Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Dziś w medycynie ekspertem staje się pacjent. To on wie najlepiej, jak jego problem wygląda od środka. My dajemy technologię, za pomocą której może nam o tym opowiedzieć – mówi prof. Mateusz Gola z Instytutu Psychologii Polskiej Akademii Nauk, który bada uzależnienia i szuka nowych metod ich terapii.

Pracę dzieli między PAN i Uniwersytet Kalifornijski w San Diego, gdzie obserwuje, jak coraz ściślej z medycyną i nauką przenikają się tworzone w Dolinie Krzemowej technologie. Razem z psychologiem Maciejem Skorką prowadzi Ogólnopolskie Badanie Nałogów, w którym za pomocą aplikacji w smartfonie uzależnieni od alkoholu, narkotyków, papierosów, pornografii, hazardu i innych przyglądają się swoim stanom wewnętrznym i zachowaniu.

Potencjalna grupa jest szeroka – według badania „Epidemiologia zaburzeń psychiatrycznych i dostępność psychiatrycznej opieki zdrowotnej” pijących problematycznie jest w Polsce ok. 3 mln osób, czyli ok. 11 proc. pełnoletniego społeczeństwa. Nałogowo pali co czwarty Polak.

Smartfon wie, kiedy ulegniesz nałogowi

Z 325 tysięcy aplikacji poświęconych zdrowiu wiele skoncentrowanych jest na uzależnieniach. Oferują motywujące do zachowania abstynencji cytaty, grupy wsparcia czy hipnozę online.

W 2017 r. start-up z Chicago zaczął testować aplikację Trigrr, która w założeniu ma nie tylko pomagać w radzeniu sobie z głodem nałogowym i stresem, ale też przewidywać ryzyko powrotu do nałogu i ostrzegać przed tym krokiem. Użytkownik ma w aplikacji strażnika, ale godzi się za to na daleko idącą infiltrację swojego życia.

Aplikacja obserwuje codzienne zwyczaje użytkownika – ile czasu spędza w mediach społecznościowych, z jakim natężeniem wysyła wiadomości i maile, skanuje treści pod kątem obecności słów mogących mieć związek z kryzysem w utrzymaniu abstynencji, np. „głód” czy „stres”.

Korzystając z tzw. uczenia maszynowego (uczenie się sztucznej inteligencji na podstawie aktualizowanych baz danych), szuka wzorców zachowań użytkownika. Wiąże określone zachowania z uzależnieniem (w jakich okolicznościach uzależniony zwykle sięga po używkę). Kiedy dane wskazują, że zbliża się do niebezpiecznego punktu, powiadamia o tym terapeutów, którzy online pozostają w kontakcie z pacjentem. Interweniują, zanim pacjent się złamie.

Aplikacja sprawdzi, kiedy głód jest największy

Nałogometr – aplikacja polskich naukowców – nie idzie tak daleko, ale też pomaga w monitorowaniu zmian stanów wewnętrznych i zachowania użytkownika.

Jej twórcy zajmowali się uzależnieniem od pornografii. W ramach projektu Hiperseksualność.pl zespół prof. Goli zbadał ponad 3 tys. osób.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Czy jesteś uzależniony od tytoniu i jaki charakter ma to uzależnienie? [SPRAWDŹ]

– W pewnym momencie pojawiła się potrzeba, by monitorować zachowania nałogowe i towarzyszące temu zmiany nastroju, poziom stresu, jakość snu u osób, które przechodziły terapię. Część pacjentów nie chciała do tego wykorzystywać smartfonów, ponieważ właśnie na tych urządzeniach oglądali pornografię – opowiada profesor.

Jako alternatywę psychologowie wykorzystali więc smartwatche, do których badani podeszli z większym przekonaniem. – Przez 12 tygodni zadawaliśmy uczestnikom różne pytania dotyczące ich samopoczucia i zachowania. Kilka razy w ciągu dnia zwalniali tempo, by zastanowić się chwilę nad swoim nastrojem, ocenić, jak silną mają ochotę, by skorzystać z pornografii. Ta chwila refleksji była pomocna w przezwyciężaniu głodu nałogowego – tłumaczy psycholog.

Badanie uzależnienia od pornografii skłoniło naukowców, by dane o mechanizmie innych uzależnień zbierać za pośrednictwem smartfona. Użytkownicy Nałogometru kilka razy dziennie odpowiadają na podsuwane przez aplikację pytania o nastrój, poziom stresu i nasilenie głodu nałogowego. Odpowiedzi układają się w „mapę” człowieka, która pokazuje, w jakich sytuacjach jest wobec uzależnienia bezradny, o której godzinie głód jest najsilniejszy i co pomaga mu go pokonać.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Przymusowe leczenie alkoholika

Na tej podstawie po miesiącu powstaje raport, z którego osoba mierząca się z nałogiem dowiaduje się, jak radziła sobie z problemem w tym okresie, w jakich sytuacjach było najtrudniej, co powodowało u niego głód nałogowy. – Użytkownik ma do wyboru listę zachowań, która pomaga w rozpoznaniu, jakie sytuacje są dla niego ryzykowne. Jeśli komuś udało się utrzymać w trzeźwości, pytamy, dzięki czemu, np. czy był to sport, czy rozmowa z kimś bliskim – tłumaczy badacz. Ta wiedza może mu pomóc w powrocie do zdrowia.

