Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Idea pakietu onkologicznego jest dobra: pacjenci z rakiem będą leczeni bez kolejek. Niestety, przygotowano go w pośpiechu, nie uwzględniając uwag lekarzy i ekspertów.

Zacznijmy od zielonej karty. Początkowo minister mówił, że będzie to zielona książeczka. Tak byłoby praktyczne. Książeczka ma kartonową oprawę i zmieści się w torebce. Zamiast drukować książeczki, minister zrzucił zadanie na lekarzy - będą drukować kartę na zwykłych kartkach A4. Karta będzie nam potrzebna przez cały okres leczenia, np. rok. Dlatego najlepiej od razu złożyć ją w teczce, żeby nie pogubić i nie zniszczyć kartek. Teczka przyda się także dlatego, że karta będzie się rozrastać - trzeba odnotować każdą poradę i leczenie. Lekarz musi to zrobić w komputerze i za każdym razem drukuje nową stronę.

Pakiet onkologiczny 2015

 

Szablon przygotowany przez NFZ lekarz wypełnia w komputerze ręcznie - żadne rubryki nie uzupełniają się automatycznie.

Jeśli kartę wystawia nam lekarz rodzinny, który podejrzewa u nas raka, to wypełnia tylko dwie strony. Kartę otrzymają jednak także wszyscy ci, u których nowotwór został stwierdzony przed 1 stycznia 2015 r. i są w trakcie leczenia. W takim wypadku trzeba nanieść na nią bardzo wiele danych o dotychczasowej diagnostyce i leczeniu. Za lekarza nie może tego zrobić ani pielęgniarka, ani sekretarka, ponieważ tylko on może się logować do systemu. To potrwa.

Każda karta ma mieć swój indywidualny numer oraz - w przypadku gdy rak jest już potwierdzony - numer Karty Zgłoszenia Nowotworu Złośliwego. Taki numer nadaje Krajowy Rejestr Nowotworów działający w Centrum Onkologii w Warszawie. Niestety, odnotowuje poważne opóźnienia - nie ma w nim nawet pacjentów zgłoszonych listownie już trzy lata temu. Teraz lekarz może zrobić to drogą elektroniczną i - jak zapewnia Ministerstwo Zdrowia - oczekiwanie na odpowiedź z numerem nie trwa długo. Nie precyzuje, o jaki czas chodzi.

Znowelizowana ustawa zdrowotna mówi, że zielona karta ma zastąpić skierowanie. Na pytanie, czy już tak jest, Ministerstwo Zdrowia nam nie odpowiedziało. Na razie więc osobne skierowania będą nam pewnie wydawane "na wszelki wypadek" (lepiej dopytaj lekarza o skierowanie).

Minister zdrowia zdecydował, że pacjenci z najczęstszymi złośliwymi nowotworami skóry - rakiem płaskonabłonkowym i podstawnokomórkowym - nie będą leczeni bez kolejek. Z pakietu onkologicznego będą mogli skorzystać tylko pacjenci z czerniakiem. Dlaczego? Z odpowiedzi ministerstwa wynika, że czerniak jest bardziej złośliwy od innych nowotworów skóry. I że skoro pacjenci z czerniakiem będą leczeni bez kolejek, to kolejki do leczenia innych typów raka będą krótsze.

Z pakietu "wypadną" też pacjenci, u których po etapie wstępnej diagnostyki okaże się, że nie mają nowotworu złośliwego. W takim wypadku zielona karta jest zamykana, a oni - leczeni dalej w trybie kolejkowym. Te kolejki mogą się, niestety, okazać dla chorych dłuższe niż do tej pory.

- Dobrym przykładem są tu guzy piersi. Trzy czwarte pacjentek, które trafiają do nas, ma łagodne guzy. Do tej pory zajmowaliśmy się ich usuwaniem. Teraz może być z tym problem, bo NFZ na pacjentów, którzy mają być leczeni poza pakietem, czyli w kolejkowym trybie, przyznał nam tylko 10 proc. dotychczasowego kontraktu. Może on się skończyć już w lutym - mówi dr Wojciech Redelbach, dyrektor Opolskiego Centrum Onkologii.

