba, która się do nas uśmiecha, ma dobre intencje. Np. w Indiach, Argentynie czy na Malediwach uśmiech może skrywać nieuczciwość i podstęp.

Mimo tych różnic uśmiech nadal budzi więcej reakcji pozytywnych niż negatywnych. Nie warto rezygnować z tej formy okazywania innym emocji. Nawet jeśli do uśmiechu musimy się trochę zmusić.