Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

1. Zawał serca i udar mózgu

Wysoki poziom złego cholesterolu (LDL) powoduje powstawanie blaszki miażdżycowej. To twarde złogi, które zwężają światło naczyń krwionośnych, zmniejszając przepływ krwi. Powodują, że naczynia stają się mniej elastyczne. Płytki miażdżycowe mogą pęknąć, prowadząc do zatorów krwi, a nawet do całkowitego zamknięcia tętnicy. Pęknięcie blaszki skutkuje zawałem serca lub udarem, jeśli blaszki odłożyły się w tętnicach doprowadzających krew do mózgu.

Z kolei miażdżycowe zwężenie tętnic szyjnych może objawiać się zaburzeniami pamięci, zawrotami głowy, zaburzeniami widzenia, omdleniami. Groźnym powikłaniem miażdżycy tętnic może być przejściowy atak niedokrwienny lub udar mózgu. Objawy niedotlenienia mózgu to głównie niedowłady, utrata zdolności rozumienia lub ekspresji mowy, kłopoty z widzeniem i brak czucia.

2. Zaburzenia erekcji i płodności

Związek zbyt wysokiego stężenia cholesterolu z zaburzeniami erekcji, choć dla wielu zaskakujący, nie budzi żadnych wątpliwości lekarzy. Ta dolegliwość także może "wywodzić się" z rozwoju miażdżycy. Podniszczone, coraz sztywniejsze naczynia tracą możliwości prawidłowej pracy. A naczynia odżywiające penisa są jeszcze cieńsze i delikatniejsze niż naczynia wieńcowe dostarczające tlen i składniki odżywcze do mięśnia sercowego. Dlatego też wcześniej i dotkliwej są atakowane przez miażdżycę. Te problemy z reguły pojawiają się kilka lat przed pierwszymi bólami w klatce piersiowej.

Wysoki poziom cholesterolu u obojga bądź jednego z partnerów może też znacznie utrudniać poczęcie dziecka. Tak wynika z badań opublikowanych w "Journal of Clinical Endocrinology & Metabolism". Naukowcy z amerykańskich Narodowych Instytutów Zdrowia oraz z Narodowego Instytutu Zdrowia Dziecka i Rozwoju Człowieka przebadali 401 par starających się o dziecko, które nie wiedziały, czy mają jakiekolwiek problemy z płodnością. Okazało się, że kobiety, które miały wysoki poziom cholesterolu, dłużej czekały na ciążę.

Oczekiwanie stawało się jeszcze dłuższe, gdy zbyt wysoki poziom cholesterolu miał także przyszły ojciec dziecka. Na razie jednak uczeni nie potrafią wyjaśnić mechanizmu, który stoi za tym zjawiskiem.

3. Pogorszenie wzroku

Cholesterol odkładający się w tętnicach w postaci blaszki miażdżycowej może się oderwać od ściany naczynia i dotrzeć do siatkówki oka, powodując groźne schorzenia. Do najcięższych należy zamknięcie (zaczopowanie) tętnicy środkowej siatkówki. Chory zauważa nagle duże osłabienie wzroku i ubytki w polu widzenia spowodowane niedokrwieniem siatkówki. Może dojść do nieodwracalnych uszkodzeń siatkówki i utraty wzroku. Niestety, zupełnie nie kojarzymy kłopotów ze wzrokiem z nadmiarem cholesterolu, a chorzy zgłaszają się zbyt późno do lekarza.

4. Pogorszenie słuchu

Głuchota starcza to dolegliwość, która wielu z nas wciąż jeszcze wydaje się egzotyczna. Kojarzymy ją z dolegliwością staruszków. Nic bardziej mylnego. Pierwsze objawy pogorszenia słuchu związanego z wiekiem pojawiają się już w trzeciej, czwartej dekadzie życia! Wtedy są jednak przez nas niezauważane, bo ubytek słuchu w ciągu roku wynosi zwykle nie więcej niż 1 dB. Choć na starzenie się nie ma lekarstwa, to na jego tempo i związany z nim rozwój chorób możemy wpływać sami. Okazuje się bowiem, że starczą głuchotę może przyspieszać zbyt wysoki poziom cholesterolu. Takie wnioski przedstawili naukowcy z Centrum Badań Widzenia Uniwersytetu w Sydney. Wyniki opublikowane w "The Journal of Nutrition" sugerują, że dieta bogata w zły cholesterol przyczynia się do utraty słuchu, a jedzenie dobrych tłuszczów wielonienasyconych (np. oliwy) ma z kolei działanie ochronne na nasze uszy.