Jeśli chodzi o raka sutka, to w pakiecie nie ma też rekonstrukcji piersi, chyba że odbywa się ona w czasie tej samej operacji, podczas której chirurdzy usuwają chorą pierś. - Szkoda, bo u większości pacjentek tak się nie robi, np. dlatego, że po mastektomii muszą przejść jeszcze serię naświetlań - zauważa dr Rafał Muchacki, szef Beskidzkiego Centrum Onkologii w Bielsku-Białej.

Pakiet nie obejmie też leczenia bólu. A ból, i to bardzo dotkliwy, nieraz towarzyszy chorym. Potrzebują pomocy specjalisty medycyny paliatywnej. Ministerstwo tłumaczyło nam, że nie o ból chodzi, ale o szybką diagnozę. W końcu odpowiedziało, że pakiet nie jest zamkniętym projektem i będą w nim wprowadzane zmiany. Nadzieja na leczenie bólu bez limitów więc istnieje.

Kiedy zostaniemy skierowani do szpitala, zbierze się konsylium, by zaplanować nasze leczenie. Wybierze ono także miejsce leczenia. Np. operację usunięcia guza będziemy mieli w szpitalu A, ale na chemioterapię zostaniemy skierowani do szpitala B, który współpracuje z A. I choć bliżej by nam było do szpitala C, który także ma chemioterapię, to raczej nie będziemy mieli na to wpływu.

Może się też zdarzyć, że konsylium skieruje nas na radioterapię do szpitala A, a tam lekarze stwierdzą, że trzeba jednak zacząć leczenie od operacji. Twórcy pakietu nie przewidzieli, kto ma mieć wtedy decydujący głos - o ile lekarze się nie porozumieją, ostateczny wybór będzie pewnie zależeć od pacjenta. f

Na radioterapię przyjdziesz z hotelu

Jan (prosi, by nie podawać nazwiska) leczy się w Centrum Onkologii w Gliwicach. Co kilka tygodni przyjeżdża do szpitala na chemię. - Przed 1 stycznia byłem hospitalizowany przez pięć dni. Najpierw nawadnianie, potem, jak tłumaczyli lekarze, wstępna chemia, potem właściwa. Ostatniego dnia dostawałem zastrzyk pobudzający szpik do produkcji białych krwinek, które są niszczone przez chemioterapeutyk - opowiada. W nowym roku też już był na chemii w Gliwicach. Przyjęto go rano, wykonano badania, a lekarz zobaczył go w południe. Powiedział, że teraz NFZ narzuca oszczędności. Nawadniania nie było, od razu podano chemię. Wszystkie dawki w jedno popołudnie. Późnym wieczorem pacjent był gotów do wypisu. Dowiedział się, że zastrzyk pobudzający produkcję białych krwinek ma sobie kupić i podać sam. - Nie rozumiem, jak tak można. Są pacjenci, którzy po tym zastrzyku dostają drgawek - dziwi się Jan.

Takie sytuacje mogą teraz, niestety, spotkać wielu pacjentów. Dotąd NFZ świetnie płacił za hospitalizowanie pacjentów w trakcie chemio-i radioterapii. Teraz stawki obniżył. W radioterapii za hospitalizację NFZ płacił 420 zł za dzień. Przez to aż połowa naświetlanych pacjentów była w szpitalach, choć np. w zachodnich krajach - tylko 15 proc. NFZ mógł nadal płacić dużo za hospitalizację chorych, którym po naświetlaniach grożą powikłania i muszą mieć opiekę (np. w przypadku nowotworów głowy i szyi), a leczenie innych opłacać bez hospitalizacji albo obniżyć stawkę za wszystkich. Wybrał, niestety, to drugie wyjście i od 1 stycznia za tzw. osobodzień płaci już tylko 156 zł. Szpital dostanie więc tyle samo, jeśli umieści chorego w hostelu, gdzie nikt nie musi nad nim czuwać. Warunki zakwaterowania raczej będą przyzwoite, bo nawet niezłe hotele oferują szpitalom, że zorganizują noclegi dla pacjentów w cenach do 80 zł (w końcu chodzi o noclegi "hurtem"). Szpital zapłaci jeszcze tylko za transport chorego z i do hotelu, więc ostatecznie może na tym zarobić. Im więcej pacjentów umieści w hotelu, tym większy będzie jego zysk.

