Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Był taki okres w moim życiu, że pracowałam w trzech miejscach. Poranek zaczynałam od zorientowania się w kalendarzu, jaki jest dzień tygodnia i gdzie mam dyżur. Praca w warszawskim szpitalu klinicznym pozwalała na opłacenie wynajmowanego mieszkania i utrzymanie samochodu. W dwóch kolejnych zarabiałam na jedzenie i codzienne wydatki. Pracowałam 220 godzin w miesiącu. Wolne miewałam pojedyncze weekendy. Skończyłam studia magisterskie, byłam dobra w tym, co robię. Nie widziałam jednak dla siebie przyszłości w Polsce. Chciałam założyć rodzinę, mieć wolny czas, a przy takim trybie życia nie miałam na to szans. Kiedy zdecydowałam się wyjechać, mój szef powiedział, że bardzo chciałby mnie zatrzymać, ale nie ma mi nic do zaoferowania. Dziś nie rozważam powrotu – opowiada Julia, która od trzech lat jest zatrudniona na chirurgii w prywatnym szpitalu w szwajcarskiej Lucernie.

Pielęgniarki w Szwajcarii pracują zwykle do 45 godzin tygodniowo, miesięcznie zarabiają średnio 5-6 tys. franków (ok. 20 tys. zł).

5,4 pielęgniarki na tysiąc mieszkańców

Od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej do pracy za granicą wyjechało prawie 20 tys. z 280 tys. polskich pielęgniarek. W grupie, która została, średnia wieku to niemal 51 lat. Co piąta pielęgniarka (55 tys.) mogłaby już przejść na emeryturę, niektóre zostają w pracy do siedemdziesiątki. Takich pracujących emerytek jest w szpitalach i przychodniach więcej niż młodych pielęgniarzy i pielęgniarek (tych w wieku 20-40 lat mamy tylko 42 tys.).

W rankingu OECD, który opisuje liczbę pielęgniarek przypadających na tysiąc mieszkańców, Polska z wynikiem 5,4 plasuje się na końcu listy. W Szwajcarii, Danii i Niemczech na tysiąc osób jest od 13 do 17 pielęgniarek. Badania potwierdzają, że te liczby przekładają się na efekty leczenia – dzięki pielęgniarkom rzadsze są błędy medyczne i zakażenia szpitalne.

Pielęgniarka pilnie poszukiwana

Już nawet prywatne kliniki i przychodnie mają coraz większe trudności z zatrudnieniem pielęgniarki. Szpitale i przychodnie nabory do pracy prowadzą non stop. – Podkupują sobie nawzajem pielęgniarki, oferując 200-300 zł więcej niż dotychczasowy pracodawca – mówi Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. Jeśli pracodawca od razu na rozmowie kwalifikacyjnej nie podpisze umowy z kandydatką, zwykle następnego dnia ta pracuje już w innym miejscu.

Prof. Piotr Burczyński, kardiochirurg w warszawskim Centrum Zdrowia Dziecka, mówił niedawno w „Dużym Formacie”: – Posiadamy magazyn pełen cennej, nowoczesnej aparatury. To, czego dziś najbardziej nam brakuje, to personel pielęgniarski. Gdybyśmy mieli więcej pielęgniarek, nasz zespół mógłby wykonywać dwa razy więcej operacji.

Podobnie warszawski Szpital Bielański – stale poszukuje do pracy na kilku oddziałach pielęgniarek ze specjalizacją. Oferty pracy łódzkiego szpitala WAM również często pozostają bez odzewu.

Będzie jeszcze gorzej – w ciągu kilku najbliższych lat kolejne 50 tys. pielęgniarek nabędzie uprawnienia emerytalne. Na blisko 4,5 tys. absolwentów pielęgniarstwa (większość to kobiety) jedna trzecia w ogóle nie podejmuje pracy w zawodzie. Wiele młodych szybko zmienia kwalifikacje, by pracować np. w handlu albo kosmetologii. Luki nie zasypią też pielęgniarki z zagranicy – dziś pracuje ich w Polsce zaledwie 170, z czego 90 to Ukrainki.

