Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rozmowa z lek. Honoratą Błaszczyk, specjalistką medycyny rodzinnej, prezes Łódzkiego Oddziału Wojewódzkiego Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce

Margit Kossobudzka: Nietrzymanie moczu to wciąż dla wielu osób tabu.

Lek. Honorata Błaszczyk: Rzeczywiście, pacjenci rzadko zgłaszają ten problem. Przełamują się zwykle wtedy, gdy nietrzymanie moczu już bardzo im dokucza.

Kiedy powinniśmy się zaniepokoić?

– Każdy epizod wycieku moczu niezależnego od naszej woli powinien nas skłonić do wizyty u lekarza. Nawet jeżeli nietrzymanie moczu było jednorazowe lub szybko ustąpiło.

Ten problem może mieć charakter przejściowy?

– Tak. Może towarzyszyć np. ostrej infekcji układu moczowego. To się często zdarza u kobiet i mija po wyleczeniu. Epizod nietrzymania moczu może się też pojawić przy intensywnym kaszlu, np. w przebiegu infekcji układu oddechowego, kiedy mięśnie klatki piersiowej i jamy brzusznej biorące udział w kaszlu są „zmęczone”. Tu także po ustąpieniu choroby podstawowej dolegliwości zwykle przechodzą.

Niektórym osobom zdarza się wyciek moczu podczas śmiechu. Czy to naturalne?

– Jeżeli dzieje się tak podczas śmiechu, kaszlu czy aktywności fizycznej, to może świadczyć o wysiłkowym nietrzymaniu moczu. Warto zająć się tą nieprawidłowością od razu, bo wtedy można wprowadzić wczesne leczenie, które polega na ćwiczeniach mięśni dna miednicy i modyfikacji czynników ryzyka. Im wcześniej kobieta zauważy, że to się powtarza w określonych sytuacjach, i zgłosi to lekarzowi, tym ma większe szanse na cofnięcie lub wyhamowanie problemu nietrzymania moczu.

Kto jest bardziej narażony na tę dolegliwość?

– Nietrzymanie moczu zdarza się dwa, a nawet trzy razy częściej u kobiet niż u mężczyzn. Najsilniejszym czynnikiem ryzyka dotyczącym całej populacji jest jednak wiek. Im jesteśmy starsi, tym częstość nietrzymania moczu wzrasta.

Czynnikiem ryzyka są przebyte porody – zwłaszcza fizjologiczne, porody dużych płodów, ale także te przez cięcie cesarskie. Do nietrzymania moczu może dochodzić po wszelkich zabiegach, które odbywają się w obrębie miednicy mniejszej i jamy brzusznej.

Inne czynniki ryzyka to otyłość, ciężka praca fizyczna, a także stany po leczeniu chorób nowotworowych w obrębie jamy brzusznej i krocza, np. po radioterapii.

Wiele osób wciąż uważa, że na nietrzymanie moczu nie ma skutecznego sposobu.

– Nieprawda! To szkodliwy mit, przez który wiele osób nie poddaje się leczeniu. Myślą, że nic się nie da zrobić. Otóż da się zrobić, i to w każdym rodzaju nietrzymania moczu!

Mamy pacjentom do zaproponowania cały wachlarz postępowania, poczynając od profilaktyki, poprzez leczenie niefarmakologiczne, farmakologiczne, na zabiegach operacyjnych kończąc.

Leczenie niefarmakologiczne jest skuteczne i stanowi bardzo ważną część postępowania terapeutycznego, o którym pacjenci mało wiedzą. Niestety, wymaga ono dużego zaangażowania i wysiłku ze strony chorego. Jeśli jednak pacjent zrozumie i poczuje, że odpowiednie ćwiczenia pomogą mu zapanować nad wyciekiem moczu, chętniej się ich podejmie.

Skuteczne są redukcja masy ciała, odpowiednia aktywność fizyczna, unikanie używek. Kobietom można zaproponować stosowanie różnego rodzaju krążków dopochwowych i wkładek, które podtrzymują cewkę moczową. Z pomocą pacjentom przychodzi technika – np. specjalne aplikacje na telefon czy niewielkie urządzenia, które współpracują z pacjentem i uczą prawidłowego skurczu mięśni dna miednicy.

Leczenie farmakologiczne jest stosowa? ne w parciach naglących. Tutaj mamy skuteczne leki, które stanowią tzw. złoty standard postępowania w pęcherzu nadreaktywnym.

Wreszcie jest leczenie operacyjne. Ono z kolei jest stosowane głównie u osób z wysiłkowym nietrzymaniem moczu. Wtedy kiedy stopień zaawansowania schorzenia jest duży lub stanowi znaczący problem dla pacjenta. Wpływ choroby na jakość życia pacjenta ma tu decydujące znaczenie.

W leczeniu nietrzymania moczu też sprawdza się zasada, że im wcześniej, tym lepiej?

