Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pandemia koronawirusa z oczywistych przyczyn nas przeraziła. Nie chcieliśmy zachorować, nie chcieliśmy trafić do szpitala, nie mówiąc już o widmie zgonu z powodu zakażenia. Jednak rzeczywista liczba ofiar koronawirusa jest znacznie wyższa, niż wynikałoby z oficjalnych statystyk.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w Polsce od marca do grudnia ubiegłego roku zmarło 372 tys. osób. To blisko 20 proc. więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. W tej liczbie są też osoby, które wcale nie miały kontaktu z SARS-CoV-2.

– Pacjenci w obawie przed zakażeniem nie zgłaszali się na wizyty nawet z bardzo poważnymi objawami, np. ciężkim bólem zamostkowym sugerującym zawał serca, z objawami sugerującymi udar mózgu. Osoby z niewydolnością serca zgłaszały się na SOR, dosłownie łapiąc ostatni oddech. Do końca czekały w domu na poprawę swojego stanu, a przecież są takie sytuacje, gdy nie można zwlekać i kontakt z lekarzem jest konieczny – mówiła prof. dr hab. n. med. Anna Tomaszuk-Kazberuk z Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku podczas inauguracji XVIII edycji ogólnopolskiej kampanii profilaktyczno-edukacyjnej Servier dla Serca, odbywającej się pod hasłem „Misja ochrony serca w czasie pandemii COVID-19”.

– Największy dramat wydarzył się w pierwszych tygodniach pierwszego lockdownu, kiedy przekaz brzmiał: unikaj kontaktu z personelem medycznym, zostań w domu. Tak, zostań w domu, ale nie z zawałem serca

– podkreśla prof. dr hab. n. med. Marcin Grabowski z Oddziału Elektrokardiologii Kliniki Kardiologii WUM, rzecznik zarządu głównego PTK. – Były też problemy z dostępnością do opieki ambulatoryjnej i dostępnością do przewlekłego leczenia. Sytuację trochę uratowały e-recepty i teleporady, zwłaszcza dla osób kontynuujących leczenie, ale nie rozpoznawano nowych przypadków chorób serca.

– Spodziewamy się większej liczby osób z nadciśnieniem, cukrzycą, zbyt wysokim cholesterolem. Ale też trzeba się przygotować na zwiększającą się liczbę powikłań kardiologicznych, takich jak zawały, choroba wieńcowa, niewydolność serca, udary – komentuje prof. dr hab. n. med. Piotr Jankowski, kardiolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum w Krakowie. – Trzeba zrobić wszystko, byśmy wrócili do zdrowego stylu życia, zwiększyli aktywność fizyczną, dokonywali lepszych wyborów żywieniowych, unikali dymu tytoniowego w każdej postaci.

Teraz ważne jest, jeszcze bardziej niż przed pandemią, skontrolowanie ciśnienia tętniczego, cholesterolu, glukozy, zmierzenie masy ciała.

– Jeśli któryś z tych parametrów jest nieprawidłowy, powinniśmy zgłosić się do lekarza po dokładniejszą diagnostykę, a w wielu przypadkach - wdrożenie leczenia.

To jest dobry moment na to, by wykonać pakiet badań podstawowych, które dadzą nam informację o tym, w jakiej jesteśmy kondycji zdrowotnej po roku od lockdownu.

Siedząc w domu, tyjemy

Wiadomo, że pacjenci, którzy pozostają w domu, mają gorszy kontakt z lekarzem.

– Dla nas to m.in. oznaczało gorszą kontrolę cukrzycy. Nasi pacjenci mieli wyższe poziomy glukozy we krwi, byli zestresowani. A stres bardzo podnosi poziom cukru – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Leszek Czupryniak z Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych WUM.

Cukrzyca jest chorobą postępującą, nie da się jej leczyć jednym lekiem przez lata, poziom cukrów z czasem rośnie i trzeba modyfikować leczenie.