Jeśli prowadzimy mało higieniczny tryb życia, z czasem upośledzenie słuchu może się pogłębiać. Zaczynamy zwiększać głośność radia, telewizora i prosimy znajomych, żeby powtórzyli, co do nas mówili - tym razem głośniej. Kolejnym objawem jest narastający szum w uszach, najdokuczliwszy w ciszy.

Osoby po pięćdziesiątce mające problemy z nadciśnieniem lub wysokim poziomem cholesterolu mogą odczuwać pogorszenie słuchu w wyniku miażdżycy tętnic ucha wewnętrznego.

5. Wyższe ryzyko choroby Alzheimera

Taką tezę przedstawili uczeni kilka lat temu na zjeździe Amerykańskiego Towarzystwa Neurobiologicznego. Ich zdaniem zbyt duża ilość cholesterolu we krwi przyspiesza tworzenie się amyloidowych złogów w mózgu, co prowadzi do stopniowego zaniku jego tkanki i demencji - charakterystycznych objawów alzheimera.

Uczeni przedstawili badania na myszach. Trzymali je przez dwa miesiące albo na zwykłej, albo wysokotłuszczowej i wysokocholesterolowej diecie. W siódmym i ósmym tygodniu eksperymentu naukowcy sprawdzali, jak zwierzęta radzą sobie z odnajdywaniem umieszczonej w wodzie platformy. Okazuje się, że o ile zwierzęta jedzące mało cholesterolu wypadały w tym teście doskonale, o tyle te objadające się tłuszczem miały wyraźne kłopoty z pamięcią. Później związek zbyt wysokiego poziomu cholesterolu LDL z chorobami neurodegeneracyjnymi udowodnili kolejni badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego. Zbadali oni poziom tego związku we krwi 74 mężczyzn i kobiet w wieku powyżej 70 lat, a potem sprawdzili, jak wyglądają złogi amyloidowe w ich mózgach. Okazało się, że nadmiar złego cholesterolu odgrywa ważną rolę w rozwoju choroby Alzheimera.

6. Bóle nóg i problemy z chodzeniem

Miażdżyca nie dotyczy tylko serca i mózgu. Może też prowadzić do powstawania złogów cholesterolu skutkujących niedokrwieniem kończyn dolnych i problemami z poruszaniem się. Choroba ta jest nazywana miażdżycą zarostową naczyń kończyn dolnych. Objawia się bólem nóg, szczególnie podczas spoczynku, mrowieniem i wrażliwością na zimno. Jeśli kończyny są bardzo niedotlenione, może w nich dojść do rozwoju zgorzeli i martwicy. Tu pomoże już tylko... amputacja! Na rozwój choroby narażeni są głównie palacze, osoby po 60. roku życia, prowadzące siedzący tryb życia, chorujące na nadciśnienie i mające zbyt wysoki poziom złego cholesterolu.

7. Niewydolność nerek

Nerki to kolejny narząd, który może paść ofiarą miażdżycy, ponieważ blaszki miażdżycowe odkładają się również w naczyniach doprowadzających krew do naszych "oczyszczalni". Skutki łatwo sobie wyobrazić. Zwężenie tętnic może powodować nadciśnienie tętnicze i niewydolność nerek. A bez tych dwóch małych narządów (a przynajmniej jednego sprawnego) nie możemy żyć. Nerki usuwają z moczem szkodliwe produkty przemiany materii, zatrzymują składniki niezbędne dla organizmu, regulują objętości płynów ustrojowych, wpływają na ciśnienie tętnicze krwi, biorą udział w utrzymaniu równowagi kwasowo-zasadowej i wpływają na układ kostny przez produkcję aktywnych postaci witaminy D3.

8. Nieestetyczne zmiany skórne

Zbyt wysoki poziom cholesterolu zazwyczaj jest niewidoczny. Czasami jednak kłopoty z jego nadmiarem widać na pierwszy rzut oka. I to dosłownie. Mowa tu o żółtych naroślach na powiekach, tzw. kępkach.

Kępki żółte to podskórne złogi cholesterolu. Zmiany mają charakter grudkowy, są wyraźnie odgraniczone i niestety liczne. Nie zawsze są to maleńkie zmiany - niektóre mają rozmiary kilku centymetrów! Nie są bolesne, ale wyjątkowo nieestetyczne. Często takie zmiany pojawiają się nie tylko w okolicy oczu, ale również w sąsiedztwie stawów (łokciowego i kolanowego), ścięgien, na rękach, stopach i w okolicy pośladków.

