Są ludzie, którzy do łazienki chodzą nawet kilkadziesiąt razy dziennie.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– 15 lat temu miałam operację ginekologiczną. Skończył się jeden problem, zaczął następny – opowiada pani Anna, emerytowana księgowa z Poznania. – Najpierw były pojedyncze epizody. Pojawiało się naglące parcie, nieraz nie zdążałam do łazienki. Po menopauzie problem się nasilił. Pani Anna ma zespół pęcherza nadreaktywnego. Nie stwierdzono u niej zaburzeń czy patologii układu moczowego. – Przyczyna choroby? Brak kontroli centralnego ośrodkowego układu nerwowego – tłumaczy prof. Tomasz Rechberger, uroginekolog z Lublina. – Czyli, innymi słowy, pacjenci czują, że chce się siku i nie ma mowy, by to odroczyć.

Zespół pęcherza nadreaktywnego

Dzieli się na suchy i mokry. Ten pierwszy mają pacjenci, którzy mogą wytrzymać parcie przez kilka minut. O drugim mówi się, gdy kontrola staje się niemożliwa.

Fachowcy szacują, że w Polsce cierpią na to schorzenie 3-4 miliony ludzi. Według badań przeprowadzonych w USA i Zachodniej Europie choruje prawie tyle samo mężczyzn ile kobiet – ok. 16 proc. Problemy najczęściej zaczynają się po czterdziestce i nasilają z wiekiem. – Wystarczy wejść do jakiejkolwiek placówki opiekuńczej, by się przekonać, że to choroba seniorów – mówi prof. Rechberger. – Wystarczy pociągnąć nosem.

Nietrzymanie moczu. Mapy toalet

Jak mówią lekarze, są pacjenci, którzy do toalety chodzą nawet kilkadziesiąt razy na dobę. Także w nocy, nawet trzy razy na godzinę. To znaczy, że prawie nie śpią. Specjaliści zwracają uwagę, że w parze z pęcherzem nadreaktywnym często idą zaburzenia zdrowia psychicznego: lęki, wstyd, niska samoocena. Wielu chorych wycofuje się z aktywnego życia.

Ci, którzy się nie poddają, mają opracowane strategie na życie codzienne. Prof. Rechberger: – Mają mapę toalet. Jeśli zapytamy w centrum handlowym przypadkowego przechodnia o WC, wzruszy ramionami. Osoba z pęcherzem nadreaktywnym dokładnie powie, jak trafić.

– Właśnie tak mam! – mówi pani Anna. – Ale jeśli planuję dłuższe wyjście z domu, po prostu nie piję. A napojów z kofeiną unikam jak ognia.

Kobiety cztery razy częściej niż mężczyźni próbują coś zrobić z problemem. Najpierw są badania. – Rozpoznanie na zasadzie wykluczenia. Najpierw trzeba stwierdzić, że nie ma infekcji w drogach moczowych. Dlatego zleca się badanie moczu. Jeśli nie ma infekcji, lekarze szukają patologii pęcherza – np. guzów. Zwykle wystarczy badanie ultrasonograficzne. U mężczyzn najczęstszą przyczyną problemów jest przerost prostaty. Dlatego trzeba ją zbadać i oznaczyć antygen PSA.

Jeśli nie ma zmian, można mówić o pęcherzu nadreaktywnym. Aby ocenić skalę problemu, pacjenci są proszeni o prowadzenie tzw. dzienniczków mikcji, czyli notowanie, ile razy dziennie robią siku. Idealnie, jeśli znajdą się w nim informacje, ile pacjent oddaje moczu.

Dzienniczek bywa przydatny w leczeniu. Na początek pacjentów namawia się do treningu pęcherza. Chory próbuje wytrzymać dłużej między wizytami w toalecie. Jeśli wiadomo, że musi chodzić do niej np. co godzinę, namawia się go, by w ciągu tygodnia próbował wydłużyć tę godzinę o kwadrans, a jeśli się do tego przyzwyczai, dodaje się kolejne kilkanaście minut. Sam trening rzadko przynosi zadowalające efekty. Lepsze rezultaty daje z lekami.

Nietrzymanie moczu. Badanie na receptę

– Na świecie uważa się, że farmakoterapia jest tzw. złotym standardem w leczeniu zespołu pęcherza nadreaktywnego – mówi prof. Rechberger. Urolodzy i ginekolodzy w Europie Zachodniej mogą zaproponować pacjentom kilka preparatów. W Polsce zarejestrowane są dwa. Tolterodyna blokująca skurcze wywołujące parcia i nowocześniejsza solifenacyna zmniejszająca napięcie mięśnia wypieracza pęcherza moczowego.

Prof. Rechberger: – Tolterodyna hamuje receptory muskarynowe. Odpowiadają za to, że pęcherz się kurczy. Problem polega na tym, że te receptory mamy wszędzie: w śliniankach, oczach, przewodzie pokarmowym. Pacjenci skarżą się m.in. na suchość w ustach, zaparcia i problemy z widzeniem. Dlatego pani Anna, która ma jaskrę, nie może brać takich leków.

Dużo mniej skutków ubocznych wywołuje solifenacyna. Ale z lekami jest jeszcze jeden problem. Żeby dostać receptę uprawniającą do zakupu z refundacją, czyli dopłatą Narodowego Funduszu Zdrowia, trzeba przejść badanie urodynamiczne.

Jak to wygląda? Najpierw przez cewkę moczową są wprowadzane aż do pęcherza dwa cewniki, czyli gumowe rurki. Potem do pęcherza jest wlewana sól fizjologiczna. Badanie sprawdza, czy dojdzie do skurczów pęcherza i jak silne one będą.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Aleksandra Sobczak poleca
Czytaj teraz

Przydatne linki

Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem