Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- To technologia kosmiczna. Chirurg ma wrażenie jakby wszedł do brzucha i od środka mógł operować - o zabiegach wykonanych z pomocą robota da Vinci opowiada dr Krzysztof Kaseja, specjalista chirurgii ogólnej i naczyniowej szpitala PUM w Szczecinie.

Samodzielny Publicznego Szpitala Klinicznego nr 2 Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie jest jednym z 16 certyfikowanych ośrodków w Polsce, które podczas operacji mogą wykorzystywać robota da Vinci.

Operacje z obrazem 3D

Ta metoda, to cały czas najbardziej zaawansowany system prowadzenia operacji. Najwyższa technologia. Nie trzeba otwierać chorego, obraz jest w 3 D, lekarz siada za konsolą i prowadzi narzędzia, które naśladują ruch jego ręki.

Da Vinci pomocny jest zwłaszcza w operacjach onkologicznych. Precyzja z jaką można działać pozwala na usunięcie guza, bez okaleczania sąsiednich, zdrowych tkanek. Wykonywane są operacje macicy, prostatektomia (usunięcie prostaty) i resekcja jelita grubego. Także zabiegi w obrębie pęcherza moczowego, nerek, trzustki, płuc, głowy czy serca.

Przede wszystkim robot wykorzystywany jest w urologii, chirurgii i ginekologii. I właśnie na tych trzech oddziałach da Vinci „zatrudniony jest" w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 2 Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. Żeby mógł zacząć pracować, klinika musiała wzmocnić strop (taki jest ciężki cały sprzęt), a personel przejść wielomiesięczne szkolenie. Najpierw na fantomach. Da Vinci do kliniki na szczecińskich Pomorzanach przyjechał w kwietniu ubiegłego roku.

Na etacie u urologów

W sierpniu ubiegłego roku pierwsze operacje wykonał zespół urologów PUM. To były dwie operacje prostatektomii (usunięcie gruczołu krokowego u mężczyzn).

- Operacje chirurgiczne metodą tradycyjną, to była jazda maluchem, operacje laparoskopowe, to już jazda samochodem sportowym, ale praca z wykorzystaniem systemu da Vinci, to jest jak lot rakietą kosmiczną - tak swoje pierwsze wrażenia opisywał prof. dr hab. n. med. Marcin Słojewski, lekarz kierujący Kliniką Urologii i Onkologii Urologicznej Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 2 PUM w Szczecinie.

Po tych zabiegach Pomorski Uniwersytet Medyczny ogłosił: „To historyczny dzień w szpitalu na Pomorzanach. I milowy krok w leczeniu nowotworów".

Na etacie u chirurgów

Na początku września ubiegłego roku pierwsze operacje miał już za sobą zespół chirurgów.

- Pierwsza operacja wykonana przy użyciu systemu robotycznego da Vinci była bardzo prosta - wspomina dr Krzysztof Kaseja, specjalista chirurgii ogólnej i naczyniowej Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 2 PUM w Szczecinie. - Ta operacja, można powiedzieć, robiona była dla rozgrzewki. Na prośbę proktora (osoba nadzorująca pierwsze operacje – dop. red.) wyciąłem pęcherzyk żółciowy. To zabieg, którego na co dzień robotycznie się nie wykonuje. Kolejna operacja była już bardzo trudna. Bardzo młody, otyły mężczyzna z niskim rakiem odbytnicy. To trudne wyzwanie. Precyzja tej maszyny pozwoliła na to, że operacja nie zakończyła się całkowitym wycięciem odbytnicy, stomią. Dzięki tej technice można było precyzyjnie wyciąć tylko zmianę.

Da Vinci w wielu ośrodkach wykorzystywany jest zwłaszcza w urologii. W chirurgii, przy resekcji jelita grubego w pięciu placówkach.

- Technologia da Vinci pozwala na 10-krotne powiększenie pola operacyjnego - podkreśla doktor Kaseja. - Kamera i narzędzia podjeżdżają na centymetr od operowanych tkanek. Robot filtruje drżenia ręki chirurga. Ruchy są bardzo precyzyjne. Takiej jakości operacji nie wykonamy, ani metodą laparoskopową, ani tradycyjnie, gdzie chirurg stoi metr nad pacjentem i wkłada ręce do miednicy, praktycznie nic nie widząc. Polega tylko na czuciu swoich palców.

Robot sprawdza się w 170 typach zabiegów chirurgicznych.