Technologia wie najlepiej

Prof. Gola uważa, że to właśnie technologie umożliwiają dziś najbardziej rzetelne pomiary samopoczucia, nastroju i zachowań ludzi.

Na dowód podaje przykład. W wywiadzie telefonicznym na pytanie o oglądanie pornografii przynajmniej raz w miesiącu twierdząco odpowiedziało 14 proc. badanych wieku 18-23 lat. W anonimowym badaniu z aplikacją mierzącą realne wejścia na strony pornograficzne widać, że jest to 47 proc. proc. osób w tej samej grupie wiekowej.

Ankietowani dzięki większemu poczuciu anonimowości odpowiadają szczerzej za pośrednictwem aplikacji na telefonie. W przypadku Nałogometru użytkownicy też mogą mieć poczucie bezpieczeństwa, ponieważ aplikacja nie gromadzi żadnych danych osobowych, a po odinstalowaniu jej z urządzenia informacje są kasowane.

Zdaniem psychologa udział nowych technologii w terapii uzależnień będzie coraz bardziej widoczny, bo tradycyjne formy pomocy oparte na grupowej terapii lub indywidualnych sesjach z terapeutą wciąż nie są wystarczająco skuteczne. Większość leczonych wraca do nałogu. W przypadku alkoholu 65-70 proc. wraca do nałogu w ciągu dwóch lat od zakończenia terapii, w przypadku heroiny 80-90 proc.

– Nauka wciąż nie rozumie, co się dzieje w zaburzeniach psychicznych, w uzależnieniach i w innych chorobach. Bylibyśmy skuteczniejsi, gdybyśmy zeszli na poziom zindywidualizowany: zrozumienia, co w przypadku konkretnego uzależnionego człowieka jest powodem problematycznego korzystania z jakiejś substancji – mówi profesor.

Aplikacja w smartfonie jest bardzo blisko człowieka, może towarzyszyć niemal każdej jego czynności. I przetwarzać dane z milionów urządzeń.

– Gdybyśmy mieli bardzo dużo danych od osób uzależnionych zebranych za pośrednictwem aplikacji, moglibyśmy próbować budować wzorce zachowań dla całej grupy z danym uzależnieniem (np. od alkoholu) i podgrup ze specyficznym profilem osobowości (np. osób z dużą impulsywnością albo silnym lękiem czy depresją). Wszystko po to, by przy odpowiednio dokładnym poziomie zrozumienia problemów danej osoby móc podsuwać jej indywidualne rozwiązania dla jej konkretnego problemu – dodaje profesor.

Dzięki wspólnemu zaangażowaniu osób uzależnionych i środowiska naukowo-terapeutycznego kolejne wersje Nałogometru będą dostarczały wiedzy np. o tym, że największy głód nałogowy dana osoba odczuwa w godz. 19-20 i że w tym czasie najbardziej pomocną czynnością, aby nie podjąć zachowania nałogowego, jest dla niej np. rozmowa z kimś bliskim, obejrzenie ulubionego serialu lub krótka medytacja.

– W terapii przyszłości moglibyśmy pod te szczegóły skroić terapię, połączyć tradycyjne i nowoczesne metody, tak by była w końcu efektywniejsza – tłumaczy prof. Gola. – Możliwe, że technologia sama podsunie rozwiązanie, o którym nie pomyśli terapeuta. Aplikacja do terapii nałogu mogłaby działać podobnie jak GPS, który dzisiaj bez problemu podpowiada najszybszą trasę do pracy. Kierowca nie wyjdzie poza schematy, które zna. GPS na podstawie map Google’a, z których masowo korzystają użytkownicy ruchu, analizuje ruch na poszczególnych trasach i wyznacza alternatywne, łatwiej przejezdne dojazdy, o których kierowca nawet nie pomyślał. Tak samo sztuczna inteligencja mogłaby pomyśleć o innym podejściu do leczenia. Pozwólmy jej tylko przyglądać się zachowaniu człowieka – tłumaczy profesor.

Aby wziąć udział w Ogólnopolskim Badaniu Nałogów, wystarczy pobrać bezpłatną aplikację na telefony z systemem Android ze strony www.badanienalogow.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.