Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Krótko mówiąc, ciśnienie tętnicze to siła, z jaką krew naciska na ściany tętnic. W przypadku podwyższonych norm mamy do czynienia z nadciśnieniem.

Czynniki ryzyka, które sprzyjają tej chorobie, wiążą się w dużej mierze ze stylem życia. Nadciśnieniu sprzyjają bowiem nadwaga i otyłość. Za początek otyłości wielu specjalistów uważa stan, kiedy wskaźnik BMI wynosi więcej niż 30. Kiedy zaś przekracza 35, niemal na pewno mamy do czynienia z nadciśnieniem.

Kolejne czynniki ryzyka to brak aktywności fizycznej (a w szczególności siedzący tryb życia), stres czy współistnienie innych chorób, jak cukrzyca czy miażdżyca. Nadciśnienie związane jest też z czynnikami genetycznymi.

Dużym problemem jest to, że nadciśnienie długo nie daje żadnych objawów. A jeśli już są, to mało charakterystyczne i łatwo można je powiązać z innymi problemami ze zdrowiem. To m.in. ból głowy czy krwawienia z nosa

Nieleczone nadciśnienie sieje spustoszenie w organizmie i może doprowadzić do wielu poważnych chorób, w tym do zawału czy udaru.

30 tysięcy umiera

Udar w Polsce co roku jest diagnozowany u 80-90 tysięcy osób, z czego 30 tysięcy umiera. Trzeba pamiętać o tym, że udar jest trzecią, po chorobach serca i nowotworach, przyczyną śmierci, a także pierwszą przyczyną niepełnosprawności osób po 40. roku życia.

– Udar mózgu przychodzi niespodziewanie. Nie da się na niego przygotować i w żadnym przypadku nie wolno bagatelizować sygnałów, które mogą o nim informować – mówił jesienią ubiegłego roku aktor Jacek Rozenek, który doznał udaru i został ambasadorem akcji „Alert udarowy".

I podkreślał: – Miałem dużo szczęścia, że kogoś zupełnie obcego zaniepokoiło moje zachowanie, że rozpoznał objawy i natychmiast wezwał karetkę. Zdecydowałem się zaangażować w akcję „Alert udarowy" właśnie dlatego, że sam doświadczyłem, jak istotna jest uważna ocena i natychmiastowa reakcja. Poza tym na własnym przykładzie przekonałem się, ile ciężkiej pracy trzeba włożyć w pokonywanie konsekwencji udaru mózgu.

Objawy udaru

Typowe objawy tej choroby to niedowład lub porażenie jednej części ciała, zaburzenia mowy czy wzroku. Nietypowe, które trudno skojarzyć z udarem, to: utrata przytomności czy przemijające ataki niedokrwienia, które stosunkowo szybko ustępują.

Udary dzielimy na krwotoczny i niedokrwienny. Niezależnie od tego, z którym rodzajem mamy do czynienia, skutki są takie same. Po prostu część mózgu przestaje pracować. Krwotoczny, potocznie nazywany wylewem, bo krew wylewa się z naczynia. W przypadku niedokrwiennego z kolei tętnica nie zostaje przerwana, ale zatkana.

– Liczy się szybka reakcja. Jeśli chory trafi w odpowiednim momencie do szpitalnego oddziału udarowego, ma szansę uniknąć poważnych konsekwencji choroby – wyjaśnia dr n. med. Włodzimierz Krzysztof Dłużyński, prezes zarządu Fundacji Udaru Mózgu

I dodaje: – Łagodzenie skutków udaru bywa trudne i długotrwałe, wymaga od chorego dużo cierpliwości i samozaparcia. W powrocie do zdrowia wielkie znaczenie ma rehabilitacja, jednak żeby w ogóle ją rozpocząć, niezbędna jest pomoc medyczna. Im szybciej ona przyjdzie od chwili rozpoznania objawów, tym większe są szanse na ograniczenie niepełnosprawności chorego w przyszłości.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.