Komu należy się nocleg? Jeśli jesteś po poważnym zabiegu (jak amputacja piersi) i lekarze uznają, że wymagasz hospitalizacji, będziesz leczona na oddziale. Jeśli twój stan na to pozwoli (jesteś po usunięciu części piersi), zostaniesz zakwalifikowana do leczenia ambulatoryjnego - przyjdziesz tylko na naświetlania. Jeśli mieszkasz daleko i codzienne dojazdy byłyby uciążliwe, szpital musi zapewnić ci noclegi. Koordynator powinien znaleźć dla ciebie hotel lub hostel. Szpital powinien podać ci numer telefonu, pod który możesz dzwonić, gdy poczujesz się gorzej. Jeśli twój stan się pogorszy, musi cię przyjąć.

Szpitale wraz z noclegiem powinny zapewnić ci tylko śniadanie. - Pacjentowi poza szpitalem nie musimy zapewnić ani wyżywienia, ani leków, które normalnie za darmo dostawałby w szpitalu. Dla niego więc hostel to gorsza opcja. Przepisy nie precyzują niestety, kto ma odpowiadać za pacjenta, kiedy coś mu się stanie, np. gdy dostanie zawału serca. Wolałbym, żeby NFZ płacił nam za przywożenie i odwożenie pacjentów do domu. Tam czuliby się lepiej, rodzina by o nich dbała, dobrze by zjedli. Niestety, NFZ nie wziął takiej możliwości pod uwagę - mówi dr Rafał Muchacki.

Bydgoskie Centrum Onkologii już ma trzygwiazdkowy hotel Pozyton. Do dyspozycji są jedno- i dwuosobowe pokoje z łazienkami. Z pacjentami mogą mieszkać bliscy, jeśli zapłacą za nocleg.

Centrum Diagnostyki i Terapii Onkologicznej w Tomaszowie Mazowieckim ma umowę z hostelem. Pokoje są jedno-i dwuosobowe z łazienkami. W hostelu działa prywatna przychodnia, która ma się opiekować pensjonariuszami. Choć Centrum nie ma takiego obowiązku, daje pacjentom także obiady i kolacje.

 

Ostry dyżur: leczymy służbę zdrowia. Pacjencie, lekarzu, pielęgniarko, zgłoś nam, jeśli coś w leczeniu raka po nowemu nie działa. pisz: zdrowie@wyborcza.pl lub dzwoń w środę w godz. 12-15: 22 555 52 38

W ''Tylko Zdrowie'' czytaj też:

 

Leczenie raka po nowemu [INFORMATOR]

 

Kto może wystawić zieloną kartę uprawniającą do szybkich badań? Czy naprawdę nie będzie trzeba na nie czekać w kolejkach? Czym ma się zajmować przypisany do pacjenta koordynator?

Ile kosztuje nowa sala operacyjna

 

W najskromniejszej wersji - 1,5 mln zł. Każda szafka czy pęseta, które znajdują się w sali operacyjnej, muszą mieć specjalny atest. A to kosztuje.

Ubranie zrobi ci EKG

 

W zeszłym tygodniu w Las Vegas zakończyły się największe na świecie targi elektroniki użytkowej. Przyniosły prawdziwy zalew zdrowotnych gadżetów i koncepcje, które mogą zmienić medycynę

Tej ciąży nie umiem wytłumaczyć

 

Liczba płytek krwi tej pacjentki wynosiła około 5 tys. Podczas gdy dolna granica normy to 100 tys.

Młodzi, zdolni i z depresją

 

Według szacunków nawet 1,5 mln dorosłych Polaków cierpi na zaburzenia depresyjne. Coraz więcej z nich to ludzie, którzy nie wytrzymują presji i tempa w pracy

Pracuj na stojąco. Siedzenie szkodzi

 

To będzie ich rok - mówią eksperci o biurkach, przy których pracuje się na stojąco. A producenci pokazują kolejne modele - od najprostszych podstawek po biurka z wmontowaną bieżnią

8 powodów dla których warto się śmiać

 

- Krzywa, która wszystko prostuje - tak kiedyś opisała śmiech aktorka Phyllis Diller. Czy naprawdę śmiech to zdrowie?

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.