– Mam też pacjentów, którzy dostali cukrzycy z powodu pandemii. Ostatnio miałem przypadek młodego mężczyzny, informatyk, 29 lat. Został wysłany do pracy zdalnej w domu, niewiele z niego wychodził i przytył 20 kg. Będziemy razem zawracać z tej ślepej uliczki, ale to są właśnie niecovidowe ofiary COVID-19. Takich osób będzie więcej – mówi prof. Czupryniak.

Jego zdaniem ciężar psychiczny związany z pandemią jest większy, niż wydaje się lekarzom. Ludzie zamknięci w domach zaczęli zajadać stres.

– Przybyło nam średnio 4 kg. Epidemia wygaśnie, a my będziemy patrzeć, jak rozwijają się choroby przewlekłe – dodaje diabetolog.

Nadciśnienie, zbyt wysoki cukier i cholesterol

– W czasie pandemii najważniejszym celem było nie zachorować na COVID-19, a reszta się jakoś ułoży. Pacjenci nie wykupywali recept związanych z leczeniem przewlekłym, bali się nie tylko wyjść z domu, do apteki. Na dokładkę część laboratoriów była zamknięta lub skróciła godziny pracy. To spowodowało, że uznaliśmy, iż nadciśnienie, cukrzyca czy cholesterol poczekają na lepsze czasy – mówi prof. Tomaszuk-Kazberuk.

Wchodzimy jednak w nowy okres, popandemiczny. Oczywiście wirus wciąż jest groźny i daleko jeszcze do tego, by zniknął, ale wydaje się, że przy odpowiednim poziomie wyszczepienia populacji najgorsze będziemy mieć za sobą.

Diabetolodzy i kardiolodzy jednak wcale nie są spokojni. Teraz jest ten moment, by przypomnieć sobie, i to szybko, o ogólnym stanie swojego zdrowia.

– Nadciśnienie tętnicze jest jednym z najsilniejszych czynników ryzyka chorób serca i innych powikłań.

Przeraża nas zawał czy udar, ale co czwarty pacjent w Polsce jest dializowany z powodu nadciśnienia, kilku na dziesięciu pacjentów traci z jego powodu wzrok.

Odległe powikłania nadciśnienia są miażdżące – alarmuje prof. Grabowski.

Każdy we własnym zakresie może zmierzyć sobie poziom ciśnienia. Prawidłowe ciśnienie krwi nie powinno przekraczać 140 na 90 mmHg, ale w domu powinno być ono niższe. Pacjent jest w warunkach komfortowych, nie ma stresu związanego z wizytą u lekarza. Dlatego mierzone wartości nie powinny przekraczać 135 na 85 mmHg, a najlepiej by to było 120 na 70 lub 80 mmHg.

Dla przypomnienia, w przypadku glukozy badanej na czczo wartość nie powinna przekraczać 100 mg/dl, a w przypadku cholesterolu - 200, ale tu uwaga! To jest ogólne zalecenie dla populacji.

– W przypadku całkowitego cholesterolu nie mamy jednej normy – jeśli pacjent jest bardziej obciążony ryzykiem chorób serca lub ma rozpoznane choroby serca, wartość cholesterolu jest niższa i progi bardziej restrykcyjne – przypomina prof. Grabowski.

Jeśli chodzi o nadwagę i otyłość – raczej jej nie mamy, o ile nasze BMI nie przekracza 25.

Warto też pamiętać, że przy czynnikach ryzyka rozwoju chorób serca dwa plus dwa nie równa się cztery.

– Jeśli do nadciśnienia dołożymy zbyt wysoki poziom cholesterolu, to te dwa czynniki się kumulują, a jak dołożymy jeszcze cukrzycę, ryzyko poważnych chorób serca rośnie jeszcze bardziej – wyjaśnia kardiolog.

Z drugiej strony, jeśli zmienimy styl życia, to możemy dzięki temu obniżyć ciśnienie i cholesterol, a także poprawić wyniki poziomu glukozy.

