Zdecydowana większość połamanych pacjentów Szpitala Powiatowego im. dr. Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem to ci, którzy przyjechali na narty albo na snowboard. Pierwsi pechowcy w tym sezonie już są przywożeni na ortopedię.

Sprzęt i nauka jazdy, dokąd jechać i co warto wiedzieć. Serwis specjalny www.nanarty.wyborcza.pl

Do groźnego wypadku doszło w Białce Tatrzańskiej tuż przed Bożym Narodzeniem. W ratownika TOPR wjechał jadący z dużą prędkością narciarz. – Nie zdążyłem zareagować. Mężczyzna, który na mnie wpadł, był postawny i uderzył z dużą siłą – opowiada Bartłomiej Gąsienica-Józkowy. Ze stoku do szpitala zabrał go śmigłowiec TOPR. Ratownik ma złamane dwie kości podudzia. Po zdjęciu gipsu czeka go wielomiesięczna rehabilitacja.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.