– Można tak powiedzieć, co nie oznacza, że osobie z bardziej zaawansowanym problemem nie można pomóc. Jednak rzeczywiście im wcześniej zgłosimy się do lekarza, tym te działania będą skuteczniejsze. Na przykład ćwiczenia dają lepszy efekt, jeżeli zaczynamy je wcześnie. Gdy mamy już duży problem z nietrzymaniem moczu, np. wycieka przy niewielkim wysiłku fizycznym lub przy zmianie pozycji ciała, to nie ma szans, że ćwiczenia pomogą – trzeba będzie działać w inny sposób.

Brak aktywności i siedzący tryb życia powodują, że coraz więcej osób ma problem z nietrzymaniem moczu?

– To jeden z czynników ryzyka rozwoju nietrzymania moczu. Bezruch wpływa nie tylko na zmniejszenie siły naszych mięśni i wydolności organizmu, ale też jest to główny czynnik rozwoju otyłości. Nowoczesność spowodowała, że ruszamy się znacznie mniej. Coś, co kiedyś było naszą naturalną aktywnością, chociażby codzienne chodzenie, teraz zamieniło się na aktywność fotelową w samochodzie i ćwiczenie palców na klawiaturze komputera.

Wśród młodszych osób obserwuję prowadzenie intensywnej aktywności fizycznej w klubach fitness. Ma to swoje dobre strony, ale może mieć, niestety, również tę ciemną – zwłaszcza u mężczyzn, którzy wykonują ćwiczenia siłowe. Niewłaściwe ich wykonywane może sprzyjać nietrzymaniu moczu.

Skoro kobiety rzadko mówią o nietrzymaniu moczu, to mężczyźni chyba już w ogóle.

– Rzeczywiście bardzo rzadko poruszają ten problem, częściej już przyznają się do zaburzeń potencji.

U mężczyzn nietrzymanie moczu jest najczęściej wynikiem przerostu gruczołu krokowego – wtedy mamy do czynienia z nietrzymaniem moczu z przepełnienia pęcherza moczowego albo jest to skutkiem usunięcia gruczołu krokowego. To trudny do leczenia przypadek, ale tym osobom też można zaproponować różne rozwiązania.

Czy dostępne w Polsce metody leczenia różnią się od tego, co oferuje się pacjentom w innych krajach europejskich?

– Jako lekarz rodzinny widzę, że zbliżamy się do tych najlepszych. Mamy większą dostępność do leków, pojawiają się też leki generyczne, tańsze i bardziej dostępne.

Poza tym coraz więcej ośrodków w Polsce zajmuje się leczeniem operacyjnym nietrzymania moczu, jeżeli jest takie wskazanie. Część tych procedur ma już refundację NFZ.

Na pewno jeszcze nie doszliśmy do poziomu zachodnich krajów europejskich, ale jeśli chcemy ten proces przyspieszyć, musimy częściej zgłaszać się z tym problemem do lekarza. Gdy nie ma zapotrzebowania na dużą liczbę takich zabiegów czy leki, to system nie zauważa skali problemu.

Lekarze rodzinni są przygotowani do leczenia takich pacjentów?

– Podstawowa opieka zdrowotna jest wciąż zbyt mało wykorzystywana, chociażby we wstępnej diagnostyce nietrzymania moczu. Wymaga to bardziej aktywnego działania ze strony lekarzy, pielęgniarek czy położnych. Jeśli jednak pacjenci będą zgłaszać takie problemy, to lekarze będą musieli się z tym problemem zapoznać. Nawet jeżeli lekarz rodzinny niewiele wie o postępowaniu w nietrzymaniu moczu – mając takiego pacjenta, będzie musiał wiedzę uzupełnić.

Dużą pomocą są dla nas pielęgniarki i położne, ponieważ nietrzymanie moczu często pojawia się po porodzie. Widzę, że położne coraz częściej rozmawiają z kobietami na ten temat.

Kto powinien zacząć ten wrażliwy temat: lekarz czy pacjent?

– Nie ma reguły. Zachęcam pacjentów, by mówili o nietrzymaniu moczu, potraktowali ten temat jak każdy inny problem medyczny, np. nadciśnienie tętnicze. Lekarz w końcu zada nam to pytanie przy okazji diagnozowania innych schorzeń lub czynionych obserwacji. Czasami czujemy to podczas wizyt w gabinecie. Zwłaszcza chodząc na wizyty domowe, już od progu lekarz wie, że pacjent ma taki problem. Może nie jest to temat do rozmowy wtedy, kiedy lekarz widzi pacjenta pierwszy raz w życiu, ale przy kolejnym spotkaniu takie pytanie z jego strony z pewnością padnie.

Łódzki Związek Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie ŁódzkieŁódzki Związek Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Łódzkie Lek. Honorata Błaszczyk: Nietrzymanie moczu zdarza się dwa, a nawet trzy razy częściej u kobiet niż u mężczyzn

Zdrowa porcja faktów w każdy piątek. Zapisz się na newsletter zdrowotny

Wyborcza to Wy, piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.