Jeżeli u trzech najbliższych krewnych lub u dwóch w wieku poniżej 55 lat wystąpił rak gruczołu krokowego, oznacza to, że mamy wyraźną predyspozycję do występowania tej choroby. Takich chorych jest jednak tylko około 10 proc.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Liczba zachorowań na raka prostaty stale wzrasta. Jak go rozpoznawać i jak leczyć? To pytania szczególnie ważne podczas obchodzonego dziś Światowego Dnia Walki z Rakiem.

- Rak prostaty obecnie wysuwa się na czoło wśród zachorowań na nowotwory złośliwe u mężczyzn. Jest kilkanaście tysięcy zachorowań rocznie. Kilka tysięcy mężczyzn z tego powodu umiera - mówi prof. dr hab. n. med. Paweł Wiechno z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego w Centrum Onkologii w Warszawie.

Ten problem będzie narastał, bo nasze społeczeństwo się starzeje, w tym także jego męska część.

Dziś nowotwory prostaty rozpoznajemy częściej i coraz wcześniej, bo poprawił się dostęp do diagnostyki. Także dzięki programowi ich wczesnego wykrywania. - Z tym się jednak wiąże poważny problem. U części pacjentów wykrywamy nowotwór bez znaczenia klinicznego. Pacjent ma wówczas świadomość, iż ma chorobę nowotworową, a my niekoniecznie od razu przystępujemy do leczenia. To bardzo obciążające dla chorego – mówi prof. Wiechno. 

Wszyscy mamy zakodowane, że jeżeli jest rak, to trzeba go natychmiast leczyć. Wstrzymanie się z leczeniem jest dla pacjenta niewątpliwie trudnym przeżyciem z psychologicznego punktu widzenia.

Skąd się bierze rak prostaty i jak go wykryć?

Na pewno najważniejszym czynnikiem ryzyka raka prostaty jest wiek. Im starszy mężczyzna, tym ryzyko zachorowania wzrasta. Szczyt zachorowań to siódma-ósma dekada życia, a w męskiej populacji stale przybywa osób dożywających tego wieku.

Rolę odgrywają też geny. Uważa się, że jeżeli u trzech najbliższych krewnych lub u dwóch w wieku poniżej 55 lat wystąpił rak gruczołu krokowego, to mamy w tej rodzinie wyraźną predyspozycję do występowania tej choroby. I wtedy możemy ją nazwać prawdziwie genetycznie zależną. To około 10 proc. wszystkich chorych.

Coraz więcej mówi się też o tym, że w raku prostaty, podobnie jak w raku piersi, istotną rolę odgrywają mutacje genów BRCA1 i BRCA2.

Inne czynniki to nadwaga, otyłość (podejrzewa się, że nadmiar tkanki tłuszczowej powoduje zaburzenia hormonalne mogące sprzyjać rozwojowi raka) i brak ruchu.

Rak prostaty jest związany z podniesieniem się poziomu tego białka, jednak podwyższony poziom PSA nie zawsze oznacza raka. Dlatego badanie PSA jest dalekie od doskonałości.

To duży problem, gdyż po stwierdzeniu podwyższonego poziomu PSA należałoby rozpocząć dalszą diagnostykę i wykonać biopsję, która jest poważną ingerencją w organizm pacjenta.

- Biopsja to naruszenie ciągłości tkanek, które może wiązać się z konkretnymi dolegliwościami, ale również z powikłaniami – mówi prof. Wiechno.

Do tego dochodzi strach przed chorobą nowotworową. Często pacjenci przychodzą przestraszeni nieznacznym podwyższeniem wyniku testu PSA w stosunku do poprzedniego badania i już są pewni, że mają raka.

Dlatego eksperci zawsze namawiają, by robić to badanie nie na własną rękę, tylko w porozumieniu z lekarzem, np. urologiem.

- Jeśli pacjent zostaje sam z wynikiem, to kompletnie nie wie, co dalej robić. Warunkiem rozpoczęcia diagnostyki jest rozmowa ze specjalistą, który potrafi poinformować pacjenta, jakie są wady i zalety aktywnego poszukiwania raka prostaty, jaka jest droga postępowania, z czym to się wszystko wiąże, itd. - mówi prof. Wiechno.