Przeciążenie, frustracja, wypalenie zawodowe, niskie zarobki

Z badań, które cyklicznie przeprowadzają naukowcy, dokładnie wiadomo, dlaczego pielęgniarki uciekają z zawodu albo wybierają zagranicę. – Przeciążenie, presja przełożonych i pacjentów, zła organizacja pracy, przerywanie obowiązków i ściąganie do nowych zadań, frustracja, wypalenie zawodowe, niskie zarobki, brak czasu i problemy w życiu osobistym – wylicza dr Dorota Kilańska, przewodnicząca łódzkiego oddziału Polskiego Towarzystwa Pielęgniarskiego, autorka badania o warunkach pracy polskich pielęgniarek. – A dziś jest dobry moment, by skutecznie próbować zawalczyć o zmianę – podkreśla. – Kiedy lekarze wypowiadają klauzulę opt-out i brakuje ich na oddziałach, powinniśmy postawić na pielęgniarki. Na Zachodzie mają więcej kompetencji i samodzielności, koordynują opiekę nad pacjentem. Szpital na tym oszczędza, pojawiają się pieniądze na wzrost wynagrodzeń – mówi dr Kilańska.

2,5 tys. brutto

Dziś początkująca pielęgniarka z tytułem licencjata na etacie w szpitalu powiatowym zarabia ok. 2,5 tys. zł brutto miesięcznie; pielęgniarka ze specjalizacją na etacie w szpitalu klinicznym w Warszawie – 2,4-3 tys. zł brutto plus kilkaset złotych dodatków.

Pielęgniarki przekonują więc nowego ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego do podwyżek. Argumentują, że już po ostatnim wzroście wynagrodzeń, tzw. zembalowym (od ministra Mariana Zembali – rozłożone na 4 lata 1600 zł brutto), rzadziej rozważają emigrację. – Trzy lata temu zaświadczenia potrzebne do pracy za granicą brało od nas ok. 1,5 tys. pielęgniarek rocznie. W 2016 r. – ok. 900, a w ubiegłym – 650 – wylicza Zofia Małas.

Na razie dwa spotkania z ministrem nie przyniosły konkretów. W resorcie zdrowia zakończyły się właśnie prace nad strategią rozwoju pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce. Zdaniem środowiska nie zmieni ona wiele w sytuacji pacjentów i pielęgniarek. – Chcemy doprowadzić do sytuacji, w której pielęgniarka będzie miała pod opieką kilku, a nie kilkunastu czy kilkudziesięciu pacjentów – mówi Zofia Małas. – Prawo powinno być jednoznaczne. Jeśli na oddziale jest za mało pielęgniarek, szpital nie dostaje kontraktu na jego działanie. To jedyny sposób na wymuszenie zmiany – dodaje. Dziś na nocnych dyżurach dwie pielęgniarki opiekują się nawet 30 chorymi.

Nie sprawdza się pomysł z opiekunami medycznymi, którzy mieli odciążyć pielęgniarki.
Większość zaraz po zdobyciu kwalifikacji wyjeżdża na Zachód. Polskie szpitale o nich nie zabiegają, bo za tę samą pensję (to wynika z przepisów) wolą zatrudnić pielęgniarkę.

Julia: – W Szwajcarii to zawód, który - również ze względu na dobre zarobki - cieszy się społecznym i środowiskowym prestiżem. Gdyby w Polsce pielęgniarki zarabiały więcej, to lekarze i pacjenci automatycznie traktowaliby nas z szacunkiem odpowiednim dla naszego przygotowania i wykonywanych obowiązków.

Partnerem cyklu artykułów o pielęgniarkach jest Fundusz Mediów Fundacji Towarzystwa Dziennikarskiego

W piątek w „Tylko Zdrowie”: Jak zatrzymać pielęgniarki w szpitalach

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.