- Narzędzia robotyczne imitują ruch ręki chirurga - podkreśla dr Krzysztof Kaseja. Do tego mamy doskonały obraz 3D. To technologia kosmiczna, chirurg ma wrażenie jakby wszedł do brzucha i od środka mógł operować.

Jak podkreślają lekarze jest jeszcze jedna bardzo ważna zaleta da Vinci. Operacyjny zespół medyczny jest mniejszy, co jest bardzo ważne przy obecnym braku lekarzy.

- Przy wycinaniu niskich guzów odbytnicy, nawet metodą laparoskopową przy zaawansowanej technice TaTME potrzeba pięciu chirurgów. Przy wykorzystaniu robota da Vinci wystarczy jeden chirurg i jeden asystent - mówi Kaseja.

Na etacie u ginekologów

Z kolei na początku października ubiegłego roku pierwsze zabiegi miała za sobą Klinika Ginekologii Operacyjnej i Onkologii Ginekologicznej Dorosłych i Dziewcząt szczecińskiego szpitala PUM.

Były to dwie poważne operacje raka trzonu macicy z usunięciem macicy, przydatków oraz węzłów chłonnych. Doszła też operacja obustronnego usunięcia przydatków z powodu guza przydatków.

Dr hab. Anita Chudecka-Głaz oraz asystent – lek. Radosław Skibo tak opisywali pierwsze wrażenia po operacjach: „Doskonała widoczność, niezwykła możliwość preparowana tkanek i wyjątkowy poziom bezpieczeństwa pacjenta".

Dodatkowo zaznaczyli, że bardzo mała jest utrata krwi podczas jednej z operacji, tylko 20 ml. Podkreślili: „To tak, jakby operację robić praktycznie na sucho, prawie bezkrwawo".

Pomorski Uniwersytet Medyczny na system robotyczny da Vinci uzyskał dotację z Ministerstwa Zdrowia. To 13 mln zł. W cenie mieszczą się urządzenia, narzędzia do przeprowadzania operacji, serwis i szkolenia pracowników.

Dostawcą jest grupa Synektik. Producentem amerykański lider robotyki chirurgicznej, firma Intuitive Surgical.

W 2019 roku na całym świecie przeprowadzono ponad 1,2 mln zabiegów z użyciem da Vinci i zainstalowano ponad 1,1 tys. systemów da Vinci.

Klinika PUM w Szczecinie swojego da Vinci zamierza wykorzystywać głównie w operacjach onkologicznych.

Pomorski Uniwersytet Medyczny podaje, że Według danych Światowej Organizacji Zdrowia, w Polsce każdego roku diagnozowanych jest ponad 185 tys. zachorowań na choroby nowotworowe, a ponad 113 tys. osób umiera z ich powodu.

PUM podkreśla, że około jednej trzeciej nowotworów w Polsce stanowią schorzenia, w których chirurgiczne terapie mogą być stosowane właśnie z wykorzystaniem systemów da Vinci.

Czy NFZ zapłaci za zabiegi robotyczne?

Niestety, NFZ operacji robotycznych nie refunduje.

- Są czynione starania, żeby do katalogu świadczeń zdrowotnych weszły operacje robotyczne. W chirurgii onkologicznej chodzi przede wszystkim o nowotwory odbytnicy - podkreśla Krzysztof Kaseja. - Miednica, zwłaszcza męska jest czasami mniejsza niż butelka coca-coli, a wypełniona jest ogromną ilością tkanek, które precyzyjnie trzeba wybrać, żeby chory onkologicznie był zdrowy.

Kaseja dodaje: - Mam nadzieję, że wskazania do leczenia w ramach NFZ będą ukierunkowane na resekcję odbytnicy, jeżeli chodzi o chirurgię ogólną, resekcję prostaty, jeżeli chodzi o urologię i resekcję macicy w przypadku ginekologii. O te trzy wskazania, my lekarze bardzo się staramy. Są pewne dane, które pozwalają mieć nadzieję, że w przyszłym roku może to się udać.

Te operacje, które teraz wykonywane są w szczecińskiej klinice realizowane są w ramach dofinansowania z resortu zdrowia, 13 mln zł na zakup da Vinci.

- Nasz szpital ma zakupiony sprzęt razem z zestawem narzędzi - wyjaśnia dr Krzysztof Kaseja. Możemy sobie pozwolić na wykonanie 450 operacji. Zrobiliśmy już ponad 200. Później dyrekcja szpitala stanie przed dylematem czy zadłużać jednostkę, czy wstrzymać program. Gdybym ja miał być osobiście operowany, to szukałbym ośrodka, który wykona ten zabieg da Vinci.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.