Zbyt wysoki poziom cholesterolu bezpośrednio przekłada się na miażdżycę i niedokrwienie narządów. Kojarzymy miażdżycę z zawałem serca, ale to może być też udar mózgu czy niedokrwienie kończyn. Większość przyczyn amputacji kończyn dolnych jest spowodowana miażdżycą obwodową.

Problemem jest to, że tylko 20 proc. pacjentów skutecznie leczy nadciśnienie, a jedynie 11 proc. – zaburzenia lipidowe. Jeśli zaś mamy i nadciśnienie, i wysoki cholesterol, to wśród takich osób zaledwie 5 proc. skutecznie leczy oba te czynniki ryzyka chorób serca!

– Często stosujemy tzw. porównanie połówek. Z całej populacji pacjentów dorosłych około połowy może mieć nadciśnienie. Z tej połowy połowa jest tego świadoma, z tej świadomej populacji tylko połowa się leczy, a z tego tylko połowa robi to skutecznie – tłumaczy prof. Grabowski.

Z kolei podwyższony cukier we krwi niszczy naczynia krwionośne. Sprzyja odkładaniu blaszki miażdżycowej i twardnieniu naczyń krwionośnych, wysycaniu ich wapniem.

– Bardzo przyspiesza miażdżycę. Kluczowe znaczenie ma jak najwcześniejsze leczenie cukrzycy, bo wtedy uszkodzenie naczyń nie będzie postępować. Jak ktoś ma bardzo zniszczoną tętnicę, to nawet obniżenie poziomu cukru niewiele da, ważniejsza staje się wtedy kontrola nadciśnienia, by taka zniszczona tętnica nie pękła czy się nie rozwarstwiła – tłumaczy prof. Czupryniak.

– Stąd okres, w jaki wchodzimy, mimo że pandemia jeszcze trwa, powinien być naszą dużą mobilizacją ku zdrowiu! – komentuje prof. dr hab. n. med. Dorota Zozulińska-Ziółkiewicz, prezes Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego.

I dodaje: – Te osoby, które przechorowały COVID, mniej czy bardziej, powinny skontrolować poziom cukru we krwi. Szczególnie zaś osoby z grupy podwyższonego ryzyka zachorowania na cukrzycę, nie tylko po infekcji SARS-CoV-2. Tymi czynnikami ryzyka są lenistwo fizyczne i otyłość. A pandemia sprzyjała dalszemu rozleniwieniu i otyłości. Z kolei osoby, które ciężko przeszły COVID i były hospitalizowane, wielokrotnie dostawały w trakcie leczenia sterydy. Są to leki diabetogenne! Dlatego u każdego hospitalizowanego pacjenta trzeba w trakcie leczenia monitorować poziom cukru we krwi, a ci pacjenci, u których wykryto wyższą glikemię, powinni mieć po wypisaniu ze szpitala obowiązkową kontrolę poziomu cukru.

***

Kampania Servier dla Serca w czasie pandemii

Celem akcji jest podnoszenie świadomości społecznej Polaków na temat zagrożeń i czynników ryzyka chorób układu sercowo-naczyniowego i cukrzycy typu 2, która może powodować powikłania kardiologiczne. Tegoroczna odsłona kampanii będzie się skupiać na praktycznych wskazówkach, jak zadbać o serce w różnym wieku i w różnej formie, w jaki sposób rozpoznawać sygnały ostrzegawcze ze strony serca – jak je właściwie odczytywać i jak na nie reagować.

Merytorycznego wsparcia kampanii udzielili: Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, Asocjacja Niewydolności Serca PTK, Polskie Towarzystwo Nadciśnienia Tętniczego, Polskie Towarzystwo Lipidologiczne oraz Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny. Kampania została objęta patronatem przez: Ogólnopolskie Stowarzyszenie Pacjentów ze Schorzeniami Serca i Naczyń ECOSerce, Porozumienie Organizacji Kardiologicznych, Polskie Stowarzyszenie Osób z Niewydolnością Serca, Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej oraz Polskie Stowarzyszenie Diabetyków.

Więcej na Dbajoserce.pl

Życzysz sobie więcej zdrowia? Zapisz się na nasz newsletter

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.