Prof. Wiechno ubolewa, że badanie palcem przez kiszkę stolcową jest uważane za domenę urologów albo chirurgów: - Tak naprawdę to powinna być domena każdego lekarza rodzinnego. Pacjent, który zostanie przebadany przez kiszkę stolcową, może już uzyskać informację, że coś nieprawidłowego dzieje się w gruczole krokowym. To są zmiany naprawdę łatwo badalne. Niestety rzadko się to robi podczas wizyty w gabinecie POZ.

Zdarza się, że rak zostaje wykryty u chorego, który nie ma absolutnie żadnych objawów, ponieważ choroba zostaje wykryta w bardzo wczesnym stadium. Jest nawet określenie "rak niemy klinicznie". U pacjenta chorego na raka niskiego lub bardzo niskiego ryzyka szybsze wdrożenie leczenia nie przyniesie mu żadnego zysku, nie wpłynie na jego długość życia. Zalecić można wtedy tylko tzw. aktywną obserwację (active surveillance).

Zawsze trzeba tu jednak podkreślić, że postępowanie to dotyczy tylko wybranej grupy chorych.

Jak się leczy raka prostaty

Podstawowe metody leczenia to chirurgia i radioterapia.

- O wyborze najlepszej dla danego pacjenta metody leczenia powinno decydować konsylium specjalistów. Z pacjentem należy przedyskutować obie metody leczenia. Różna jest ich toksyczność. Pacjent musi mieć pełną świadomość, którą metodę wybiera – mówi prof. Wiechno.

Operacja polega na usunięciu gruczołu krokowego, a w niektórych przypadkach wiąże się również z radykalnym usunięciem węzłów chłonnych miednicy, szczególnie gdy rak jest agresywny.

Skutkiem operacji może być uszkodzenie struktur odpowiedzialnych za trzymanie moczu czy erekcję. Bardzo dużo zależy tu od doświadczenia chirurga.

Zabiegi chirurgiczne można dziś przeprowadzać zarówno klasycznie, jak i laparoskopowo, przez "dziurkę od klucza". Coraz większą pomocą dla chirurgów są również systemy robotyczne, w tym najbardziej znany – robot Da Vinci.

Główną zaletą robotyki jest możliwość obrazowania trójwymiarowego – 3D i precyzyjniejsze preparowanie, czyli obróbka tkanek w czasie operacji. Również tu jednak bardzo dużo zależy od doświadczenia chirurga.

W ostatnich latach dokonał się też duży postęp w radioterapii. Lekarze dysponują dziś zarówno bardzo precyzyjnymi technikami naświetlania z zewnątrz, jak i np. brachyterapią, która polega na podawaniu promieniowania bezpośrednio do gruczołu krokowego.

A jak wygląda leczenie farmakologiczne?

- Jego celem jest obniżenie poziomu testosteronu. Już wiele lat temu zauważono, że rozwój raka prostaty zależny jest od hormonów męskich - androgenów, w tym od testosteronu. Można przeprowadzić kastrację farmakologiczną. Blokujemy wtedy pobudzający wpływ przysadki mózgowej na wydzielanie testosteronu przez jądra – wyjaśnia prof. Wiechno.

Badania pokazały, że jeżeli na tym pierwszym etapie dołączymy krótko trwającą chemioterapię docetakselem, refundowaną w Polsce, lub czasowo dołączymy octan abirateronu (niestety w tym wypadku lek nie jest refundowany w Polsce), wówczas  wyraźnie wydłuża się życie pacjenta.

Z czasem jednak leczenie poprzez uzyskanie bardzo niskich, kastracyjnych stężeń testosteronu we krwi ostatecznie się wyczerpuje i choroba ponownie zaczyna się rozwijać. Źródłem androgenów są nadnercza, ale w trakcie badań odkryto też, że komórka nowotworowa uczy się sama wytwarzać te hormony. Oznacza to, że rak prostaty jest oporny na kastrację.

Zaczęto szukać leków, które byłyby zdolne do blokowania tego procesu.

- Mamy dziś dwa powszechnie uznane leki, stosowane również w Polsce, które są w stanie skutecznie to robić.

To octan abirateronu i enzalutamid. Na początku próbowano je stosować po chemioterapii, która miała udowodnioną skuteczność. W medycynie zwykle jest jednak tak, że jeżeli uzyska się dobre wyniki na późnych etapach, to próbuje się je przenieść na wcześniejsze etapy leczenia. Sprawdzono więc, czy leki te działają również przed chemioterapią. Okazało się że tak, że również przedłużają życie i kontrolują przebieg choroby.