Natura wspiera pacjentów

Styl życia jest kluczowym elementem, który w sposób naturalny może obniżyć nam poziom cholesterolu we krwi. Kardiolodzy właśnie od zmian w diecie czy zwiększenia aktywności fizycznej zaczynają swoje zalecenia dla pacjentów mających tzw. czynniki ryzyka rozwoju chorób sercowo-naczyniowych. Są nimi m.in. podwyższony poziom cholesterolu we krwi (zwłaszcza frakcji LDL) oraz nadciśnienie. Modyfikacja stylu życia w niektórych przypadkach może odsunąć konieczność podawania leków, a jeśli nawet nie, to obniżyć ich dawkę i spowodować, że nadciśnienie czy poziom cholesterolu będą lepiej kontrolowane.

Standardem leczenia hipercholesterolemii są statyny, ale medycyna szuka też nowych alternatyw, także wśród substancji pochodzenia naturalnego.

W ubiegłym roku w piśmie "Folica Cardiologica" pojawiła się praca przedstawiająca stanowisko grupy ekspertów wsparte przez Sekcję Farmakoterapii Sercowo-Naczyniowej Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego dotyczące polifenoli z bergamoty w terapii dyslipidemii oraz jej innego potencjalnego zastosowania w praktyce klinicznej.

Bergamotka jest gatunkiem rośliny cytrusowej z rodziny rutowatych ( Rutaceae ). Pochodzi prawdopodobnie z Indii, a obecnie jest uprawiana niemal wyłącznie na południu Włoch w regionie Kalabrii. Jej sok jest bogaty we flawanony i flawony - związki o silnym działaniu przeciwutleniającym, należące do polifenoli.

O dobroczynnym działaniu polifenoli mówi się od lat, ostatnio zwłaszcza w kontekście zwiększania ilości warzyw w diecie społeczeństw zachodnich. Wiadomo bowiem, że dieta będąca źródłem wielu związków o dobroczynnym wpływie na organizm, w tym związków polifenolowych, przyczynia się do obniżenia ryzyka występowania między innymi chorób układu sercowo-naczyniowego, otyłości, cukrzycy typu 2 i nowotworów.

Jak piszą autorzy pracy: "Biologicznie czynne związki pochodzenia roślinnego są postrzegane nie tylko jako tańsza, ale przede wszystkim jako bezpieczniejsza dla zdrowia alternatywa dla tradycyjnych, syntetycznych farmaceutyków". W badaniach udowodniono, że polifenole z bergamoty wykazują wiele korzystnych właściwości, wpływając m.in. na metabolizm lipidów i glukozy, co może mieć istotne znaczenie w prewencji pierwotnej chorób układu sercowo-naczyniowego.

Czy to oznacza, że kardiolodzy będą mogli zrezygnować ze statyn? Nie.

Ich podanie jest konieczne u pacjenta z blaszką miażdżycową czy po zawale serca w zespole wieńcowym. Kardiolodzy podkreślają, że stosowanie suplementów diety nie rozwiąże problemu hipercholesterolemii u danego pacjenta, nie może też być zamiennikiem czy bezpieczną alternatywą dla zdrowego stylu życia. Produkty pochodzenia roślinnego mogą być stosowane jako dodatek do modyfikacji życia u pacjentów, którzy nie mają wskazań do stosowania statyn, czyli takich, którzy nie mają wysokiego ryzyka sercowo-naczyniowego. Jednak, jak twierdzą autorzy raportu, "polifenole z bergamoty mogą w niektórych przypadkach być ważną alternatywą dla leków konwencjonalnych".

Autorzy raportu:

dr n. med. Marcin Barylski - Klinika Chorób Wewnętrznych i Rehabilitacji Kardiologicznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi;

prof. Krzysztof J. Filipiak - I Katedra i Klinika Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego;

prof. Bogusław Okopień - Klinika Chorób Wewnętrznych i Farmakologii Klinicznej Katedry Farmakologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach;

dr hab. n. med. Filip M. Szymański - I Katedra i Klinika Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego;

prof. Beata Wożakowska-Kapłon - I Klinika Kardiologii i Elektroterapii Świętokrzyskiego Centrum Kardiologii w Kielcach oraz Wydział Lekarski i Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach;

prof. Artur Mamcarz - III Klinika Chorób Wewnętrznych i Kardiologii II Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.