Po chemioterapii, zgodnie z zapisami programu terapeutycznego, możemy w Polsce obecnie stosować enzalutamid i octan abirateronu. Do obu tych leków mamy dostęp. Gorzej jest z ich dostępnością przed chemioterapią.

Enzalutamid przed chemioterapią nie jest dziś w Polsce refundowany. Z octanu abirateronu mogą korzystać przed chemioterapią jedynie pacjenci ze stopniem złośliwości 6-7 według skali Gleasona. 

- Wyższe stopnie złośliwości są poza naszymi możliwościami leczenia, gdyż nie ma refundacji. Pacjenci tracą możliwość leczenia, jeżeli np. są skąpoobjawowi, nie mają wskazania do chemioterapii na tym etapie, a mają np. raka prostaty w skali Gleasona 8. Mam nadzieję, że ten zapis zniknie z programu lekowego. Jeżeli są dwa leki, powinniśmy mieć wybór. To lekarz z pacjentem powinni wspólnie zadecydować, który lek w danej sytuacji jest optymalny. Oba mają przecież inne mechanizmy działania. Jeden blokuje syntezę hormonów, a drugi przekazywanie sygnałów. Z tego wynikają na przykład różnice w toksyczności – wyjaśnia prof. Wiechno.

W programie terapeutycznym jest też zarejestrowany rad 223. Nie mamy za to kabazytakselu. To lek cytotoksyczny, aktywny u pacjentów u których po chemioterapii doszło do progresji choroby.

- Cała sztuka w leczeniu pacjentów z rakiem prostaty polega na tym, żeby mieć w zasięgu wszystkie możliwości, odpowiednio dobierać terapię i rozciągnąć skuteczne leczenie na miesiące i lata – podsumowuje prof. Wiechno.

Jaką rolę odgrywa prostata

Prostata jest narządem należącym do układu płciowego mężczyzny. Leży pod pęcherzem moczowym. Przez sam jej środek przechodzi cewka moczowa, czyli rurka, przez którą mocz wypływa na zewnątrz z pęcherza moczowego.

Wielkość gruczołu krokowego u młodego mężczyzny odpowiada mniej więcej wielkości orzecha włoskiego. Z czasem gruczoł powiększa swoją objętość. Tu mocno musimy podkreślić - jest to związany z wiekiem łagodny rozrost, który najczęściej nie ma nic wspólnego z nowotworem.

Etiologia rozrostu nie jest do końca jasna, wiemy jedynie, że z wiekiem ten proces się nasila.

W gruczole krokowym są produkowane różnego rodzaju substancje, które są elementami nasienia. Między innymi białko PSA, które upłynnia nasienie i umożliwia swobodne dotarcie plemników do komórki jajowej.

Łagodny rozrost prostaty objawia się przede wszystkim częstym oddawaniem moczu, parciem naglącym, czyli natychmiastową chęcią oddawania moczu, uczuciem, że nie w pełni opróżniło się pęcherz.

 Objawy raka prostaty

Zwykle przez długi czas przebiega bezobjawowo, albo powoduje jedynie nieznaczne dolegliwości przypominające objawy typowe dla łagodnego rozrostu gruczołu krokowego, czyli częste oddawanie moczu, także w nocy, trudności w oddawaniu moczu (trudności z rozpoczęciem oddawania moczu, słaby lub przerywany strumień), wrażenie niepełnego opróżnienia pęcherza.

Jeśli rozwój raka postępuje, dochodzi do powiększenia prostaty oraz zajęcia otaczających ją tkanek, co może wywoływać krwiomocz, uczucie pieczenia przy oddawaniu moczu, bóle w podbrzuszu, nietrzymanie moczu, zaburzenia wzwodu, bóle w okolicy lędźwiowej oraz krocza, czy obecność krwi w spermie.

Dalszy postęp choroby polega zwykle na powstawaniu przerzutów. Zazwyczaj najpierw powstają w węzłach chłonnych miednicy. Najczęstszym miejscem przerzutów odległych są kości - żebra, miednica, kręgosłup. Wówczas objawami choroby mogą być bóle kostne, patologiczne złamania kości (pod wpływem nieznacznego urazu lub nawet jego braku), porażenie kończyn i inne objawy ucisku na rdzeń kręgowy (przypadki pęknięcia kręgu lub kręgów) oraz powiększenie węzłów chłonnych.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem